WARSZAWA‎ > ‎WYDARZENIA - MINI BLOG‎ > ‎

A potem był już wtorek - 23.02.2010

opublikowane: 25 lut 2010 08:09 przez Sebastian Margalski   [ zaktualizowane 1 mar 2010 08:13 ]

Chopin i jazz? To się da pogodzić

23 luty

I co dalej? Ano granie non stop

W dzień (nie wiem czy to nie dzięki najdłuższym urodzinom), ale po miesiącach mrozów, termometr wskazywał siedem stopni na plusie!

Sala cały czas zapełniona, była nawet szkolna wycieczka, dzieci wpatrywały się w grającą Magdalenę Brzozowską.

Na schodach z czerwonym dywanem znowu siedziała młoda dziewczyna z rozłożonymi wokół książkami. Wokół pełno ludzi, koncert trwa nieprzerwanie, a ona zaczytana. Pytam:

  • Lubisz uczyć się przy Chopinie?
  •  Tak – odpowiada z uśmiechem
  • Będziesz jutro?
  • Będę

(I byłaJ)

Jakiś Pan w szatni ciągle dopytywał czy „ta Elizabeth” będzie jeszcze grała. „No będzie czy nie? Niech jeszcze zagra, bardzo proszę”. Jak się dowiedział, że Elizabeth Bati-Harbinson (bo o niej mowa) zagra jeszcze wieczorem, wyszedł rozdając wszystkim uśmiechy.

Inni dopytywali o Jana Zawiszę, Yukę Satomi, Roksanę i Sylwestra Gozdowskich. Każdy wykonawca ma już swojego idola.

Wieczorem triumfy święcił grubo ponad godzinnym koncertem Andrzej Jagodziński Trio*.

W pierwszym rzędzie siedział pulchny, bystrooki, na oko ośmiolatek, po każdej solówce Czesława „Małego” Bartkowskiego na perkusji, wstawał, skakał i klaskał. To się nazywa bycie fanem chopinowskiego jazzu!

Sala pękała w szwach.

Jagodziński dzień wcześniej byłem we Francji

NU - jak to się stało, że gra Pan Chopina?

A.      Jagodziński: - Powiedziałem kiedyś kolegom na studiach (Jagodziński skończył klasę waltorni w Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie), że to się da połączyć. A wczoraj, 22-ego lutego, byłem na jego grobie na cmentarzu Pre Lachaise w Paryżu i położyłem mu na nim nasza płytę CD.

NU. - Specjalnie dla Chopina poleciał Pan do Paryża?

A.J. - Tak. Po prostu poleciałem na jeden dzień, żeby pójść na jego grób i złożyć mu na grobie tę płytę, a potem wsiadłem w samolot i wróciłem do domu.

NU. - Skąd ta „miłość” do Chopina?”

A.J. - Ja będąc studentem przez kilka lat mieszkałem w dziekance, z kolegami chodziliśmy na parówki do knajpy na Miodowej. Tymi samymi szlakami, ulicami co Chopin. To nie mógłby być kto inny, to mógłby być tylko Chopin.

NU - A reszta zespołu też z Warszawy i też go tak uwielbia?

A.J. - My wszyscy go kochamy. Jesteśmy stąd, stąd są nasze korzenie kulturowe, społeczne. Stąd my, stąd i on.

NU - A jak wpadliście na pomysł, żeby grać Chopina na jazzowo, wtedy tego jeszcze się nie robiło?

A.J. - To było już po studiach, jakaś impreza, wiadomo muzyka, nagle w tle usłyszałem że ktoś Chopina. Grał go jakiś pianista jazzowy, nie pamiętam kto to był, ale już wiedziałem, że tak będę grać i ja.

* Ich najpopularniejszą płytą jest "Chopin" z 1993 roku. Dostali za nią Fryderyka (!) w kategorii najlepsza płyta jazzowa.


(Judyta Sierakowska)





Menu główne



 


Partner technologiczny





Ostatnia aktywność w witrynie

opieka techniczna:

test