Oj działo się, działo. Dzięki obecności jednego Farmera nikt się nie nudził. Dragomir cały wieczór dzielnie zabawiał towarzystwo (czy tego chcieliśmy, czy nie). Wszędzie było go pełno. Wtrącał się w każdą, nawet najbardziej prywatną rozmowę. Podpijał nasze piwo i atakował jedzenie...
Grupowe zdjęcie chłopaków: od góry od lewej: Killo; pewien koleś, który się do nas przysiadł i wyłudził koszulkę (co gorsze - wprosił się na noc i jeszcze następnego dnia ciągnął się za nami po Krakowie); Dragomir; Knot; Zylo; Krzyszto; VHC (nie mylić z VHS) i Dziki Karlos z Dzikiej Bandy, który nie chciał nam zdradzić swojej prawdziwej tożsamości, mimo iż wlewaliśmy w niego piwo dzbankami.
Tin próbuje przełknąć ciastko, ale pod sępiącym wzrokiem Dragomira nie jest to łatwe zadanie. Chwilę później rozpętała się Wielka Bitwa o Ciastko, o której będą mówić jeszcze następne pokolenia. Niech wystarczy Czytelnikowi, gdy wspomnę, że ekipa sprzątająca jeszcze przez kilka następnych dni wynosiła z knajpy czarne kłaki i zielone łuski. Co się stało z ciastkiem? Tego do dziś nie udało się ustalić...
VHC (nie myslić z VHS)! Uważaj! Za Twoimi plecami!
Krzyszto próbuje ukoić nerwy piwem. Killo ostatkiem sił stara się uspokoić Draga, nie wie jeszcze, że Drago pod stołem szykuje super-słomkę do podpijania piwa z odległości trzech stolików.
Knot postanowił ruszyć po wsparcie. Wielka wyprawa po kolegów Indian nie doszła do skutku, gdyż Drago przejął naszego Wodza zaraz za rogiem, zrobił mu pranie mózgu i przeciągnął na swoją stronę.
UWAGA! PONIŻEJ ZDJĘCIE TYLKO DLA PEŁNOLETNICH! JEŻELI NIE MASZ SKOŃCZONYCH 18 LAT OPUŚĆ STRONĘ LUB WRÓĆ DO JEJ GÓRNEJ CZĘŚCI!!