Pogoda na ten tydzień:


678dni od:
OldTown'10

644dni od:
Zakonki'10

615dni od:
FalloutParty'10

Organizacje

Bohema

I2ZíŢ›ăoü.‹EýW¤ą•^ěĚJýě©ĹÚ=ő–¶ÚŞ-.¤}nz.{.XîäŮQeü\5ó….ëł#ŇĆ.WPµÁŐ˝Ţç.7Gµź›–·ťĂHDË}?.€.w.ŠrÝŤQčă.[[Ümo¬×..zŽĄ×2źO.Ďv5̺ʯł/&«?IGéŐ{r

Brotherhood of Beer

Wstąp do nas! Zanim my                       
  wstąpimy do ciebie.

Bractwo zwane tez Kompanią Braci (B.o.B. to od "Band of Brothers").

Mówi się ze to organizacja paramilitarna założona wkrótce po wojnie przez grupę przyjaciół, w której znalazło się  wielu byłych żołnierzy i policjantów, ich celem była ochrona ocalałej społeczności przed grasującymi bandami i grupami szabrowników.

Początkowo Bractwo kierowało się przedwojennymi prawami, ale reguły te szybko okazały się nieskuteczne w postapokaliptycznych realiach. Jedyną metodą utrzymania ładu i porządku w powojennym świecie okazało się znaczne wyostrzenie zasad. Pomimo iż niektórzy uważają, że organizacja stała się zbyt brutalna i bezwzględna, większość ludzi zamieszkujących okolice Tricity jest Bractwu wdzięczna za zapewnienie bezpieczeństwa i ochronę przed uzbrojonymi bandami. O ile Bractwo skupia swoją działalność głownie w okolicach dawnego Trójmiasta to można napotkać patrole B.o.B. eksplorujące zlokalizowane wieleset kilometrów od Tricity stare bazy wojskowe, ośrodki przemysłowe i badawcze, a także browary i gorzelnie. B.o.B. często najmuje swoich żołnierzy do ochrony karawan i osad, a także kooperuje z lokalnymi siłami porządkowymi w miejscach, w sąsiedztwie których znajdują się stałe posterunki Bractwa (najbardziej znane zlokalizowane są w miastach takich jak Breslau czy OldTown).

Zazwyczaj wraz z karawanami eskortowanymi przez B.o.B. podążają  ich mobilne warsztaty (służące Bractwu za usługowe punkty naprawcze, w których często można dokonywać handlu barterowego o ile dysponuje się ciekawym sprzętem) oraz słynne szpitale polowe, w których sanitariusze B.o.B. udzielają nieodpłatnej pomocy medycznej ofiarom raidersów i osadnikom ze skażonych terenów niezależnie od tego jak ohydne byłyby ich mutacje. Niestety ten tolerancyjny stosunek wobec różnego rodzaju mutantów i odszczepieńców (tak długo jak ci przestrzegają przyjętych przez BoB reguł) naraża Bractwo na wrogość niektórych organizacji. Tu należy wspomnieć przede wszystkim o "Czwartej Rzeszy", z którą Bractwo prowadzi wyjątkowo zajadłe walki.

Istnieje też odmienny pogląd na tą organizację. Niektórzy twierdzą, że tak naprawdę BoB to banda taka jak każda inna, a nawet gorsza, bo dobrze uzbrojona, natomiast nazwa ich wzięła się ze względu na ichnie umiłowanie napojów wyskokowych - żadna kompania tylko "Brotherhood of Beer".

Zbierając informację dotarliśmy też do ludzi z 3city którzy twierdzili, że Bractwo działa zbyt agresywnie i zbyt silnie ingeruje w życie mieszkańców okolicy.

Kawałek wypowiedzi jednego z mieszkańców: "BoB tępi raidersów?! Pewnie! Bo chcą się pozbyć konkurencji! Chcą po prostu kontrolować ten teren jak jego właściciele. Władza zbyt uderza im do głów. Chronią karawany? Pewnie! Ale robią to tylko dla zysku. Kolejny ich patrol wraca z pustkowia. I co? Pierwsza rzecz to ładują się do baru... z całym tym swoim arsenałem. Upijają się piwem i robią burdę... Cały BoB!". Niestety nie udało nam się go odnaleźć następnego dnia w celu kontynuacji wywiadu.

Posiadają posterunki między innymi w Breslau, Republice nowej Warszawy, Oldtown i Kłominie.

http://www.fbob.pl
http://www.falloutbob.fora.pl
http://www.youtube.com/user/BrotherhoodOfBeer?gl=PL&hl=pl

Czahi  

N›K;Ď.?Ďüä۱¼†żs,t    ÷6żQ¶żtmöz7Űv#áfáć8SVCm˛ÚÝel.—:°}çkš?­±Ţ˙ Oôžź¦‘.
¶ĹĎ.™ ..ˆń:*Ý?+.‹Ü.ń«@ ˜:ˇ~Ô镲·}˛·03Ômžč5‚ÝĎú?™ę3Ůůéd.`úÍŻ.űGó[$—


Flying Caravans

ďŞÇĆŁäYVEhƵ·ÖâeěÔ.!Ďnáű»–_UknŔs.ă[Ş.ĄV´ÁkƒëŻy?ÉeÎŮü´čî.vvݦŚJť]^ĘšÇ[kÇŇ1ąöżţ1Ëź®ĆÓŤ.cYm–¸dääV.mĹľĚk[_¶Şi­ż wĐý.ř/ĎčrťD_S˜çWc.Y.H


Kaszubołaki

Znani również jako "kaszubscy separatyści". Grupa niebezpiecznych bojówkarzy fanatycznie wierzących w wyższość rasy ludzi pochodzących z terenów kaszubskich. Data powstania dokładnie nie jest znana - okoliczności również nie są jasne, jednak wiadomo, że do powstania organizacji przyczynił się ruch pseudo-religijny rozpoczęty niedługo po wojnie. Głównym ośrodkiem strategicznym jest miasteczko "Kartuzy" uznawane przez kaszubołaków za stolicę świata.

Odradza się jakikolwiek kontakt z tym ugrupowaniem. Są nieobliczalni i niebezpieczni. Od ludności cywilnej terenów okolicznych można też usłyszeć, że lubują się w pędzonym przez nich samych "piwie bezalkoholowym".



Kawaleria Berg

Kawaleryjski skryba z zielono-czarnym uniformie siada bliżej ogniska. Ogrzewa zmarznięte dłonie, po czym, zerknąwszy po zebranych wokół, rozpoczyna swoją opowieść...

             Wszystko zaczęło się w roku 2077. Wojna wybuchła niespodziewanie, a po kilku tygodniach jej trwania nie było już nic. Co było przed nią, mało kto pamięta, a jeszcze mniej chce pamiętać. Jak wiele zmiotła atomowa zagłada, tego nie wie nikt – działo się to zbyt szybko, a każdy myślał tylko o tym, żeby ratować własną skórę. Ludzie poukrywali się w swych domostwach, ginąc później zakopani żywcem w ich fundamentach. Ci, co nie zdołali się skryć, zginęli przynajmniej szybką śmiercią. Ci jednak, co mieli trochę szczęścia i oleju w głowie, zdołali uchronić się przed zabójczym skutkiem wrogich rakiet. Zabrali ze sobą tyle, ile zdołali i zeszli pod ziemię.

Wrota przepełnionych schronów przeciwatomowych zatrzasnęły się na kilka lat, choć ich nowi mieszkańcy nie zawsze byli tam bezpieczni. W podziemiach zalanego radioaktywną falą świata, zaczęły toczyć się nowe wojny. Żywność, woda, a czasem nawet powietrze stały się najwyższymi z luksusów. Głód, nędza i choroby dziesiątkowały ludzkość. Przetrwać mogli tylko najsilniejsi – zazwyczaj kosztem najsłabszych.

            Kiedy promieniowanie opadło do bezpiecznego dla życia poziomu, schrony zaczęły się otwierać, a ci co przeżyli wychodzili na powierzchnię w poszukiwaniu nowego domu. Wtedy rozpoczęła się kolejna walka. To, co zostało po cywilizacji naszych przodków, nie przypominało obrazów zapamiętanych w przedwojennych książkach. Mapy nijak odnosiły się do obecnego świata. Wszędzie zalegał pył, gruz i kruche pamiątki dawnych czasów. Rozpoczęto walkę o powrót do normalności.

             Historia nasza zaczyna się na lotnisku w Kluczewie koło Stargardu Szczecińskiego - poniemieckim obiekcie wojskowym powstałym jeszcze w czasach Drugiej Wojny Światowej. Olbrzymi obszar obejmował liczne konstrukcje budynków, hangarów i bunkrów, a wśród nich także najważniejszą dla nas: schron przeciwatomowy. Lotnisko po wojnie przeszło najpierw w ręce Armii Czerwonej, a po latach zostało opuszczone i przekazane miastu. Z czasem część nieużytków została zagospodarowana, a część porzucona i zapomniana. W końcu jednak miasto odnowiło pozostałości lotniska jako obiekty muzealne. Schronowi przywrócono dawną świetność i funkcjonalność, co niedługo później pozwoliło zamknąć się w nim grupie ludzi, chcących schronić się przed radioaktywnym deszczem.

            Nim mogli opuścić schron, minęło ponad 15 lat i zostało ich znacznie mniej niż było na początku. Niestety walka o przetrwanie wymagała wielu ofiar. Ci, co przeżyli, wyszli spod ziemi i rozpoczęli poszukiwania miejsca, gdzie mogliby się osiedlić. Pierwsze swe kroki skierowali ku pozostałościom dawnej cywilizacji, ale zgliszcza miasta szybko okazały się terenem niebezpiecznym i zdradliwym. Radiacja, betonowe pułapki walących się na głowę ścian, dziwne stworzenia czające się w cieniu zniszczonych budynków – to nie był teren zdatny do ponownego zamieszkania. Wybrańcy wrócili więc na lotnisko i tam postanowili założyć osadę wśród opustoszałych ruin, okalających nieużywany od lat pas startowy. Badając okoliczne tereny, wybrali miejsce o najlepszych do tego warunkach i tak powstało OldTown.

            Osadę na początku zasiedlili ci, którzy wyszli z pobliskiego schronu, ale wbrew pozorom wieści na pustkowiach rozchodzą się dość szybko i już wkrótce zawitali pierwsi przyjezdni. Najpierw były to osoby, które jakimś cudem przetrwały w zniszczonym mieście, potem pojawiali się też podróżnicy z dalszych rejonów – wędrowcy ciągle szukający spokojnego miejsca, w którym mogli by osiąść. Ludzie ci często znajdowali w OldTown kres swych podróży, choć część z nich nie zabawiła tu na stałe. Na przestrzeni lat powstała tradycja zwana Porą Przybyszów, kiedy to w jednym czasie zjeżdżali się podróżni z wielu stron, aby ubić interesy, odpocząć i pobawić się w tym neutralnym i spokojnym miejscu. Niemniej osada powoli się rozrastała i ciągle przybywało jej mieszkańców. Handel zaczął kwitnąć coraz bardziej, a OldTown stawało się cywilizowanym i żywym miasteczkiem. Wkrótce powołano także oddziały OldTown Rangers, których zadaniem było utrzymywanie ładu i porządku. Należy zaznaczyć, że niemałą sławę osadzie przyniósł trunek ubóstwiany przez najstarszych jego mieszkańców i przez nich sprowadzany poprzez Pustkowia – piwo Berg.

            W ciągu tych lat, założyciele miasteczka przerzedzili się jeszcze bardziej – część z nich po prostu odeszła, część zginęła. Ale trzon ocalałych byłych mieszkańców krypty pozostał w OldTown, a ich wspólna historia połączyła ich prawdziwym braterstwem. Byli dla siebie najbliższą rodziną, przyjaciółmi, kompanami – tak powstała Kompania Berg. Zajmowali się oni wtedy głównie badaniem okolicznych nieużytków i kolekcjonowaniem dóbr wydobytych z ruin zeszłej cywilizacji. Pomału zdobywali narzędzia, materiały i broń oraz uczyli się ich używać. Wspierali także ciągle rozwój miasteczka, co zresztą stawało się coraz trudniejsze w związku z rosnącym zagrożeniem poza murami OldTown. Bandy najeźdźców, mutanty, stwory zamieszkujące Pustkowia i inni napastnicy coraz bardziej zagrażali tej oazie spokoju.

            Wtedy wydarzyło się coś, co być może uratowało miasteczko przed upadkiem. Podczas jednego z patroli w okolicach OldTown drogi Kompanii zeszły się z pewnym umierającym, cierpiącym zwierzęciem - pierwszym i ostatnim żywym koniem jakiego widziano od wybuchu Wielkiej Wojny. Kompani zajęli się nim najlepiej jak potrafili, choć piętno, jakie odcisnęło na nim promieniowanie, przesądzało los zdeformowanego zwierzęcia, które nazwano pieszczotliwie Maciusiem. Znajomość ta była bardzo krótka, ale na zawsze pozostała w ich pamięci, natchnęła nową mocą i dodała sił w dalszej walce o lepsze jutro. Na jego cześć przyjaciele przemianowali się na Kawalerię Berg i dopiero pod tym sztandarem zaczęli tak naprawdę aktywnie działać, stawiając sobie za cel walkę o dobro OldTown.

            Pora Przybyszów przyciągała do miasteczka coraz więcej wędrowców – handlarzy, najemników, łowców głów i wielu innych – niestety także tych, przynoszących ze sobą jedynie chaos. Okolica z dnia na dzień stawała się bardziej niebezpieczna, bandyci panoszyli się na coraz większą skalę, a Rangers nie spełniali oczekiwań zagrożonych mieszkańców. Żeby nie przedłużać, powiem tylko tyle, że ostatecznie bandyci zostali wyparci, choć nie obeszło się bez poważnych zmian w strukturach miasta. Co dla nas najistotniejsze: Rangers zostali rozwiązani, a ich miejsce zajęła dotychczas neutralna Kawaleria Berg, która zdążyła do tego czasu uzyskać poważną pozycję polityczną w mieście. Okres ten był dla niej zresztą szczególnie owocny, gdyż zyskała ona nie tylko poważanie mieszkańców czy miejsce w Radzie Miasta, ale także osiągnęła znaczny postęp organizacyjny. Działania Kawalerii stawały się coraz bardziej skuteczne, a dzięki zawartym podczas Pory Przybyszów nowym przyjaźniom, jej szeregi zaczęły rozrastać się w znaczący sposób. Poszerzono zakres patrolowanych terenów Pustkowi dzięki nowym posterunkom i pozyskano nowe zasoby cennego sprzętu przedwojennego. Nowo zawarte sojusze umożliwiły szybszy dostęp do informacji na temat wydarzeń spoza granic OldTown, a to z kolei przyczyniło się do częstszych podjazdów Kawalerii w dotąd nieznane rejony. W tym czasie nasi Kawalerzyści przeżyli wiele mniej lub bardziej niebezpiecznych przygód, ale to są już historie warte osobnego opowiedzenia. Ważne jest, że stanęli oni na najlepszej drodze ku świetlanej przyszłości. A jaka ona była, tego dowiecie się przy następnej okazji…

http://kawaleriaberg.pl/
http://www.youtube.com/user/Szwadron48


Komuch Raiders

.7. µżDµ\ŘÝ€N›K;Ď.?ĎüäŰ7~6šŇź˙ŃЬ1á»AýŘoŽś+5.[Ç?vĽ¬ÇÖ9ďqްČ{›ît..ě-~íßCč(ú”ŚŤ®ĘČ [ş].ó»ó7Á{˙ Á,ę¶Ý»îc/lŹç[#źőúJ¨–.2Ŕ.é$L“űË>»ę©Ö±ą™/.hk­-vö†3~ęb˝Î{Ú=ŢË=é\Ě=»ź™‘¶ĐK‰d.wTٱŤ«Ýż÷¶7ďHGůR


Krzyżowcy Świętego Granatu Ręcznego

.7. µżDµ\ŘÝ€N›K;Ď.?ĎüäŰ7~6šŇź˙ŃЬ1á»AýŘoŽś+5.[Ç?vĽ¬ÇÖ9ďqްČ{›ît..ě-~íßCč(ú”ŚŤ®ĘČ [ş].ó»ó7Á

éŃ#«v±.NEĂčí..ř}.đĚ}Äť.@.<h}ĚŃdâćbĐ÷.VË7:X^Ç8´C7mŘÍÍoż~Ű.ü«-¸03ôa„Ľ´ťNßgň!V–°DĽÉkř.ö<iô» í;§vŁMŰ´Ô~ň.Ľ±űś    °    hěZP}{·N’NíşFĐ6íüRĄ?˙ŇşË#.LJžĆ.l:mţ^ŤýB.–dě.×4W2ý4€ăąƒó˝OOŮ˙ |DȬ7.Î.‹ĚCŞ<8îú'ţ©.Ńľ6}‘†˝â]ąŁ]ĎŐµ}.Q•ěłÔ˙  łƒm›>ß,uyU.ŕ%Îvívý6¶.»uź¤Ů˙ ś+ĎĘȧ.Ő·.¶µ®ŮŁ    .Çé1»Xç{™í˙ ĚŐL|w˝ŻśéŃ#«v±.NEĂčí..ř}.đĚ}Äť.@.<h}ĚŃdâćbĐ÷.VË7:X^Ç8´C7mŘÍÍoż~Ű.ü«-¸03ôa„Ľ´ťNßgň!V–°DĽÉkř.ö<iô» í;§vŁMŰ´Ô~ň.Ľ±űś    °    hěZP}{·N’NíşFĐ6íüRĄ?˙ŇşË#.LJžĆ.l:mţ^ŤýB.–dě.×4W2ý4€ăąƒó˝OOŮ˙ |DȬ7.Î.‹ĚCŞ<8îú'ţ©.Ńľ6}‘†˝â]ąŁ]ĎŐµ}.Q•ěłÔ˙  łƒm›>ß,uyU.ŕ%Îvívý6¶.»uź¤Ů˙ ś+ĎĘȧ.Ő·.¶µ®ŮŁ    .Çé1»Xç{™í˙ ĚŐL|w˝Żś
›vÉŞŻkšçm.s}Xk.»ßVőwěy!ě¨â3ěőŕă.[ş¶G.
›vÉŞŻkšçm.s}Xk.»ßVőwěy!ě¨â3ěőŕă.[ş¶G.éŃ#«v±.NEĂčí..ř}.đĚ}Äť.@.<h}ĚŃdâćbĐ÷.VË7:X^Ç8´C7mŘÍÍoż~Ű.ü«-¸03ôa„Ľ´ťNßgň!V–°DĽÉkř.ö<iô» í;§vŁMŰ´Ô~ň.Ľ±űś    °    hěZP}{·N’NíşFĐ6íüRĄ?˙ŇşË#.LJ
žĆ.l:mţ^ŤýB.–dě.×4W2ý4€ăąƒó˝OOŮ˙ |DȬ7.Î.‹ĚCŞ<8îú'ţ©.Ńľ6}‘†˝â]ąŁ]ĎŐµ}.Q•ěłÔ˙  łƒm›>ß,uyU.ŕ%Îvívý6¶.»uź¤Ů˙ ś+ĎĘȧ.Ő·.¶µ®ŮŁ    .Çé1»Xç{™í˙ ĚŐL|w˝Żś›vÉŞŻkšçm.s}Xk.»ßVőwěy!ě¨â3ěőŕă.[ş¶G.

Historia powstania: http://docs.google.com/Doc?docid=0AQsOG4geMwpPZGQ0cXozdGZfMTMzZjI4N3E0&hl=en
Kontakt: http://krzyzowcy.pl/

Taksiarze

 

Z Kroniki Taksiarzy:

"Jesteśmy dziećmi pustyni. Gdy w nuklearnym holokauście, stara cywilizacja odeszła w zapomnienie, każdy z nas, starał się na nowo znaleźć własną drogę w życiu. Jedni robili to uczciwie i z myślą o bliźnim, inni umoczyli swoje ręce we krwi i nieśli ze sobą ogień oraz śmierć. Pustkowia były i są złym miejscem. A żeby przetrwać, trzeba walczyć razem. Taksiarze mieli swój początek w małej grupie przyjaciół, których połączył los i zafascynowanie przedwojennymi pojazdami. W ruinach Postnania zorganizowali sobie mały warsztat i skromną kryjówkę. Z czasem udało im się odrestaurować parę samochodów, trochę je podkręcić, by mogły poradzić sobie w nowych warunkach. By zarobić na życie, zaczęli zaopatrywać okoliczne osady, zakładane przez ocalałych, próbujących odbudować choć małą część cywilizacji. Maszyny sprawdzały się, radziły sobie w terenie i ruinach, zapewniały osłonę przed atakami wygłodniałych maruderów, dawały możliwość stałego i szybkiego zaopatrywania ludzi w zasoby. Ale nie jeździły wiecznie. Zdarzało się, że maszyny były kradzione, albo niszczone doszczętnie w czasie pułapek, zastawianych przez co raz lepiej zorganizowanych bandytów. Ale Taksiarze nigdy się nie poddawali, dołączali do nich prawdziwi indywidualiści, twardzi i wyjątkowi ludzie, którzy chcieli umrzeć szybko i młodo, a nie z powodu choroby popromiennej czy głodu. Nowa krew, nowy sprzęt i nowe sojusze, sprawiły, że frakcja rozwijała się dalej.

    A sojusze i znajomości pojawiły się, gdy Taksiarze po raz pierwszy zawitali na coroczny zjazd w OldTown. W mieścinie, w której podczas Pory Przybyszów, pojawiało się mnóstwo ludzi, grup i organizacji. Można tutaj było ubijać interesy, kupować wyjątkowe zaopatrzenie, dowiedzieć się ciekawych wieści, czy po prostu napić się ze starymi znajomymi.

    Dziś, Taksiarze mogą pochwalić się wieloma sukcesami, osiągniętymi przez upór i ciężką pracę. Wielu z nas, zbudowało własne pojazdy od podstaw, inni odnaleźli swoje w ruinach i wyremontowało. Te wyjątkowe maszyny stanowią naszą chlubę i zawdzięczamy im nasze życie. Są naszymi największymi przyjaciółmi.

    A my dalej przemierzamy pustkowia, próbując odnaleźć swoją drogę w życiu, ale robimy to już razem. Wędrujemy z miejsca na miejsce, bo zarobek można znaleźć w wielu zakątkach świata, zawsze tam, gdzie jest zapotrzebowanie na nasze usługi. A gdy trzeba wrócić do domu i odpocząć, wracamy do ruin Postnania, gdzie mamy swoją siedzibę… a że kochamy szybkość oraz ryzyko i nie mamy wiele do stracenia, to zbudowaliśmy sobie jedyny na świecie, post-apokaliptyczny tor wyścigowy. I bijemy kolejne, wariackie rekordy prędkości - mamy marzenie, by kiedyś zbudować furę, która będzie szybsza nawet od fali uderzeniowej."

    Frakcja Taksiarzy, jest frakcją w pełni mobilną, przemierzamy pustkowia w swoich maszynach i stawiamy czoło trudnościom życia codziennego, na przykład brakowi benzyny, czy bandom naćpanych rajdersów. Robimy to co kochamy i to co potrafimy robić najlepiej, zajmujemy się transportem osób i towarów wszelakich, dbamy o cudze mienie jak o własne. Bez zbędnego pierd#%*@ jedziemy tam gdzie trzeba i robimy to co trzeba, o ile zleceniodawca ma kapsle. Biedaków nie obsługujemy – chyba, że jest wolne miejsce w bagażniku.

Naszą renomę zawdzięczamy temu, że przy robocie zawsze dobrze się bawimy, nigdy nie prowadzimy na podwójnym gazie, zawsze jesteśmy na czas w wyznaczonym miejscu i nie dajemy się kopać po d^pie tym, którzy czyhają na nasz ładunek. A zaufały nam już takie frakcje jak BoB, KB i BH.

http://www.taksiarze.pl/

Raidersi

ŰłvÇŮů‰QUŁ˘Ű.潲.×DŽÓ‘›/p3°’Aˆ.7j.¶úx‚Ö.4Ú.›íÔięűĆďÎK.>ś‹ZÇQc.âŔ.´ďkËŚOóLŰüçňŃŁş­Ůņa€.64™.żzU.°NÖÁt´“ÁŐ.ľ¦ŃU@Ósw..m¬.ř÷éô>…ŢŐ_&ŕj.Óą¬łah


Royal Blood Berets

Rozbitkowie ze zwiadu wysłanego z terenów niegdysiejszej Wielkiej Brytanii. Mówią ze śmiesznym akcentem oraz wznoszą toasty herbatą zamiast piwem. Większość zginęła w trakcie  obrony ich fortu "Legan" w okolicach 3city w 2108 roku.

IV Rzeczpospolita

Ú×YíutU鵾•w=¬łôźŁ˙ ®.ľž‹ŇvŐ‹öJý,7şÜXÝ.Ř÷6ßRˇ»Ůąő Ů†Ű1˝@K^KŚ
.ăäú.=¶‘ ÷...µŹŞ@ev58¸ěơ­ckÜC[$.ç:Ű~”ý+l±ëśúĹUVâ


IV Rzesza

˘5dzë.×H­—.CLâ˜.iŠgÍŻ¦’­)šq°-z?T`ŃQŽ×j/@č.‰,$.iŁ.]@..©<jR=¸¶pů.z..ł§¸‘-X»+kš°Đ.H.:3śŚ.trŞn_ąS^ýEÉPč:™.ú%ƒˇ».iäie*   


Shperacze

Mówią o sobie, że są najbardziej zaawansowaną technologicznie organizacją istniejącą w promieniu kilkuset kilometrów od OldTown. Poszukują, gromadzą i uzupełniają wiedzę o wszelakiej technologii sprzed Wielkiej Wojny.

http://shperacze.radzu.info/





Zakon Świętego Płomienia


Czemu Zakon wywołuje taki strach w sercach niewiernych?
Jaki jest powód tego, że każda inteligentna istota boi się przeciwstawić jego członkom?
Na myśl przychodzi mi tylko jedna odpowiedź.
Zasady - Zakon jest niezłomny, zawsze obiektywny, nigdy nie wybacza i nie nagradza bez powodu.
Każdy Zakonnik kieruje się tym, co jest kwintesencja Wiary - świętymi nakazami i regułami.
Jeśli ktoś się tym zasadom sprzeciwi - zginie.


Płomień jest wieczny on odbiera i daje życie,
To on zburzył starą, zgniłą cywilizację,
To Płomień wybudował na jej zgliszczach nowy świat, dając ludzkości drugą szansę,
Zakon jako wybrany przez Płomień ma prawo do zjednoczenia i prowadzenia ludzkości drogą pokoju,
Każdy, kto się sprzeciwia woli Zakonu - sprzeciwia się Płomieniowi,
Każdy, kto sprzeciwia się Płomieniowi musi zginąć,
Jedyną drogą do zrozumienia woli Płomienia jest oświecenie.

Nie ma innej możliwości, by ludzkość nie została ponownie osłabiona przez wewnętrzne konflikty oprócz zjednoczenia jej dla osiągnięcia wspólnego celu, który ukazał nam Płomień - jest nim dążenie do pokoju. Niestety większość ludzi nie jest w stanie pojąć, jakie dobro ofiarowuje im Zakon. Należy ich uświadomić, że tylko potęga Płomienia zapewni im nowe, lepsze jutro. Jeżeli będą zbyt oporni  muszą zginąć. Dla niewiernych droga Oświecenia może się wydawać okrutna, ale jedyną możliwością, by osiągnąć pokój jest zlikwidowanie tych, którzy mogliby go zakłócić.

Zakon nie dąży do władzy, nie dąży do bogactwa.
Jedynym celem jego działań jest wypełnienie woli Płomienia.
Dlatego warto poświęcić życia nie tylko niewiernych, ale i członków Zakonu.

http://zakon-fallout.pl/



Złomiarze

Złomiarze są świetnie wyposażeni. Ich podstawowym narzędziem jest palnik. Za jego pomocą odcinają metalowe części,  lecz równie dobrze może odciąć kawałki ciała. Palnik to podstawowa broń złomiarzy.  Posiadają oni technologie znacznego zwiększania zasięgu płomienia co czyni z palnika miotacz ognia.

Złomiarze są świetnie zorganizowani i posiadają bardo dobry wywiad. Atakują zawsze z nienacka,  często w nocy przez nikogo niezauwazeni.  Działają na wszystkich znanych nam zbadanych terenach. Potrafią jednak świetnie zakamuflować się i udawać ekipy remontowe.  Wtedy dokonują swego dzieła zniszczenia w biały dzień na oczach okolicznych mieszkańców.

Złomiarze kradną ogromne ilości metalu. Pojawia się pytanie co z ty surowcem robią...

Istnieje podejrzenie, że odsprzedają go gdzieś dalej na wschód. Podobno istnieje tam wielka cywilizacja,  nawet nie wiadomo czy to ludzie, mutanty czy całkiem inna rasa, która z tego metalu buduje jakieś wielkie konstrukcje.