K
Ania urodziła się 22 lipca 2008 roku z rozszczepem kręgosłupa (łac. spina bifida) i wodogłowiem. Urodziła się przez cesarskie cięcie, dostała 8 punktów w skali Apgar, długa na 46cm, waga 2850g. Historia ta zaczyna się w 14 tygodniu mojej ciąży, kiedy to za namową pani doktor podaję się badaniu z krwi.
"TEST PODWÓJNY" bo tak nazywało się badanie wykazał nieprawidłowości.18 marzec 2008r. jadę do Rudy Śląskiej - wykonano mi USG w czterowymiarze i niebezpieczny dla płodu zabieg amniopunkcji. WYROK BRZMIAŁ - urodzi pani dziecko z wodogłowiem i przepukliną oponowo-rdzeniową. Jest prawie czas Wielkanocy, dotychczasowe życie ulega zmianie. Najpierw jest okres rozpaczy!!! Czułam się świetnie, wyniki super to nieprawda! Nadal chodzę do pracy, a co najistotniejsze taka wada trafia się raz na 10000 urodzeń. Pomaga pani doktor ginekolog - wyjaśnia tłumaczy, choć niewiele to daje. Szukam pomocy w Łodzi w CENTRUM MATKI POLKI. Z Łodzi do Bytomia, gdzie przeprowadza się jedyne w Polsce operacje płodu, zamknięcia przepukliny rdzeniowej. Szereg badań - USG, rezonans magnetyczny płodu i kolejny cios - Ani kręgosłup jest za bardzo uszkodzony. Nikt nie podejmie się operacji! Szukamy dalej kogoś, kto powinien coś robić. Często słyszymy: ANIA UMRZE ZARAZ PO PORODZIE, LEPIEJ BY SIĘ NIE URODZIŁA. Dla kogo lepiej? Ja nosze pod sercem swoje dziecko, co mam zrobić? Trafiamy do Krakowa "KLINIKA POŁOŻNICTWA", co dwa tygodnie USG - które wychodzi coraz gorzej. Żyć się nie chce, nawet nie mam siły na łzy... W międzyczasie konsultuję się z neurochirurgiem z krakowskiego Prokocimia - ma operować Anię w pierwszej dobie życia. Ciąża kończy się w 35 tygodniu, z dnia na dzień lekarze podejmują decyzje z powodu narastani komór mózgu. 22 LIPIEC 2008r. godz.8.15 Ania jest na świecie - wady się niestety potwierdziły! ANULA ŻYJE! Ania zostaje ochrzczona z wody..
Więcej nie pamiętam, obudziłam się rano. Ania jedzie do Prokocimia z innego krakowskiego szpitala. Ja tu, nie mogę jej towarzyszyć. Operacja trwa prawie 5 godzin - Ania trafia na oddział intensywnej terapii - stan stabilny! Na trzeci dzień wychodzę ze szpitala - nareszcie jadę zobaczyć córeczkę. Wpuszczają nas na 10 minut - dobra wiadomość Ania przechodzi na inny oddział. Będziemy mogli zostać z Anią na oddziale, ale to nie dziś bo czuje się źle. Jesteśmy u Ani - wszystko dobrze, za kilka dni opuści szpital.
23.07.2008 do 1.08.2008 Ania jest w szpitalu, w tym czasie zoperowano przepuklinę założono zastawkę do główki, potwierdzono agenezje nerki lewej i porażenie kończyn dolnych. Wychodzimy do domu - cały czas szukamy najlepszych specjalistów rehabilitacji.
1.09.2008 znowu do szpitala - ma podciek wokół drenu,krew do toczenia. Zostajemy w szpitalu, kolejny zabieg (rewizja zastawki) krew podano natychmiast.
9.09.2008 wychodzimy do domu.
15.09.2008 zgłaszamy się na urologie. Miały być 3 dni, a byliśmy do 17.10.2008. W tym czasie Ania miała 3 operacje. Każdy dzień to walka o jej życie i zdrowie.
17.10.2008 jesteśmy w domu, w nocy trafiamy do Gorlickiego szpitala z bardzo wysoką gorączką. Ani prawie umiera - transportują ją do Krakowa...... A miał być dziś chrzest...
18 październik 2008
Teraz dostała zakażenie z gorączka i wymiotami. Ma kroplówkę , sądę w nosie. Gdyby nie znalazła się szybko w szpitalu mogło by być bardzo źle....Zapaleni otrzewnej nawet do śmierci prowadzi..Strach myśleć..
Ani została ochrzczona na łóżeczku szpitalnym.Jej stan jest ciężki i chciałam by został dopełniony ten sakrament.
Dren odprowadzający płyn z główki był umieszczony w brzuszku i prowadził do otrzewnej.Niestety jelita źle pracują i musi być umieszczony na zewnątrz ciała. Płyn wypływa do woreczka.. W tym momencie jest zakażony.. Potrzebny jest znowu antybiotyk.. Brzuszek był bardzo twardy, a to niedobrze, bo jeśli nadal taki by został potrzebna jest operacja otwarcia brzuszka. Na tą chwilę robi się trochę bardziej miękki ! Niestety dren musi być doprowadzony do serca - kolejna niebezpieczna operacja... Ania ma jeszcze dodatkowo VSD- ubytek komorowy (niewielka dziurka, która powinna do pół roku zarosnąć), lekkie szmery. 22 październik 2008
Ania nie ma już sądy w nosku ! Może pić herbatkę w określonej ilości i określonym czasie. Na razie jeszcze mleczka niestety nie może. Płyn nadal zakażony.
23 październik 2008 Może już mleko , wprawdzie niewiele i o określonej porze. Cewnik wyciągnięty, uczę się zakładać co cztery godziny . W sobotę Ania miała przetaczaną krew, przelewała się przez ręce, nawet nie potrafiła płakać.... Było bardzo źle z Nią.. 24 październik 2008
Wszystko bez zmian. Może jutro zostanie przeniesiona na neurochirurgie. 25 październik 2008
Ania zaczęła trochę wymiotować i nie wiadomo dlaczego.. Jest pod obserwacją lekarza neurochirurga.
Dalej leży na oddziale przejściowym. Dostała wysoką gorączkę, drgawki, rączki siwe, język też.......
26 październik 2008
Ania miała płukanie żołądka, nie chce jeść, wymiotuje cały czas, kroplówka. Wczoraj była modlitwa różańcowa o zdrowie Anusi.
Proszę o modlitwę. Jutro o 19 będzie modlitwa różańcowa o zdrowie Ani i siłę dla nas............. Dostała leki uspokajające ,nawet Jej przytulić nie mogę..... Chyba jednak brzuszek zostanie otworzony.
, sonda w nosku , dalej zielona wydzielina, nie wiadomo co się dzieje. Cewnik ma założony, żeby nie ruszać małej.......... Ania nadal śpi po lekach uspokajających 27 październik 2008
Rano spadł woreczek do którego spływa płyn z główki. Normalnie jest to 100ml/ dobę. Dziś w ciągu paru chwil nastąpił taki ubytek. Potrzebne było natychmiastowe podanie kroplówek (w 15 minut), aby wyrównać płyny. Ciemiączko było zapadnięte...
Ania je mleko z butelki niewiele, ale nie wymiotuje, sączek z noska wyjęty.
Bóg zsyła na Ziemię anioły
Anioły te mają twarzyczki dzieci
Nie zawsze uśmiechnięte i radosne
I my dostaliśmy takiego Aniołka
Jego nóżki podrapały się o chmurki i przestały się ruszać
Jego główka..
Jego nerka..
Jego serce..
Ale to dalej nasz anioł - zesłany od Boga
Dobrze Mu z Nami bo kolejny raz wybronił się małymi skrzydłami..
GDY BÓG GO WOŁAŁ....
Kwaśnik Małgorzata
29 październik 2008
Ania przeniesiona na neurochirurgie. Kroplówka nadal, ale mleko z butelki też w niewielkiej ilości. Nie wymiotuje. Jest na obserwacji..
30 październik 2008
Ania waży 4700g. Leki uspokajające odstawione. Właśnie został pobrany płyn z główki do badania, czy coś się zmienia, bo ma dwa antybiotyki. Płyn nie jest dobrego koloru. Nie chciał schodzić, bo się zatkał, trzeba było przetykać. Bardzo płakała. Trochę je z butelki,mogę Ją na momencik wziąść na ręce podczas karmienia, bo lepiej je wtedy. Później z krzykiem muszę Ją położyć..
3 listopad 2008
Płyn jest badany , bo dwa antybiotyki nie pomagają. Prawdopodobnie potrzebna będzie operacja wyciągnięcia zastawki z główki i odciąganie płynu strzykawką dwa razy dziennie, a jak płyn będzie czysty założenie zastawki
4 listopad 2008
O godzinie 19 Ania będzie miała wyciąganą zastawkę z główki. Płyn będzie ściągany igłą bezpośrednio z główki.. Jutro najprawdopodobniej do innego szpitala, gdzie leczy się infekcje.
Dziś jeszcze Ania miała przetaczaną krew i osocze, bo wyniki miała złe...
Już zastawka jest wyciągnięta, Ania wybudzona i głodna.
6 listopad 2008
Ania miała pobrany płyn do badania pierwszy ten z operacji jest jałowy. Zostajemy w tym szpitalu bo Ani antybiotyk działa skoro taki wynik. Poza tym Ania ładnie zjada. Cewnikuję, ale zaleganie moczu jest większe ok 40ml co 4 godziny. Będzie potrzebna konsultacja z urologiem.
10 listopad 2008
Płyn jest jałowy, więc najprawdopodobniej w czwartek będzie założona zastawka do główki i płyn odprowadzany do serduszka.
12 listopad 2008
Niestety nie będzie operacji na razie. Płyn jest jałowy, ale jest w nim białko i jest za gęsty, wiec może zatykać zastawkę. Ania dostaje białko. W niedziele dostała znowu krew, bo była bardzo blada. Wczoraj dostała drgawki, ma przepisany luminal na stałe. Trzeba czekać na konsultacje neurologa.
14 listopad 2008
Ania po operacji zastawki w główce. Druga część operacji będzie jak w płynie w główce nie będzie białka, na razie nadal jest i dlatego nie można było od razu do serduszka odprowadzić.
17 listopad 2008
Ania miała podaną krew. Złe wyniki miała, stan podgorączkowy dziś, wczoraj gorączka, wymioty, nie je nic tylko kroplówka...
Już listopad...
Ptaki odleciały ku ciepłemu słońcu
Tylko jeden jest zbyt słaby
Tej jesieni musi tu pozostać
Mój mały ptaszek jest za słaby by wzbić się ku słońcu...
Zabiorę go na własnych skrzydłach do krajów ciepłych i radosnych
Kwaśnik Małgorzata
18 listopad 2008
Bez zmian, kroplówka, sączek w nosku, luminal nadal.........
21 listopad 2008
Ania pije mleko z preparatem zagęszczającym, żeby bardziej się nasyciła. Morfologia dobra, białko nadal dostaje. Płyn z główki nadal zakażony.
22 listopad 2008
Dziś na oddziale neurochirurgi przeprowadziłam zbiórkę pieniążków na baterie akumulatorki. Zebraliśmy 85zł, koszt jednej pary 31zł . Są one niezbędne do PULSOKSYMETRU- mierzy prace serca i tętno dziecka. Po 11 listopada gdy Ania dostała drgawki za własne pieniądze kupiłam jeden komplet + ładowarkę za symboliczną kwotę odkupioną od PANI ASI. Dzięki okazanemu sercu mały Sebastian jest monitorowany 24g na dobę, tak jak kilka dni temu Ania . Mamy już cały komplet, oby nie był potrzebny!
Ania miała mokry opatrunek, okazało się że z rany płyn sie sączy i potrzebne były dodatkowe trzy szwy.
30 listopad 2008
Właściwie bez zmian, tyle tylko że płyn jest już lepszy (koloru oleju - a był jak mocna herbata). Ania pije mleko z butelki w określonej dawce i określonym czasie.
3 grudzień 2008
Bez zmian, płyn jasny jest, więc się oczyszcza. Bakteria nadal jest jeszcze.
4 grudzien 2008
Jutro w TVN24 o 17.10 będzie Ania. A we wtorek w Uwadze - TVN. Dzis wymiotowała...
8 grudzien 2008
Niestety w piątek nie było Ani w TVN24 tylko dziś. Płyn się oczyszcza. Wszystko działa!
10 grudzień 2008
Wczoraj płyn się pogorszył, jest ciemny. Ania dostała drgawek, w 80% jest to padaczka, ktora jest zwiazana z wadami Ani. Dziś okazało się że dren jest zatkany i potrzeba go wymienić, Ania jedzie na blok operacyjny... Niestety teraz okazało się, (na bloku op.), że Ania ma morfologie do kontroli, bo jest bardzo blada. Operacja odłożona, powrót na oddział.
Jednak operacja była, krwi Ania nie dostała, jednak nie było potrzeby.
11 grudzień 2008
27 listopada ukazał się artykuł w gazecie krakowskiej pod tytułem "Zostań św. Mikołajem" gdzie opisano los Ani. Historia poruszyła wiele serc co skłoniło nas do napisania prośmy o objęcie opieką przez fundację "Zdążyć z pomocą" i pomóc w założeniu konta . Czekamy na odpowiedz. Mimo że nie mamy specjalnego konta pojawili się mikołaje. Pierwsza na apel odpowiedziała doktor Dynda - prowadziła moją ciążę, później koleżanki i koledzy z byłej pracy (od 24 października zrezygnowałam z pracy by móc opiekować się córeczką). Najbardziej urzekła mnie pani Ewa. Spotkałam ją wczoraj na oddziale gdzie Ania była po zabiegu. Zaoferowała pomoc. Obca mama innego dziecka ! Widziałam ją pierwszy raz w życiu! Brak mi słów... Dziękujemy!
16 grudzień 2008
Płyn poszedł do badania. Kolor jaśniejszy ale jeszcze zły.
22 grudzień 2008
Płyn jest bardzo brzydki, dużo gorszy. Dziś byłam z Ania na USG brzuszka, nerka jest powiększona w stosunku do ostatniego badania, ale nie jest najgorzej. Cewnikowanie co 4 godziny. Jedna pozytywna wiadomość Ania przybiera na wadze. Trzeba czekać.
We wtorek 23 grudnia lub 30 grudnia ukaże się w GAZECIE KRAKOWSKIEJ w dodatku gorlickim artykuł o Ani.
23 grudzień 2008
Ani zatkał się dren, miała płukany ale to nic nie dało. Właśnie byłyśmy na tomografii. Czekamy ale pewno skończy się zabiegiem. Ania znowu nie je, płacze. A ja razem z Nią mam już dosyć..
Na szczęście obeszło się na strachu. Płyn okropny białko i krew w nim pływa. Dodatkowo nie można było wkuć wenflonu takie słabe żyły. Teraz Anula śpi niech odpoczywa. I jak tu myśleć o świętach..
Niestety dziś artykułu w gazecie nie było, więc pewno ukaże się we wtorek 30 grudnia.
24 grudzień 2008
Ania miała znowu przetykany dren. Cały czas się boję że może się skończyć zabiegiem.. Nie mam dziś wigilijnego stroju ani choinki, 12 potraw ale mam Anię, męża który nas kocha i to jest najważniejsze.
W tym wyjątkowym czasie życzę odnalezienia w ciszy swoich myśli i marzeń, w bliskich osobach - siły i piękna, w otaczającym świecie - radości, w kolorach - natchnienia, a w sobie - miłości! Niech te Święta będą czasem zadumy nad tym, co w życiu jest ważne, a czego na co dzień nie zauważamy. A Gwiazdka Betlejemska niech przyświeca i wskazuje drogę.
Wszystkiego dobrego życzy GOSIA WOJTEK i ANIA
25 grudzień 2008 Artykuł w krakowskiej był wczoraj! Poza tym wczoraj Ania miała przepłukiwany dren - coś kapie, ale mało. Cały czas niepewność - bo możemy iść na blok..
27 grudzień 2008
Od wczoraj wieczór jestem w domu. Ania nie drenuje więc cały czas pod telefonem. Z Anią jest babcia. Dziś rano Ania była wyłączona z karmień na wypadek zabiegu. Potem jadła. Około 16 miała atak padaczki, dostała lek i cały czas jest obserwowana. Istnieje możliwość ponownego zabiegu. Każdy telefon od mamy odbieram ze strachem..
29 grudzień 2008
Ania od wczoraj nie drenuje. Niespokojna jest. Zasnęła około 4 nad ranem na moich rękach. Znowu nie je, ma kroplówkę. Czekamy na wizytę. Ciemię niby ma dobre, nie wymiotuje. Czekamy no co nam zostało..
Pozwolili nam jeść o 16. Tomografia nie wykazała większych niepokojących zmian w główce. Dalej czekamy, może idzie ku dobremu a ja panikuje. Czas pokaże, musimy zaczekać i zaufać lekarzowi..
30 grudzień 2008
Właśnie Ania zjadła pierwszy raz zupkę. Mamy mieć wysunięty dren pod znieczuleniem miejscowym. Zobaczymy co się będzie działo. Mam nadzieję że Bóg czuwa nad Anią. Czas to w walce z Jej chorobą lekarstwo..
31 grudzień 2008
Wczoraj usunęli Ani cały dren. Zastawka nie działa, bo nie ma drenu. Komory w mózgu pomniejszyły się. ANia jest do dalszej obserwacji, w razie potrzeby będzie nakłuwana, by odprowadzić płyn.
Ostatni dzień roku pora na podsumowanie. Nie wiem co napisać? Mamy Anię i cały inny świat niech się schowa. Nauczyłam się pokory wobec życia. Nikt nie wie co nas czeka.. Uczę się życia na nowo i dostrzegam że słońce potrafi być czasami bardziej żółte. Mała Ania jest, żyje, musimy tylko Ją poprowadzić przez życie . Nikt nie mówił, że będzie to łatwo. Boże dziękuję za Anię!
1 styczeń 2009
Ani nic się nie działo, jest na obserwacji, więc idzie ku dobremu.
Tragiczna dla mnie jest to, że dziś zmarł nagle mój tata............
2 styczeń 2009
Pojawiły się drgawki, tylko nie wiadomo czy to z powodu zastawki, czy padaczkowe. Jest obserwowana. Dostała leki.
3 styczeń 2009 31.12.2008 ostatnie połączenie..
Ten głos w słuchawce zamilkł na wieki
Niebieskie anioły zabrały go do domu Ojca
Bardzo ciężko..
U Ani dobrze. Została sama , ja jadę do domu. Mam nadzieje,że wszystko będzie ok.
4 styczeń 2009
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..
Ciężko, bardzo ciężko..
Jesteśmy u Ani. Jej tato zostanie z nami kilka dni. Wszystko dobrze, piąty dzień bez zastawki. Za mało by się cieszyć, za dużo by być obojętnym.. Tylko jeden Bóg wie co będzie z Anią.. Trzeba się modlić i wierzyć.
5 styczeń 2009 U ANI dobrze, nic się złego nie dzieje szósty dzień bez drenu, trzeci bez drgawek.
8 styczeń 2009
Oddział jest przepełniony, czar siedzenia we trójkę prysnął. Ania była dziś na tomografii, ale jeszcze nic nie wiem. Pojawiają się drgawki padaczkowe. Trzeba zmienić leczenie. Ma być neurolog. Co do zastawki, na razie nic złego się nie dzieje. Czekam na wynik tomografii. Trzeba skontrolować czy płyn się nie zbiera. Mam nadzieję że dobrze wyszło i cud się stał.. I cudem jest samo to że wytrzymuje kolejny dzień bez nakłucia.
9 styczeń 2009
Tomografia wyszła dobrze, tzn. nic złego nowego się nie pojawiło. Ania miała nakłutą główkę, ale tylko po to aby skontrolować czy płyn się jednak nie zbiera. Tylko kilka kropelek! To świadczy,że niema nadciśnienia! Leczenie zmienione, dostaje leki na padaczkę.
12 styczeń 2009 Pojawiła się nawet opcja wyjścia domu. Czar prysł jak bańka mydlana, Ania od trzech dni wrzeszczała. Okazało się, że to nietypowe napady padaczki. Mówiono, że to brzuszek, kolka, a ja czułam , że to coś innego. Nakłuto Ją przez ciemię, ciśnienia nie było. Wezwano neurologa, trzeba zwiększyć dawkę leku. Mała iskierka nadziei to brak nadciśnienia. Teraz Ania śpi, dostała bardzo silny lek, ale musi odpocząć. Jest odpowiedz z fundacji "Zdążyć z pomocą". Nadano nam numer konta, możliwe jest przekazanie 1% podatku na leczenie Ani. Są pierwsze telefony.
15 styczeń 2009
Ania musiała być nakłuta. Okazało się, że jest nadciśnienie. Od razu zrobiono kolejny tomograf. Tak było dobrze i znowu od nowa.. Ja już nie mam siły, a co dopiero moje słoneczko tak cierpi.. Nie ma gdzie wkłuć wenflonu. Widać ból w jej oczkach. Anula jest podopieczną fundacji "ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ".
Ania będzie pod obserwacją. W razie potrzeby będzie nakłuwana. Powtórzyły się drgawki.
16 styczeń 2009 Anula znowu płakała. Dostała luminal, zasnęła na 3 godziny, później płacz. Rano Ją nakłuwano, było ciśnienie, chyba Jej ulżyło bo teraz śpi. Trzeba czekać. Niech śpi mój aniołek.
17 styczeń 2009
Ania przespała całą noc. Było kilka ataków padaczki, ale bardzo lekkich , poza tym spokojnie. Cały czas płynie pomoc od ludzi dobrej woli. Brak słów by opisać.. Dziękujemy za każdy dar serca i modlitwę o zdrowie.
21 styczeń 2009
Ania przepłakała ósmą noc. Miała tomografię. Nie jest dobra.. Kolejny problem to nie sika. Pampers jest suchy. Nie wiem co się stało. Wiem, Ze Jej pęcherz jest uszkodzony, ale do tej pory sikała, a to co zalegało ściągałam cewnikiem. Ogarnia mnie bezsilność i rozpacz. Ma być urolog. Powoli tracę nadzieję na lepsze jutro.. Wczoraj był kolejny artykuł w Gazecie Krakowskiej z prośbą o wpłaty 1% podatku.
Chyba trzeba założyć Ani drenaż zewnętrzny, na szczęście płyn jest jałowy . Jestem załamana, zaczynamy od początku .. Ma być kolęda, arcybiskup Dziwisz, czekamy..
22 styczeń 2009
Nie było Dziwisza, bo jest chory. Dzieci pobłogosławił Józef Guzdek biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej. Noc trochę spokojniejsza ale ciężka. Anulka jest na czczo, ma iść na zabieg.
Boję się...
Anię cofnęli z bloku, miała złe wyniki krwi. Właśnie ma przetaczanie.. Jak jutro Bóg pozwoli pójdziemy do zabiegu. Tylko gdzie ten Bóg? Za co te dzieci tak cierpią..... 23 styczeń 2009 Ania się wybudziła. Boże dziękuję Ci! Tak się bałam.. To była 11 narkoza. Moje biedne maleństwo jak wieźliśmy Ją na blok tak na nas patrzyła, jakby chciała powiedzieć "gdzie mnie znowu
wieziesz, boję się mamo". Usunięto krwiaka po prawej stronie, po lewej założono dren zewnętrzny. Założono wejście głębokie w szyjce. Moja malutka bidulka płacze, bo Ją boli i jest głodna...
24 styczeń 2009 Ania miała gorączkę wysoką. Dostała lek na spadek. Opatrunek przecieka w miejscu gdzie jest dren.
25 styczeń 2009 Ania znowu miała gorączkę, wymiotowała.mam nadzieję, że to po narkozie. Przespała spokojnie noc. Opatrunek trochę przecieka nadal, oby obeszło się bez kolejnego usypiania. Czekamy z drżeniem serca co przyniosą kolejne godziny. wczoraj spotkałam się z panią Iwoną Jamro, która przekazała kolejną pomoc dla Ani od Zespołu Szkół w Zagórzanach, za co serdecznie dziękujemy.
30 styczeń 2009 Ania ma odstawiony jeden lek na padaczkę. Jeżeli nic się nie będzie działo, jest szansa na wyjście do domu, bo potrzeba żeby ANIA odpoczęła. Nie wiadomo jak z wodogłowiem, bo potrzeba żeby się to unormowało, kolejne badania. Nadal się boję ..
1 luty 2009 Noc minęła spokojnie, nic się nie zmienia, więc nadal jest szansa na wyjście w tym tygodniu :)
3 luty 2009 Wczoraj mówili, że w czwartek do domu. Radość trwała krótko. W nocy Ania gorączkowała, rano w miejscu gdzie są szwy pojawiło się zaczerwienienie- później wybrzuszenie. Konieczne jest usg głowy, by sprawdzić czy płyn się tam zebrał. Nie mam siły nawet na łzy.. Czuję się okropnie źle i ciągle myślę czy ja kiedyś zabiorę Anię do domu.. Z drugiej strony dobrze, że tu jestem, pomoc będzie na czas. Mamy mieć ortopedę i urologa. Miały to być ostatnie konsultacje przed wyjściem do domu. Ładnie brzmi tylko los znowu nas wykiwał i oszukał pięknymi złudzeniami....... DLACZEGO ?!
4 luty 2009
To był kolejny ciężki dzień. Z usg nic szczególnego nie wyszło. Później poszliśmy na rentgen bioder, bo ortopeda zalecił kontrolnie. Wróciliśmy na oddział, Wojtek nakarmił Anię. Zwymiotowała, znowu gorączka. Wezwano pediatrę, osłuchał Ją, nic nie znalazł. Ania płacze, jest marudna i bardzo blada. Zostaje nakłuta, płyn brzydki, podkrwiony. Pobrano morfologię, są wyniki świadczące o stanie zapalnym. Morfologia krwi dobra- ulga nie będzie toczenia! Gorączka nie spada. Około 18 Ania zasypia, jest spokojniejsza. Przenieśli nas do izolatki, czekamy na wyniki badań.
5 luty 2009
Zła wiadomość. Ania ma bakterie w krwi.. Niech Bóg ma Ją w swojej opiece..... Chyba ma skoro nie wyszliśmy do domu. Zanim ktokolwiek by się zorientował mogło by być za późno......
Łzy płyną po policzku.....
7 luty 2009
Stan Ani stabilny, ale płyn jest również zakażony, ma dostać drugi antybiotyk.
12 luty 2009 Ania dostaje nadal dwa antybiotyki. Wczoraj zaczęła kaszleć, została zbadana i osłuchowo jest czysto, dostała syrop na kaszel.18 luty 2009
W sobotę wyszłam z Anią do domu. Nie pisałam nic, by nie zapeszać, poza tym chciałam trochę odetchnąć od tego wszystkiego. Dziś jestem znowu w szpitalu w Gorlicach.. Zaczęło się w niedzielę, Ania mniej jadła. Zrobiły się Jej afty. Pojechaliśmy do lekarza, dał Jej nestatynę do smarowania buzi. W poniedziałek dalej mało jadła, wczoraj już o wiele mniej, dlatego jestem na oddziale , poza tym przy cewnikowaniu mocz był trochę mętny. Miałam rację wynik wykazał w nim bakterie. Anulka na antybiotyk. Był problem z wkłuciem wenflonu. A miało być tak cudownie do 27 - termin zabiegu urologicznego.
Ania miała usg głowy, jamy brzusznej. Tomograf i badanie dna oka to wszystko pod kątem wzrostu ciśnienia czaszkowego. Bylismy także na zdjęciu klatki piersiowej, są zmiany zapalne w płucach. Na razie czekamy..
21 luty 2009
Po badaniach w gorlickim szpitalu zdecydowano że jedziemy do Krakowa. Tu Anię znają jeszcze z mojej ciąży. Jeszcze tego samego dnia jechaliśmy karetką. Wczoraj Ania zaczęła powoli zjadać małe posiłki. Na szczęście tym razem nadciśnienia nie było. W piątek wyszliśmy na przepustkę. Zabrałam Anię do pani Asi, z okna widać szpital, w razie czego za pięć minut jestem na miejscu. Dziś po spokojnej nocy postanowiłam, że jedziemy do domu. Ania zjadła troszeczkę. Jak trzeba będzie wrócimy. Mam nadzieję, że do środy nic się nie wydarzy, bo w środę kończy się przepustka. Później czeka nas zabieg urologiczny. Zwariowane te dni, pełne strachu! Mam nadzieję, że kiedyś się poukłada. Marzy mi się spokojny dom we troje, zwykły spacer... Czy to za wiele...
22 luty 2009 Spokojna niedziela, nareszcie wszyscy razem. Ania jest cudowna, czekaliśmy wszyscy bardzo długo na taki dzień. Dziękujemy za cewniki pani Sowie - właścicielce apteki w Łużnej. Jestem szczęśliwa..
24 luty 2009
Ania śpi w swoim łóżeczku. Przepustka jutro się kończy, ale mogę zostać jeszcze jeden dzień w domu. W czwartek znowu wracamy. Dobre i parę dni posiedzieć razem we trójkę, tyle czekaliśmy..
28 luty 2009
Ania tydzień jest w domu, na razie jest dobrze. Do czwartku byliśmy na przepustce. W piątek miała iść na urologię, jednak zdecydowaliśmy, że skonsultujemy to jeszcze u innego specjalisty. Umówieni jesteśmy na środę. Dla Ani pojedziemy choćby na koniec świata. Będziemy szukać najlepszych, nawet prywatnie. Ania jest cudowna, potrzebuje nas a my Jej by być szczęśliwymi..
1 marzec 2009 U nas dobrze. Zastanawiam się co powie pani urolog. Szukam kontaktu z rodzicami małej Wiktorii, która ma podobne problemy jak Ania. Mam nadzieję, że się uda nam porozmawiać, wymienić doświadczenia i co najważniejsze specjalistów, lekarzy. Znam wiele rodziców "takich dzieciaczków", ale nikogo nie było tak blisko. Ania jest cudowna. Lista osób, które przekazują 1% podatku rośnie z dnia na dzień. Mam nadzieję, że uzbieramy tyle pieniążków, by wyjechać na turnus rehabilitacyjny.
4 marzec 2009
Właśnie wróciliśmy z Krakowa. Ania potrzebuje jeszcze jednego badania. Wolny termin to październik.. Poza tym zginęła teczka z Jej zdjęciami i chyba trzeba będzie powtórzyć urografię i cystografię. Sama pani doktor urolog niewiele powiedziała, bo brakło zdjęć z prokocimia. Na razie mam cewnikować Anulkę. To badanie może uda się przyspieszyć. Jutro się dowiem.
6 marzec 2009
Udało się przyspieszyć termin badania na kwiecień. Odnalazły się zdjęcia Ani w Prokocimiu. Robiłam Anulce badanie moczu i nie wyszło najlepiej. Poczekam do poniedziałku, bp jedziemy do Krakowa do pani urolog, obejrzy wyniki z urografii i cystografii. Pewno powie coś więcej. Niepokoję się, ale muszę czekać. Najbardziej się boję, że Anusia znowu będzie musiała zostać w szpitalu.
10 marzec 2009 Wczoraj byliśmy w Krakowie na konsultacji nerochirurga. Nie ma nic niepokojącego. Pani urolog powiedziała, że vesicostomia jeszcze nie wiadomo czy będzie konieczna. Jeszcze czekamy na badanie, ale to 15 kwietnia. Jutro zaczynamy rehabilitacje - tego Ani najbardziej potrzeba. Jutro zrobimy badanie moczu na posiew. Jeśli wyjdzie dodatni będziemy musiały położyć się na urologi. Poza tym rozprowadzamy ulotki z prośbą o przekazanie 1%podatku. Kilka portali zgodziło się o zamieszczenie informacji, za co dziękujemy. Ania jest cudowna! Ludzie, którzy nam pomagają także, nie wiem jak dziękować za wszystkie wszystkie gesty.
11 marzec 2009 Dzisiaj byliśmy na rehabilitacji. Mamy poświęcić każdą chwilę na rozmasowaniu mięśni. Konieczna jest wizyta u ortopedy, by wypowiedział się co z biodrem i stopami. Po tej wizycie dowiemy się czy są jakieś przeciwskazania do rehabilitacji. Chodzi o to by nie zaszkodzić.
13 marzec 2009
Bakteria w moczu Ani się potwierdziła. Jutro dokładnie będzie wiadomo jaka to bakteria. Podejmiemy decyzje czy antybiotyk w domu, czy do szpitala. Wszystko zależy jaka to bakteria. Poza tym dobrze. Martwię się tymi bakteriami. Teraz Ania śpi tak słodko. Tak nam dobrze w domu. Tyle czasu czekaliśmy na te dni, po Ani widać zmiany na lepsze. Dziękujemy wszystkim ze szkoły z Zagórzan za zbiórkę plastikowych nakrętek dla szpitala w Prokocimiu. Dzięki tej zbiórce szpital otrzymał wózek dla dzieci po wypadku.
14 marzec 2009
Dziś jeszcze raz dałam mocz do badania. Jutro dokładnie się dowiem na jaki antybiotyk idzie bakteria. Nie jest ona groźna - ale jest. Spróbuje dać Ani antybiotyk w domu.
Byle nie do szpitala!!! Tam nic innego nie zrobią. Ania jest cudowna. Jaki świat był nudny, gdy jej nie było. Tak bardzo zmieniła nasze życie i patrzenie na świat.
Ania jest jak motyl, który szuka wiosny. Jak ptaszek uczący się latać. Jak drzewo które puszcza młode listki. Wystarczy że dasz jej troche słońca ... 15 marzec 2009
Ania ma bakterie. Tylko dwoma antybiotykami można je zwalczyć, z czego na jeden jest uczulona, drugiego nie ma w polskim rejestrze leków ( furagin, który Ania zażywa jest trochę wrażliwa). Na razie zwiększyłam jej dawkę furaginu - gdyby Ania wszystko łykała nie byłoby problemu (teraz to się wyrówna). Wiem że to okropny lek. We wtorek zrobię znów posiew i zobaczę czy jest poprawa. Jeśli chodzi o ten drugi antybiotyk - nawet jeśli go sprowadzę - nie ma mowy o podaniu w domu. Pocieszam się tym, że to niegrożna bakteria. Wynik z wczoraj jest lepszy Ani brała tak silne antybiotyki ,że teraz ciężko wyleczyć nawet takie słabe bakterie. Mam nadzieje, że dobrze robię? Skoro nie gorączkuje. Poza tym gdyby nie cewnikowanie, nawet o bakterii bym nie wiedziała.. Kocham Anie i nie chce zaszkodzić. Tyle co się oswoiła trochę z domem. Poczekam - tak mi podpowiada serce i rozum.
16 marzec 2009
Ania jest kochana i taka słodka. Na razie dobrze. Jutro mocz do badania - zobaczymy co dalej. Nie ma dnia, by ktoś nie pytał o Anie. Obcy ludzie pomagają. Ja tylko mogę powiedzieć DZIĘKUJE!!
19 marzec 2009
Jutro zabieram mojego aniołka do szpitala. Jest ta bakteria, nie ma na co czekać, niech urolog się wypowie. Bardzo się boje, że znowu zostaniemy w szpitalu. Trudno,takie życie...Kocham Anię dla niej wszystko zrobię!!!
20 marzec 2009
Ania śpi niestety w szpitalnym łóżeczku. Musieliśmy zostać, bo trzeba podać antybiotyk. Na razie pobrali mocz i krew do badania. Ciężko było się spakować i przyjechać.
21 marzec 2009
Wynik krwi jest w normie. Mocz ogólny zły. Z posiewu będzie w poniedziałek. Na razie bez antybiotyku i oby się obeszło. Ania jest dzielna, gorzej ze mną, ale nie wyobrażam sobie zostawienia jej samej na oddziale. Mam nadzieję, że to nie potraw długo. Najważniejsze by Anulka pozbyła się tej infekcji. Ważne, że nie gorączkuje i ładnie zjada.
24 marzec 2009
Wynik ogólny moczu jest trochę lepszy. Jest ogromny problem z dobraniem antybiotyku, bakteria jest odporna, a na jedyny Anula ma uczulenie. Będą dalej szukać - kto wie ile to potrwa. Jestem załamana takim obrotem sprawy. Ciężko tu wysiedzieć, z drugiej strony wiem czym grozi infekcja nieleczona, zwłaszcza, że Ania ma tylko jedną nerkę, która i tak nie działa w 100% dobrze.
25 marzec 2009
Ania ma założony cewnik na stałe. Będzie on płukany środkiem bakteriobójczym. Za kilka dni Usg, by zobaczyć jak wygląda pęcherz. Rozwiązana jest sprawa vesikostomi (przetoki). Pani doktor mówi, że trochę to potrwa. Mam przed oczyma długie, beznadziejne miesiące, łzy same jakoś płyną . Wiem, że to dla dobra Anulki. Lepiej nie mogłam trafić. Pani doktor jest świetnym urologiem.
26 marzec 2009
Ania śpi. Kolejny dzień mija.. Jutro mamy usg brzuszka i kolejne badanie moczu na posiew. Czekamy na antybiotyk - to potrwa, bo w Polsce go nie ma. Pani doktor przewiduje, że w optymistycznej wersji wyjdziemy w Wielki Tydzień. Mam nadzieję. Ja dla Ani wszystko zrobię, nigdy Jej nie zostawię samej. Tylko czasami chciałabym coś co jest niemożliwe, uciec od tego wszystkiego..
27 marzec 2009
Ania miała dziś usg, bardzo dokładnie sprawdzono cały układ moczowy. W poniedziałek kolejne dla porównania. Jeszcze nikt nigdy tak dokładnie Jej nie zbadał! Dowiedziałam się także, że przetoka nie musi oznaczać worka (cewnika) do końca życia. jeśli chodzi o antybiotyk, pani doktor chciałaby uniknąć podania. Jest to nasze jedyne zabezpieczenie w razie poważnej infekcji. Wszystko się wyjaśni w poniedziałek, jak będą wyniki z dzisiejszego posiewu. Przedstawiciel farmaceutów w Polsce pomaga sprowadzić antybiotyk. Mamy szczęście, że tu jesteśmy, tu decyzje są przemyślane.
29 marzec 2009
Wczoraj ze szpitala Żeromskiego przewieźli nas do Prokocimia. Ania zwymiotowała, ciemię napięte, senność, przyrost obwodu głowy. Zrobiono nam tomografię. Czekam na porównanie z wcześniejszymi. Na razie czekam na rozwój wydarzeń. Mamy kroplówkę. To nie jest łatwe podjąć jakiekolwiek decyzje, czas jest naszym wrogiem. Mam dosyć patrzenia jak Ania cierpi, a ja nic nie mogę zrobić. Ania wymiotowała, co zjadła to zwróciła. Tomografia nie jest gorsza od poprzednich. Głowa faktycznie urosła. W tej chwili jej obwód jest taki, jak u rocznego dziecka. Pojawiły się ataki padaczki. Powodem mógł być brak leków ( które zwymiotowała) musiano podać clomazepan, dlatego teraz śpi. Boże jak ja się chcę mylić, że to sprawa nadciśnienia... Ciężko mi..
30 marzec 2009
Nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego został odbarczony z główki Anulki przez nakłucie. Sprawiło Jej to ulgę, bo zaraz zasnęła. Później spróbowałam Ją nakarmić. Na razie po troszkę, ale toleruje pokarm, leki także udało się podać. Płyn poszedł do analizy bakteriologicznej. Na razie nie wiem co dalej. Ania to trudny pacjent. Ma cały zespół wad, pomagasz na jedno, drugie niszczysz..
31 marzec 2009
Ania powoli zjada. Nadal słaba, nie obejdzie się bez zastawki, której dren trzeba umieścić w serduszku. To bardzo ryzykowna operacja, zwłaszcza, że Ania źle toleruje zastawki i do tej pory każda próba kończyła się niepowodzeniem i mnóstwem powikłań . 16.30 Ania miała znowu nakłucie, tym razem po lewej stronie. Płyn był brzydki, podkrwiony. Nie wiem co dalej będzie... Boję się...
5 kwiecień 2009 Właśnie jadę do Anulki. Na razie jest z babcią. Nie mogę miejsca sobie znaleźć. W domu puste łóżeczko.. Ostatni artykuł w Gazecie Krakowskiej "Po kilku miesiącach wyszła ze szpitala..." Łzy same napływają, brak sił. Ania codziennie ma odciągany płyn w dość dużej ilości. Nie wiem co dalej będzie. Wczoraj była na spacerku, choć na chwilę oderwać ją od szpitala i bólu. 7 kwiecień 2009
Ania śpi tak słodko. Dziś obeszło się bez odciągania płynu. Będzie próba wstawienia zastawki . Najpierw muszą być 3 jałowe wyniki płynu mózgowego, ten jest z 31. 3 mamy jałowy. To wszystko potrwa. Mogłam Anusię zabrać na spacerek. Tak nam się wracać nie chciało.. Martwię się tym co będzie, czy zastawka się przyjmie? Ania jest silna, każdy dzień to walka o zdrowie . Musimy walczyć.
8 kwiecień 2009
Pojawiła się szansa na przepustkę w święta. Zgodę mamy, tylko czy Ania wytrzyma bez nakłucia. Na razie wygląda, że tak . Od poniedziałku nie był płyn odciągany. Byliśmy na spacerku, co sprawiło nam wielką radość.
9 kwiecień 2009
Ania wczoraj wieczór była nakłuwana, płynu 60ml. to wcale nie tak dużo. Przez 2 dni tylko kolor był brzydki, podkrwiony co mnie bardzo martwi. Tylko jeden Bóg wie co dalej będzie z moim aniołkiem ..
10 kwiecień 2009
Świat zwalnia
Zatrzymaj się
Odnajdź to co nadaje życiu sens
Zastanów się jak cienka granica dzieli życie od śmierci
Kto raz tu trafi zrozumie że nawet oset rosnący na łące pełnej kolorowych kwiatów ma swoje kolory...
Tylko trzeba nauczyć się szukać!
Kwaśnik Małgorzata
Wielki Piątek - niesiemy krzyż, który Bóg zesłał na nasze małżeństwo. potykamy się, wstajemy i dalej w drogę życia. Nic nie dzieje się bez przyczyny.. Ania zwymiotowała, trzeba usunąć nadmiar płynu. Na pewno jej ulży. Szansa na przepustkę dalej aktualna!
11 kwiecień 2009
Koszmarny dzień. Rano wyszłyśmy na przepustkę. Zdążyłam przepakować torby i powrót. Anula wymiotowała,doszły ataki padaczki (leki zwymiotowała) i to tego skutek. W drodze do szpitala doszła bardzo wysoka gorączka 39,5. Teraz Ania jest bezpieczna w szpitalu. Dostała kroplówkę i lek na spadek temperatury. Dla nas to dzień jak co dzień, byle Ania nie cierpiała.. Wczoraj Ania dostała pieniążki ze skarbonki Wielkopostnej. Ile tych grosików, tyle serc dzieci - bo to ofiary składane przez nie w czasie postu.. Brak mi słów, ciężko patrzeć na to wszystko, jeszcze ciężej znosić..
12 kwiecień 2009
Ania dalej gorączkuje. Zjadła mleko, ma przyjść pediatra, bo wygląda, że ma infekcję. na szczęście to nic z ciśnieniem śródczaszkowym. Życzymy wszystkim miłości, która jest ważniejsza od wszystkiego, dobra, zdrowia, które pozwala najgorsze przetrwać, uśmiechu bliskich i nieznajomych,który pozwala lżej oddychać gdy w sercu ciężko a oczy łzami zachodzą..
19 kwiecień 2009
Czekamy na oczyszczenie płynu, kolor jest brzydki. Pocieszające, że wynik jałowy! Wynik scyntygrafii nerki będzie za kilka dni, wtedy się dowiemy co dalej. Byliśmy u ortopedy i Ania ma łuskę na stopkę - chodzi o to by paluszki były proste. Tak mija dzień za dniem, czasami siły brak.. Tyle już tu jesteśmy..
22 kwiecień 2009
Czekamy na oczyszczenie płynu. To tak powoli trwa. Dalej nakłucia co 2 dni. Tak nam ucieka dzień po dniu. Ile jeszcze? Mam już dosyć tego szpitala. Być w domu razem we troje to moje największe marzenie, czy ja tak wiele chcę? Jedyne radości to spacerki, ale później trzeba wracać.
26 kwiecień 2009
Bez zmian. Czekamy...na oczyszczenie płynu. Nakłuwanie.. Poza tym Ania znowu zestresowana pobytem w szpitalu - a taka już fajna była. Boji się.
Wcale się nie dziwę. Co 2 dzień ma wbijaną igłę do głowy.. Straszny ból.. Moja biedula. Pomoc cały czas płynie. Bez tego nie dalibyśmy rady. Jakaś pani zaoferowała wpłaty co miesiąc na konto fundacji. Dziękujemy!!! Liczy się nie tylko pomoc finansowa. Wsparcie jakie otrzymujemy, dobre słowo pomagają przetrwać. Dziękuję w szczególności doktor ginekolog Lucynie Dyndzie za słowa, wsparcie i otuchy. Mojej mamie dziękuję, że zmieniasz mnie i mogę choć na dzień pojechać do domu gdyby nie Ty, nie miałabym tej szansy. Zawsze mogę na Ciebie liczyć. Cały tydzień pracujesz a odkąd jest Ania prawie nie masz wolnej soboty. Dziękuję mamo.. 29 kwiecień 2009
Ania wczoraj zwymiotowała. Cały dzień była jakaś taka senna, słaba. Może to wina antybiotyku, bo bierze od poniedziałku na zakażenie dróg moczowych. Po południu gorączka, teraz ma kroplówkę, bo zjadła wczoraj tylko 180. Nie wiem co się stało. W niedzielę była taka fajniutka. Ma zlecone mnóstwo badań z krwi i moczu, byle znaleźć przyczynę. Badania wyszły w normie, gorączka co spadnie, to się podniesie. Kolejna kroplówka. Nic nie mogę zrobić, jestem padnięta. Ania śpi od 21, gorączka spadła. To były ciężkie dwa dni i wczorajsza noc.
30 kwiecień 2009
Anulka powoli zjada, nie gorączkuje. Płyn dalej się czyści. Czekamy... Dziękuję wszystkim za 1% podatku przekazany dla Ani. W lipcu dowiem się jaka to kwota. Dziękuję z całego serca za serce..
7 maj 2009
Doczekaliśmy się odpowiedniego płynu. Jutro Ania ma operację wstawienia zastawki z drenem do serca. Ostatnie badania, tomografia głowy, rezerwa krwi zamówiona. Czekamy.. Radość miesza się ze smutkiem i niepokojem, bardzo się boję.
8 maj 2009
Już po.. Dzięki Bogu. Jestem przy Ani. Naprawdę dziękuję BOGU, że się obudziła..
9 maj 2009
Ania słabiutka, wymiotowała, ale to może po narkozie. Przeszła bardzo ciężką operację. Mam nadzieję, że powoli nabierze sił. jesteśmy już na oddziale neurochirurgi. Teraz wszystko w rękach Boga. Lekarze zrobili co mogli. Serce się kroi, jak patrze na Anulkę. To silna dziewczynka, ma tylko 8 miesięcy, przeszła 14 operacji, walczy o życie i było tyle razy po tamtej stronie..
10 maj 2009
Ania jest słabiutka i obolała, ale już bez środków przeciwbólowych. Powoli zjada. Tysiąc myśli w głowie, czas pokaże.. Ania walczy, co nieraz udowodniła. Mam nadzieję, że skończy się kiedyś Jej cierpienie.
11 maj 2009
Anulka wymiotuje. Potem męczenie by wbić wenflon, bo trzeba po trzeba podać kroplówkę. Zastawka działa, Ania mało zjadła, płyn zastawka pobrała, nastąpiło przedrenowanie dlatego te wymioty. Teraz niunia ma kroplówkę. To wszystko takie trudne. Na tyle rzeczy muszę zwracać uwagę. Mam nadzieję, że ten koszmar się kiedyś skończy.
12 maj 2009
Ania dziś zjada, ale trochę mało. Ma kroplówkę, znowu trzeba było założyć wenflon. Ten z wczoraj już się zepsuł, takie ma słabe żyły. Czekamy, co pozostało.. Mam nadzieję, że się unormuje z tym jedzeniem.
13 maj 2009
Ania dalej mało je. Jutro ma mieć tomografię głowy. Trzeba sprawdzić, czy zastawka działa. Nic nie wskazuje, że nie działa, ale lepiej sprawdzić. Znowu ma infekcję w moczu, a raczej jeszcze,bo chyba te siedem dni co brała antybiotyk, to było mało. Tak więc kolejny tydzień spędzimy w szpitalu. Mam tylko nadzieję, że tomografia będzie ok. Jestem wykończona i bardzo się martwię i boję co dalej..?
14 maj 2009
Dziś już bez kroplówki. Ania zjadła wszystkie karmienia. Miała tomografię głowy, zastawka działa to najważniejsze! Pozostaje sprawa infekcji w moczu. Jutro dowiem się jaki antybiotyk potrzeba. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dla tatusia Ani :)
15 maj 2009
Siedemnasta opuszczamy szpital! Towarzyszy strach, wielki strach i obawa.. Łzy radości pomieszane z łzami obaw. Mam nadzieję, że czuwa nad nami Anioł Stróż, a Bóg nim kieruje. Trzeba Mu zaufać.
16 maj 2009
Jesteśmy w domu, pierwsza noc ok. Fajnie tak we troje posiedzieć. Ania ma antybiotyk na infekcje w moczu. Za 10 dni kontrolny posiew, a dalej pokieruje nas urolog i nefrolog ze szpitala w Hucie.
18 maj 2009 Wczoraj Ania miała kilka bardzo lekkich ataków padaczki. Kazano podać mi luminal. Znowu strach! Mam nadzieje, że to tylko chwilowe pooperacyjne ataki. Ma 2 leki, ale to nie zawsze chroni przed atakami, jedynie łagodzi ich siłę. Bardzo się boje... Nie odstępuję Ani na krok. Odezwał się do mnie właściciel Uzdrowiska Wysowa. Jak dobrze pójdzie to latem będzie koncert na rzecz Ani. Końcem tygodnia mamy się spotkać. Więcej dowiem się po spotkaniu. Brak słów -nawet nie wiem kto dał mu telefon? Naprawdę ludzie mają ogromne serca. Mam nadzieje, że Ania wypowie kiedyś słowo DZIĘKUJĘ! 22 maj 2009
Mija tydzień w domu. Na razie wszystko dobrze, Ania jest cudowna. Chce się żyć. Jutro mocz do badania. Po niedzieli koniec odpoczynku zabieramy się za ćwiczenia i ustalamy konsultacje. Pierwsza Huta i urolog - dalej ortopeda, neurolog. Trzeba pomyśleć o rehabilitancie...Ten tydzień był na zaklimatyzowanie Ani. Jestem szczęśliwa - cudowny prezent na rocznice ślubu.. Oby tych dni w domu było jak najwięcej!
24 maj 2009
Spokojna niedziela. Fajnie tak pobyć we troje. Ania jest taka cudowna, teraz śpi po wiosennych spacerach. Ktoś powiedział po deszczu zawsze przychodzi słońce - nareszcie i nam zaświeciło!! Dobrze, że niunia nie ma już tych ataków padaczki. Od razu chce się żyć...Jestem szczęśliwa i dziękuje Bogu za życie Ani. To największy skarb jaki mam,a jej choroba nauczyła mnie doceniać to co w życiu najlepsze. Dobrze Aniu że jesteś..
27 maj 2009
Byłyśmy z Anią u babci na noc. Szukam rehabilitanta, który przyjeżdżałby do domu.To sprawa priorytetowa!! Nie wiem co z urologią-niemogę się dodzwonić do Huty. Usłyszałam dziś od mamy,która ma dwoje chorych dzieci: Na dzieci nie ma reklamacji One są i albo je albo nie - ale to dalej Twoje dzieci I co zostawisz je....Napatrzyłam się w tym szpitalu -takich dzieciaków jest wiele SZKODA!! 29 maj 2009
Wszystko dobrze.Na pewno czeka nas badanie w Hucie. Kiedy? Jak tylko poznam wyniki moczu.
31 maj 2009
Ania jest super. Czekam na wynik moczu jak będzie jałowy to muszę iść z Anią do szpitala na badanie 2 dni. Jak bakteria to leczenie - albo w domu, albo w szpitalu...Już chciałabym mieć ta urologie za sobą... Choć do szpitala nie chce iść - ale to dla dobra Ani...
1 czerwiec 2009
Anię męczyły ataki padaczki. Poza tym ma infekcje w moczu. Wysłałam dziś wynik faksem i czekam na odpowiedź czy mogę dać Ani antybiotyk w domu czy musimy jechać do szpitala.
W dniu Dziecka życzę wszystkim dzieciakom na świecie zdrowia i uśmiechu. By dorośli którzy WAS otaczają nigdy WAS nie zawiedli zawsze z WAMI byli na dobre i złe
2 czerwiec 2009
Na razie Ania dostała antybiotyk do domu na 10 dni. Znowu badanie kontrolne...Tak więc na razie zostajemy w domu. Chwilowa ulga.
6 czerwiec 2009 Wszystko dobrze - Ania zjada antybiotyk. Oby to pomogło - jak tylko posiew moczu będzie jałowy czeka nas wizyta w szpitalu na badaniu. Ani przewody moczowe są poskręcane i jest jakaś blokada, która utrudnia oddawanie moczu. To badanie ma pokazać jaka to blokada i czy potrzebna będzie przetoka pęcherza moczowego. Scyntygrafia nerki nie pokazała tego dokładnie - bo Anusia miała infekcje (a wtedy badanie jest niewiarygodne). Fajnie jest pomieszkać w domu - Ania jest całkiem inna, oczywiście na plus!! Powoli zaczyna kręcić główką na różne strony, interesuje się tym co dookoła... Najważniejsze, że zastawka działa. Mam nadzieje, że z urologią szybko się wyjaśni.Trzyma nas to w podejmowaniu dalszych decyzji związanych z rehabilitacją. Sami trochę ćwiczymy - ale wiem, że tu potrzeba specjalisty!!!!
11 czerwiec 2009
Wczoraj był smutny dzień Anie męczyły ataki padaczki. Nie wiem zmiana pogody? Musze koniecznie jechać na konsultacje do neurologa!! Nawet życzenia urodzinowo-imieninowe nie zmyły smutku z mojej twarzy. Wiem to lekkie ataki, podaje Ani luminal...trochę się wycisza.. Smutno tak patrzeć na jej cierpienie.. Ja wiem, że tego nie uniknę, ale czasami bierze mnie taka złość... Dlaczego? Dziś trochę lepiej, ale wieczorem znowu.. To stało się zaraz po burzy - dlatego myślę, że ma związek z pogodą. Jutro ostatni dzień antybiotyk i mocz do badanie. Zobaczymy co dalej? Narazie cieszy mnie, że jestem w domu prawie miesiąc!!! To bardzo długo w naszym przypadku... Ania jest cudowna i taka kochana. Dla Ani wszystko zrobię!! Czasami ktoś pyta skąd ta siła - prosto z serca. To moja córeczka - uczymy się we troje żyć jak najlepiej i razem pokonywać wszystkie przeszkody... Tylko tak mamy szanse przetrwać.. w otaczającej nas rzeczywistości 14 czerwiec 2009
Wczoraj udało mi się nawiązać kontakt z tatą Wiktorii Sarkowicz - dziewczynka z podobnymi wadami jak Ania. Cenne jest to ,że są oni z Gorlic i łatwiej jest wymienić doświadczenia. Dostałam namiar na hospicjum domowe i pediatrę, który jak zobaczy historie choroby nie odeśle nas odrazu do Krakowa. Naprawdę jestem wdzięczna państwu Sarkowicz!! Poza tym to wszystko dobrze - Ania rośnie. Mam nadzieja, że wyjaśni się z Tą urologią. Mocz daje jutro do badania.. wynik za trzy dni? Rodzice Wiktorii wspominali, że infekcje w moczu są bardzo częste.. Ania jest cudowna - powoli poznaje świat. Najbardziej lubi zasypiać w ramionach taty... No i najchętniej spałaby w łóżku z rodzicami.. No i często tak się dzieje - wtedy czuje się bezpieczna.. Ania właśnie tego potrzebuje, po tym co przeszła. Niestety musiałam usunąć wszystkie zdjęcia, bo strona nie działa dobrze, ale teraz wiecej zdjęć jest dostępnych tutaj: http://picasaweb.google.com/kwasnikanna . Zapraszamy serdecznie!!!
16 czerwiec 2009
Jutro odbieram wynik moczu...Strasznie się boje..Mam nadzieje,że będzie ok?!Wszystko dodrze-Ania jest cudowna i kochana..
18czerwiec2009 Ania ma nadal infekcje-wczoraj jeszcze wysłałam wynik do szpitala w Hucie.Dziś pani doktor zdecydowała-Zostajemy w domu!!Na razie bez antybiotyku-skoro Ania nie gorączkuje,chętnie zjada.Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie?Myszka jest prawie cały czas na antybiotyku-a bakteria się utrzymuje.Zostały tylko antybiotyki do leczenia szpitalnego...a i ich lista jest bardzo wąska.Dlatego taka decyzja!!Za dwa tygodnie zrobię posiew moczu...Termin badania się przesuwa-ale pani doktor zapewnia,że jeśli Ania jest cewnikowana to nic jej nie grozi.Likwiduje zaleganie moczu w nerce-a tym samym nie uszkadza nerki..Ufam pani doktor i jej wieloletniemu doświadczeniu.Byłyśmy dziś na mszy św. na zakończenie oktawy Bożego Ciała-zostało udzielone bogosławieństwo DZIECIOM.
21czerwca2009
Jutro jedziemy do Krakowa na kontrole do neurochirurga.Kolejna niedziela razem-nie mam słów by opisać nasze szczęście.Ania jest cudowna...Małymi kroczkami,powoli idzie do przodu...Każdy nowy jej ruch rączkami,główką przynosi wielki uśmiech na naszej twarzy.Tych uśmiechów jest coraz więcej i więcej!!Wszystko powoli!!Ja wiem,że cudem jest ŻYCIE ANI!!ZA ten cud dziękuje Bogu każdego dnia...
22czerwiec2009
Po kontroli w Krakowie wszystko dobrze-zastawka działa.Mamy zamówioną tomografie głowy na wrzesień(dziś było jeszcze za wcześnie).Dopiero to badanie pokarze dokładnie jak wyglądają komory mózgu.To co można zobaczyć na zewnątrz-jeśli chodzi o zastawkę jest w porządku!!Po za tym na wrzesień mamy zaplanowany rendgen głowy i jamy brzusznej-pozwoli to ocenić położenie drenu od zastawki i upewnić się czy wszystko dobrze.Ania dostanie nowy lek przeciwpadaczkowy-tylko jeden raz dziennie.Pozwoli to odciążyć jej żołądek i nerkę.Zmiana spowodowana była atakami-choć i to ich nie wyklucza.Lek jest nowością na rynku-działa dłużej niż lek w syropie.Mam nadzieje że podziała na Anusie.Po za tym po tym leku w syropie-dzieci tyją!To niewskazane-przy tak słabym kręgosłupie jaki ma Ania,po za tym utrudni rehabilitacje.Byłam chwilkę na oddziale-na szczęście dzieci ubyło Niema już starych znajomych-oby tak zawsze już było!!Kamień spadł mi z serca po tej wizycie....Wielka ulga!!Oby tak dalej..
25czerwca2009
Skontaktowałam się telefonicznie z rodzicami Wiktorii Sarkowicz z Gorlic.Jeśli uda nam się znalezć rehabilitanta to hospicjum domowe z Brzozowa zatrudni go dla naszych dzieci.Dwa razy w tygodniu by nas odwiedzał-tyle by odpadło chodzenia prywatnie.Hospicjum ma już zgodę pielęgniarki-wszystko na dobrej drodze by Anie objąć opieką.Dotychczasowe hospicja odmawiał ze względu na odległość.Państwo Sarkowicz dali mi numer do Brzozowa za co jestem bardzo wdzięczna! To bardzo mili i sympatyczni ludzie-bardzo dużo mi podpowiedzieli.Dziękuje im z całego serca!!Dziś wprowadzam Ani nowy lek na padaczkę-mam nadzieje,że będzie skuteczny. Ania jest coraz bardziej ciekawa świata-wszystko ją interesuje.Wczoraj zjadło troszkę banana-a do tej pory tylko mleczko.Ważne że je sama,bez sądy-wszystko powoli...Kocham to moje słoneczko tak bardzo mocno...Czasami zastanawiam się jakie życie było puste bez tej małej różyczki!!!To ona nauczyła mnie patrzeć na świat innymi oczyma..
Podałam Ani nowy lek wczoraj wieczorem.Położyłam spać-wracam a tu oczy jej uciekają,zero kontaktu.Zawieszka na kilka sekund.Pierwsza myśl do szpitala!Oprzytomniałam po chwili -czytałam dokładnie ulotkę i jest informacja o takich skutkach ubocznych.Zadzwoniłam do Prokocimia lekarz dyżurny nie odpowiadał.Czas się dłużył..było ok 23 Zadzwoniłam do lekarza,który przepisał ten lek.Odebrał!!Niestety to jeden ze skutków ubocznych i jeśli by się powtarzał trzeba przerwać podanie leku.Trochę mnie uspokoił-ale czuwałam przy Ani do rana.Dziś już nie odważyłam podać się tego leku.Wróciłam do starego.Co innego gdybym byłą w szpitalu..Strasznie się przestraszyłam-to był okropny widok!! Byłyśmy dziś na rehabilitacji-ale po tym co się stało wczoraj ostrożnie.Ania zwymiotowała.To pewno po leku-niestety skutek uboczny.Przypomniałam sobie kilka ćwiczeń-ale dziś bardzo ostrożnie.Po wczorajszej nocy Ania była za bardzo rozdrażniona i nerwowa.Wszystko powoli -a nawet bardzo bardzo powoli. 4lipca2009
Ani czuje się dobrze!!Wczoraj byliśmy na rehabilitacji-na razie raz w tygodniu.Oczywiście reszta w domu-uczymy się powoli jak ćwiczyć Anusie.Słoneczko jest bardzo dzielne na ćwiczeniach!!!Płacze tylko troszkę!!!W sprawie rehabilitanta z hospicjum nic się nie ruszyło.Jestem w kontakcie tel.z rodzicami Wiktorii.Wymieniamy doświadczenia-a to już bardzo dużo!!-
Zatańczę z wiatrem na wzgórzu nadziei Nim słońce jeszcze zejdzie W szalonym tańcu w rytm świerszczyka niech zawsze z Wami będzie Gdy nawet ciemne i gęste chmury Gdy świat smutny i ponury Gdy łzy wylewasz i wszystko żle zawsze i tak nadzieja jest To ona pozwala czasami żyć Marzyć i o słońcu śnić To ona pozwala przetrwać mi trudny czas Żyć bez nadziei nie miałabym szans!!!! M.Kwasnik
8 lipca2009
W Gorlicach powstało Stowarzyszenie Na Rzecz Sprawności Dzieci i Młodzieży-zapisałam Anie w pon.Chodzi o objęcie dzieci i młodzieży na naszym ternie.Toczą się rozmowy w sprawie bezpłatnej rehabilitacji..Inicjatorami są rodzice dzieci niepełnosprawnych-bo tylko oni tak jak ja znają najlepiej potrzeby i problemy z jakimi borykamy się na co dzień.Trzymam kciuki i wierze,że Razem się nam uda stworzyć miejsce dla Naszych Dzieci i Nas.Pierwsze kroki by ruszyło coś w sprawie opieki przez hospicjum nad Anią.Mam już dokumenty przesłane z Brzozowa -teraz musi wypełnić je lekarz z Krakowa.Niestety nie mamy rehabilitanta,który współpracował z Hospicjum i przychodził do domu.Ania jest mała!!A jej przeszłość dotychczas rysowała się w czarnych barwach.Tak sobie myślę,że gdy ruszy wolontariat w stowarzyszeniu-to któryś z rehabilitantów się zgodzi?Pozna Anie...Oddałam dziś mocz do badania-myślę,że bakteria dalej się utrzymuje.Chciałabym by sprawa urologi się wyjaśniła-dlatego wybieram się do Krakowa.To wszystko tak długo trwa..Nie chcemy do szpitala ale ,że trzeba kiedyś...Wolałabym już mieć to za sobą.Ania z dnia na dzień budzi się do życia.Potrafi już unieść obie rączki,złapać małą
grzechotkę,paluszki włożyć do buzi..To już tak wiele!!!Zaczyna gaworzyć i uśmiecha się coraz częściej...Do tej pory brak uśmiechu.. Nadzieja zawsze umiera ostatnia!!!!!!!!Kocham Cię moje słoneczko!!!Jedyne co mnie martwi w tej chwili-kończą się pieniążki na kącie Ani w fundacji.Pieniążki z podatku jeszcze nie ma...A niestety lista rzeczy dofinansowanych przez NFZ jest bardzo wąska...Najbardziej mi smutno gdy ktoś mówi na Anie to macie dużo pieniążków...Ja oddałabym wszystko by Ania byłą zdrowa!!! Nikt nie wie ile to wszystko kosztuje...Niejest to tylko kwestia finansowa!!! Ludzie potrafią ranić!!Dobrze,że więcej jest takich ludzi którzy nam pomagają...Są z nami tak zwyczajnie po ludzku..DZIĘKUJE10lica2009 Odwołałam rehabilitacje Ani-Ania jest rozdrażniona chyba ząbki Marudzi,płacze,,,mało je.Szkoda mi,ale dziś rehabilitacja nie miałaby sensu.Pół nocy nie przespałam...Mam nadzieje,że wróci wszystko do normy!!Wczoraj rozmawiałam z panią doktor z Huty-spotykamy się w środę.Ania nadal ma bakterie-prawdopodobnie zostanie na cewnikowaniu jej.Pani doktor zastanawia się czy warto narażać Anie na narkozy?Czy dobrze to zniesie- kolejny pobyt w szpitalu.Ma porozumieć się jeszcze z nefrologiem-ale jej propozycją jest zostawić na razie Anulkę bez zabiegu.Za jakiś czas zobaczymy?Ania wszystkie infekcje w moczu przechodzi bardzo łagodnie ..Szczerze to byłabym zadowolona z takiego rozwoju wydarzeń...Tym bardziej że jeśli cokolwiek się wydarzy nieprzewidzianego trafiamy do szpitala.Ja zdaje sobie sprawę ,że wszystko się zmienia-szczególnie jeśli chodzi o zdrowie..12lipca2009 Ania lepiej zjada!!To dobrze bo troch się martwiłam..Sama nie wiem morze jutro poproszę pediatrę ,by ją obsłuchał.To tak dla pewności czy niema jakiejś infekcji gardła.Poproszę tego doktora co ma umowę z hospicjum-wiem że on na widok listy chorób Ani nie za panikuje.Jeśli chodzi o hospicjum to w środę jadę do Krakowa wypełnić dokumenty-wypełnia lekarz specjalista!!! Mam nadzieje,że szybko to się potoczy załatwienie reszty formalności.Nawet w takiej sytuacji jak dziś-dzwonie do doktora i proszę by przyjechał... 16lipiec2009 Wczoraj byłam w Krakowie wypełnić dokumenty do hospicjum.Na oddziale przebywa Wiktoria Sarkowicz-poznałam jej mamę szkoda tylko że w szpitalu...Byłam także u urologa w Hucie-na razie zostaje na cewnikowaniu.Dodatkowo raz dziennie będę płukać cewnik-specjalnym środkiem bakteriobójczym.Dostępny jest tylko w leczeniu szpitalnym-ale dostałam go do domu.Za 2 tygodnie kolejne badanie moczu!Zapisałam Anie na konsultacje do poradni rehabilitacji w Krakowie-doktor Drewniak Mam nadzieje,że tym razem się uda.Już tyle razy przekładaliśmy wizyty...17lipca20091-2 lipca Jubileusz 50 lecia UZDROWISKA WYSOWA SA Podczas imprezy wspólnie z Fundacją Róża organizowana będzie loteria fantowa z której dochód zostanie przeznaczony na rehabilitację mojej córeczki Ani Gwiazdy festynu-KABARET POD WYRWI GROSZEM a dla starszych Krystyna Giżowska.Patronat medialny TVPKraków SERDECZNIE ZAPRASZAM -POMÓŻ ANI!! We wtorek w Gazecie Krakowskiej-dodatek nowosądecki pojawi się artykuł poświęcony Ani.To będzie taki cykl poświęcony Jubileuszowi i Ani.Pierwszy artykuł już był tydzień temu- wspomniano że pieniążki z loterii będą dla Ani.Wszystko dobrze -byłyśmy na rehabilitacji.Ania coraz chętniej ćwiczy... 20lipca2009 Właśnie czekam na pediatrę-Ania znowu mało je.Chciałabym skontrolować czy niema jakiejś infekcji-pogoda tak się zmienia. Ząbki jej dokuczają -ale czy tylko to?Od rana obdzwaniałam ośrodki rehabilitacyjne -chciałabym pojechać z Anią na turnus.Okropnie długie terminy -zarezerwowałam na styczeń 2010.Na ten rok mamy rezerwowy termin-bo nikt nie potwierdził zgłoszenia na 2 sierpnia.Koszt turnusu na 2 tygodnie 3700zł.To jeszcze nic pewnego!!?Musze założyć z własnych pieniędzy bo na koncie fundacji pusto.Czekam na wpływy z 1%-oby jak najszybciej! Wujek Ani nam pożyczy..ja tyle nie mam.Dobrze,że ma kto...Wszystko dobrze,niema infekcji.Dla pewności badanie moczu ogólne mamy zrobić.Infekcja jest od dawna-chodzi o sprawdzenie wartości..Właśnie takiego lekarza nam potrzeba.... Wizyta choć domowa,nic nie kosztowała.Powiedziałam o hospicjum,że czekam na dokumenty.Pan doktor pewno już wiedział-ile jest takich dzieci jak Ania w Zagórzanach?Od razu widać że ma doświadczenie z takimi dziećmi i jest to lekarz,który nie przestraszył się wypisów ze szpitala.Pierwszy raz obeszło się bez Krakowa.Do tej pory różnie to bywało-a nam czasami potrzeba zwykłej wizyty...Takiej kontroli!! 22 LIPCA 2009 Dziękuję Ci Boże za każdy dzień życia Ani.Za to,że Jest tu dziś z Nami...Za wypełnienie naszego życia blaskiem miłości ...Za trudy i uśmiechy i za Anioły które roztaczają opiekę nad Nami.Dziękuję Ci Ojcze Niebieski w Niebie że dałeś nam Anie i pozwoliłeś zostać jej z Nami.Ja wiem,że każdy dzień jej życia to cud-tym bardziej dziękuje za Twoje łaski.Chroń Anie od złego, daj zdrowie -a nam siłę na dalsze lata... Mamo kochana i tato drogi przytul mnie mocno do serca Swego Nie płaczcie rodzice drodzy.Nauczcie gdzie dobro,pokarzcie nadzieje...Podziękujcie Bogu za życie moje Za rok radości ze smutkiem mieszanych I proście o zdrowie i opiekę na dalsze dni i lata Nauczcie rozmawiać z Aniołem Stróżem -bym mogła powierzyć mu moje troski..Nauczcie mnie jak dobrem płacić za złośliwości i sprawcie by świat Ani mimo choroby był kolorowy i radosny!!! 25lipca2009 Ania zjada ok 600 ml to wcale nie jest tak mało.Pewno to będą ząbki-bo coś z dołu się przebija.Nic niepokojącego nie widać-śmieje się,bawi...To chyba tylko nasz strach-kiedyś jadła dużo więcej i dlatego ta panika.Infekcja w moczu jest,ale niema gorączki.Poczekam jeszcze-do środy.Wtedy kończę płukanie cewnika i badanie.Zobaczymy?Na rehabilitacji coraz lepiej-płacz jest wtedy gdy trzeba leżeć prosto.W domu to także duży problem-Ania skręca się na jedną stronę..Wczoraj był artykuł o Anulce w gazecie Krakowskiej.Łzy mi się polały po policzku..Ślicznie Agnieszka napisała- Każdy dzień życia Ani stawał się cudem,tym bardziej,że nawet lekarze nie dawali już szans,załamywali ręce,poddawali się.To prawda- czasami i nam sił brakowało!! 30lipca2009 Ania maruda-ząbki,ząbki...Trochę gorączki.Porozsyłałam trochę apeli o pomoc dla niuni-czekam? Za same rękawiczki jałowe wydaje miesięcznie ok400zł-gaziki jałowe,płyny dezynfekujące,odkażające...Dodrze,że czasami jakaś apteka nam coś podaruje!!Z tego turnusu pewno nici,ale podzwoniłam jeszcze po kilku ośrodkach-na ten rok ciężko,ale jak tylko się zwolni miejsce to pojedziemy.Rezerwacji dokonuje się dużo wcześniej-dlatego jest szansa,że ktoś wypadnie.Miała być pani z Hospicjum-pewno jej coś wypadło.Zależy mi na tej opiece-czułabym spokojniejsza o Anie. 2sierpnia Dziś drugi dzień festynu w Wysowej.Pogoda wymarzona!!!Wczoraj sprzedano wszystkie losy!!Dziś zabraliśmy Anie i pojechaliśmy zobaczyć co się tam dzieje...Łzy ściskały serce-tak wiele ludzi przyszło by pomóc naszej Ani.Poznaliśmy kabaret POD WYRWIGROSZEM-zdjęcie .Nad łóżeczkiem Ani wisi autograf od Krystyny Giżowskiej i kabaretu.Gdy wyszliśmy na scenę nie mogłam nic powiedzieć. Nawet DZIĘKUJE..-Łzy kapały po policzku A mam naprawdę za co dziękować!! Jest godz.21 Ania smacznie śpi..W Wysowej jeszcze pewno tłum-DZIĘKUJE WSZYSTKIM za okazane serce.Ania bardzo chce żyć-co udowodniła .Kiedyś jej opowiem o Was, Waszych sercach i Wysowej... 6sierpnia2009 Byliśmy dzisiaj w Krakowie w poradni rehabilitacji u pani doktor Drewniak.Od tej pory będziemy raz w tygodniu w Krakowie odwiedzać poradnie.Co tydzień będę się uczyć nowych rzeczy i ćwiczyć w domu,To jest rehabilitacja za pomocą Vojty-sprawiając ból wymuszam na Ani reakcje obronne i tym samym ruchy,Ciężka to metoda i bolesna,ale warto...Pod warunkiem,że Ani będzie odpowiadać.Wiele cennych uwag przekazała nam pani doktor.To drobnostki z pozoru,ale tak naprawdę są bardzo cenne i odgrywają duże znaczenie. 7sierpnia2009
Dziś odwiedzili nas w domu FUNDACJA RÓŻA i przedstawiciele z WYSOWEJ,Przekazano symboliczny czek dla Ani.Cała kwota została przekazana na konto FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ .Można zobaczyć tą wizytę na stronie Telewizji Gorlickiej : http://www.rtvg.pl/?id=archiwum&mc=2009-08-10&mv=56007 My wysyłamy faktury za wszystkie rzeczy niezbędne Ani -fundacja sprawdza i dopiero zwraca nam koszty.To było sympatyczne spodkanie. Całej rozmowie przyglądała się gorlicka telewizja-co było ogromnym stresem.Doceniam zaangażowanie i prace w przygotowanie całej akcji harytatywnej.Impreza trwała tylko 2 dni -samo zebranie2000fantów,drukowanie losów wymagało wiele pracy.Wdzięczni jesteśmy zarządowi Uzdrowiska,Fundacji Różą ,wolontariuszą i wszystkim którzy przyjechali do Wysowej i kupowali losy.Pomogliście wszyscy pozyskać nam środki finansowe na turnusy i rehabilitację.Dziękuje..
8sierpnia2008 Głośno o Ani i o nas.Szkoda tylko,że zapomina się o celu dla jakiego była ta akcja..Przykro mi..Oby nikt nigdy się nie dowiedział co znaczy chore dziecko...Ania jest kochana 11 sierpień 2009
Ania jest w szpitalu w Gorlicach. Wymiotowała wczoraj cały dzień. Musiała pojechać, aby dostać kroplówkę. Nie wiadomo czy to od infekcji w moczu, czy jakiś wirus. Wszytko na to wskazuje, bo Ania jest radosna.
14 sierpień 2009
Ania nadal w szpitalu. Ma antybiotyk na dziesięć dni, ale to tylko drobna infekcja i do tego stale nawracająca bakteria w moczu. Gardło też trochę czerwone. Szczęście, że to nic gorszego.Poznałam mamę kolejnego dziecka z wadami takimi jak Anulka.Kolejny przypadek w naszej okolicy..To smutne-musimy się wspierać.
15 sierpień 2009
Kontrolny wynik moczu jest jałowy. Nareszcie nie ma infekcji! Antybiotyk jeszcze do wtorku. Pozwolono nam na krótki spacer, Ania była zachwycona..
17sierpnia2009
Ania od wczoraj wieczór jest w domu.Nareszcie pozbyła się infekcji w moczu-dziś dałam do badania,tak kontrolnie...Ania znowu jest wystraszona-koszmar jak ona znosi te pobyty...To chyba najkrótszy pobyt i najbardziej łagodny...
21sierpnia2009
Wszystko dobrze..We wtorek do Huty kontrola urologiczna.W poniedziałek przyjedzie rehabilitantka- poznać Anie i porozmawiać.Jak dobrze pójdzie będzie przychodzić.To byłoby super takie wizyty w domu..Z hospicjum ma ruszyć od września -tryle to trwa...Czasami zastanawiam się poco Ania została wpisana do bazy danych dzieci z wadami wrodzonymi..skoro wszędzie gdzie się ruszymy potrzeba stosy zaświadczeń..Rehabilitacja w Krakowie wstrzymana do września -teraz jest sezon urlopowy i ciężko poustalać wszystko systematycznie..Ania ma cztery ząbki!!Jest cudowna i taka kochana..Uśmiecha się coraz częściej...
26lipca2009
Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej u urologa-wszystko bez zmian,Ania zostaje cewnikowana co 4 godziny.Rehabilitantka będzie przychodzić dwa razy w tygodniu.Staramy się by zatrudniło ją hospicjum..Jeśli nie niestety koszty musimy pokryć sami.Pani Dorota niema swojego gabinetu i niema jak wystawić faktury,co jest konieczne do zwrotu przez fundacje.Liczy się że jest ktoś kto przyjedzie do domu .Do tej pory wszyscy odmawiali-a tu światełko w tunelu...Zobaczymy jak to wyjdzie?W niedziele odbędzie się w parku w Gorlicach festyn.W czasie imprezy będzie kwesta na rzecz budowy ośrodka rehabilitacyjnego.Pomysł zrodził się w Stowarzyszeniu na rzecz Dzieci i młodzieży niepełnosprawnej w Gorlicach-powstałym na początku roku.Kto ma dziecko niepełnosprawne wie jak ciężko na naszym terenie o specjalistyczną opiekę i wsparcie-dlatego chcemy by powstał taki ośrodek.Życie zaskakuje i kto wie czy za jakiś czas ktoś z Twojego otoczenia będzie potrzebował pomocy....ZAPRASZAMY DO PARKU!!!! 27lipca2009 Rano ataki padaczki...i tak do14.Popołudniu rehabilitacja w domu i nawet udało się poćwiczyć..To dobrze,że ataki ustały..29lipca2009 Wczoraj byliśmy na rehabilitacji w Gorlicach-pani Dorotka wróciła z urlopu i wznawiamy wizyty.Wszystko dobrze!Bardzo dziękuje mamie chłopczyka która chce sfinansować Ani jeden miesiąc rehabilitacji.Głupio mi bo ich synek jest rehabilitowany i sami mają wydatki.Usłyszałam -Nam pomagali i teraz nasza kolej...DZIĘKUJE!!Ania zmienia się z dnia na dzień-to już inna dziewczynka.Bardziej radosna i powoli małymi kroczkami idzie do przodu.Ogromna radość-w naszych serca WIDZIMY SIĘ W PARKU GORLICKIM!!!! 5wrzesień2009 We wtorek byliśmy w Rzeszowie u ortopedy.Wizyta w prywatnym gabinecie,ale nareszcie Anulka ma zlecone łuski na obie nóżki.Sprawdzone bioderka i kręgosłup.Operacja stopy wykluczona-masaże ścięgna i łuska powinny pomóc.Profesor to naprawdę dobry specjalista-wiele rodziców dzieci z rozszczepem odwiedza jego gabinet.Naprawdę jestem zadowolona...a jak pomyśle że chciano niuni operować stop..Dwa razy w tygodniu przychodzi pani Dorotka do domu i rehabilituje Anie.Koszty pokrywami sami-ale ruszyło coś z tym hospicjum więc wszystko na dobrej drodze..Była już u nas pielęgniarka która pomoże w opiece.ANIA była zadowolona -co nawet mnie zaskoczyło!!Czeka nas jeszcze wizyta psychologa i księdza-oni razem z lekarzem,pielęgniarką i rehabilitantem tworzą cały zespół opieki.Oczywiście ich wizyty dostosowane są do potrzeby pacjenta.Cały czas chodzimy także na prywatne rehabilitacje do GORLIC.Te wizyty to raz w tygodniu.Efekty widać z dnia na dzień...Ania zmienia się w oczach!!!Powoli powoli małymi kroczkami...Pierwsze wpłaty z 1%podatku zasilają konto ANULKI fundacji.Pojawiły się wpłaty z Urzędu Skarbowego z Gorlic,Torunia,Oławy,Warszawy i Pińczowa-tzn. że ludzi o dobrym sercu pomagających Ani jest o wiele więcej!! Dziękuje
7wrzesień2009 Wizyta w Krakowie u neurochirurga-tomografia głowy i rendgen głowy i klatki piersiowej Po badaniach długie oczekiwanie w kolejce do docenta.Tomografia jest lepsza od ostatniej !!Mózg Ani powoli się regeneruje-odblokowała się jego cześć...Rendgen wykazał prawidłowy przebieg drenu dosercowego-umieszczony w odpowiednim miejscu-ulga!!Jedynie co do sposobu rehabilitacji docent radzi by wycofać się z metody Vojty.Ania za wiele przeszła i to jego zdaniem drastyczna metoda.Morze odbić się szerokim echem na jej psychice...Teraz pytanie czy jest to gra warta przysłowiowej świeczki.Ania pewno nigdy całkowitej sprawności w nogach nie uzyska -a morze utracić coś cenniejszego.Musimy to przemyśleć-co jest cenniejsze..W środę mieliśmy pojechać na naukę kolejnych ćwiczeń w tej metodzie-teraz to musimy się zastanowić? 17wrzesnia2009 Wczoraj wróciłyśmy ze szpitala..Ania gorączkowała z piątku na sobotę.Wysoko bo 40 stopni-mimo próby zbicia gorączki termometr wskazywał39-40.Rano wezwałam pogotowie-Niunia mało piła.Kilka dni mniej jadła,katarek i kaszel..Nawet odwołaliśmy wyjazd w środę do Krakowa,Był pediatra ale na szczęście osłuchowo było dobrze.Kazał obserwować i czekać...tak zrobiliśmy.Dopiero ta gorączka...Trafiliśmy do Gorlic ale niestety pojechaliśmy do Krakowa.Na szczęście szybko gorączka opadła i mogliśmy wrócić do domu.Antybiotyk doustny na infekcje w moczu.Tym razem to nic strasznego !!! 19wrzesnia2009 Wszystko dobrze!!Ania dzielnie ćwiczy i widać postępy..Powoli do przodu..Małymi kroczkami i to nas cieszy!!! 30wrzesnia2009 Jutro jedziemy na komisje orzekania niepełnosprawności-Ania miała orzeczenie ale z dniem 30 września wygasa.Bieganina za dokumentami...Ania robi kroczki do przodu...Ćwiczenia przynoszą efekty-widoczne z dnia na dzień.Obie panie Dorotki rehabilitantki są zadowolone z postępów Anulki.Wszystko idzie ku lepszemu.Bardzo jesteśmy z tego powodu szczęśliwi-po naszych policzkach spływają łezki radości!!Anulka częściej się uśmiecha,uwielbia spacerki .Wczoraj udało się jej powiedzieć MAMA!!Radości mojej nie było końca!!!! To jest kolejne słowo -bo jak jest głodna woła AM!!!Przychodzi do nas pielęgniarka i pomaga mi w opiece nad Ania.Niunia bardzo polubiła panią Marysie-a i ja mam chwilkę by coś zrobić.Dobrze że jest to hospicjum!!!Ania była już na pierwszym weselu-została do siedemnastej...Jak na pierwsze wyjście wystarczy...Z1%podatku wpłaty ustały-dalej czekamy.Z Gorlic dotarły tylko 3wpłaty-to bardzo mało!!!Zamówiliśmy Anulce materac rehabilitacyjny -jest bardo drogi ale dzięki zbiórce z Wysowej mogliśmy sobie na to pozwolić.Bardo nas to cieszy bo jest nam bardo potrzebny!! 10pażdiernika2009 W tym tygodniu byliśmy po łuski ortopedyczne dla Ani. Koszt jest ogromny bo ponad 1000zł na jedną nóżkę-no ale co mam zrobić,Zlecenia nie dostałam więc wykonuje całkiem prywatnie-dobrze że jest fundacja!!!Pomijam to wszystko ale to jest tylko kawałek plastiku! Za co tyle kasy!!! No ale jak potrzebujesz to wydasz-i ktoś na tym bazuje... Wszystko dobrze- z dnia na dzień Anulka się zmienia na lepsze..Jej życie nabiera kolorów..Widać że jest szczęśliwa!!!My także jak widzimy jak na jej maleńkiej twarzyczce maluje się uśmiech!!!16pażdziernika2009 Ania dostała orzeczenie o niepełnosprawności do 2012roku.W poniedziałek jedziemy do kolejnej poradni rehabilitacji-tym razem do Dukli,Chodzi o ćwiczenia metodą NDT- BOBATH bo to jest właśnie metoda zaproponowana przez neurochirurga.Zobaczymy? Ania ma już kolejnego ząbka..a właściwie dwa.Wszystko idzie powoli ale do przodu..Krok po kroczku uczymy się życia.Ania poznaje świat a my Anie..To wszystko tworzy obraz naszego życia..które powoli zaczyna oddychać swoim rytmem..Już nic nigdy nie będzie takie same,,,dlatego idziemy dalej!!Tylko czasami jeszcze żal serce ściśnie...Dlaczego!!19pażdziernika2009 Wizyta w kolejnej poradni rehabilitacji...Ania strasznie płakała,aż serce ściskało!Propozycja dla Ani to metoda Vojty..Zobaczyć a jak zajdzie konieczność to się wycofać!!Mam mieszane uczucia-jedno wiem trzeba iść dalej..Tu niema gotowej recepty..No i najważniejsze My sami nie damy rady trzeba zaufać komuś!Na temat rehabilitacji Ani mamy tyle opinii co poradni odwiedziliśmy..Dlatego koniec z szukaniem-oddajemy Anulkę w ręce pani Wioli..Kolejna wizyta we środę.23pażdziernika2009 W tym tygodniu byliśmy w Dukli 3razy-ten pierwszy był najgorszy!!Nie dla Ani ale dla nas!!Ciężko jest patrzeć na łzy i znosić krzyki..To wszystko bardzo boli bo mięśnie są zastane- a nie dlatego że sprawiamy ból samym uciskiem!Anulka po 30 min ćwiczeń jest wykończona i zasypia na bardzo długo.To ogromny wysiłek!!Tak więc zaczynamy nowy rozdział intensywnej rehabilitacji!!Walka o życie Ani już była-teraz trzeba ją tak poprowadzić by jak najlepiej poradziła sobie w tym życiu!!! Wierze że nam się uda pokonać strach i ból.Odnajdziemy w sobie siły i będziemy się wspierać podczas tych codziennych ćwiczeń.Byle tylko się nie złamać i nie poddać! Mamy nareszcie materacyk rehabilitacyjny w domu-super sprawa i bardzo się przydaje przy rehabilitacji!30pażdziernik2009 Zabiegany tydzień-3 razy wizyty w Dukli.Powoli uczę się ćwiczeń-bo konieczna jest moja praca z Anią w domu.To bardzo trudny czas dla ani i nas.Wszystko jest nowe i wymaga czasu by się oswojić! W środę wizyta w Krakowie u okulisty-na razie mamy kropelki,bo Ania ma jakiś stan zapalny.Po tygodniu stosowania mamy kropić oczka przez tydzień atropiną i dopiero wtedy zostanie wykonane dokładne badanie.Wzrok Ani na pewno jest słabszy,ale czy na tyle by miała okularki jeszcze nie wiemy. 6listopada2009 Wszystko dobrze!Kolejny tydzień za nami.Ania pogodna i radosna!!Tylko ja jakoś nie mogę się pozbierać-koleżanka napisała mi wiadomość że jej syn odchodzi!Jak to?Dlaczego?To jeszcze nie wszystko odeszła inna dziewczynka-jeszcze jakiś miesiąc temu się widziałyśmy!Stawiała kroczki po operacji... 8listopada PATRYK ODSZEDŁ! Jedno wiem na pewno na zawsze pozostanie w Naszym sercu pamięci!! ŚPI SPOKOJNIE MAŁY ANIOŁECZKU!! 13listopada2009 Musiałam jakoś to wszystko sobie poukładać..Ciężko tak w końcu prawie pół roku spędziliśmy razem w salce szpitalnej!Codziennie strach o życie naszych dzieci ...Patryczek już nie cierpi!!Myślami jestem przy Ewelince i Rafale!! Dali z siebie tak wiele! Anulka troszeczkę przeziębiona-nie pojechaliśmy na rehabilitacje.Ania gorączkowała....Nic strasznego ale dla pewności wczoraj był doktor.Uspokoił nas!!Zrobimy jeszcze badanie moczu-tak dla kontroli,bo coś mi się nie podoba.Wynik w poniedziałek.Po za tym pojawiły się kolejne ząbki..Może to jest powód tej gorączki?Ania ogólnie jest w niezłej formie...tylko katar i kaszel.Dzwonili do nas z zakładów ortopedycznych-łuseczki na nóżki są do przymiarki.Sama nie wiem kiedy pojedziemy-pewno dopiero 26.Mamy wtedy termin do poradni rehabilitacji-a po za tym nie wiem co z Tym przeziębieniem.Ania jest dzielna i powoli zaczyna trzymać główkę..Na razie na chwilkę ale już utrzyma!To wielki sukces!Gratuluje moja królewno-ciężko na to pracujesz!! 20listopada2009 Kolejny etap nauki na rehabilitacji w Dukli- mamy w domu wykonywać nowe ćwiczenie.Jest o wiele trudniejsze i Ania bardziej płacze.To ciężka praca i wysiłek nie tylko dla Niej ale i dla mnie.Nauczyć się tego wszystkiego jak najlepiej by pomagać Niuni.W poniedziałek wybieramy się do Krosna do okulisty-Kraków odpuszczam.Nawet dodzwonić się nie mogę by spytać co robić.W poniedziałek dowiemy się jak usunąć stan ropny oczek -a no badanie umówimy się w innym terminie. Anulka ma kolejne ząbki i pewno pojawią się kolejne -przynajmniej tak wskazuje zachowanie. POMOCY ANI UDZIELILI DZIĘKUJEMY!! Krew 900ml HDK Gorlice Firma JOKER Janusza Pietruchy Józef Grabowski Janusz Tarsa Ewelina Skrzypiecka Ewa Piasecka Agata Sadowska-Sagne Katarzyna i Andrzej Pyrcioch MarzenaiDominik Jurys Anna Przemysław Kuś pani Joasia(pomoc w organizacji Komisja Międzyzakładowa Solidarność Glinik CARITAS diecezji Tarnowskiej oddział w Zagórzanach Pracownicy cukierni z firny Joker Pracownicy Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Gorlicach(gdzie pracuje babcia Ani) Henryk Zborowski Ewelina Skrzypiecka Maria Baran Janusz Tarsa Wioletta i Lucjan Wołkowicz Marek Wołkowicz Artur Brach Adam Brach Stanisława Wołkowicz Łukasz Zawiślak z rodziną Halina Zawiślak Krzysztof Salwa Dariusz Brach Janusz Smołkowicz Monika Kulka Tomasz Rokoń Monika Wołkowicz Sławek Wołkowicz Arek i Małgorzata Rolak Zespół Szkół w Zagórzanach Agnieszka Niemaszyk Katarzyna Kowalczyk Maria Kosiba Krzysztof Kotowicz Mariola Zych Juruś Danuta Szpyrka Łukasz Wiejaczka Katarzyna Szczerba Jerzy Muzyka Barbara Pikus Zarząd Uzdrowiska Wysowa Zdrój i fundacja Róża organizacja loteri fantowej Wszystkim fundatorom nagród Gazecie Krakowskiej za cykl artykuły Pracownicy Urzędu Gminy w Łużnej Wójt Gminy Gorlice Opieka Społeczna w Łużnej Ewai Mirosław Król Iwona i Maciej Holik ludziom za opłacenie rehabikitacji za wrzesień WSZYSTKIM KTÓRZY PRZEKAZALI 1% SWOJEGO PODATKU NO LECZENIE I REHABILITACJE ANI !!! PROSIMY PAMIĘTAJCIE O ANI ZA ROK!!
WSZYSTKIM LUDZIOM DZIĘKUJEMY ZA POMOC DLA NASZEJ CÓRECZKI.
E-mail: kwasnikanna@googlemail.com
Reportaż w Telewizji Gorlickiej: http://www.rtvg.pl/?id=archiwum&mc=2009-08-10&mv=56007
|