rozdz: 10, X Dariusz J. Olewinski wyd. Antyk M.Dybowski 1997
10. Nie tylko Lefebvre
Reforma liturgii, która wraz z zamierzaną przez sobór „odnową Kościoła" miała służyć „zjednoczeniu wszystkich wierzących w Chrystusa"[1], stała się jedną z głównych przyczyn podziałów w Kościele i doprowadziła nawet przed ośmiu laty do najnowszego rozłamu przez akt konsekracji biskupiej, którego bez zgody Stolicy Apostolskiej dokonał abp Marcel Lefebvre.[2] Nabrzmiałe różnice w rozumieniu Eucharystii i w sprawowaniu liturgii mają znaczenie jednak nie tylko wewnątrz Kościoła. Tożsamość Kościoła katolickiego decyduje bowiem o jego misji zbawczej w dzisiejszym świecie.
W odniesieniu do obecnej sytuacji niektórzy mówią o „nowej wiośnie Kościoła". Ktokolwiek jednak nie zamyka oczu przed rzeczywistością i nie usiłuje jej zasłonić jakąś ideologią, ten dostrzega osłabienie zarówno wewnętrzne, jak też zewnętrzne Kościoła, wraz z jego zanikaniem w życiu poszczególnych ludzi i społeczeństw.[3] Jan Paweł II stwierdza w swojej encyklice misyjnej, że „właściwa misja ad gentes zdaje się słabnąć... Wewnętrzne i zewnętrzne trudności sparaliżowały zapał misyjny w odniesieniu do niechrześcijan. Fakt ten musi dać wiele do myślenia wszystkim, którzy wierzą w Chrystusa. W historii Ko-
ralny kryzys społeczeństw zachodnich.' 353 Nie można jednak przypisywać winy jedynie czynnikom zewnętrznym. Kultura europejska bowiem rozwijała się czerpiąc swe natchnienie właśnie z chrześcijaństwa, które w ten sposób istotnie ją ukształtowało. Chociaż oddziaływanie było wprawdzie wzajemne, to jednak Kościół stał zawsze ponad kulturą, będąc jej nośnikiem i opiekunem. Dlatego mniemanie, jakoby kryzys Kościoła był tylko następstwem kryzysu społeczeństwa i cywilizacji, zakłada, że Kościół jest jakby tylko przyczepką ciągnięta przez wóz świata współczesnego.354
|
Ch. Gefiroy, La „cńse" dans l 'Hglise,: La Nel', N° 63, .Juillet-Aout 1996, s. 21. O roli kultury' dla religii mówi Guardini (G 38-41), parafrazując powiedzenie philo-sophia ancilla theologiae w znaczeniu, że Kościół posługuje się kulturą ludzką w ogóle. Teologiczną podstawą jest tutaj ostatecznie zasada głosząca, że łaska buduje na naturze. „...ce qui m'horriiie c"est que TEgłise se soit misę a la remarque de la societe et que, pour mieux lui correspondre, elle ait jęte par dessus bord tout ce qui pouvait aider cette memc societe a rctrouver ses valeurs fondamcntales." (Abbe Ch.-Ph. Chanut, Crise d'hieret d,aujourd,hui;. LaNef, N° 63, Juillet-Aout 1996, 25) ^ „Liiglise se trouve en une heure d'inquićtude, d'autocritique, on dirait meme d'autodemolition. Cest coinme un bouleversement interieur, aigu et complex, auqu-el personne ne se serait attendu apres le Concile. On pensait a une floraison, a une expansion sereme des conception muries dans les grandes assises du Concile. Cet aspect existe egalemcnt dans l'Kglise. Mais puisąue ,bonum ex integra causa, ma-lum ex quocumque efectu', on en vient a remarquer surtout l'aspect douloureux. Coinme si l'Kglisc se frappait elle-meme." (Alloculion du 7 decembre 1969 devant les professeurs et les eleves du seminaire lombard pontifical Saint-Ambroise et Saint-Char es: La Documentation Catholiąue n° 1531, 5 janvier 1969) „...par quelque fissure la fumee de Satan est entree dans le peuple de Dieu" (Homelie du 29 juin 1972 sur ,L'etat actuel d'incertitude dans liiglise': La Documentation Catholiąue n° 1613, 16 juillet 1972) 1 19 |
Już wkrótce po soborze sam papież Paweł VI dostrzegł głęboki kryzys mówiąc o „niepokoju'', „samokrytyce"', a nawet o „samozniszczeniu" Kościoła i jego „autoagresji". zamiast oczekiwanego po soborze „rozkwitu" i „ekspansji".355 Trzy lata później tenże sam papież wyraził się w homilii na Święto Apostołów Piotra i Pawła, że „przez jakąś szczelinę swąd szatański wszedł do ludu Bożego".356 Także kard. Ratzinger stwierdza, że „nikt nie może na poważnie negować przejaścioła pójście za wezwaniem misyjnym było zawsze oznaką siły życiowej, tak jak zaniedbanie go jest oznaką kryzysu wiary."349
|
Redemptoris Klissio 2. |
O poważnym kryzysie świadczą w sposób oczywisty już same obiektywne dane statystyczne. Tak np. we Francji, kraju o najdłuższej tradycji katolickiej, a obecnie pod względem kościelnym bodaj najbardziej zmodernizowanym, ma miejsce niebywały dotychczas brak powołań: w r. 1994 w całej Francji zostało wyświęconych tylko 121 nowych kapłanów. Dla porównania trzeba zauważyć, że jeszcze w 1965 r. liczba ich wynosiła 646, a w r. 1970 już tylko 193.[4] Według wypowiedzi abpa C. Scpe, sekretarza Kongregacji dla Duchowieństwa, w latach 1970 do 1995 na całym świecie 50 tysięcy księży porzuciło kapłaństwo.[5] Innym obiektywnym kryterium obecnej sytuacji w Kościele są praktyki religijne. Są one wprawdzie trudniejsze do ujęcia statystycznego, to jednak stan jest rozpoznawalny już przez zwykłą obserwację. Podczas gdy np. w r. 1966 we Francji przychodziło na niedzielną Mszę 23% katolików, to obecnie jest ich tylko 5-7%. z czego olbrzymią część stanowią właśnie tradycjonaliści. Podobne liczby notuje się w innych krajach niegdyś w większości bądź w dużej części katolickich, jak Wiochy, Hiszpania. Austria, Niemcy, Stany Zjednoczone. Wcale nie lepiej jest z „duchem" wśród katolików. Sam kardynał Ratzinger stwierdza „niepokojące i niezaprzeczalne" fakty, że ..klimat w Kościele" stal się już nie „mroźny", lecz już tylko „zgryźliwie agresywny". Codziennie doświadcza się, że „przeróżne stronnictwa rozdzierają wspólnotę".[6] Odgrywa tutaj na pewno ważną rolę aktualny stan kultury europejskiej, nacechowany przede wszystkim kryzysem ducha i moralności. „Nie można mówić o aktualnym kryzysie Kościoła ignorując głęboki i genewów kryzysu, jakie wprowadził sobór".357 Na innym miejscu Kardynał mówi: „Papież i Ojcowie soboru spodziewali się nowej jedności katolickiej, a nastąpił, wręcz przeciwnie, rozdżwięk, który... wydaje się, że przeszedł z autokrytyki w autodestrukcję. Spodziewano się nowego entuzjazmu, a zbyt często dochodziło, wręcz przeciwnie, do znudzenia i zniechęcenia. Spodziewano się skoku naprzód, a znajdowano się zbyt często wobec postępującego procesu rozkładu, który się rozwijał w szerokiej mierze w imię tzw. ,ducha soboru', i w ten sposób sobór został przez ten proces coraz bardziej dyskredytowany."358 Także współczesny filozof, J. Maritain, napisał. „Widząc silnie zaraźliwą gorączkę neomodernistyczną, przede wszystkim w kręgach tzw. intelektualistów', wobec której modernizm czasu Piusa X był tylko niegroźnym katarem siennym, to inne określenie daje obraz swego rodzaju apostazji .immanentnej'.'"359
Długoletni misjonarz i administrator apostolski Dakaru (Senegal, Afryka Zachodnia), francuski arcybiskup Marcel Lefebvre, jest znany jako żarliwy obrońca tradycyjnej liturgii. Zapewne nic jest przypadkiem, że tenże Arcybiskup bardzo mocno oburzał się na spotkanie przywódców religijnych w Asyżu (w 1986 r), gdyż jego zdaniem ustawienie się w jednym rzędzie z przywódcami innych religii oznaczało zaparcie się przez Papieża wiary w Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i jedynego Zbawiciela. Mówił nawet o heretyckim, czy nawet aposta-tycznym geście. Całkiem jednak niesprawiedliwe i nieracjonalne jest oskarżanie o herezję na podstawie jednego aktu, nie biorąc pod uwagę ani jego właściwych intencji, ani tylu innych aktów i wypowiedzi Ojca uwiętego, które zawierają jednoznaczne wyznanie wiary w Chrystusa jako jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi oraz w jeden prawdziwy Kościół - katolicki.360 Osąd wydany przez Lefebvre'a jest wyraźnie tendencyjny.[7]
„...die krisenhaften Erscheinungen, in dic es |das Konzil| hineinfiihrte, kann heute niemand mehr im Ernst bestreiten." (J. Ratzinger, Theologische Prinzipienleh-re. Bausteine zur Fundamentaltheologie, Miinchen 1982, 386)
' Card .1. Ratzinger, Entretien sur la foi, Fayard 1985, 30n. J. Maritain, Lepaysan de la Garonne, DDB 1966, 16. 360 \y widu publikacjach lefebvrystowskich przeświecają pewne cechy protestanckiego myślenia, przeciwstawiającego Boga religii chrześcijańskiej Bogu czczonemu
|
przez inne religie. Tymczasem „teologia katolicka twierdzi, że rozum przyrodzony o swych własnych siłach może odnaleźć jakiegoś Boga, że ów Bóg dostępny rozumowi jest Bogiem prawdziwym, ponieważ, nie ma innego Boga, oraz że to, co wiemy prawdziwego o Bogu, dotyczy przeto tylko Boga." (Ii. Gilson, Chiystianizm a filozofia, Warszawa 1988, 37) Równocześnie teologia katolicka odżegnuje się od mniemania, jakoby „kult religijny oparty na teologii naturalnej pozbawiony był wszelkiej wartości religijnej." (tamże 61) To protestant „K. Barth żąda od filozofii, aby była wyłącznie ,ziemska\ a przez to wierna swojej istocie; religijna bezskuteczność natury jest dla niego złem nie do naprawienia. Trudno sobie wyobrazić, by filozof katolicki mógł wysunąć podobne postulaty." (tamże, 79) Por. słowa Leona XIII w encyklice Aeterni Patris: ,Ac primo cjuidem philosophia, si rite a sapientibus usurpetur, iter ad veram fidem ąuodammodo sternere at munire valet, suorumque alumnorum animos ad revelationem suscipiendam convementer praeparare..." (DS 3136). |
Jest owszem prawdą, że wspólna modlitwa była w Kościele zawsze rozumiana i praktykowana jako konsekwencja i wyraz jedności w wierze, czyli wspólnoty kościelnej. Np. w sporach na temat Trójcy Świętej, które wstrząsały Kościołem w IV w., wystarczyło już samo podejrzenie o herezję, by odmówić nawet biskupowi udziału w modlitwie.[8] Sam św. Bazyli napisał w jednym z listów: „Ci, którzy nazywają Syna lub Ducha stworzeniem, albo tego ostatniego w ogóle zniżają do pozycji sługi i niewolnika, są dalecy od prawdy; należy więc unikać wspólnoty z nimi i stronić od ich słów, gdyż są one trucizną dla duszy."'[9] Zupełnie niewłaściwe jest natomiast posądzanie o herezję na podstawie samego gestu. Kościół bowiem stwierdzał herezje zawsze w słowach, a nie w gestach. Formuła kanonów wykluczających heretyków brzmi bowiem: Si ąuis dix e r i t ... 2,,ssn%7& też - nawet za czasów niesłusznie oczernianej Świętej Inkwizycji - starano się najpierw wysłuchać
podejrzanego o herezję, by się upewnić co do faktycznych poglądów, po czym wskazywano na rozpoznane błędy i wzywano do nawrócenia. Taką regułę postępowania podaje także św. Ignacy z Loyoli, w nawiązaniu do nauki samego Chrystusa (Mt 18,15-17): „Każdy dobry chrześcijanin powinien być bardziej gotowy do uratowania wypowiedzi bliźniego niż do potępienia jej. Jeśli nie może jej uratować, to powinien zbadać, jak ów ją rozumie; jeśli ów ją w złym sensie rozumie, to powinien go poprawić z miłością; a gdy to nie wystarczy, to powinien szukać wszystkich odpowiednich środków, by ów. doszedłszy' do właściwego zrozumienia, zbawił się."[10]
Tymczasem również wrogowie Tradycji, jak np. Józef Tischner[11], przeciwstawiają nauczanie Vaticanum II i obecnego Papieża wcześniejszemu Magisterium Kościoła, szczególnie w kwestiach wolności religijnej i ekumenizmu. Wiadomo, że rozważania na temat możliwości po-padnięcia papieża w herezję spotykamy już u klasycznych teologów katolickich[12], począyvszy od średnioyviecza. jak chociażby w tzw. De-cretum Gratiam. podstawowym źródle wczesnego prawa kanonicznego.[13] Papieżowi yv uroczystym wykonywaniu swego urzędu Namiestnika Chrystusowego i Najwyższego Pasterza jest dany przez Chrystusa przywilej nieomylności w sprawach wiary' i obyczajów, o czym mówi dogmat Soboru Watykańskiego l.[14] Osobną natomiast jest kwestia,czy Biskup Rzymu jako osoba prywatna może popaść w herezję. Zdania teologów zasadniczo nie wykluczają takiej możliwości. Papież Innocenty III (tl216) wyznaje: „Tak bardzo konieczna mi jest wiara, że, podczas gdy w pozostałych grzechach Bóg będzie moim sędzią, jedynie z powodu grzechu popełnionego przeciwko wierze mogę być sądzony przez Kościół."[15] Również Rufinus (fi 170) dopuszcza, przynajmniej teoretycznie, taką możliwość: „Pierwsza Stolica [Apostolska] nie będzie przez nikogo sądzona, jeśli nie będzie uparcie błądziła w kwestiach wiary."[16] Porusza tę kwestię później także np. Melchior Cano.[17]' Dotychczas najpełniejsze i do dziś uznawane rozwiązanie problemu dostarczył św. Robert Bcllarmin. uważając, że wprawdzie przywilej nieomylności, należący do istotnych warunków niezniszczalności Kościoła, dotyczy tylko oficjalnych wypowiedzi papieża ex cathedra, to jednak „w porządku opatrznościowym", czyli historyczno-przypadłościowym. jest nieprawdopodobne, by papież w ogóle mógł się trzymać stanowczo jakiegoś błędu przeciwnego wierze katolickiej.[18]
Po nim w tej sprawie zabierali głos min. Franciszek Suarcz i św. Wincenty Ferreri, którzy właściwie tylko potwierdzili i bronili stanowiska Bellarmina.[19] Takie rozwiązanie jest bliskie również najnowszym analizom w dziedzinie eklezjologii, dotyczącym kwestii niezniszczalno-ści Kościoła.[20]
Ta właśnie kwestia uznania autorytetu obecnego Papieża stała się powodem odłączenia się od abpa Lefebvre'a grupy księży, którzy po dokonaniu przez niego schizmy 30 czerwca 1988 stali się założycielami Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra, działającego w Kościele na podstawie Motu proprio Ecclesia Dei [21] Ojca Św. Jana Pawia II. Ksiądz Josef Bisig (Szwajcar), obecny Przełożony Generalny tegoż Bractwa, opowiedział piszącemu te słowa następujący epizod: W czasie, gdy Lefebvre rozważał ewentualność udzielenia święceń biskupich wbrew woli Papieża, by - jak uważał - zapewnić przetrwanie Tradycji Kościoła, ks. Bisig opracował wraz z kilkoma współbraćmi pisemnie dokumentację teologiczną wykazującą, że święcenia takie byłyby sprzeczne z ustrojem Kościoła i spowodowałyby schizmę, i przekazał ją Arcybiskupowi. Na to Arcybiskup odpowiedział również pisemnie (dokument jest w posiadaniu ks. Bisiga). przyznając rację argumentacji teologicznej, ale dodając: „Ksiądz zapomina, że Papież nie jest katolicki". Zdanie to doprowadziło Lefebvre'a do schizmy, która z kolei stała się katalizatorem powstania silnego ruchu tradycyjnego, uznającego równocześnie zwierzchnictwo Papieża.
Te dość zawile uwarunkowania sprawy Lefebvrc'a mają swoje korzenie już w jego równie powikłanym stosunku do ostatniego soboru. Wbrew rozpowszechnianym obecnie przez lefebvrystowskie Bractwo św. Piusa X danym, abp Lefebwe podpisał wszystkie bez wyjątku dokumenty soborowe, także lak bardzo później przez niego atako-wan, jak dekret o ekumenizmie i deklarację o wolności religijnej.[22] Powiedział nawet kiedyś: „Teksty Soboru, a szczególnie Gaudium et Spes i o wolności religijnej, zostały podpisane przez Papieża i biskupów, nie możemy więc poddawać w wątpliwość ich treści."[23] Dopiero z czasem rozwinął ostrą krytykę dokumentów soborowych, najbardziej w kwestii ekumenizmu i wolności religijnej. Podobnie jeszcze w 1980 r. powiedział: „Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią: nie ma papieża. Uważam, iż jest bardzo niebezpieczne tak mówić; to nie dlatego, że papież jest liberałem, przestaje być papieżem."[24] Jednakże inny wniosek nasuwają słowa wypowiedziane w listopadzie 1988 r. (a więc w kilka miesięcy po rzeczonych święceniach biskupich) odnośnie sprawy wolności religijnej: „ Dlatego też nie należy' się dziwić, że nie udaje się
nam porozumieć z Rzymem. Nie będzie to możliwe tak długo, zanim Rzym nie powróci do wiary w panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa, jak długo będzie twierdził, że wszystkie religie są dobre. Ścieramy się odnośnie tego punktu wiary katolickiej... Przed Soborem papieże i Rzym popierali Tradycję i potępiali liberalizm, podczas gdy obecnie liberałowie zajęli ich miejsce. (...) Przedstawiciele Kościoła katolickiego mówią, że każdy człowiek jest wolny i że można zebrać wszystkie religie, by modlić się tak jak w Asyżu. Jest to rzecz obrzydliwa i w dniu, gdy Pan zgniewa się, będzie to prawdziwy gniew. (...) Dzisiaj... wszyscy pasterze są przeciwko Niemu i nic chcą już wierzyć w Jego powszechne królowanie."[25] Wypowiedź z września 1990 r. a więc na pół roku przed śmiercią Lefebvrc'a, jest również jednoznaczna: „Jest rzeczą jasną, iż musimy zwalczać idee aktualnie modne w Rzymie, poglądy-, jakie wypowiada papież, a także kardynałowie: Ratzinger, Casaroli, Willebrans i wielu innych. Zwalczamy ich, ponieważ wciąż powtarzają odwrotność tego, co papieże uroczyście mówili i potwierdzali przez półtora wieku. (...) nie można jednocześnie podawać ręki modernistom i pragnąć zachowania Tradycji."[26] Dalej mówi: „...u Papieża wszystko jest subiektywne. Czytając powtórnie jego przemówienia, wyraźnie zauważa się, iż taka jest filozofia papieża. Wbrew pozorom nie jest ona katolicka. (...) Papież konstruuje własną ideę Boga."[27] Nic mniej dosadny jest sąd o Kościele w ogóle: „nie jesteśmy za tym Kościołem soborowym, który ma coraz mniej wspólnego z Kościołem katolickim, praktycznie już nic/"[28]
Z tych wszystkich cytatów wynika jasno, że Lcfcbvrc oskarżał Ojca św. o herezję. Popadniecie natomiast papieża w herezję musiałoby w konsekwencji oznaczać, że nie jest papieżem, gdyż heretyk, jak mówi prawo kościelne (CIC, can. 1364), jest automatycznie (ipso facto) wykluczony z Kościoła, a nie może być papieżem ktoś, kto jest poza Kościołem. Widać więc, że ostatecznie stanowisko Lefebwca było, ściślebiorąc, sedcswakantystyczne, tzn. utrzymujące, że Stolica Apostolska jest nicobsadzona (sedes vacans). Kto ma przynajmniej podstawowe pojęcie o strukturze Kościoła, ten wie, że akt święceń biskupich wbrew woli Papieża godzi w jego prymat jurysdykcyjny, o którym mówi dogmat Soboru Watykańskiego I.[29] Prymat jurysdykcyjny oznacza bowiem najwyższą i bezpośrednią władzę w Kościele, tzn. władzę rozciągającą się na wszystkich duchownych i wiernych na całym świecie, i dotyczącą każdej dziedziny życia kościelnego. Oznacza także, iż wszelka władza w Kościele pochodzi od papieża: to on mianuje biskupów, którzy mają władzę w swoich diecezjach, a biskupi mianują proboszczów, którzy w parafiach sprawują władzę w imieniu swego biskupa.[30] Dlatego akt o takiej wadze kościelnej jak konsekracja biskupia bez zgody papieża powoduje automatycznie odłączenie się od Kościoła widzialnego (schizmę) oraz sprowadza ekskomunikę, o której mówi prawo kościelne.[31]
Należy tu odróżnić i odzielić sam czyn takowych święceń, który jest aktem schizmatyckim, od kary za ten czyn, jaką jest automatyczna ekskomunika, czyli wyłączenie z Kościoła. Aż do Piusa XII karą w tym wypadku było tylko zawieszenie w czynnościach sakramentalnych (suspensa), a dziś przewidziana kara ekskomuniki może być uchylona przez Stolicę Apostolską. W przypadku Lefebvre"a Stolica Apostolska orzekła karę ekskomuniki dla niego samego oraz współkonsekrującego biskupa i czterech wyświęconych biskupów. W, dekrecie z LVII. 1988 podpisanym przez Kardynała Prefekta Kongregacji ds. Biskupów me orzeka się ekskomuniki dla kapłanów i wiernych, którzy są związani z ekskomunikowanymi biskupami. Przestrzega się ich jednak, by „nie szli w schizmę, gdyż tym samym ściągają na siebie ciężką karę ekskomuniki."
Młody kapłan archidiecezji nowojorskiej, ks. Gerald Murray, w swojej pracy licencjackiej z prawa kościelnego na papieskim uniwersytecie Gregoriana w Rzymie zajął się kwestią ekskomuniki abpa Lefe-bvre'a. Na podstawie dogłębnych studiów kanonistyki i po starannych konsultacjach, również z watykańskimi kanonistami, doszedł do wniosku, że w świetle obecnego prawa kanonicznego ta automatyczna kara może być w ogóle nieważna, jeśli LefebvTe był w sumieniu przekonany, iż dla dobra Kościoła musi dokonać święceń biskupich.[32] Kodeks Prawa Kanonicznego mówi bowiem, że kara mająca zajść automatycznie wraz z popełnieniem czynu (latae sententicte) nie zachodzi, jeśli winny działa w dobrej intencji.[33] Oczywiście w sytuacji takiej Stolica Apostolska zawsze może zarządzić karę. Tymczasem jednak oficjalne dokumenty w tej sprawie nie wyznaczają kary. lecz mówią o karze już zaszłej. Po opublikowaniu wyników pracy ks. Murraya powstały burzliwe dyskusje. Zwolennicy Lefebvre'a z wielkim entuzjazmem zareagowali na tę pracę naukową, nadużywając ją w sposób nierzetelny w próbach uzasadniania własnej linii postępowania.[34] Sam LefebvTe stanowczo odrzucał zarzut dokonania schizmy i popadnięcia w ekskomunikę. Takie samo stanowisko zajmuje obecnie Bractwo Świętego
Piusa X.[35] Ks. Murray jednak przemyśla! jeszcze raz gruntownie sprawę i wydał oświadczenie wyjaśniające i częściowo korygujące wyniki poprzednich badań.[36] Stwierdził mianowicie, że przypadek abpa Lefebvre'a nie podlega pod kanon chroniący przed karą ekskomuniki, gdyż nie istniała realna konieczność święceń biskupów, skoro Ojciec św. obiecał zezwolić Arcybiskupowi na wyświęcenie następcy. Ks. Murray zrewidował również swoje stanowisko odnośnie orzeczenia Kongregacji Biskupów o zajściu kary ekskomuniki. Jeśli bowiem Stolica Apostolska wydała takie orzeczenie, to nie wolno go ignorować, lecz należy przyjąć zaistnienie kary. lub przynajmniej wszcząć postępowanie odwołaniowe przewidziane w prawie. W końcu autor przestrzega wszystkich, którzy są związani z Bractwem Św. Piusa X, czy też uczęszczają do jego kaplic, że pozostawanie na drodze odłączenia od Stolicy Apostolskiej grozi oddalaniem się od jedności kościelnej i pójścia w niewątpliwą schizmę.
O wadze i konsekwencjach wyświęcenia biskupów wbrew woli papieża wiedział doskonale abp Lefebvre, a jednak zdobył się na to w czerwcu 1988 r., uzasadniając, że jest to konieczne dla „przetrwania Kościoła1". To właśnie zdanie wyjaśnia, dlaczego doszło do schizmy, mimo zaawansowanego już procesu pojednania ze Stolicą Apostolską. Poprzednio bowiem, 5 maja 1988 r, podpisany został przez kardynała Ratzingera, reprezentującego Stolicę Apostolską, oraz przez abpa Lc-febvre'a protokół wstępny do porozumienia, określający wzajemne zobowiązania dotyczące normalnego życia i działalności duchownych i katolików wiernych Tradycji w łonie Kościoła. Niestety w dzień później Arcybiskup odwołał swój podpis, uzasadniając, że nie wierzy obietnicom Rzymu.[37] Jeszcze w dwa lata po schizmie powiedział w odniesieniu do kard. Ratzingera, usiłując widocznie usprawiedliwić swój krok: „Jak można, proszę was, ufać tego typu ludziom, usprawiedliwiającym negowanie Ouanta cura, Pascendi, [chodzi o papieskie dokumenty anlymodernistycznej. postanowień Komisji Biblijnej. etc...?"392 Tego typu pochopne oskarżenia, bez jakiegokolwiek rzeczowego udowodnienia, są zresztą typowe dla stylu abpa Lefebvre'a w ostatnich latach jego życia, trwającego dziś zresztą w publikacjach i wypowiedziach wielu jemu wiernych zwolenników.
Przygotowane porozumienie owocuje jednak do dziś, utrwalone przez Ojca św. we wspomnianym Motu proprio Ecclesia Dei, przyznającym liturgii klasycznej w postaci ksiąg liturgicznych z 1962 r. pełne uprawnienia w Kościele katolickim. Ojciec św. mówi w nim miedz}' innymi: „Wszędzie należy uwzględnić życzenie tych wiernych, którzy czują się przywiązani do łacińskiej tradycji liturgicznej, a mianowicie przez szeroką i wspaniałomyślną interpretację wytycznych, które Stolica Apostolska wydała odnośnie używania Missałe Romanum w wydaniu urzędowym z 1962 r."393 Ojciec św. ustanowił 18 października 1988 specjalną komisję, wyposażoną w odpowiednią władzę. Do zadań i kompetencji Papieskiej Komisji Ecclesia Dei należy udzielanie „w s z y s l k im, którzy o to proszą (omnibus id pe-lentikus)" oficjalnego pozwolenia na używanie Mszału Rzymskiego w wydaniu z 1962 r. Dotyczy to przede wszystkim kapłanów, którym Komisja wydaje dokument (tzw. celebret), poświadczający uprawnienie do takiej celebracji Biskup ordynariusz danego kapłana powinien zostać poinformowany o udzieleniu tego dokumentu (praemonito Episco-po dioesesano).™ Niestety procedura ta nie zawsze odbywa się gładko, najczęścic z powodu niechęci ze strony władz diecezjalnych.
- Abp Marcel Lefebvre, Syllabus w centntm kryzysu Kościoła;, tenże, Kościół przesiąknięty modernizmem, Chorzów-Poznań 1995, 119.
„insuper. ubiąue observandus erit ammus eorum qui se sentiunt traditioni Lati-nae liturgicac deviiitos, idąue per amplam ac liberałem applicationem normarum lamdiu ab Apostolica Sede editarum, quod attinet ad usum Missalis Romani iuxta edilionem typicam anni 1962." (AAS LXXX, 15 nov. 1988. N. 12, 1498)
39"' Dekret Papieskiej Komisji Ecclesia Dei z dn. 18 października 1988, nr protokolarny 234/88; por. Ona Voce Korrespondenz, 19 Jg. (1989), H. 3, 169.
Tymczasem, jak zauważa kard. J. Ratzinger395, „choć już niewiele się o tym mówi, fenomen lefebvrystów rozszerza się: są zakony klauzurowe, kongregacje zakonne, instytut uniwersytecki w Paryżu, seminaria duchowne na całym świecie z dużą liczbą kandydatów przygotowujących się do kapłaństwa, rosnąca liczba księży, kaplic i kościołów. Chodzi o fenomen, którego znaczenie jest bezsporne, a to chociażby już z powodu dużej liczby księży należących do niego: młodych ludzi z często wielkim idealizmem. (...) Z drugiej strony jest duża liczba osób uczestniczących w ich liturgii... Osoby te są przekonane, że znajdują się w pełnej jedności z Papieżem...'". Jest to zrozumiałe szczególnie wobec faktu, o którym wspomina sam Lefebvre w pewnej wypowiedzi z 1982 r.: „...papież Jan Paweł II, przyjmując mnie na audiencji w listopadzie 1978 r.. gotów był podpisać akt mówiący, iż księża mogliby jednak odprawiać Mszę zgodnie ze swoim wyborem. Był gotów to uczynić.''396 Nie mniej znacząca jest następująca relacja Lefebvre'a: „...sam papież powiedział: Należy przestrzegać sobór w świetle Tradycji. Jeżeli widzi się sobór przez pryzmat Tradycji, osobiście mnie on w niczym nic przeszkadza. (...) W trakcie udzielonej mi audiencji papież zapytał mnie: Czy zatem Wasza Ekscelencja zgadza się podpisać pod tym sformułowaniem? Odpowiedziałem: Ojcze Święty, to ty go użyłeś i jestem gotów je podpisać. - Zatem, zapytał, dogmatyczne przeszkody nie istnieją między namii' Odpowiedziałem: Mam nadzieję. - W takim razie co jeszcze pozostaje? Czy akceptujecie papieża? - Oczywiście, iż uznajemy papieża i modlimy się za niego we wszystkich naszych seminariach. Być może nasze seminaria są jedynymi seminariami na świecie, w których modli się w intencji papieża. Poza tym żywimy wielki szacunek dla papieża. Gdy papież prosił mnie o przybycie, zawsze zjawiałem się. Lecz - powiedziałem - istnieje kwestia liturgii, która jest naprawdę wielce skomplikowana. Liturgia obecnie niszczy Kościół, dof>rowadza do ruiny seminaria. Jest to niesłychanie ważna rzecz. - [Papież odparł:) Ależ nie. Jest to kwestia dyscypliny. To nie
Kard. J. Ratzinger, Ein Blick auf den Glauben der neunziger Jahre;. 30Tage (jOGiorni), 1994/Nr 4, 72-73.
Abp Marcel Lefebvre, Przenikanie modernizmu do Kościoła;, tenże, Kościół przesiąknięty modernizmem, Chorzów-Poznań 1995, 31.
warunki ważności (prócz jurysdykcji także nieprzymuszona wola narzeczonych i wypowiedzenie przepisanych w obrzędzie słów przysięgi małżeńskiej) obowiązują tylko członków Kościoła katolickiego.
Nieco inaczej rzecz się ma w sprawie Mszy św. Odnośnie ważności Eucharystii sprawowanej przez kapłanów ekskomunikowanych czy heretyckich różnie kształtowały się opinie teologów na przestrzeni wieków. Ostateczne wydaje się być jednak orzeczenie papieża Hadriana VI (f 1523), że stan odłączenia od Kościoła, podobnie zresztą jak stan grzechu, nie niweczy władzy kapłańskiej składania Ofiary, gdyż władza ta Jest wykonywana zawsze w imieniu Kościoła i właśnie dlatego ex parte Ecclesiae commitentis zachowuje swoją moc.'"402 Msza Św. odprawiana przez ważnie wyświęconego kapłana spoza Kościoła jest więc ważna, o ile spełnione są zwykłe warunki (właściwa intencja, materia i forma). Pozostaje kwestia prawnej dopuszczalności. Zarówno ze względów teologicznych (co zostało uznane za katolickie, pozostaje katolickie na zawsze), jak też prawnych (Motu proprio Ecclesia Dei), każdy katolik ma prawo do uczestnictwa we Mszy św. i przyjmowania sakramentów w obrządku katolickim, także w tzw. starym. Jeśli np. są uzasadnione wątpliwości, czy Msza odprawiana w danym kościele parafialnym jest w ogóle ważna (z powodu braku bądź materii sakramentu, bądź formy sakramentu, bądź też intencji kapłana), to pójście na Mszę do Bractwa Św. Piusa X może być usprawiedliwione, nawet jeśli chodziłoby o Mszę kapłana ekskomunikowanego. Zezwala na to samo prawo kościelne. W przypadku bowiem braku możliwości uczestnictwa we Mszy św. tradycyjnej w ramach struktur Kościoła może zostać zastosowany przepis Prawa Kanonicznego mówiący, że „ilekroć tego wymaga konieczność lub poleca korzyść duchowa, i o ile uniknione jest niebezpieczeństwo błędu czy indy ferentyzmu, dozwolone jest wiernym, dla których jest fizycznie i moralnie niemożliwe przystąpienie do katolickiego szafarza, przyjmować Sakramenty Pokuty, Eucharystii i Namaszczenia Chorych od niekatolickich szafarzy, w których Kościele są ważne wymienione sakramenty/"403 Uczestnictwo w
Jungmann 1 240.
CIC, Can. 844 § 2: „Cmoties necessitas id postulet aul vera spiritualis utilitas id suadeat, et dummodo periculum erroris vel indifferentismi. licet chnstifidelibus ąuibus physice aut moraliter impossibile sit accedere ad ministrum catholicum.
sakramentach sprawowanych poza oficjalnymi strukturami Kościoła (czyli np. przez księży z Bractwa Św. Piusa X) wiąże się jednak z niebezpieczeństwem także wewnętrznego oddalania się od Kościoła, w zależności od tego. w jakim kierunku prowadzi dany kapłan poprzez swoje poglądy i pouczenia. W tym wypadku wina za odniesione szkody duchowe spada także na tych. którzy są odpowiedzialni za uniemożliwienie w Kościele udziału we Mszy św. w starym obrządku, mimo że -zgodnie z wolą Ojca św. - prawo takie przysługuje wszystkim wiernym, którzy tego pragną.[38]
|
sacramenta paenitcntiac, Eucharistiae et unctionis infinnorum reciperc a ministris non catholicis, in ąuorum Fcclesia valida exsistunt praedicta sacramenta.' |
Niestety zauważa się w pewnych kręgach kościelnych wyraźną tendencję do spychania tradycyjnej liturgii poza oficjalne ramy Kościoła. Nie tylko w niektórych diecezjach bardzo trudno jest o umożliwienie wiernym udziału w tej liturgii, lecz także pewne media oficjalnie katolickie usiłują stworzyć wrażenie, jakoby sprawowanie tzw. Mszy trydenckiej wiązało się koniecznie z lefebvrystami i schizmą. Oto charakterystyczny przykład: Katolicka Agencja Informacyjna zamieściła 8 września 1995 r. relację pod tytułem „W Warszawie odprawiono Mszę Trydencką", w której czytamy[39]: „Ksiądz Karol Stehlin z Austrii odprawił w Warszawie 4 bm. Mszę św. w obrządku trydenckim. Jest on członkiem bractwa św. Piusa X założonego 1970 r. przez arcybiskupa Marcela Lefebvre'a. Z braku zgody władz kościelnych liturgię sprawowano w siedzibie Unii Polityki Realnej, gdyż niektórzy członkowie tej partii sympatyzują z bractwem. W wygłoszonym po polsku kazaniu ks. Stehlin mówił o współczesnych zagrożeniach Kościoła katolickiego, które płyną niejako od wewnątrz wspólnoty katolickiej. Zdaniem kaznodziei przyczyną tego stanu rzeczy był przede wszystkim Sobór Watykański II ze swymi zasadami wolności religijnej i ekumenizmu. Wśród teologów, którzy przyczynili się do upadku Kościoła i jego odejścia od wielowiekowego nauczania, ksiądz Stehlin wymienił Leonardo Boffa, Eugeniusza Drewermanna. Hansa Kiinga i Józefa Tischnera. (...) W 1988 r. po sakrze czterech biskupów od bractwa oderwała się część jego członków, którzy- założyli własną organizację: Bractwo Św. Piotra, tworzą ją księża przywiązani do liturgii trydenckiej i tradycyjnego nauczania kościelnego, ale pozostający w łączności z Rzymem. Sekretarzem generalnym jest ks. Josef Bisig. Obecnie w Polsce przebywa ks. Dariusz Olewiński, członek tego bractwa mieszkający na co dzień w Austrii." Do tego ostatniego cytowany tekst dotarł niestety dopiero po upływie ponad miesiąca. Dlatego mógł dopiero 24 października 1995 r. wystosować do redakcji Biuletynu KAI oświadczenie w sprawie podanej wzmianki o swojej osobie, żądając podania go do wiadomości czytelników. Nie był bowiem i nie jest członkiem Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra, lecz jest kapłanem diecezjalnym. Przebywa natomiast - za zgodą swego Ordynariusza - nie w Austrii, lecz w Niemczech, w seminarium rzeczonego Bractwa. Jest owszem prawdą, że przebywał w dniach od 1 do 3 września w Warszawie i mógł odprawiać publicznie, za zgodą władz Archidiecezji Warszawskiej, Mszę św. w klasycznym obrządku rzymskim. Stwierdził więc w oświadczeniu: "Wielka szkoda, że Wasz Biuletyn nie wspomniał o tym ani słowem, natomiast dość obszernie doniósł o Mszy św. zorganizowanej przez schizmatyckie Bractwo Sw. Piusa X, a moje nazwisko zostało wspomniane właśnie w kontekście owego wydarzenia. Osobiście uważam to za poważne naruszenie etyki dziennikarskiej. Również pisanie o Bractwie Kapłańskim Sw. Piotra jedynie na marginesie wiadomości o Bractwie Sw. Piusa X jest co najmniej nierzetelne i mylące. Obydwa Bractwa mają wprawdzie ten sam obrządek, różnica między nimi jest jednak bardzo istotna, polega bowiem na łączności z Ojcem św. jako koniecznym warunku przynależenia do Kościoła katolickiego. Różnica ta jest zupełnie podobna do stosunku między grekokatolikami (tzw. unitami) a prawosławiem. Doprawdy zdumiewające jest, że Katolicka Agencja Informacyjna tak mało wagi przywiązuje do tak istotnego rozróżnienia eklezjologicznego. L" Agencja nie zamieściła jednak żadnego sprostowania, co każe się domyślać, że nie zależy jej na rzetelnym informowaniu czytelników, lecz raczej chodzi o zdyskredytowanie ruchu tradycyjnego w łonie Kościoła (w tym także osoby piszącego te słowa) przez kojarzenie go wobec opinii publicznej ze schizmatykami. Samo natomiast nazwanie ks. Bisiga „sekretarzem generalnym'" jest żałosnym pomyleniem przed redaktora KAI funkcji kościelnych z terminologią komunistyczną. To przywódcy partii komunistycznych zwali (zowią) się
„sekretarzami"', podczas gdy na czele wspólnot kościelnych stoją „przełożeni (superiores) generalni"[40]!
Wspomniane Bractwo Kapłańskie Św. Piotra (Fraternitas Sacer-dotalis Sancti Petri) założone zostało 18 lipca 1988 r. przez kilku księży, którzy, pragnąc poświęcić się w łączności z Ojcem świętym kultywowaniu klasycznej liturgii, teologii i duchowości katolickiej, odłączyli się od abpa Lefebvre'a z powodu podjęcia przez niego święceń biskupich. Już w trzy miesiące później (18 października 1988 r.) - ta ry-chlość wydaje się być zupełnym ewenementem w historii Kościoła -zostało ono przez Stolicę Apostolską uznane jako, według pojęć prawa kanonicznego, stowarzyszenie życia apostolskiego (societas vilae apo-stolicae)[41] na prawie papieskim.[42] Według danych z grudnia 1995 r. Bractwo liczyło 65 księży, 13 diakonów. 64 alumnów i 36 kandydatów; ma dwa seminaria: w Niemczech (Wigratzbad w diecezji Augsburg) i w Stanach Zjednoczonych (Elmhurst w diecezji Scranton).[43] W czerwcu 1996 r. liczba kapłanów wzrosła do 78, a przyjęto ponad 30 nowych kandydatów. Obecnie najwięcej powołań pochodzi z Francji i ze Stanów Zjednoczonych. Najwięcej zaproszeń do pracy duszpasterskiej Bractwo otrzymuje z Ameryki Płn., skąd już kilkunastu biskupów poprosiło o przysłanie księży. Już teraz w Stanach Zjednoczonych co niedzielę uczestniczy w Mszach św. obrządku klasycznego od 50 do 75 tysięcy wiernych, choć zainteresowanie jest o wiele większe, a zarówno kapłani jak wierni muszą pokonywać często setki kilometrów w drodze do swych kościołów.[44] Bractwo działa także w wielu diecezjach Francji (m.in. Bcsancon, Lyon. Versailles). Niemiec (Stuttgart. Augsburg) oraz Austrii (Wiedeń, Salzburg, Linz, St.Pólten), i stale rozszerza swoją działalność. Mimo stałego i szybkiego wzrostu liczby członków nie nadąża jednak za potrzebami.
Tradycyjna liturgia najbardziej dynamicznie rozpowszechnia się we Francji, gdzie, według danych z początku 1996 r., istnieje ponad sto kościołów i kaplic, w których regularnie odprawiana jest Msza św. zgodnie z wytycznymi Ojca św. w Motu proprio z 1988 r.[45] Równocześnie trzeba jednak stwierdzić, że większość biskupów nic umożliwia - wbrew wyraźnej woli Ojca św.[46] - spełnienia uprawnionych życzeń wiernych co do uczestnictwa w tradycyjnej liturgii. Gdyby nic istniały tego typu ograniczenia, to Msza św. odprawiana byłaby w wielu więcej miejsc i przy większym udziale ludu. Dane te nie obejmują oczywiście kaplic i kościołów Bractwa Św. Piusa X oraz związanych z tym Bractwem wspólnot zakonnych, a są one dość liczne. Fakt takiej liczebności jest o tyle bardziej znaczący, że właśnie Francja uchodzi bodajże za najbardziej zsekularyzowany kraj Europy Zachodniej.
W skali światowej Papieska Komisji Ecclesia Dei erygowała kanonicznie prócz Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra także inne młode wspólnoty zachowujące tradycyjną liturgię. Są to przede wszystkim:
- Opactwo benedyktyńskie w Le Barroux (archidiecezja awinioń-ska), założone w 1970 r., zachowujące stale tradycyjną liturgię i cieszące się wielu powołaniami; w tej samej okolicy znajduje się także now założone i dynymicznie rozwijające się opactwo benedyktynek;
- Bractwo Św. Wincentego Ferreriusza (w Chemere-le-Roi, diecezja Lavale), założone w 1979 r., a w 1988 r. erygowane na prawie papieskim, kultywujące stary ryt dominikański;
- Instytut Dominikański Ducha Świętego, poświęcający się głównie wychowaniu dzieci i młodzieży, prowadzący 6 ośrodków ze szkołami;
- Instytut Krzyża Świętego, wywodzący się z oblatów benedyktyńskich, założony 1954 r, poświęcający się głównie wychowaniu, szczególnie młodzieży zaniedbanej;
- „Servi Icsu et Mariae", zgromadzenie zakonne założone przez byłego jezuitę, erygowane kanonicznie w 1994 r. z siedzibą w austriackiej diecezji St.Pólten. poświęcające się głównie duszpasterstwu młodzieży, szczególnie wśród harcerzy.
Prócz tych zgromadzeń istnieją pod egidą Papieskiej Komisji jeszcze inne zgromadzenia, działające na prawie biskupim:
- „Instytut Chrystusa Króla i Najwyższego Kapłana", założony w 1990 r. przez dwóch francuskich księży na prawie biskupim w Gabonie (Afryka Centr), a obecnie prowadzący swoje seminarium w Griciglia-no kolo Florencji, działający w Niemczech. Hiszpanii. Gabonie, Włoszech i Stanach Zjednoczonych;
- Instytut „Opus Mariae'", założony w 1969 r. (diecezja Gap we Francji), kontynuujący tradycję kanoników regularnych.
Poza tym cały szereg klasztorów sprawuje klasyczną liturgię na podstawie Motu proprio Ecclesia Dei, jak benedyktyńskie opactwa we Francji: w Fontgaumbault (diecezja Bourges), które od r. 1984 powróciło do tradycyjnej liturgii. Opactwo założone zostało w 1948 r. przez grupę mnichów z Solesmes, pragnących odnowić życie monastyczne w duchu Dom Gućrangera. Następne klasztory tradycyjne są w: Gaussan (diecezja Carcassonne), Jouąues (diecezja d'Aix en Provence), Rosans (diecezja Gap), Randol (diecezja Clermont-Ferrand), Triors (diecezja Valcnce).[47] Istnieje także we Francji zrzeszenie księży diecezjalnych pod nazwą „Opus sacerdotale", założone już w 1963 r. Zrzeszenie to otrzymało od Komisji Ecclesia Dei również uprawnienia do sprawowania tradycyjnej liturgii, a w październiku 1988 r. założyło swoje seminarium.[48] W Wielkiej Brytanii istnieje również stowarzyszenie księży celebrujących tradycyjną liturgię: Stowarzyszenie Kapłańskie Św. Jana Fishera. Podobne stowarzyszenie księży diecezjalnych działa w Szwajcarii. Dane te oczywiście nie są wyczerpujące i pełne, gdyż uwzględniają tylko te organizacje i stowarzyszenia o zasięgu lokalno--diccczjalnym, które na podstawie kontaktów prywatnych są znane piszącemu te słowa.
Nie można podać danych o liczbie Mszy św. tradycyjnych w poszczególnych diecezjach na całym świecie, gdyż nic ma żadnej centralnej statystyki w tej dziedzinie i nawet sama Stolica Apostolska nie dysponuje informacjami na ten temat. Źródła prasowe podają, że np. w 100 spośród 181 diecezji Stanów Zjednoczonych odbywają się regularnie Msze św. w klasycznym obrządku za pozwoleniem biskupów. W samym Nowym Jorku sprawowanych jest w niedziele i święta pięć takich Mszy świętych.[49]
Także w Polsce w kilku diecezjach za zgodą władz kościelnych jest odprawiana regularnie Msza św. w klasycznym obrządku: od 1994 r. w Poznaniu i Katowicach, od 1995 r. w Krakowie, a ostatnio także w Warszawie. Wprawdzie np. w Poznaniu abp J. Stroba postawił warunek, że nie wolno, by liczba uczestników tej Mszy św. powiększała się, a wyznaczona dla niej kaplica jest praktycznie „w ukryciu", to jednak widać, że nie można zakazać tego obrządku, którym żyły pokolenia katolików poprzez kilkanaście stuleci i który jeszcze trzydzieści lat temu obowiązywał powszechnie w Kościele. Również wierni w Lublinie złożyli w grudniu 1995 r. petycję o Mszę św. na ręce abpa B. Pylaka, który, przyjąwszy prośbę, wyraził zgodę nawet na coniedzielną celebrację. Niestety w kilka tygodni później, gdy wobec przeciągających się ustaleń co do szczegółów zrealizowania petycji wierni poprosili o pisemną zgodę, odmówiono im.
Mimo wszystko można mówić także o takich znakach, które pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość. Szczególnie w młodym pokoleniu tzw. posoborowym powstaje szukanie tego, co zostało wyeliminowane wraz z tradycyjną liturgią. Oczywiście odkrycie tego skarbca Kościoła, którym żyły pokolenia katolików od zarania historii chrześcijaństwa, wymaga sporo samodzielności myślenia, hartu ducha, dojrzałej wiary i odwagi płynięcia pod prąd, wbrew powszechnej propagandzie modernistycznej, jawnie popieranej czy nawet bezpośrednio prowadzonej przez demoliberalnc mass media. Coraz bardziej jednak budzi się pragnienie sięgania do korzeni, przebicia się przez skorupę oszukańczej płycizny modernizmu i czerpania z głębi katolickich źródeł, brutalnie przez ostatnie dziesięciolecia przysypywanych śmieciamistarych herezji, podających się za nowoczesne. Rośnie opór młodego pokolenia wobec odbierania mu trwałych prawd, wartości i ideałów, wobec wszczepiania mu młodocianych występków poprzedniej generacji i wciągania go w zmurszałą rebelię lat sześćdziesiątych. Podczas gdy kościoły i klasztory modernistów coraz bardziej pustoszeją (modernizm jest duchowo jałowy) i przekształcają się w instytucje wy-poczynkowo-rozrywkowe, coraz więcej młodych ludzi zwraca się ku tradycji duchowej, intelektualnej i liturgicznej Kościoła. Np. we Francji niezwykłym fenomenem są kilkunastotysięczne rzesze młodzieży, młodych rodzin i dzieci na corocznej, odbywanej już od 14 lat pielgrzymce pieszej z Paryża do Chartres, organizowanej przez katolików świeckich wraz z kapłanami celebrującymi tradycyjną liturgię.[50] Podobnie kościoły, w których sprawowana jest taka liturgia, wypełnione są wiernymi, wbrew przypuszczeniom, w dużej mierze właśnie młodymi i dziećmi.
Prócz wspomnianych wyżej wspólnot trzymających się liturgii tradycyjnej powstają i szybko rozwijają się inne młode zgromadzenia, wierne przede wszystkim tradycji duchowej i teologicznej Kościoła, jak Wspólnota Św Jana (Communaute St. Jean), założona przez dominikanina o. Marie-Dominiąue Philippe, czy Wspólnota Św. Marcina (Communaute St. Martin), założona przez biskupa Guerin.[51]
Także w Polsce rozwija się ruch tradycyjny, istnieje kilka jego ośrodków, przede wszystkim w Warszawie. Poznaniu, Krakowie i Gdańsku. Najbardziej specjalistyczne w dziedzinie liturgii tradycyjnej jest pismo Nova et Vetera, redagowane w Poznaniu przez Konrada Szymańskiego i Jana Filipa Libickiego.
[1] Vat. II: SC 1.
[2] wiadomo, że liturgia była jednym z pięciu tematów przygotowanych przez przedsoborową komisję. Projekt przyszłej konstytucji został przygotowany w dużej mierze przez biskupów i teologów z. krajów nadreńskich, w których zrodził się i rozwinął tzw. ruch liturgiczny. Nic więc dziwnego, że ówczesny doradca teologiczny biskupów holenderskich, E. Schillebeeckx, w swoim komentarzu do projektów (schematów) soborowych tylko o projekcie liturgicznym wyraził się pozytywnie, a nawet z zachwytem. Z jego właśnie inicjatywy, przejętej przez holenderskich i nie-miekich biskupów, liturgia stała się pierwszym przedmiotem obrad na soborze. (Wiltgen 23-24)
[3] Por. Ratzinger SE 129nn.
[4] yyg następujących źródeł: J. Polel, UEglise calholiąue en France, DDB 1994; G. Cholvy/ Y.-M. Ililaire, Histoire religieuse de la France contemporaine, Privat 1988; Ch.' Geflroy. La „crise" dans lliglise- La Nef, N° 63. Juillet-Aout 1996, 19.
[5] Wg: Ch. GeffroY, La „crise" dam 1'Eglise,: La Nef, N° 63, Juillet-Aout 1996, 20.
- J. Ratzinger, Theologische Prinzipienlehn: Bausleine zur Ińmdamentaltheolo-gle, Mimchcn 1982, 386n.
[7] por sjowa kan] Ratzingera: „Nous ne sommes evidement pas d'accord avec lui |Mgr Lefevbre] pour considerer que le texte sur la liberte religieuse et la pnere d'Assise, selon les intentions voulues par le pape, sont "relativisants\" {Le discours du cardinal Ratzinger du 13 juillet 1988,: Itineraires, Fevrier 1989, N-o 330, 5)
[8] przydarzyło się to nawet Św. Bazylemu Wlk., który, starając się pozyskać biskupa Eustatiusza dla nicejskiego wyznania wiary, sam został przez bpa Theodota wyłączony ze wspólnoty w modlitwie (por. H.J. Sieben SI, Einleitung: Theologiege-schichtlicher Kontext,. Basilius, 25n.).
Basilius, pist. 05 (wg: H.J. Sieben SI, Einleitung: Theologiegeschichtlicher Konte.rt;. Basilius, 32); por. tamże 42.45n., gdzie cytowane są słowa Bazylego o warunkach dopuszczenia do wspólnoty kościelnej.
„...se ha de presuponer que todo huen ehristiano ha de ser mas prompto a salvar la proposición del pró\imo que a condenarla; y si no la puede salvar, inąuira como la entiende, y si mai la entiende, corrijale eon amor, y si no basta, busque todos los medios eonvenientes para que, bien entendiendola, se salve." (San Ignacio de Loyo-la, Ejercicios, n-o 22,: tenże, Obras. Madrid 1991, 227n.)
[11]p0]. j.Tischiier, (/ źródeł integryzmu.: Tygodnik Powszechny, nr 25, 19 czerwca 1994, 8-9.
3°6 Kwestie tę rzedstawia historycznie i systematycznie E. Dublanchy, Infaillibil-ite du papę: VI, //. Conlrorerse theologiąue concernant le privilege de l'exemption de 1'heresie, altribue, par ąueląues ihćologiens, au pape considere menie comme persunne privee:. DTC, Tome septieme deuxieme partie, Paris 1923, 1714-1717.
„Hujus (i.e. papae) culpas islic redarguere praesumit mortalium nullus, qnia cunctos ipse judicaturus a nemine est judicandus, nisi deprehendatur a fidc d e v i u s . [part.l, disl. XL, c.6|" (wg: Dublanchy 1714)
'3(^ „Komunum Pontilicem, cum ex cathedra loijuitur, id est. cum omnium Christia-norum pastoris et doctons munere lungens pro suprema sua Apostolica aucloritate
doctrinam dc fide vel monbus an universa Kcclesia tenendam delinit, per assisten-tiam divinam ipsi in bcato Petro promissam, ea infallibililatc pollere, qua divinus Redemptor Kcclesiam suam in definienda doctrina de fide vel moribus instructam esse voluil; ideoque eiusmodi Romani Ponlilicis definitiones ex sese, non autem ex consensu Ecclesiae, irrefonnabiles esse. Si quis autem huic Nostrae definitioni con-tracidere, quod Deus avertat, praesumpserit: anathema sit."' (DS 3074-3075)
■ „In tantum fides mihi necessaria est ut cum de ceteris peccatis solum Deum iudicem habeam, propter solum p c c c a t u m q u o d i n fide c o m -mittitur possem ab Kcclesia ludicari. |PL. t. 217, col. 656]" (wg: Dublanchy 1714) Oczywiście nie należ}' rozumieć tego zdania w znaczeniu koncyliaryznui. jakoby istniała w Kościele władza wyższa od papieskiej, np. sobór.
-37^ „Prima sedes non iudicabitur a quonquam nisi in f i d e i arti-culis pertinaciter e r r a v e r i t ." (wg: Dublanchy 1715)
-37^ „Cano... on lut que Ton ne peut nier que le souverain pontilb puisse etre he-retiquc, puisqu"en fait ii y a un exemple ou peut-etre deux. \De locis theolngicis. 1. 8 C.8]'(Dublanchy 171.Sn.)
-?7~ ..... il est probable et Ton peut croire pireusement que lc souverain pontilb. considćre comme personne privee, ne peut etre heretique en adherant avec opi-niatrete a une erreur contraire a la foi. Cette proposition est montree conibnne a Pordre providenliel et appuyee par les faits. 11 est plus conforme a 1'ordre providen-tiel que celui qui doit, selon lordre etabli par Dieu, confimier tous les autres dans la foi, soit luimeme toujours a l"abn de toute defaillanee pnvee. Sans doute, Dieu peut
d'un coeur hereliąue tirer la eonfession de la vraie foi, eomme ii mit autrefois des paroles vraies dans la bouche de Panesse de Balaam. Mais ce serai violent et non selon 1'ordre habituel de la divine Providence disposant toutes chose avec suavite. Lassertion est dailleurs corroboree par les faits. Toutes les objections historique tirees des pretendues erreurs dans la foi enseignees par plusieurs papes sont dtscut-ees une a une, de manierę a prouver la conclusion proposee par le savant controver-siste. [De rumanopontifice. IV,4]" (Dublanchy 1716)
Dublanchy (1716) konkluduje: „Bien qu'on ne puisse demontrer que, pour le pape considere comme personne privee, le privilege dc lexemption de toute herosie soit contenu dans la dogme de Pinfallibilite pontificale, on ne peut non plus demontrer que ce privilege soit inadmissible. On peut menie estimer avec quelque probab-ilite, qu'etant donnę le dogme de Pinfallibilite pontificale, llexistance de ce privilege, parait plus conforme a 1'ordre providentiel tel qu'il se manifeste habituel-lement a nous."
Por. najnowsze opracowanie problemu w fonnie pracy doktorskiej na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim: R. Knittel, Ecclesia mergi non potest. Die Indefektible Dauer der Kirche in der Enlfaltung des kirchlichen Selbstverstdndnisses, Roma 1995. Autor opiera swoje analizy eklezjologiczne zarówno na tekstach klasycznych, jak też na aktualnym stanie dyskusji. 17S
■ ■ Lit/erae Apostolicae motu proprio datae ,,Ecclesia Dei". AAS LXXX (1988), N.12, 1495-1498.
[22]pr £}aorjei ()SB, Oni! le Catechisme de l'Egli.se catholiąue est catholiąue!, Le Barroux 1993, 16 i 79-80. Autor sprawdził w archiwach watykańskich wszystkie podpisy Ojców Soboru pod poszczególnymi dokumentami i podaje dokładnie miej
„Les lextes du Concile, et particulierement Gaudium et Spes et celui sur la liberte religieusc. ont ete signes paar le Pape et les ćveque, donc nous ne poiwons pas douter de leur contenu.' (Mgr M. Lefebvre, Un evcque park, 11: licrits et allo-cutions 1963-1974, Jarze 1974, 105.
3^ Abp Marcel Lefebvre. Bilans piętnastu posoborowych lat;, tenże, Kościół przesiąknięty modernizmem, Chorzów-Poznań 1995, 101; por. także s. 103-104. Trzeba tutaj zauważyć, że wydawcy tej książki w sprytny sposób pomieszali pochodzące z różnych okresów (od r. 1974 do 1990) wypowiedzi Arcybiskupa, i dopiero po ustaleniu ich chronologii można zauważyć wyraźną zmianę postawy w sprawie tak zasad-nicznej jak uznanie Papieża.
Abp Marcel Lefebwe, Liberalizm - najgorszy wróg Kościoła;, tenże, Kościół przesiąknięty modernizmem, Chorzów-Poznań 1995, 56u.
• ow Abp Marcel Lelebvre, Syllabus w centrum kryzysu Kościoła; tenże, Kościół przesiąknięty modernizmem, Chorzów-Poznań 1995, 112n.
[27] Tamże 115.
[28] Tamże 119.
[29] DS 3064.
-"^ Konstytucja dogmatyczna Pastor aetenms (1870) mówi: „Ut vero episcopatus ipsc uinis et indivisus esset, et per cohaerentes sibi invicem sacerdotes credentium multitudo universa in fidei el communionis unitate conservaretur, beatum Petrum ceteris Apostolis praeponens in ipso instituit perpetuum utriusąue umtatis princi-pium ac visibile fundamenturn, super cuius fortitudinem aetemum exstrueretur tem-plum, et Ecclesiae eaelo inferenda sublimitas in huius fidei firmitate consurgeret." (DS 3051); „Docemus itaąue et declaramus, iuxta Evangelii testimonia primatum iurisdictionis in universam Dei Ecclesiam immediate et directe beato Petro Apostolo promissum atąue collatum a Christo Domino fuisse."' (DS 3053), „Undc quicumque in hac cathedra Petro succedit, is secundum Christi ipsius institutionem primatum Petri in universam Ecclesiam obtinet." (DS 3057)
CIC z 1917 r.: „Consecratio episcopalis reservatur Romano Pontilici ita ut nulli Episcopo liceat quemquam conseerare in Episcopum, nisi prius constet de pontificio mandato." (can. 953); „Episcopus aliquem conseerans in Epsicopum, Episcopi vel, loco Episcoporum, presbyteri assistentes, et qui conseerationem recipit sine aposloli-co mandalo contra praescriptum can. 953, ipso iure excommunicati sunt..." (can. 2370). CIC z 1983 r.: „Nulli Episcopo licet queinquam conseerare in Episcopum, nisi prius constet de pontificio mandato." (can. 1013); „Episcopus qui sine pontificio mandato aliquem conseerat in Episcopum, itemque qui ab eo conseerationem recipit, in excommunicationem latae sententiae Sedi Apostolicae reservalam incurrunt." (can. 1382).
[33] Can. 1324 § 1 i 3.
[34] por jjst ks Murraya, opublikowany: The Latin Mass, Fali 1996, 7.57. Autor wskazuje na fałszowanie jego wypowiedzi i danych o jego pracy przez broszury propagandowe Bractwa Św. Piusa X.
[35] Por. Ks. Karl Stehlin, Czy Arcybiskup Lefebwe rzeczywiście popełnił błąd?;. Rzeczpospolita z. 15-16 czerwca 1996 r.
[36] The Latin Mass, Summer 1996, 54n.
3<)1 Por X. K. Recktenwald, Der 30. Juni im Lichte des Glaubens, Stuttgart 1988 (broszura); Du sacre episcopal contrę la volonte du Pape... Essai theologique col-lectif de membres de la Fraternite Sl.Pierre sous la direction de M. labbe Josef Bisig, 2C edition (broszura).
[38] Dekret Papieskiej Komisji Ecclesia Dei z dn. 18 października 1988, nr protokolarny 234/88; por. Una Voce Korrespondenz, 19 Jg. (1989), H. 3, 169.
[39] KAI Biuletyn Prasowy, nr 69, 8 września 1995 r., 3.
[40] Por. CIC Can. 617nn. 708n.
[41] CIC Can. 731.
4"8 Tekst erygującego Bractwo Dekretu Komisji Papieskiej Ecclesia Dei (numer protokolarny 234/88) ukazał się w niemieckim tłumaczeniu: (Ina Voce Korrespondenz, 19. Jg. (1989)11. 3, 170.
[43] Infomiationsblatt der Priesterbnulerschaft St. Pelnis, 8 Jg. Nr. 59 / Marz 1996, 7.
[44] Por. Una Voce Korrespondenz, 26. Jg./4. Juli-August 1996, 269.
Ojciec św. używa w Motu proprio mocnych słów do wyrażenia swojej woli: „His omnibus fidelibus catholicis... significare optamus etiam voluntatem Nostram -ąuacum petimus ut consocientur voluntates Episcoporum eorumąue omnium. qui in Ecclesia ministerium cxercent pastorale..." (AAS LXXX. 15. Nov. 1988, N. 12, 1498)
41 - Liturgie traditionelle en France, lidition 1996, Supplement ii Im Lettre d'Oremus, s. 37-50. Informacje zostały uzupełnione przez, piszącego te słowa na podstawie informacji uzyskanych osobiście od Papieskiej Komisji Ecclesia Dei.
[48] ?ovUna Voce Korrespondenz, I9.jg. (1989) H. 3, 172.
Relacja o tej pielgrzymce pojawiła sie także np. w Słowie Dzienniku Katolickim, nr 123 z 27 czerwca 19% r.
[51] Por. S. Vallet, Les signes cPespoit;. La Nel", N° 63, Juillet-Aout 1996, 26-28
