Chopin i jazz? To się da pogodzić 23 luty I co dalej? Ano granie non stop W dzień (nie wiem czy to nie dzięki najdłuższym urodzinom), ale po miesiącach mrozów, termometr wskazywał siedem stopni na plusie! Sala cały czas zapełniona, była nawet szkolna wycieczka, dzieci wpatrywały się w grającą Magdalenę Brzozowską. Na schodach z czerwonym dywanem znowu siedziała młoda dziewczyna z rozłożonymi wokół książkami. Wokół pełno ludzi, koncert trwa nieprzerwanie, a ona zaczytana. Pytam:
(I byłaJ) Jakiś Pan w szatni ciągle dopytywał czy „ta Elizabeth” będzie jeszcze grała. „No będzie czy nie? Niech jeszcze zagra, bardzo proszę”. Jak się dowiedział, że Elizabeth Bati-Harbinson (bo o niej mowa) zagra jeszcze wieczorem, wyszedł rozdając wszystkim uśmiechy. Inni dopytywali o Jana Zawiszę, Yukę Satomi, Roksanę i Sylwestra Gozdowskich. Każdy wykonawca ma już swojego idola. Wieczorem triumfy święcił grubo ponad godzinnym koncertem Andrzej Jagodziński Trio*. W pierwszym rzędzie siedział pulchny, bystrooki, na oko ośmiolatek, po każdej solówce Czesława „Małego” Bartkowskiego na perkusji, wstawał, skakał i klaskał. To się nazywa bycie fanem chopinowskiego jazzu! Sala pękała w szwach. Jagodziński dzień wcześniej byłem we Francji NU - jak to się stało, że gra Pan Chopina? A. Jagodziński: - Powiedziałem kiedyś kolegom na studiach (Jagodziński skończył klasę waltorni w Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie), że to się da połączyć. A wczoraj, 22-ego lutego, byłem na jego grobie na cmentarzu Pre Lachaise w Paryżu i położyłem mu na nim nasza płytę CD. NU. - Specjalnie dla Chopina poleciał Pan do Paryża? A.J. - Tak. Po prostu poleciałem na jeden dzień, żeby pójść na jego grób i złożyć mu na grobie tę płytę, a potem wsiadłem w samolot i wróciłem do domu. NU. - Skąd ta „miłość” do Chopina?” A.J. - Ja będąc studentem przez kilka lat mieszkałem w dziekance, z kolegami chodziliśmy na parówki do knajpy na Miodowej. Tymi samymi szlakami, ulicami co Chopin. To nie mógłby być kto inny, to mógłby być tylko Chopin. NU - A reszta zespołu też z Warszawy i też go tak uwielbia? A.J. - My wszyscy go kochamy. Jesteśmy stąd, stąd są nasze korzenie kulturowe, społeczne. Stąd my, stąd i on. NU - A jak wpadliście na pomysł, żeby grać Chopina na jazzowo, wtedy tego jeszcze się nie robiło? A.J. - To było już po studiach, jakaś impreza, wiadomo muzyka, nagle w tle usłyszałem że ktoś Chopina. Grał go jakiś pianista jazzowy, nie pamiętam kto to był, ale już wiedziałem, że tak będę grać i ja. * Ich najpopularniejszą płytą jest "Chopin" z 1993 roku. Dostali za nią Fryderyka (!) w kategorii najlepsza płyta jazzowa. (Judyta Sierakowska) |


