z rozdziału 1 „Dlaczego ciało”

 
 
Istota ludzka to dziwne laboratorium, w którym wydają się mieszać razem bóg i zwierzę: zadaniem zwierzęcia jest nauczyć boga życia w ziemskich warunkach, zarządzania materią, jej oporu, ciężkości; zadaniem boga jest nauczyć zwierzę rozświetlać ducha również tej gęstej materii. Produktem jest człowiek, już nie zwierzę i już nie bóg, wznoszący się na dwóch tylnych łapach, które stały się nogami, wyciągnięty w stronę nieba z ramionami oderwanymi od ziemi - żeby obejmować, pracować, tworzyć i wskazywać palcem drogę do swojej utraconej boskości. A ambicja jest niemała: zabrać ze sobą do boskiej ojczyzny również ciało.
 
   

„Wszystko płynie” – powiedział Heraklit, wszystko porusza się w zaskakującej grze przeciwieństw. Oto sekret transformacji:  Ruch - od jednego bieguna do drugiego, od jednej jakości do drugiej, od jednego zachowania do drugiego, w płynności, akceptacji, lekkości, z jaką bierzemy udział w grze Życia.
(...)
Gdzie jest życie, tam jest ruch: pozorny bezwład materii jest na poziomie atomów zawrotnym ruchem energii. W naturze da się zaobserwować ciągły ruch, ciągłe metamorfozy, nieustanne odnawianie się wszystkich rzeczy - dość pomyśleć o morzu,

o porach roku, cyklach przyrody. Jeśli przyjrzymy się naszemu życiu, zauważymy, że im bardziej dynamicznie żyjemy,

im więcej jesteśmy w ruchu, tym bardziej jesteśmy rozbudzeni i pełni sił witalnych. I nie chodzi tu tylko o ruch fizyczny czy ciągły stan pobudzenia kinetycznego. Najgłębszy sens ruchu to, jak zostało powiedziane, transformacja.
Ruch jest zatem aktem przemiany: z dnia w noc, z ekstrawertyzmu w introwertyzm, z aktywności w odpoczynek etc. Każda zmiana zawiera w sobie ruch - wewnętrzny albo zewnętrzny - i oczywiście każdy ruch pociąga za sobą zmianę: jeśli wykonam krok, nie będę już w tym samym miejscu.
Właśnie dzięki ruchowi – wzrostowi i transformacji – każda żywa istota dąży do tego, żeby rozwijać się w najlepszy, najkorzystniejszy dla siebie sposób, osiągnąć pełnię, najwyższą samorealizację: na przykład roślina osiągnie swój optymalny rozwój, gdy wypuści wiele gałązek i liści, urodzi wiele owoców. Również optymalny rozwój istoty ludzkiej polega na tym,

by wciąż wzrastać – na poziomie fizycznym, emocjonalnym, intelektualnym - i wydawać owoce. By wyrażać, demonstrować

i urzeczywistniać swoją siłę, swoją inteligencję, swoją miłość. Rozwój wymaga zatem ciągłego ruchu, czasem niedostrzegalnego, a czasem bolesnego, ale nieprzerwanego, prowadzącego do wyrażenia pełni własnej natury (Esencji albo Potencjału).
Inna rzecz, że - z powodu różnych lęków i mechanizmów obronnych - powstrzymujemy nasz ruch ku wzrostowi. To całkiem naturalne zachowanie, znają je niemal wszyscy ludzie, którzy w konsekwencji żyją w poczuciu niespełnienia. Możemy jednak potraktować to uczucie niespełnienia jako swego rodzaju korzyść, ponieważ sygnalizuje nam ono, że mamy zablokowany Potencjał, który chce się zamanifestować, byśmy mogli żyć naszą pełnią. Możemy nawet powiedzieć więcej: rozmiary naszego niezadowolenia odpowiadają dokładnie rozmiarom naszego nieaktywnego Potencjału, tzn. siły, której nie odczuwamy, miłości, której nie wyrażamy, inteligencji, której nie ujawniamy. 

 

 

 

 

czytaj też: