Żeby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw odpowiedz sobie, jak bardzo lubisz swoją pracę? Proponuję, żebyś użył skali od 1 do 10.
Ja odpowiedziałbym, że około czwórki. Niespecjalnie przepadam za pracą, co prawda szczególna krzywda mi się nie dzieje, ale myślę, że byłbym szczęśliwszy, nie chodząc do pracy. A Ty? Ile wybrałeś? Jeśli też bliżej jedynki, niż dziesiątki, czytaj dalej:
Wyobraź sobie sytuację, że rzeczywiście nie musiałbyś chodzić do pracy. Pięknie, prawda?
Mógłbyś rano wyleżeć się w łóżku do woli, żaden budzik by Ci nie brzęczał za uchem a cały dzień robiłbyś swoje ulubione rzeczy (tutaj oderwij się na chwilę od tego tekstu i użyj wyobraźni, wyobraź sobie swój idealny dzień). Zejdź teraz na ziemię i zastanów się, co Cię powstrzymuje. Musisz chodzić do pracy? Nic prostszego, wystarczy się zwolnić :) A tak na poważnie - pewnie pomyślałeś: to niemożliwe, w końcu z czego będę wtedy żył?
To bardzo ważne pytanie, na które postaram się odpowiedzieć. Nie wiem, czy wiesz, ale oprócz pracy, są też alternatywne źródła dochodu. Mogą to być: - Pieniądze na lokacie - najprostszy wariant, ale wymaga największej ilości pieniędzy. Powiedzmy sobie szczerze - jeśli nie masz na lokatach kilku milionów, to starając się żyć z odsetek od lokat, będziesz klepał biedę. Myślę, że zebranie tych kilku milionów może zabrać Ci trochę czasu - zebranie miliona odkładając co miesiąc tysiąc złotych dokładnie zajmie Ci 1 000 miesięcy, czyli 83 lata i 4 miesiące, większa kwota odpowiednio więcej. Jeśli masz ponad 80 lat czasu i co miesiąc zostaje Ci 1 000 złotych oszczędności, możesz się w to bawić. Jeśli nie - przejdźmy dalej.
- Inwestycje na giełdzie. Pewnie znasz historie ludzi, którzy grając na giełdzie zarobili miliony. Był nawet o tym zajęciu polski film, "Pierwszy milion". Inwestowanie na giełdzie, co tu dużo mówić - wymaga ogromnej wiedzy i jeszcze większej tolerancji na stres. Dlaczego takie cechy? A skąd będziesz wiedziała bądź wiedział, które akcje kupić, kiedy i po ile je kupić, a potem kiedy sprzedać? A co jak zakupione akcje wcale nie będą chciały rosnąć i staniesz przed wizją utraty być może życiowych oszczędności? Wszystko to sprawia, że inwestowanie jest o wiele cięższym i bardziej niepewnym kawałkiem chleba niż praca na etacie i może szybciej wykończyć twoją psychikę niż najwstrętniejszy szef. Dlatego jest to zajęcie dla wąskiej elity i póki co myślę, że nie warto się w nie pchać.
- Własna firma. Świetna sprawa, o ile twoja własna firma składa się z wielu pracowników, wśród których jest jeden zarządzający całym interesem w twoim imieniu. W przeciwnym przypadku, co prawda nie będziesz musiał chodzić do pracy w cudzej firmie, ale żeby utrzymać biznes wśród setek innych firm, będziesz pracował u siebie po 12 do 16 godzin dziennie, co i tak nie gwarantuje twojej firmie sukcesu. Oczywiście jest pewne prawdopodobieństwo, że po latach harówy w końcu twój biznes będzie się mocno obracał, a Ty w końcu będziesz mógł wszystko powierzyć dobrze opłacanemu menadżerowi, który zrobi wszystko za Ciebie, łącznie z przelaniem na twoje konto w banku co miesiąc należnych zysków. Ja jednak nie chciałbym czekać kilkanaście lat w niepewności zasuwając 8 dni w tygodniu po 15 godzin, użerając się z urzędnikami, z ciągle zmieniającymi się na niekorzyść przedsiębiorców przepisami, z Inspekcją Handlową, Sanitarną, Inspekcją Pracy, czy innymi nieszczęściami. Podarujmy sobie zatem ten sposób i przejdźmy dalej.
- Wynajem mieszkań. Na chwilę obecną powiem Ci tylko tyle, że jest to właściwie najprostszy sposób, który możesz zacząć praktycznie od zaraz, dający regularne comiesięczne dochody w zasadzie bez twojego udziału. Jeśli nie masz jeszcze mieszkania, które mógłbyś wynająć, nic nie szkodzi, ja też jakiś czas temu nie miałem. Teraz mam za to i mieszkania i mnóstwo czasu, by pisać Ci te słowa :)
|