WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
kontakt


counter stats
BIOGRAFIE‎ > ‎Ar-Rahiq al-Makhtum‎ > ‎

14. Etap trzeci - wzywanie do islamu poza Mekką

W miesiącu szałłal [Tareekh-e-Islam 1/122] (pod koniec maja, bądź na początku czerwca 619 roku), dziesięć lat po tym, jak jego Pan zaszczycił go misją proroczą, Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) udał się do At-Ta’if, około 60 kilometrów od Mekki, w towarzystwie swego oswobodzonego niewolnika – Zajda bin Haritha, by zapraszać ludzi do islamu. Jednak wbrew swym oczekiwaniom, ogólna atmosfera była tam wyjątkowo nieprzyjazna. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zwrócił się do rodziny Umaira, który był liczącym się w mieście dostojnikiem. Jednak – ku jego rozczarowaniu – wszyscy z nich okazali się głusi na jego przesłanie i źle się wyrażali o szlachetnej sprawie, o którą walczył. Z Prorokiem (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) spotkało się trzech braci, wodzów Thaqif – ‘Abd Jalil, Mas’ud i Habib, synowie  Amra bin Umair Ath-Thaqafy - a on zaprosił ich, by przyjęli islam i czcili jedynie Allaha; jednak oni odmówili i hardo z niego drwili. „Rozdziera on obszycie Al-Kaby; czy to prawda, że Allah wysłał cię jako Posłańca?” – rzekł jeden z nich. „Czyż Allah nie mógł znaleźć kogoś innego, by powierzyć mu Swe Przesłanie?” – spytał inny. „Przysięgam na Allaha, że nigdy nie będę utrzymywać z tobą żadnych kontaktów. Jeśli naprawdę jesteś Wysłannikiem Allaha, to jesteś zbyt poważny, by się odciąć; a jeśli zaprzeczasz Allahowi, wówczas myślę, że konieczne jest unikanie rozmów z tobą” – rzekł trzeci. Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zdając sobie sprawę, że to beznadziejne przypadki, wstał i opuścił ich, mówiąc: „Jeśli musicie oddawać się tym swoim praktykom, to nigdy mi ich nie wyjawiajcie”.

Pozostał tam dziesięć dni, przekazując swe przesłanie kilku ludziom – jednemu po drugim – jednak było to bezcelowe. Zniecierpliwieni ludzie, by przyspieszyć odejście nieproszonego gościa, wygwizdywali go na uliczkach, bezlitosna hałastra obrzucała go kamieniami i zmusiła do ucieczki z miasta. Jego obie nogi krwawiły. Zajd, usiłując go osłonić, został zraniony w głowę. Tłum nie zaprzestawał, aż pogonili Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) dwie czy trzy mile przez piaszczyste równiny, do podnóży otaczających je wzgórz. Tam wyczerpany schronił się w jednym z licznych sadów, by odpocząć przy ścianie winnicy. Kiedy cały świat zdawał się obrócić przeciwko niemu, Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zwrócił się do swego Pana i uciekł się do modlitwy, a poniższe poruszające słowa do dziś zachowane są jako jedne z tych, poprzez które jego uciśniona dusza dała upust swemu cierpieniu. Był wyczerpany i poraniony, jednak ufał w pomoc od swego Pana:

„O Allâhu! Tobie Jednemu skarżę się na swą bezsilność, zbyt małe siły i środki, oraz na to, że dla ludzi jestem mało istotny. Ty jesteś najbardziej Miłosiernym z miłosiernych. Ty jesteś Panem bezsilnych i słabych, o mój Panie! W czyje ręce mnie oddasz – tych nieczułych dalekich krewnych, którzy nagle krzywo zaczęli na mnie patrzeć, czy wroga, który zyskał kontrolę nad moimi sprawami? Lecz dokąd Twój gniew nie spada na mnie, nie mam się o co martwić.”

„Szukam schronienia w świetle Twojego Oblicza, które oświetla niebiosa i rozwiewa ciemność, i które kontroluje wszelkie sprawy na tym świecie oraz w Życiu Przyszłym. Obym nigdy Ci się nie naraził, ani byś nie był na mnie zagniewany. I nie ma mocy ani ratunku jak tylko u Ciebie.”

Widząc go w takiej sytuacji, dwaj synowie Rabi’i, bogaci Mekkańczycy przepełnieni współczuciem wysłali do niego jednego ze swych chrześcijańskich służących z tacą winogron. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) przyjął te owoce, mówiąc pobożnie: “W imię Allaha”. Chrześcijański sługa Addas był pod wielkim wrażeniem tych sów i powiedział: “To słowa, jakich ludzie w tym kraju na ogół nie używają”. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zapytał go, skąd przybywa i jaką religię wyznaje. Addas odpowiedział: „Jestem chrześcijaninem, a pochodzę z Niniwy.” Wtedy Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) rzekł: “Należysz do miasta prawego Jonasza, syna Matty”. Zaintrygowany Addas spytał go czy wie coś o Jonaszu. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odpowiedział: “Jest moim bratem. Był on prorokiem, tak samo jak ja”. Na to Addas złożył Muhammadowi (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) hołd i ucałował jego dłonie. Jego panowie skarcili go za to, ale on odrzekł: “Nikt na tej ziemi nie jest lepszy niż on. On objawił mi prawdę, którą może objawić tylko Prorok”. Oni  znów go skarcili, mówiąc: “Ostrzegamy cię przed konsekwencjami porzucenia wiary twych przodków. Religia, którą wyznajesz jest dużo lepsza, aniżeli ta, ku której się skłaniasz”.     

Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) ze złamanym sercem udał się w podróż powrotną do Mekki. Kiedy dotarł do Qarn Al-Manazil, Wszechmogący Allah wysłał do niego Gabriela razem z aniołami gór. Ci ostatni poprosili Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) o pozwolenie na pogrzebanie Mekki pomiędzy Al-Achszabain - górami Abu Qubais i Quajqa’an. Pełną relację z tego zdarzenia przekazała Aisza (oby Allah był z nią zadowolony), żona Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). Powiedziała ona: „Spytałam Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), czy kiedykolwiek doświadczył czegoś gorszego niż bitwa pod Uhud. On odpowiedział, że wiele od tych ludzi (bałwochwalców) wycierpiał, ale najbardziej bolesny był dzień Aqabah. ‘Szukałem  wsparcia u Ibn Abd Jalida bin Abd Kalal, jednak on mnie odtrącił. Zmęczony i zmartwiony wyruszyłem naprzód, nie zwracając uwagi na nic wokół siebie, aż nagle zdałem sobie sprawę, że jestem w Qarn Ath-Tha’alib, zwanym Qarn Al-Manzail. Tam rozejrzałem się i zobaczyłem chmurę, rzucającą na mnie swój cień, a anioł Gabriel zwrócił się do mnie: Allah usłyszał słowa twych ludzi i wysłał ci aniołów gór na pomoc. Oni zawołali mnie i przekazali mi swe pozdrowienia, oraz poprosili mnie o zgodę na pogrzebanie Mekki pomiędzy Al-Achszabain, dwoma górami po obu stronach Mekki. Ja odpowiedziałem, że wolałbym raczej, by ktoś z ich lędźwi czcił Wszechmogącego Allaha, nie dodając mu towarzyszy’”. Ta zwięzła i treściwa odpowiedź jasno ukazała niedościgły charakter i bezdennie wielkoduszne maniery. [Buchari 1/458; Muslim 2/109]

Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odzyskał wówczas czujność, a jego serce odpoczęło w świetle tej niewidzialnej pomocy, jaką otrzymał od Allaha. Udał się do Ładi Nachlah, gdzie pozostał przez parę dni.   

W czasie jego pobytu tam, Allah wysłał mu jako towarzyszy dżinów, którzy słuchali go, gdy recytował Szlachetny Koran:

{Oto skierowaliśmy do ciebie (Muhammadzie) Nafran (grupę liczącą trzy do dziesięciu) dzinów, żeby posłuchali (w milczeniu) Koranu. A kiedy się tam zjawili, powiedzieli: “Słuchajcie w milczeniu!” A kiedy wysłuchali do końca, zwrócili się do swego ludu, aby go ostrzegać. Powiedzieli: “O ludu nasz! Oto słyszeliśmy Księgę (Koran) zesłaną po Mojżeszu, potwierdzającą prawdę tego, co zostało objawione przed nią, która prowadzi ku prawdzie i ku drodze prostej (tj. islamowi). O ludu nasz! Odpowiedzcie (posłusznie) wzywającemu w imieniu Boga (tj. Prorokowi Muhammadowi) i uwierzcie w niego (tzn. uwierzcie w to, co Muhammad – pokój i błogosławieństwo Allaha z nim – przyniósł od Allaha i podążajcie za nim)! On (Allah) przebaczy wam wasze grzechy i uchroni was przed karą bolesną (tj. Ogniem Piekielnym).} [Koran46:29-31]

Do tego samego wydarzenia odnosi się Sura Al-Dżinn:

{Powiedz (Muhammadzie): “Zostało mi objawione, że pewna grupa (licząca trzy do dziesięciu) dżinów przysłuchiwała się (Koranowi), i wtedy powiedzieli: “Zaprawdę, słyszeliśmy cudowny Koran, który prowadzi ku prawości; więc uwierzyliśmy w niego i nie będziemy dodawać nikogo za współtowarzysza naszemu Panu (Allahowi)”…} [Koran 72:1,2] … aż do końca piętnastego wersetu.

Z kontekstu tych wersetów i ich interpretacji możemy jasno wywnioskować, że Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) nie był świadomy obecności tej grupy dżinów. Dowiedział się o tym dopiero, kiedy Allah objawił powyższe wersety. Potwierdzają one także, że przyszli oni po raz pierwszy. Jednakże inne wersety sugerują, że dżiny składały wizyty także później. Obecność tych dżinów była Boskim wsparciem danym Jego Wysłannikowi i stanowiła dobry znak ostatecznego zwycięstwa Przesłania Islamu. Jest to niepodważalny dowód na to, że żadna siła, jakkolwiek mocna, nie mogła zmienić tego, co Allah zaplanował:

{A kto nie odpowie wzywającemu w imieniu Boga – to przecież on nie jest zdolny udaremnić Jego władzy na ziemi i nie ma poza Nim żadnych Aulija (opiekunów). Tacy są w zbłądzeniu jawnym.} [Koran 46:32]

{I myśleliśmy, że nie potrafimy nigdy uczynić Boga bezsilnym na ziemi; i nie potrafimy nigdy uczynić Go bezsilnym, uciekając.} [Koran 72:12]

Po otrzymaniu tego wsparcia i dobrze wróżącym początku, dręczony przez przygnębienie, niepokój i smutek z powodu wygnania z At-Ta’if Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zwrócił się ku Mekce z nową determinacją, aby wznowić swój wcześniejszy plan przedstawiania ludziom islamu i głoszenia swego Przesłania z zapałem i niezrównanym entuzjazmem.

Zajd bin Haritha, Towarzysz Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), zwrócił się do niego mówiąc: “Jak możesz wejść do Mekki po tym, jak oni (Kurajszyci) cię wygnali?” Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odpowiedział: “Posłuchaj Zajdzie, Allah z pewnością przyjdzie z pomocą i wesprze Swą religię i Proroka”.

Kiedy już zbliżał się do Mekki, udał się do groty Hira, skąd  wysłał człowieka z plemienia Chuza do Al-Achnassa bin Szuraiq z prośbą o ochronę. Jednak ten odpowiedział, że jest sprzymierzeńcem Kurajszytów i nie udzieli żadnej ochrony. Wtedy Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) wysłał posłańca do Suhaila bin Amr, jednak i tam nic nie wskórał. Jednak Al-Mut’im bin Adi, dostojnik z Mekki, dobrowolnie odpowiedział na apel Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) o udzielenie schronienia. Al-Mut’im powiedział swym ludziom, by się uzbroili, a następnie poprosił Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), aby wszedł do miasta, prosto do Świętego Sanktuarium. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odmówił dwukaratową modlitwę i udał się do swego domu pod osłoną ciężko uzbrojonych i czujnych ludzi Adi’ego.  

Zostało przekazane, że później Abu Dżahl, śmiertelny wróg islamu, spytał Mut’ima, czy jego zachowanie wskazywało na ochronę czy konwersję. On odpowiedział, że była to tylko ochrona. Abu Dżahlowi ulżyło; powiedział, że ze względu na niego udzieliłby Muhammadowi ochrony.

Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) nigdy nie zapomniał przysługi, jaką wyświadczył mu Mutim. Podsumowując bitwę pod Badr oświadczył publicznie, że gdyby Mutim nadal żył i poprosił o uwolnienie kurajszyckich jeńców, nie odmówiłby jego prośbie. [Ibn Hiszam 1/419-422; Za'd Al-Ma'ad 2/46; Mukhtasar Seerat Ar-Rasool str. 14; Rahmat-al-lil'alameen 1/71-74; Tareekh-e-Islam 1/123]

Przedstawienie islamu plemionom arabskim oraz pojedynczym osobom

W miesiącu zul qada w dziesiątym roku misji proroczej, czyli w lipcu 619 roku, Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) powrócił do Mekki, by wznowić swą działalność. Rozpoczął się czas pielgrzymek do Mekki, więc pospieszył, by przedstawiać islam całym plemionom, a także poszczególnym jednostkom; by zachęcać wszystkich do jego przyjęcia, tak jak zwykł to czynić od czwartego roku swej misji.

Az-Zuhri przekazał, że islam przedstawiono wtedy następującym plemionom: Banu Amir bin Sasa’a, Muharib bin Chasfa, Fazara, Ghassan, Murra, Hanifa, Salim, Abs, Banu Nasr, Banu Al-Buka, Kinda, Kalb, Al-Harith bin Ka’b, Uzra i ludzie z Hadrmut. Nie stało się to w jednym roku, lecz raczej islam przedstawiany był im ciągle, od czwartego roku, aż do ostatniego sezonu pielgrzymkowego przed emigracją. Jednak oni pozostawali uparci i żaden z nich nie odpowiedział pozytywnie na to wezwanie. [At-Tirmidhi; Mukhtasar Seerat Ar-Rasool str. 149; Tareekh-e-Islam 1/125]

Oto podsumowanie pewnych aspektów związanych z prezentowaniem im islamu przez Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim): 

1.       Odwiedził on klan Banu Kalb znany jako Banu Abdullah. Zaprosił ich do przyjęcia islamu ze względu na Allaha, który wybrał dla ich ojców piękne imię – jednak bez efektu.

2.       Odwiedził on Bani Hanifa w ich miejscu zamieszkania, lecz został bardzo źle potraktowany.

3.       Zwrócił się do Bani Amir bin Sasa’a w ich obozowisku, nawołując ich, by porzucili bałwochwalstwo i przyłączyli się do niego. Jeden z nich, zwany Buhaira bin Firras, odpowiedział mu: „Jeśli będziemy wobec ciebie lojalni, a Allah da ci zwycięstwo nad twymi  przeciwnikami, to czy pozwolisz nam przejąć po tobie władzę?” Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odpowiedział: “Wszystko jest w Rękach Allaha. On daje władzę komu chce”. Człowiek ten skomentował to następująco: “Czy oczekujesz, że narazimy się na gniew i  zemstę Arabów bez najmniejszej nadziei na bycie przywódcami? Możemy z łatwością odmówić przyjęcia twojej oferty”.  

Kiedy plemię Banu Amir powróciło do swego miejsca zamieszkania, opowiedzieli tę historię pewnemu starszemu człowiekowi, który pozostawał w tyle ze względu na swój wiek. Powiedzieli mu: „Pewien młody człowiek spośród Kurajszytów z klanu Bani Abdul Muttalib, który twierdzi, że jest Prorokiem, skontaktował się z nami. Poprosił nas o wsparcie i zaprosił do przyjęcia jego religii”. Wieści te wywarły na staruszku duże wrażenie, zaczął się zastanawiać, czy nie da się jakoś zaradzić stracie takiej szansy i przysiągł: “On naprawdę jest Izmaelitą (potomkiem Izmaela). Jest on Prawdą (prawdziwym Prorokiem). Jak to się stało, że tak źle oceniliście jego słowa?”

Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) się jednak nie poddawał. Trwał przy swej misji, by dopełnić tego, do czego dążył, bez względu na przeciwności. Nie ograniczał swych wysiłków jedynie do plemion, ale także utrzymywał kontakty z pojedynczymi osobami, a od niektórych z nich otrzymał pomyślną odpowiedź. Ponadto później, w tym samym okresie, niektórzy z nich uwierzyli, że jest on Prorokiem i przyjęli islam. Poniżej znajduje się lista niektórych z tych konwertytów:

1.       Słaid bin Samit. Był to inteligentny, rozważny poeta z Jatribu (Medyny). Przebywając w Mekce na pielgrzymce (czy mniejszej pielgrzymce) spotkał się on z Prorokiem (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), którzy zaprosił go do przyjęcia islamu. Po tym zaproszeniu Słaid przekazał Prorokowi (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) pewne rozsądne słowa z mądrości Luqmana. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) pochwalił je, lecz powiedział temu człowiekowi, że ma coś dużo lepszego. Wyrecytował kilka wersetów z Koranu. Słaid słuchał w zamyśleniu, a słowa te przemówiły do jego niewinnego usposobienia i przyjął on islam jako swoją wiarę. Został zabity w bitwie pod Buath. Było to w jedenastym roku misji proroczej. [Ibn Hiszam 1/425; Rahmat-al-lil'alameen 1/74]

2.       Ejas bin Muaz. Był on wówczas jeszcze młodzieńcem z plemienia Aus. Przybył jako członek delegacji wysłanej w celu zawarcia sojuszu z Kurajszytami przeciwko konkurencyjnemu plemieniu mieszkającemu w Medynie – Al-Chazradż. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) spotkał się z nimi i poradził, by przyjęli coś lepszego niż to, po co przybyli. Przedstawił im siebie i islam, poinformował ich o swej misji i wyrecytował kilka wersetów ze Szlachetnego Koranu. Serce Ejasa natychmiast przyjęło Boskie Przesłanie i uznało Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). Abul Haisar Anas bin Rafi, jeden z członków delegacji, nie pochwalał zachowania chłopca i uciszył go, ciskając w jego twarz piaskiem. Wtedy ludzie ci wrócili do Medyny po tym, jak nie udało im się zawrzeć sojuszu z Kurajszytami. Wkrótce po dotarciu do Medyny młodzieniec wyzionął ducha, uznając Imię Allaha i wychwalając Go. [Ibn Hiszam 1/424; Tareekh-e-Islam 1/126]

3.       Abu Dhar Al-Ghifari. Żył on na przedmieściach Jatribu. Dotarły do niego wieści o przejściu Słajda bin Samit i Ejasa bin Muaz na islam i był to moment zwrotny w jego życiu. Wysłał on swego brata do Mekki, by zdobył więcej szczegółów na temat intencji Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). Brat wrócił i przekazał Abu Dharrowi, że człowiek ten (Muhammad) nakazywał dobro i zabraniał zła. Abu Dhar nie był usatysfakcjonowany i zdecydował się jechać tam osobiście, by wybadać sytuację. Po kilku próbach zidentyfikowania osoby Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zdołał się z nim spotkać, choć nie bez problemów, ze względu na panującą tam nieprzyjazną atmosferę, w której zwolennicy nowej wiary próbowali działać. Gdy tylko Abu Dhar poznał prawdziwy charakter islamu, przyjął go. Mimo prośby Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), by nie ujawniał swego posunięcia, Abu Dhar poszedł prosto do Świętego Sanktuarium, gdzie publicznie ogłosił, że zaświadczył o Jedności Allaha i uznał Muhammada za Proroka. Poganie tam zgromadzeni ciężko go pobili. Był już niemal konający, gdy zainterweniował Al-Abbas i ostrzegł ich przed zabiciem kogoś, kogo plemię dowodziło karawanom podczas wypraw handlowych przybywających do Mekki. Wydarzenie to powtórzyło się także następnego ranka i znów przybył ten sam człowiek – Al-Abbas – i ponownie uratował Abu Dhara. [Buchari 1/449-544]

4.       Tufail bin Amr Ad-Dausi. Był to uczciwy poeta i przywódca plemienia Ad-Daus zamieszkującego obszar na południu Arabii w pobliżu Jemenu. Przybył on do Mekki w jedenastym roku misji proroczej. Z okazji jego przybycia wydane zostało wielkie przyjęcie. Mekkańczycy zaraz zaczęli mu wpajać antypatię do Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim. Nawet stwierdzili, że Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) spowodował straszny rozłam społeczny, dzieląc wszelkie dziedziny życia społecznego, nawet więzy rodzinne były poddane jego spiskom i planom niezgody. Ostrzegali Tufaila nawet przed rozmową z Prorokiem (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), czy choćby słuchaniem go. Człowiek ten obezwładniony nieustannymi prośbami spełnił je. Zatkał nawet swe uszy kawałkami bawełny, by nie usłyszeć ani jednego słowa. Jednak kiedy wszedł do meczetu, zobaczył Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) odprawiającego swą modlitwę i zaciekawiony podszedł do niego. Z Boskiej Woli usłyszał głos Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i wzruszające słowa. Miał nieopartą pokusę, by usłyszeć więcej, więc poszedł z Prorokiem (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) do jego domu, opowiedział mu o swym przyjeździe i wszystkich historiach opowiedzianych przez Kurajszytów. Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) wyrecytował kilka wersetów ze Szlachetnego Koranu, a człowiek ten zakosztował czegoś niezwykle pięknego i dostrzegł ukrytą w nich prawdę. Przyjął islam zaświadczając, że nie ma boga poza Allahem i że Muhammad jest Jego Wysłannikiem. Potem powiedział, że jest wpływowym człowiekiem wśród swoich ludzi i że wezwie ich do poświadczenia islamu, lecz chciał, by Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) dał mu jakiś wspomagający znak, który ułatwiłby mu to zadanie. Zaprosił swego ojca i żonę do przyjęcia islamu, a oni się zgodzili. Jego ludzie trochę się ociągali, jednak on gorliwie ich zachęcał, co przyniosło efekty. On i siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu z jego ludzi wyemigrowali do Medyny po Bitwie Rowu. Tufail był świetnym wojownikiem walczącym w sprawie Allaha i zmarł śmiercią męczeńską podczas wydarzeń w Al-Jamama. [Ibn Hiszam 1/385; Mukhtasar Seerat Ar-Rasool str. 144]

5.       Dhumad Al-Azdi. Pochodził z Azd Szanu’a w Jemenie, był specjalistą od zaklinania. Przybył do Mekki, by usłyszeć, jak tamtejsi głupcy mówią, że Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) postradał zmysły. Dhumad postanowił wykorzystać swe umiejętności w odniesieniu do Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), który widząc go rzekł: „Chwała Allahowi, doznajemy Jego chwały i szukamy u Niego pomocy. Kogokolwiek Allah poprowadzi, tego nikt nie zwiedzie z drogi, a kogokolwiek Allah sprowadzi z drogi, tego nikt nie poprowadzi. Zaświadczam, że nie ma boga poza Allahem, a Muhammad jest Jego sługą i Posłańcem.” Dhumad wysłuchał tych słów i poprosił Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), by je powtórzył raz jeszcze. Prośbę swą ponowił trzykrotnie, po czym powiedział: “Słuchałem już wróżbitów, czarodziei i poetów, ale nigdy nie doznałem takiej słodyczy, jaka płynie z twoich słów”. Wtedy Dhumad przyjął islam. [Mishkat Al-Masabeeh 2/525]

Niosący nadzieję podmuch z Medyny

W czasie pielgrzymek w jedenastym roku misji proroczej, Przesłanie Islamu trafiło na dobre ziarna, z których mogło wyrosnąć, aby utworzyć wysokie drzewa, których liście służyłyby nowej wierze i dawały schronienie nowym konwertytom przed brutalnością Kurajszytów. Mądrą praktyką Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) było spotykanie się z delegatami plemion arabskich nocą, aby wrogo nastawieni Mekkańczycy nie udaremnili mu jego celu. [Tareekh-e-Islam str. 129] W towarzystwie swych wiernych przyjaciół – Alego i Abu Bakra – odbył on interesującą rozmowę na temat islamizacji z plemieniem Bani Dhuhal, które jednak powstrzymało się o konwersji. [Mukhtasar Seerat Ar-Rasool str. 150] W tym samym celu Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i jego Towarzysze przeszli przez Aqabat Mina, gdzie usłyszeli rozmawiających ludzi. Szli, aż dotarli do sześciu ludzi z Jatribu. Byli to: Asad bin Zurara, Auf bin Harith, Rafi bin Malik, Qutha bin Amir, Uqba bin Amir i Dżabir bin Abdullah. Dwóch ostatnich należało do plemienia Ałs, a reszta do Chazradż.

Medyńczycy ciągle słyszeli, jak żydzi mówią, że ma zostać powołany nowy Prorok, gdyż nadszedł już czas na nowy rozdział. Mieli oni za nim podążać, a następnie ukarać swych wrogów, tak jak ukarane zostały dzieci ludu Ad i Iram. [Rahmat-al-lil'alameen 1/84; Ibn Hiszam 1/429; Za'd Al-Ma'ad 2/50]

„Z jakiego jesteście plemienia?" - spytał Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), a oni odpowiedzieli: „Z plemienia Chazradż”. „Czy jesteście sojusznikami żydów?” – dopytywał Prorok. Oni przytaknęli. „Dlaczego więc nie usiądziecie na chwilę, żebym mógł z wami porozmawiać?” Przyjęli oni propozycję, gdyż sława Muhammada dotarła do Medyny i jej mieszkańcy chcieli wiedzieć więcej o człowieku, który wprowadził takie zamieszanie w całej okolicy. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) przedstawił im islam, wyjaśnił jego znaczenie i obowiązki, jakie spoczywają na ludziach, którzy go przyjęli. Kiedy skończył mówić, Medyńczycy naradzili się między sobą, by w końcu uznać: „To z pewnością jest ten Prorok, którym grozili nam żydzi; lepiej więc się pospieszmy i pierwsi do niego dołączmy”.  

Przyjęli więc islam i powiedzieli do Proroka: „Opuściliśmy nasz lud, gdyż żadne plemię nie jest tak podzielone przez nienawiść i wrogość jak oni. Być może dzięki tobie Allah zacieśni nasze więzy. Zatem pozwól nam iść i zaprosić ich do twojej religii; a jeśli Allah ich w niej zjednoczy, żaden człowiek nie będzie im droższy niż ty.”   

Owa garstka konwertytów z Medyny zaangażowała się w tę sprawę i głosiła islam z wielkim zapałem i oddaniem. W efekcie pozyskali oni dla islamu wielu nowych wyznawców spośród mieszkańców Medyny. W całym mieście niemalże nie było domu, w którym by nie rozmawiano z zaciekawieniem i entuzjazmem o Wysłanniku Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). [Ibn Hiszam 1/428-430]

Małżeństwo Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) z Aiszą (oby Allah był z niej zadowolony).

W miesiącu szałłal tego samego roku Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) zawarł związek małżeński z Aiszą (oby Allah był z niej zadowolony) „potwierdzającą prawdę”, kiedy miała ona sześć lat, a małżeństwo z nią skonsumował w miesiącu szałłal pierwszego roku po didżrze w Medynie, gdy miała ona lat dziewięć. [Buchari 1/551; Talqeeh Fuhoom Ahl-al-Athar, str. 10]