Obraz i wartości ponadestetyczne

Obraz i wartości ponadestetyczne

 

Na podstawie poznanych przeze mnie badań dzieł sztuki
w aspekcie aksjologicznym, których wyniki będą przytaczane
w poniższej pracy nie ma wątpliwości, że definitywnie uznano dwa rodzaje wartości dla oceniania dzieł: wartości estetyczne i wartości artystyczne. Poprzez wiele różnych epok w historii sztuki dopiero impresjonizm stworzył, bardziej lub mniej świadomie, odniesienia, które dały podstawy do tego, że coś jest nadestetyczne, a które towarzyszą po dziś dzień sztuce współczesnej. Owe wartości, jak pisał Władysław Stróżewski w swojej książce „Wokół piękna”, wybiegają ponad werbalne kanony oceniania, a przenikają do odbiorcy w sposób niejednoznaczny i często metafizyczny.

 

Wartości nadestetyczne – podobnie zresztą jak estetyczne – zostają istotnie ukonkretnione w dziele sztuki i poprzez dzieło sztuki. Ta ich ukonkretniona postać, przez sam fakt swojego ukonkretnienia, wskazuje jednak na coś więcej, do czego z konieczności odsyła. Tym więcej jest jakość idealna albo idea danej jakości. Tajemniczość uśmiechu Mony Lizy jest tajemniczością tego właśnie uśmiechu, tego wyrazu twarzy, oczu, a nawet krajobrazu widniejącego w tle. Ale tajemniczość ta pozwala na uchwycenie szczególnej tajemniczości samej dla siebie, do której dochodzimy poprzez tajemniczość tego właśnie portretu, ale bez której - ontycznie rzecz biorąc – tej jego cechy by nie było.[1]

 

 Ucieczka od idei romantyzmu, wielkich symboli, stworzyła
u artystów nowej epoki potrzebę zapisania chwili, jej piękna bądź brzydoty razem z tym, co niewidoczne, a nieodzowne, ażeby ująć ją
w całości. Jeśli klimat podejmowanego tematu zawierał intrygę bądź tajemnicę, ujęcie tego w malarstwie impresjonistycznym nie opierało się na przedstawieniu fantazji, jak w poprzedniej epoce, lecz
na umiejętnym manipulowaniu barwą, światłem i motywem. Taki obraz nasycał się dodatkowo wartościami, które zadają pytania, jak
i opowiadają o tym, co jest w obrazie
, a czego nie jest w stanie ujrzeć ludzkie oko.

 

 Pojawia się tu pewien związek między sztuką a metafizyką, choć metafizyka w tym przypadku ma raczej formę poezji
niż nadprzyrodzonych sił lub potrzeb. „Poeta jest tu tylko pokornym pielgrzymem i widzem, zdumionym, a niekiedy wręcz porażonym wielkością doznanych objawień”
[2]Związek poezji
i malarstwa objawia się już w samym płótnie, gdzie obraz jest jakby formą lub częścią utworu literackiego. Jest to zjawisko pokrewne, gdyż utwory literackie również
dysponują zdolnością wywoływania asocjacji plastycznych, co znane jest od starożytności – choćby horacjańskie ut pictura poesis (jak w malarstwie tak i w poezji); niczym z galerii impresjonistów. Najpiękniej, według Anny Rossy, ta relacja zaznaczyła się nie w „ojczyźnie impresjonizmu” Impresjonizmu, czyli wśród artystów Paryża, choć i tam są tego przykłady, ale właśnie wśród naszych rodzimych artystów okresu Młodej Polski. „Poeci operują malarskimi środkami, by coraz sugestywniej oddawać pulsującą naturę. W 1861 roku Norwid nazwał Słowackiego prawdopodobnie jako pierwszy, poetą malarzem, a Stanisław Witkiewicz, oceniając Mickiewicza okiem naturalisty, upatrywał w nim prekursora impresjonizmu”[3]. Stąd już niedaleko do wspaniałej formy przyszłych artystów sztuk plastycznych i literatury.

 

Przejaw wartości nadestetycznych w sztuce, przyzwyczajone oko krytyków do kanonów poprzedniej epoki ostro i skutecznie oceniało młodych artystów. Nowa forma przedstawiania rzeczywistości, jaką operowali impresjoniści, nurtowała coraz to mocniej artystów. Przejawem tego była dość późna w stosunku do reszty Europy twórczość Polaków. Umiejętne łączenie starych kanonów z nowym trendem w sztuce wyodrębnia ich dość mocno poza czołówkę Europy, ale i daje im niepowtarzalny charakter, jaki nigdzie indziej nie powstał. Wartości nadestetyczne nazywane były „…tym co ponadzmysłowe, duchowe, głębokie…”[4]umiejętnie przenikały się
z wartościami estetycznymi i artystycznymi pozostałych jeszcze
ze szkół akademickich. Obrazy oprócz elementów wizualnych wprawiały w liryczny nastrój. W połączeniu z obrazem literackim
o tym samym usposobieniu stawiają punkt odniesienia do nowego kierunku, jakim był Impresjonizm.

 

Wartości charakteryzujące to malarstwo to takie sytuacje z życia jak: życie codzienne, wrażliwość na bodźce otaczającego świata – (natury) oraz wyraz nastroju: nostalgii, melancholii, rozmarzenia, radości i euforii. Wszystkie te elementy występują w obrazach artystów Młodej Polski. Nie jest to jednak ujęte bezpośrednio, dopiero pod aurą kształtującego się klimatu dowolnie interpretujemy przekaz schowany pod płaszczyzną barwnych plam. „Twórca doskonale wie, że są chwile, kiedy obraz zaczyna niejako -mówić-, ukazując swe immanentne prawa, z którymi nie można się nie liczyć. Stanowisko, jakie zajmie wobec nich artysta, w decydującym stopniu wyznaczy dalszy przebieg procesu twórczego”[5]. Wszystko to pozwala mówić o czymś, co można nazwać metafizyczną inteligencją, powstałą w wyniku tworzenia i obcowania
z namalowanym dziełem. Kreuje się tu swoista niepowtarzalność. Jest to swojego rodzaju fenomen, który nie może być bezpośrednio przypisany sztukom Impresjonizmu i Młodej Polski, ale właśnie to one w znacznym stopniu uwidoczniły tendencje do stosowania wszelkiego rodzaju zabiegów związanych z wartościami, których nie sposób sobie uzmysłowić, stosując do ówczesnej im pory tradycyjne kanony oceniania.

W 1887 roku w Warszawie Zenon Przesmycki (Miriam), poeta
i teoretyk symbolizmu, zakłada pismo pod nazwą „Życie”. Zamieszczony na łamach tego pisma artykuł Bronisława Zawadzkiego
o obrazie Żmurki „Pod wpływem haszyszu” określony został jako manifest. „Krytyk przeciwstawił pojęcia prawdy i piękna. Za domenę piękna uznał malarstwo (duszy): Dusza, psyche – pisał –
zajmuje
i wzrusza mnie głębiej obrazem swojej walki wewnętrznej, swoich kontrastów [...], wybuchów, zboczeń i omdleń, aniżeli wizerunkiem swojej zewnętrznej, ustalonej, ulanej, że tak powiem z gipsu maski
”.
[6]

 

Zachodzące zmiany w malarstwie uwidoczniły chęć istnienia sztuki nie tylko w sposób werbalny, ale i ponad werbalny.

 

„Dzisiejsze malarstwo nie odtwarza, lecz przede wszystkim wyraża przyrodę, oddaje nie tylko jej kształty zewnętrzne, lecz także jej dusze – nastrój”[7], tak pisał o sztuce Stefan Popowski. Natomiast te same bądź bardzo podobne odczucia Bolesław Leśmian ujął
w następujący sposób: „Chwila, kiedy artysta (…) staje wobec modelu, jest chwilą doniosłej walki dwóch światów – świata wewnętrznego ze światem zewnętrznym”
[8].

 

Obraz twórcy młodopolskiego był magazynem emocji, magazynem bodźców, magazynem wartości, które wybiegają ponad estetykę. Nowe możliwości, które powstały dzięki pędzlom malarzy, dały początek nowej sztuce, a literatura jak i malarstwo przenikały się, uzupełniając się wzajemnie.

 

 

 

 

 

Obłok blaskiem sam siebie zaćmiewa w upale,

Dno błękitem przeciera lub nie ma dna wcale.

Rumianek, co w tych żarach biel gubi cudacznie,

Trzykroć w nic się odzłoci, nim kwiatem być zacznie…

Płat murawy od wzgórza, całą źdźbeł bezsiłą,

Zielenieje mi w oku – w skrócie i pochyło…

Głos od brzmienia własnego w tej ciszy odwyka,

Nie chcę mu się być głosem, - bez żalu zanika.

 

                                                              (B. Leśmian. Południe)[9]



[1] W. Stróżowski, Wokół piękna, Wyd. Universitas, Kraków 2002, s.200

[2] Tamże, s. 139.

 

[3] A. Rossa, Impresjonistyczny świat wyobraźni, Kraków 2003, s. 35.

[4] M. Hanczakowski, M. Buziak, A. Zawadzki, B. Żynis, Epoki literackie, Wydawnictwo Park, s.292

3W. Stróżowski, op.cit., s. 259

[6] J. Malinowski, Malarstwo polskie XIX wieku, Wyd.  DiG, Warszawa 2003, s.294

[7] A. Rossa, op.cit.,s. 72.

[8] Tamże, s.107.

[9] B. Leśmian, Poezje wybrane, Zakład im. Ossolińskich, Wrocław 1983, red. Ewa Ryżewska, - ze zbioru Dziejba leśna (pośm. 1938), s. 254.