„Zapukajcie, a będzie wam otwarte. Proście, a będzie wam
dane.”
Robert Krakowiak Usłyszałem kiedyś stwierdzenie, iż człowiek został
stworzony bez instrukcji obsługi. Przyglądając się ludzkiemu zachowaniu
stwierdziłem, że coś w tym jest. Wystarczy przyjrzeć się temu, w jaki sposób
ludzie traktują się nawzajem i jakie konsekwencje przynoszą ich nieprzemyślane
decyzje by przekonać się, że człowiek rzeczywiście nie potrafi posługiwać się
swoim życiem. Każdy z nas w swoim życiu podejmuje określoną ilość decyzji, które
z założenia miały doprowadzić nas do szczęścia. Pomyślmy, ile z nich przynosi
zamierzony efekt. Warto więc zastanowić się, co chcemy w życiu osiągnąć, a do
czego tak naprawdę dążymy i na czym się koncentrujemy. Brak dostatecznej
wiedzy na nasz temat, a co za tym idzie, nasze życiowe doświadczenia skłaniają
nas do poszukiwania samego siebie. Każdy z nas niewątpliwie zadał sobie nie raz
pytanie skąd przyszliśmy i dokąd tak naprawdę zmierzamy. Na to drugie pytanie
każdy powinien sam poszukać odpowiedzi, gdyż ścieżka rozwoju duchowego jest
indywidualna dla każdego z nas. Jednak niewątpliwie naszym wspólnym celem w
życiu jest osiągnięcie pełni szczęścia i miłości, a do tego niezbędny jest
rozwój pełnej samoświadomości i samowystarczalności. Gdy zaczynamy poznawać
siebie, uświadamiamy sobie, że jesteśmy nie tylko materialnymi istotami.
Zauważamy, że mamy pragnienia, uczucia, emocje i intencje, które sterują naszym
życiem, chociaż - musimy przyznać - nie zawsze tak, jak byśmy tego
chcieli. Kiedy nauczam, że każdy z nas decyduje o swoim losie i sam
wybiera sposób, w jaki będzie żył, spotykam się z częstą krytyką tej teorii
typu: „Przecież nikt nie wybrałby sobie nędzy i cierpienia, każdy na pewno
chciałby być bogaty i to tak, by nie musiał nic w życiu robić”. Jednak
myślimy w taki sposób wyłącznie częścią naszego umysłu - świadomym, średnim Ja.
Natomiast o naszym losie decydują wszystkie nasze jaźnie. Podświadoma jaźń,
między innymi, stara się wyrażać dawne nie uzdrowione urazy, paraliżuje nasze
decyzje zakodowanymi w sobie lękami. Nadświadomość inspiruje nas i pcha do
dalszego rozwoju, dalszej pracy nad sobą, materializując nam różne życiowe
lekcje, co może nie zawsze podoba się świadomej części naszego umysłu, która
skłania się raczej ku bierności. Pod wpływem medytacyjnych praktyk
między naszymi trzema jaźniami rodzi się coraz większy kontakt, zaczynamy myśleć
nie tylko świadomą - logiczną częścią umysłu, ale bardziej bierzemy pod uwagę
pragnienia i intencje pozostałych jaźni. Wtedy często okazuje się, że przestaje
być dla nas najważniejszym posiadanie mnóstwa pieniędzy, nie potrzebujemy
podróżować po świecie, a zaczynamy chcieć mieć czystość w sobie, harmonię,
spokój i poczucie szczęścia w swoim wnętrzu. Postanowiłem napisać ten
artykuł dla wszystkich tych, którzy poważnie traktują siebie, swój rozwój i
swoja obecność na tej planecie. Tekst ten jest przeznaczony do praktycznego
zastosowania. Ma on za zadanie pomóc w dążeniu do doskonałości, ale doskonałości
dobrze rozumianej, której miarą jest szczęście.
Poczucie szczęścia jest miarą doskonałości.
Postanowiłem zamieścić tutaj informacje na temat
wszystkich czynności, które należy wziąć pod uwagę w czasie realizacji
stawianych przez siebie celów. Poszczególne fazy są opisane ogólnie, nie
wyczerpuję w nich tematu, dlatego należy poszerzyć tę
wiedzę.
MAPA ŚWIADOMOŚCI
„Poznaj swoją mapę i naucz się drogowskazów, abyś
przestał błądzić i szybko dotarł do celu swojego istnienia”
By bardziej obrazowo przedstawić naszą psychiczną
konstrukcję, naszą świadomość, spróbuję porównać ją do mapy. Będzie to mapa
naszej świadomości, która ułatwi wyobrażenie sobie zależności zachodzących
między obiektami na niej zawartymi. Najpierw podzielmy ją na 3 części, trzy
jaźnie: świadomą, podświadomą i nadświadomą. Kolejność nie jest tutaj
przypadkowa, gdyż w takiej kolejności mają kontakt między sobą czyli że umysł
świadomy i nadświadomy komunikują się między sobą za pośrednictwem jaźni
podświadomej.
Umysł świadomy, czyli średnie Ja,
przyjmuje informacje z zewnątrz czyli z otaczającego nas środowiska i naszych w
nim doświadczeń, analizuje je i wyciąga osobiste wnioski. Na podstawie których
podejmuje decyzje i poprzez to wpływa na nasze życie, kierując się przy tym
głównie logicznym myśleniem, oraz wyuczonymi schematami. Zdarza się jednak, że
ulega emocjom, pragnieniom, wyobrażeniom i programom, które przechowuje
podświadomość. W umyśle świadomym, który cechuje się właśnie logicznym i
intelektualnym myśleniem, znajduje się, nazwijmy to „monitor” oraz „kodeks
moralny”.
Podświadoma - niższa jaźń natomiast
przechowuje wszelkie wyobrażenia i programy, które powstały przy udziale umysłu
świadomego. Steruje również częściowo naszym życiem, a dokładniej sytuacjami,
które przypisujemy losowi i prawom natury w przekonaniu, iż nie mamy na nie
najmniejszego wpływu.
To co potocznie nazywamy losem i prawem natury, a co
ingeruje w nasze życie, leży w kwestii działań naszej
podświadomości.
Za wszystkie losowe zdarzenia w naszym życiu, jak również
za zasady rządzące światem fizycznym, które nas dotykają, jest odpowiedzialna
nasza podświadomość, która kieruje się przechowywanymi w sobie programami i
wyobrażeniami przyjętymi w zdecydowanej większości z zewnątrz, od otaczających
nas ludzi. To, że na przykład, ulegamy prawom grawitacji, to tylko nasze
wyobrażenie w które świece wierzymy, a wierzymy bo inni w to wierzą itd. To
prawo znają i zmieniają Jogini którzy lewitują. W świadomości europejskiej jest
jednak przekonanie, że to tylko wymyślone bajki. Tak więc
każdemu zostają wykreowane jego życiowe zdarzenia, przypisywane wypadkom
losowym, bądź prawom natur. Wykonuje to jednak nasza podświadomość będąca
przekonana o wpływie takiego prawa na nas. Takie programy w podświadomości
kodują się, jak wspomniałem, za sprawą naszego umysłu świadomego, a dokładnie za
sprawą tego na czym się on koncentrował, co zaobserwował, w co uwierzył i do
czego dał się przekonać. Nasza podświadomość, bacznie przyglądając się temu, na
czym koncentruje się umysł świadomy i stara się dokładnie odwzorować jego
myślenie. Niższa jaźń, za wszelką cenę, stara się więc wykreować w postaci
„losowego zdarzenia” coś, co w jej odczuciu jest przez nas, czyli umysł
świadomy, oczekiwane. Wniosek z tego:
Umiejętnie sterując koncentracją umysłu świadomego, możemy
mieć pełny wpływ na nasz los i kontrolę nad nim.
Naszym losem kieruje również pewien mechanizm, którym
częściowo zawiaduje umysł podświadomy a częściowo wyższa jaźń. Mechanizm ten
znany jest w naukach buddyjskich jako prawo karmy - prawo przyczyny i skutku
(został on pokrótce przedstawiony przeze mnie w rozdziale: „Co tak naprawdę decyduje o naszym losie”). Podświadoma jaźń
realizuje również zakodowane w przeszłości programy i wzorce myślowe, które
wydają jej się nadal potrzebne, nie zawsze jednak adekwatne do naszej aktualnej
sytuacji. Niższe Ja cechuje się prostym myśleniem typowym dla dziecka.
Ta jaźń bierze wszystko dosłownie, kieruje się emocjami, myśli jedynie w czasie
teraźniejszym i wyciąga proste wnioski na podstawie dostarczanych jej
informacji, bez głębszej ich analizy. Z podświadomością należy więc rozmawiać
podobnie jak rozmawia się z dzieckiem. Jest ona bowiem łatwowierna, często nawet
żarty traktuje poważnie. Należy o tym pamiętać szczególnie w czasie układania
sobie afirmacji. Podświadoma jaźń posługuje się językiem obrazów i symboli, tzn.
należy jej w formie komunikatu podsyłać obraz, np. jakiegoś przedmiotu, który
kojarzy się z tym, co chcemy jej przekazać, i na odwrót, obrazy z podświadomości
należy odbierać jako symboliczne, czyli należy zastanowić się nad ich znaczeniem
i skojarzeniami. Jeśli do czegoś dążymy i koncentrujemy się na tym
naszym umysłem świadomym, ale cel ten jest niesprecyzowany, nierealny, bądź
nasze dążenia są sprzeczne z sobą, wykluczające się, to nasza niższe Ja kreuje
nam to, co jest najbardziej zbliżone do naszych aspiracji, bądź jest im
najbliższe skojarzeniowo. W przypadku sprzeczności szuka kompromisów, jednak są
to kompromisy na miarę jej wyobrażeń, co znaczy, że mogą one być zupełnie
niezgodne z intencjami świadomej części naszego umysłu. Ta jaźń zawiera w sobie
„wyobrażenia o nas” oraz „moc sprawczą”.
Trzecia jaźń
- wyższa, zwana nadświadomą, przez wielu zapominana i
niedoceniana, cechuje się intuicyjnym, wydawałoby się czasem nieracjonalnym,
jednak w praktyce najbardziej trafnym, myśleniem. Pokazuje nam najlepsze
rozwiązania, dzięki którym możliwe jest nasze w pełni stabilne funkcjonowanie
oraz dalszy rozwój. W niej zawarta jest „matryca naszej doskonałości” oraz
„intuicja”, która podsuwa nam najlepsze rozwiązania zbliżające nas do
doskonałego obrazu siebie.
Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym częściom naszych trzech
jaźni.
Monitor ma za zadanie monitorować otaczającą nas
rzeczywistość i procesy myślowe zachodzące w świadomej jaźni. Charakteryzuje się
on zdolnością wizualizacji. Wszystkie zaobserwowane otaczające nas zdarzenia,
które zarejestrował oraz nasze świadome decyzje, a także wizje stworzone oczami
wyobraźni, przekazuje na przechowanie do podświadomości, gdzie są magazynowane w
„zbiorze Ego”.
Ego to magazyn wyobrażeń o sobie,
otaczającym nas świecie i możliwościach przejawiania się w nim. Przechowuje
wszystkie informacje i wyobrażenia, które biorą się z tego, na czym koncentruje
się średnia jaźń a dokładnie nasz „monitor". Średnią wypadkową tych wyobrażeń
kieruje się „moc sprawcza” w czasie kreacji zdarzeń, których doświadczamy. „Ego”
lubi wiedzieć o sobie jak najwięcej, nie lubi zmian i pozbywania się
jakichkolwiek wyobrażeń, nawet jeśli są one negatywne. Jednym słowem, woli mieć
złe wyobrażenia niż nie mieć ich w ogóle. Jeśli przechowuje w sobie sprzeczne z
sobą wyobrażenia, to wprowadza w zakłopotanie, dysharmonię, a nawet doprowadza
do głębokiej depresji całą „mapę” czyli naszą świadomość, nas
samych.
Kodeks moralny jest wyznacznikiem naszego świadomego
postępowania. Został wypracowany głównie przez system wychowawczy w okresie
naszego dzieciństwa. Zajmuje on funkcje centrum dowodzenia naszej
świadomości, naszej deski rozdzielczej, gdyż z niego wychodzą wszelkie decyzje
które podejmujemy. Nim przede wszystkim kieruje się nasz świadomy, logiczny
umysł podejmując wszelkie decyzje, wykonanie których zleca kolejnemu punktowi
naszej mapy, tj. „mocy sprawczej”.
Moc sprawcza zawiera się w
podświadomej części naszej mapy i przez nią jest zawiadywana. Owa moc jest
odpowiedzialna za nasze zdarzenia losowe, czyli za to, co i kogo na swojej
drodze życiowej spotykamy, czego dzięki tym osobom i z ich strony doświadczamy
itp. „Moc sprawcza” obecnie kieruje się zawartością „magazynu wyobrażeń” i
realizuje wypadkową tego, co jest w nim zakodowane, mimo iż początkowo, gdy nie
mieliśmy jeszcze wyobrażeń, słuchała naszego, słabo rozwiniętego wówczas,
„kodeksu moralnego”. Nasza świadoma część umysłu, nie wierząc wówczas w siebie i
w to, że może sama decydować o naszym życiu, zaczęła gromadzić wyobrażenia na
swój temat, przyjmując je od otoczenia. Średnie Ja nie wiedząc zupełnie, co
miałoby zlecić „mocy sprawczej”, nie wierząc jeszcze, że cokolwiek samo może, co
wynikało z nieznajomości siebie i niskiej samooceny, zleciło „mocy sprawczej”
kierowanie się „zbiorem wyobrażeń”, w których przechowywane są w większości
wyobrażenia i opinie innych na nasz temat i nasze, wyciągnięte na podstawie
powyższych wnioski. A działo się tak dlatego, że mieliśmy przekonanie, iż to
inni wiedzą lepiej, co ja - jako jednostka - mogę, na co ja zasługuję, co ja
potrafię, a co mi się nigdy nie uda.
Matryca doskonałości,
która jest atutem wyższego Ja, jest niczym innym jak obrazem nas doskonałych. W
niej znajdują się wszelkie informacje o naszej nieograniczonej doskonałości,
nasz doskonały wizerunek, nasze wszelkie możliwości, predyspozycje i
umiejętności, które ułatwiają i umilają nam życie. Nasza nadświadomość,
korzystając z „matrycy”, potrafi pokazać nam najlepsze rozwiązania naszych
problemów, przy czym nakłania nas do kierowania się miłością, dobrocią i do
dążenia ku wiecznemu szczęściu. Jeśli średnia jaźń nie ma kontaktu z wyższym Ja,
a co za tym idzie, nie wzoruje się na zawartej w niej „matrycy”, to za taką
matrycę traktuje otaczającą nas rzeczywistość i otaczających nas ludzi, do
których się upodobniamy.
Poznając całą naszą świadomość, nietrudno
stwierdzić, że im słabszy jest kontakt między poszczególnymi jaźniami, tym
trudniejsze jest funkcjonowanie całego umysłu czyli trudniejsze poruszanie się
po naszej mapie i w rezultacie - słabsza kontrola naszego losu. Jednak dzięki
jej poznaniu możemy znacznie łatwiej zrozumieć samych siebie, sprawniej poruszać
po całej świadomości i nauczyć się żyć w radosny i korzystny dla nas sposób.
O różnicach między średnim i niższym Ja, konfliktach między nimi,
oraz o tym jak lepiej porozumiewać się z podświadomością możesz przeczytać w
artykule: „Co to jest regresja”.
RUCHY TEKTONICZNE NASZEJ ŚWIADOMOŚCI
Z lekcji religii na
pewno pamiętamy nauki, iż człowiek jest stworzony na wzór i podobieństwo Boże.
Podobne przekonanie panuje prawie w każdej religii, co znaczyłoby, że z
założenia mamy prawo rozwijać się i urzeczywistnić porównywalny do Boga poziom
świadomości. Dlaczego więc takiej doskonałości nie przejawiamy?
Sięgnijmy więc do historii i zastanówmy się. Bóg stworzył nas jako istoty
doskonałe czyli stworzył nas z „matrycą doskonałości” i „mocą sprawczą”, jednak
dał nam wolną wolę, no i oczywiście nie dał nam instrukcji używania życia ;). Na
początku powstała jedna myśl „JESTEM” i tak się zaczęło. Wyodrębnił się
wówczas „monitor”, który to zaobserwował oraz „centrum dowodzenia” (zwane tutaj
„kodeksem moralnym”), które to stwierdziło. Owszem, dochodziły do nas sygnały z
naszej „matrycy” o naszej doskonałości, ale mając niewypracowane poczucie
własnej wartości, brak wiary w siebie i deklaracji, co chcielibyśmy robić i jak
się rozwijać, odrzucaliśmy sugestie z wyższego Ja, traktując je jako nierealne.
Powątpiewając w swoją doskonałość, odizolowaliśmy się od swojej „matrycy” czyli
zamknęliśmy się na „intuicję”. W tym momencie zrodził się podział na świadomą i
nadświadomą jaźń. Życie jednak pchało nas do przodu. Skoro byliśmy
świadomi naszego istnienia, ale odcięliśmy się od doskonałego obrazu siebie, to
w efekcie zaczęliśmy się zastanawiać: „Kim jestem i co ja tu robię?”. W
tym momencie zaczął się rozwijać intelekt oraz podatność na przyjmowanie
wyobrażeń o sobie z zewnątrz, w przekonaniu, że skoro ja nie wiem, kim i jaki
jestem, to może otaczające mnie osoby coś o mnie wiedzą. I tak posypała się
lawina informacji na nasz temat. Potrzebny stał się nam więc magazyn, który by
te informacje przechowywał. W tym celu stworzyliśmy sobie „magazyn wyobrażeń”,
który zaczął gromadzić wszelkie informacje w przekonaniu, że może kiedyś się
przydadzą. Z chaosu myśli i sprzecznych z sobą wyobrażeń, a co za tym idzie,
braku klarownego obrazu siebie, wpadliśmy w pęd gromadzenia informacji.
Chcieliśmy mieć ich jak najwięcej wierząc, że jeśli dowiemy się jeszcze więcej,
to w końcu poznamy siebie i wyklaruje się pełny obraz nas, w którym nie będzie
sprzeczności. Efektu można było się łatwo domyślać - coraz więcej komunikatów z
coraz to różnych źródeł, z różnymi wobec nas intencjami, w konsekwencji coraz
większy chaos informacyjny. Próba poskładania tego i stworzenia sensownego
wizerunku, biorąc pod uwagę oczywiście wszelkie zakodowane informacje, zawsze
spalała na panewce, a czasem nawet doprowadzała do wściekłości i depresji. I tak
zaczęły rodzić się nasze emocje i intencje. Ponieważ dłużej tego nie mogliśmy
znieść, nie pozostało nam nic innego, jak zacząć odcinać się od magazynowanych
wyobrażeń. W tym samym czasie nasza „moc sprawcza” ciągle dopytywała się
„kodeksu moralnego”, co ma robić, jak się przejawiać, co ma kreować w naszym
życiu, co może nas w nim spotykać. Zagubiony i słabo rozwinięty wówczas „kodeks
moralny” odsyłał ją do „magazynu wyobrażeń” w przekonaniu, że sam nic nie wie, a
otaczający nas ludzie na pewno są na nasz temat bardziej poinformowani. „Moc
sprawcza” została więc skierowana do „magazynu wyobrażeń” i zaczęła
materializować wypadkową zawartych w niej informacji. Efektem tego stały się,
potocznie uznane za losowe, zdarzenia nie zawsze dla nas korzystne. W
powstałym chaosie, nie umiejąc i nie chcąc decydować za siebie ani odczuwać
nagromadzonych informacji, emocji i wyobrażeń postanowiliśmy od nich się odciąć,
dzięki czemu stworzył się kolejny podział naszego umysłu na jego świadomą część
oraz podświadomą, która zawarła w sobie „magazyn ego” i „moc sprawczą”, którą
odesłaliśmy do słuchania i materializowania wyobrażeń o sobie. Tak wytworzyła
się obecna mapa naszej świadomości. Początki i potyczki narodzin
podziału naszej świadomości są również zawarte w artykułach: „List od aniołka”, „Krótka opowieść o
stworzeniu” oraz „Krótka opowieść o drodze do
urzeczywistnienia”.
BŁĘDNE SZLAKI NA MAPIE
ŚWIADOMOŚCI
Ludzie, podejmując decyzje dotyczące np.
współpracy z innymi czy rozpoczęcia jakiejś działalności, kierują się zazwyczaj
umysłem świadomym czyli racjonalnym myśleniem. Kierują się wówczas jedynie
informacją, którą na dany temat posiadają, stosując czystą kalkulację,
wyliczając, co się bardziej opłaca a co nie, co wydaje się bardziej realne,
bezpieczne, a co mogłoby być bardziej ryzykowne. Wyliczenia takie biorą się z
rachunku prawdopodobieństwa. Taka wiedza, informacje i przemyślenia często są
niewystarczające, nie jesteśmy bowiem świadomi wielu zagrożeń bądź celowo
zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez innych. Nie jesteśmy również świadomi
pozytywnych wartości, które mogą przynieść inne decyzje. Na podstawie takich
informacji nasze przemyślenia, a nawet ich dogłębna analiza, może okazać się
błędna. Adepci ścieżek duchowych, chcący kierować się w życiu intuicją,
zaczynają najpierw od nawiązywania kontaktu z niższym Ja, dzięki czemu są w
stanie uniknąć wielu zagrożeń. Zaobserwowałem u takich osób, że często unikają
one jednak i pozytywnych decyzji, gdyż przestają one myśleć racjonalnie, a chcąc
słuchać wyłącznie intuicji, często nie potrafią odróżnić jej od podświadomych
podszeptów, które biorą się z zakodowanych w niej wzorców zachowań, często
błędnych. Podświadoma jaźń takiej osoby często odradza jej podejmowanie decyzji,
które przyniosłyby wiele pozytywnych zmian, dlatego że ta jaźń nie lubi właśnie
zmian nawet wtedy, jeśli są one korzystne. Jak to ma się w praktyce.
Jeśli kierujemy się wyłącznie świadomą jaźnią czyli logicznym myśleniem, to
wykorzystujemy wyłącznie wiedzę, jaką posiadamy, a która dotarła do nas z
zewnątrz, wobec której nie mamy pewności, czy jest słuszna i prawdziwa. Jeśli
kierujemy się jedynie umysłem podświadomym czyli odczuciami, to jaźń podświadoma
podsuwa nam pomysły, które w jej odczuciu są dobre dla nas (najczęściej będzie
to brak zmian i realizowanie dotychczasowego stanu). Często ta jaźń może wręcz
zachęcać do destrukcyjnego działania, gdyż w jej wyobrażeniu właśnie ono jest
dla nas korzystne. Umysł podświadomy przechowuje wiele destrukcyjnych
programów, które możemy traktować jako dobre dla nas, dlatego zdarza się, że
swoje wzorce destrukcyjne traktujemy jako intuicję. Niższe Ja stara się za
wszelką cenę udowodnić rację swoich wzorców, które przechowuje, dlatego że
kiedyś uznaliśmy je za dobre i od tamtej pory nie zostało zmienione nasze
stanowisko wobec nich, mimo iż radykalnie mogła zmienić się nasza życiowa
sytuacja. Dlatego też w czasie pracy z afirmacjami często napotykamy na opór ze
strony podświadomej części umysłu.
Podświadomość nie odróżnia dobra od zła, rozróżnia
jedynie programy, z którymi się utożsamia, od tych, które nie zostały
zapisane w magazynie ego.
Skąd się takie programy w nas biorą, szerzej wyjaśnia również artykuł:
„Co tak naprawdę decyduje o naszym losie”
Kolejną, bardzo istotną kwestią na ścieżce samorealizacji, o której nie należy
zapominać jest praca nad podnoszeniem samooceny. Jeśli nasza samoocena
będzie niska, wtedy trudniej jest nam uwierzyć w pozytywne programy, a łatwiej
ulegamy destrukcyjnym wzorcom, nie umiejąc ich odróżnić od korzystnych dla
nas. Człowiek, który dąży do doskonałości we wszystkim, chcący sobie
udowodnić, że we wszystkim jest dobry, tak naprawdę ma niskie poczucie własnej
wartości. Najczęściej są to wyłącznie intencje dowartościowywania się, które
bazują na jego niskiej samoocenie. Człowiek naprawdę wartościowy potrafi
powiedzieć: „Nie wiem, nie umiem tego, nie jest mi to potrzebne”. Będzie
w swoim życiu realizował wyłącznie to, co tak naprawdę jest mu przydatne i co
będzie dawało satysfakcję, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek sobie i innym.
Ale równocześnie musimy pamiętać, że nie należy czuć się lepszymi od innych,
możemy za to przejawiać w danym momencie większe ambicje i wiarę w siebie od
innych konkretnych osób.
PIERWSZE WYPRAWY SZLAKAMI
MAPY
Co więc należy zrobić, by nasze decyzje były w pełni
korzystne dla nas? Należy przede wszystkim zaobserwować myślenie obu jaźni,
świadomej i podświadomej, przyjrzeć się obiektywnie informacjom, jakie dostajemy
z ich strony, nauczyć się odróżniać wzorce zachowań zakodowane w podświadomej
części umysłu od informacji z umysłu nadświadomego, które będą w pełni dla nas
korzystne. A jak je odróżnić? W tym celu trzeba unikać pożądania, emocjonalnego
popędu, pośpiechu, które zazwyczaj towarzyszą sugestiom z podświadomości.
Sugestii nadświadomej zawsze towarzyszy spokój i przyjemne odczucie, pewność, że
ta decyzja, to działanie będzie dla nas dobre. Nie będzie tam również lęków czy
przestróg przed złem, które mogłoby nas spotkać a jedynie, w poczuciu spokoju,
przyjemnie kojarzące się najlepsze rozwiązanie. W sytuacji błędnych decyzji
wyższe Ja przejawia opór przed ich realizacją. Aby prawidłowo posługiwać
się naszą mapą, należy rozróżnić, a następnie umiejętnie połączyć informacje z
wszystkich trzech jaźni. Umysł świadomy ma wiedzieć, czego chce, jednak ma
skoncentrować się na efekcie ostatecznym zamierzonego celu. Sugestie z
podświadomości mają przestrzegać nas przed ewentualnymi zagrożeniami i
realizacją negatywnych wzorców, które należy przeprogramować poprzez pracę z
afirmacjami, medytacją itp. Powinno nauczyć się umiejętnie, ze spokojem i
pokorą, wsłuchiwać w głos nadświadomości, która pokazuje nam najlepszą drogę do
celu i podpowiada najtrafniejsze rozwiązania. Jednak kierować się nim możemy
wówczas, kiedy będziemy umiejętnie rozróżniać ten głos od podpowiedzi
podświadomych, czyli wtedy, kiedy będziemy pewni, że jest to głos z nadświadomej
części umysłu. Jeśli zlecamy swojej „mocy sprawczej” przekonanie, że możemy coś
zrobić, stać nas na to, są możliwości ku temu, pomimo że nie wiemy jeszcze, jak
to zrobić, wówczas nasza podświadomość sama kontaktuje się z umysłem
nadświadomym, by on podsunął nam najlepsze rozwiązanie. Należy pamiętać,
że intuicja często podpowiada nieoczekiwane, zaskakujące lub, wydające się nam,
ryzykowne decyzje, które z rachunku prawdopodobieństwa i z posiadanej wiedzy
mogłyby nie mieć racji bytu, jednak w praktyce okazują się najbardziej trafne i
korzystne. Intuicyjne podpowiedzi wraz z wizją celu ostatecznego, na którym się
koncentrujemy, przechwytuje umysł podświadomy, który za pomocą „mocy sprawczej”,
popartej naszym świadomym działaniem, wdraża je w życie. W skrócie
można powiedzieć, że umysł świadomy jest zleceniodawcą, podświadomy wykonawcą a
nadświadomy pomysłodawcą. Niższe Ja jest więc robotnikiem, który wykonuje
zlecenia pozostałych jaźni. Należy pamiętać, że gdy zostanie coś owemu
robotnikowi zlecone, ale nie zostanie wyjaśnione, co i jak dokładnie ma zrobić,
to on zlecenie wykona po swojemu, na miarę wyuczonych przez siebie schematów, co
nie zawsze daje pożądany efekt. Trzeba więc pamiętać, by dokładnie precyzować i
wyjaśniać swoje zlecenia.
Średnie Ja - zleceniodawca. Niższe Ja -
wykonawca. Wyższe Ja - pomysłodawca.
Możemy więc wpływać na „moc sprawczą”, naszym „centrum dowodzenia”, ale
za pośrednictwem „magazynu wyobrażeń” i należy to robić umiejętnie. „Magazyn
wyobrażeń” nie ma również bezpośredniego kontaktu z naszym „moralnym centrum”,
ma go za pośrednictwem „monitora”. W praktyce wygląda to tak, że podświadomość
nie rozumie słów, tylko obrazy, jakie tworzą wypowiadane przez nas słowa, które
są systematycznie powtarzane. Pierwszym krokiem, by umiejętnie wpływać
na naszą „moc sprawczą” tak, by cała nasza mapa odzyskała zdrowe funkcjonowanie,
jest nauka pozytywnego myślenia. Chce jednak podkreślić, że chodzi tutaj o
zdrowe podejście to takiej nauki. Chodzi mi o pozytywne myślenie, które nie
polega na oszukiwaniu się czy okłamywaniu, ale o takie, które łączy się z
uwalnianiem negatywnych i destrukcyjnych wzorców zachowań. Na ten temat polecam
rozdział: „Pamiętaj o optymizmie”. Wiedząc, iż
„magazyn ego” karmi się obrazami, musimy nauczyć się konstruować swoje myśli i
wypowiadane zdania tak, by stworzyły one pożądany przez nas obraz. Nasz cel,
jaki sobie planujemy, musi więc być dobrze zobrazowany w sposób zrozumiały dla
podświadomości. Przez systematyczne wizualizacje tego celu, lub powtarzanie
właściwie ułożonych zdań - afirmacji, formułujemy podświadomości cel, jaki ma
nam ona zmaterializować. By mieć pewność, że nasze afirmacje są prawidłowe,
najlepiej jest powiedzieć je sobie w myślach i sprawdzić, jak te słowa malują
się w naszej wyobraźni i zastanowić się, czy to jest dokładnie to, czego tak
naprawdę oczekujemy. Niezbędne tutaj będzie nauczenie się języka podświadomości,
która nieco inaczej postrzega i interpretuje wypowiadane przez nas słowa i
myśli. Aby samodzielnie pracować z afirmacjami, należy nauczyć się umiejętnie je
układać, tak by były one trafne i odpowiednie dla nas. Dokładniej i szerzej
piszę o tym w mojej książce: DZIECI REGRESJI - Terapia dzieciństwa, w rozdziale
pod tytułem „Nie bójmy się afirmacji”. Wyjaśniam w nim, jakie afirmacje działają
w danej sytuacji i jakie afirmacje w pewnych sytuacjach mogłyby okazać się wręcz
szkodliwe dla nas. Podam taki przykład, jeśli będziesz powtarzał sobie
myśl: „W moim życiu nie pojawiają się żadne zagrożenia”, to Twój umysł
świadomy zinterpretuje ją pozytywnie. Jednak w „monitorze” powstanie obraz
wszelkich zagrożeń, które rzekomo mają się nie wydarzyć w Twoim życiu, a zgodnie
z zasadą: „W naszym życiu materializuje się to, na czym się
koncentrujemy”, wizja wszelkich zagrożeń zakoduje się w „magazynie
wyobrażeń” i dokładnie taki obraz zacznie materializować się w Twojej „mocy
sprawczej”. Należy więc postudiować głębiej techniki pozytywnego
myślenia czyli nauczyć się swoimi myślami tworzyć pozytywny, pożądany przez nas
obraz. W powyższym wypadku poprawna afirmacja powinna brzmieć: „Zawsze jestem
swobodny, bezpieczny i spokojny, gdyż w moim życiu pojawiają się same pozytywne
i korzystne dla mnie wydarzenia”. Co się teraz stało w naszym „monitorze”?
Powstały w nim pozytywne i dobre dla nas obrazy naszego życia. Takie obrazy,
coraz częściej podsuwane naszemu „magazynowi wyobrażeń”, sprawiają, że zmienia
się jego ogólny kształt, a co za tym idzie - zmienia się wypadkowa wyobrażeń
przechwytywanych przez „moc sprawczą”. I tutaj kolejna miła
niespodzianka. Im więcej pozytywnych myślokształtów, może jeszcze nie w pełni
zgodnych z naszą „matrycą doskonałości”, ale znacznie zbliżonych do niej, a
przede wszystkim nie zaprzeczających naszej „matrycy”, tym szybciej podświadoma
jaźń zauważa ową „matrycę”, utożsamia się z nią i stwierdza: „Skoro moje
myśli i programy nie zaprzeczają tym zawartym w „matrycy”, które jednak są o
wiele lepsze, to może warto zacząć je przyjmować do swojego „magazynu
wyobrażeń”?” I tak pomału, w myśl zasady, że praktyka czyni mistrza,
odbudowuje się zaufanie do naszej doskonałości, a wraz z wypracowaną wysoką
samooceną i wiarą w siebie sprawiamy, że doceniamy siebie i zaczynamy w pełni
korzystać z przekonania, że jesteśmy stworzeni na wzór i podobieństwo
Boga.
Jednak w opisywanej przeze mnie na początku sytuacji, którą
raczej każdy z nas jeszcze przejawia, nie ma takiej możliwości, abyśmy swoim
„kodeksem moralnym” wpływali bezpośrednio na „moc sprawczą”, ani też zwrócili ją
w stronę „matrycy doskonałości”, co jednak jest przecież naszym finalnym celem.
Wszystko wymaga czasu i pracy - również rozwój duchowy -, a więc zacznijmy od
podstaw.
BUDOWA NOWYCH SZLAKÓW
Jednym z pierwszych kroków, jakie powinniśmy zrobić,
by zacząć przejawiać w życiu codziennym swoje kreacje oraz wizerunek z własnej
„matrycy doskonałości”, jest, nierzadko radykalna, zmiana naszego stosunku do
otaczającego nas świata. Należy wiedzieć, że jeśli otoczenie przestanie na nas
oddziaływać, wówczas pozwoli to naszej „matrycy” swobodniej się ujawniać w
naszej codzienności. W mniejszym lub większym stopniu bowiem mamy zakodowany
przymus standardowego zachowywania się, czujemy się zobowiązani pamiętać, jak i
gdzie należy postąpić, co i w jakiej sytuacji nam wypada zrobić, a co nie,
zastanawiamy się, czy nasze zachowanie jest stosowne w danej sytuacji, wobec
kogo musimy czuć się pokorni, itp. Przy takim podejściu do życia zapominamy o
naszej „matrycy” czyli o naszym luzie, dobrym samopoczuciu i swobodzie.
Dobrze jest odpuścić sobie stereotypy materialnego świata czyli życia według
wyuczonych wzorców i schematów, naśladowanie innych ludzi, przejmowanie się
opinią innych, kierowanie się emocjami, rywalizacją, pogonią za materią,
aktualną modą, itp. Można być od tego wolnym, żyć zgodnie z własną wolą i z
własnym sumieniem, robiąc to, co uznajemy za zdrowe, z czym sami się dobrze
czujemy. Zazwyczaj wtedy okazuje się, że ludzie doceniają nas i kochają właśnie
za nasz własny styl bycia. Wiele osób niewątpliwie może się od nas w takiej
sytuacji odsunąć, ale mogą to być wyłącznie osoby, które nie miały do nas w
pełni zdrowego stosunku. Należy nauczyć się nie przejmować opinią ludzi i nie
starać się spełniać ich oczekiwań oraz uwolnić się od nikomu niepotrzebnego
współczucia. Jeśli my sami swój nowy styl życia w pełni zaakceptujemy i
poczujemy się z nim dobrze i niewinnie, to zostanie on również zaakceptowany i
będzie normalnie traktowany przez innych, nawet, jeśli będziemy zachowywać się
nieracjonalnie.
Kolejnym krokiem do osiągnięcia jakiegokolwiek
sukcesu jest uwolnienie się od negatywnych, ograniczających nas wzorców
zachowania.
Należy uświadomić sobie, że jestem Ja, a nie wyobrażenia o
mnie. Trzeba nauczyć się to rozróżniać.
Nasz „magazyn ego” może przechowywać mnóstwo negatywnych, destruktywnych
programów, które nie pozwalają na przejaw pozytywnej kreacji. Dlatego, aby
pozytywne afirmacje mogły wpływać na nasz los i przybliżać nas do naszej
„matrycy doskonałości”, musimy najpierw oczyścić „magazyn ego” z negatywnych
wzorców zachowania. Stres, negatywne emocje, lęk wpływają w znaczny sposób na
realizację naszych planów. Koncentrując się na lękach i napięciach, nie
potrafimy racjonalnie myśleć, gdyż te emocje zaprzątają nasz umysł. Gdy
nasze ciało jest napięte pod wpływem negatywnych emocji, powstają w nim
długotrwałe mikronapięcia mięśni, które przyczyniają się do nieprawidłowej pracy
układu nerwowego, co powoduje dostarczanie przez niego nieprawdziwych informacji
do naszych organów wewnętrznych. W efekcie organizm zaczyna nieprawidłowo
funkcjonować i ciężko chorować. Napięcia mięśni wokół kręgosłupa doprowadzają z
kolei do jego skrzywienia, w wyniku czego poszczególne jego kręgi również
uciskają na nerwy, wychodzące z rdzenia kręgowego. Napięcia, stres, nerwica,
pogarszają nasze krążenie. Nasz oddech staje się niepełny, płytki, a nawet
przerywany na parę sekund. W konsekwencji doprowadza to do niedotlenienia
organizmu, w tym mózgu, i wtedy nie potrafimy już trzeźwo i racjonalnie
myśleć.
Nasze zdrowie jest zależne od naszego stanu
psychicznego.
Jeśli natomiast mamy pogodę ducha, jesteśmy zadowoleni, uśmiechnięci,
wolni od lęków i negatywnych odczuć, a naszego umysłu nie zaprzątają
niepotrzebne myśli, odciągające nas od zdrowej i pełnej analizy danej sytuacji,
to wówczas łatwiej przychodzą nam do głowy dobre pomysły i dobre rozwiązania
powstających trudności. Więcej na temat zdrowia w rozdziale: „Samouzdrawianie fizyczne”.
Teraz możemy już
postawić pierwszy poważny krok na drodze do realizacji naszego celu. Należy
podjąć stanowczą decyzję: „Chcę, by to życie, w którym właśnie się
przejawiam, dawało mi satysfakcję i możliwości pełnego realizowania siebie. Chcę
doświadczać szczęścia i radości w tym świecie, tu i teraz. Chcę czuć się
niezależny od materii, ale umieć się nią cieszyć i z niej korzystać. Tu gdzie
jestem, czeka mnie wspaniałe życie”. Myśląc tak, wypracowujemy w sobie
przekonanie, że miejsce, gdzie jesteśmy, jest dla nas najlepsze i
najkorzystniejsze dla naszego rozwoju i urzeczywistnienia szczęścia, do którego
przecież dążymy. Każdy teraz pomyśli, że przecież to oczywiste, że z
takimi intencjami żyjemy i dokładnie tego chcemy już od dawna. Jednak czy tak
naprawdę powiedzieliśmy to sobie? Czy tak naprawdę zrobiliśmy cokolwiek, by ten
swój cel - szczęście zacząć realizować? Czy może jednak woleliśmy wybrać
narzekanie i poddanie się presji wyobrażeń otoczenia? Jeśli jednak ulegałeś temu
drugiemu, to nie ma co zwlekać. Stań teraz przed lustrem i powiedz głośno i
wyraźnie: „Zrobię teraz wszystko, by być szczęśliwym” i zacznij każdą
czynność dnia wykonywać pamiętając o swoim postanowieniu i o codziennym
pozytywnym nastawieniu. Pamiętaj o tym, to bardzo ważne.
Jeśli już
wiesz, że chcesz być szczęśliwy i gotowy zrobić wszystko, by ten nasz świat do
tego wykorzystać, możesz przystąpić do dalszej pracy.
Teraz należy
postawić sobie cel jak najbardziej zbliżony do boskiego obrazu siebie. By mieć
tego pewność, można w medytacji poddać go weryfikacji umysłowi nadświadomemu. Z
owym obrazem należy dobrze się czuć, mieć w i z nim dobre samopoczucie, czuć się
niewinnie, bezpiecznie i w porządku wobec siebie i innych, a przede wszystkim
czuć pełną radość i wewnętrzną satysfakcję z jego realizacji. Nie powinno w nim
być nic, co wprowadzałoby cię w zakłopotanie czy negatywne emocje. Wtedy masz
pewność, że ten obraz jest bosko doskonały lub zbliżony do owego ideału. Należy
również uwierzyć w realność stawianego przez siebie celu. Początkowo nie musisz
widzieć szczegółów, wystarczy, że zobaczysz siebie z wyobrażeniem, iż cokolwiek
to jest, daje ci to pełną satysfakcję. Na tym etapie nie jest jeszcze konieczne
byś zobaczył czym dokładnie masz się zajmować, powinieneś za to mieć pewność, że
właśnie to, pomimo że jest jeszcze nie sprecyzowane, jest dokładnie tym czymś,
co daje ci pełnie szczęścia i zadowolenia, w dodatku z poczuciem, że przychodzi
ci to łatwo i w prosty sposób. Ważne jest, by nie szukać drogi do
postawionego sobie celu i na niej się koncentrować, ale skupiać swoją uwagę na
celu ostatecznym, już zrealizowanym czyli zobaczyć siebie już z celem
urzeczywistnionym, z urzeczywistnionymi cechami pożądanymi przez siebie,
zobaczyć siebie cieszącego się i korzystającego ze swoich osiągnięć. Należy
wszystkie swoje czynności wykonywać z silnym przeświadczeniem, iż postawiony
przez nas cel jest oczywisty, a my jesteśmy pewni jego materializacji. Należy
pamiętać, by każdą swoją pozytywną myśl potwierdzać swoimi czynami w codziennym
życiu. Należy również ustalić z niższym Ja nowy wizerunek siebie - wolny
od podatności na sugestie z zewnątrz, od kierowania się emocjami, zwątpień oraz
z poczuciem własnej wartości i pewnością siebie. Zapytać, czy niższa jaźń ma coś
przeciwko niemu i nakazać jej jego realizację. Jeśli będzie od tego wizerunku
uciekać w negatywne emocje i zwątpienia, wówczas należy jej wydać stanowczy
nakaz, by trzymała się zleconego zadania i zaprzestała utożsamiania się z
negatywnymi emocjami. Należy dobrze jej wyjaśnić nasze idee, zachęcić do
realizacji pozytywnego celu, a w ostateczności stanowczo jej nakazywać wykonanie
powyższego. Trzeba również wysłuchać argumentów podświadomości, spełnić jej
ewentualne wymagania, o ile są one pozytywne. Należy więc nauczyć się odróżniać
potrzeby niższego Ja od negatywnych, destrukcyjnych i niepotrzebnych nam obecnie
wzorców zachowania. Wybór drogi do realizacji celu należy pozostawić do
uzgodnienia między jaźniami nadświadomą i podświadomą. W tym momencie umysł
świadomy nie powinien ingerować a jedynie realizowaną, opracowaną przez
pozostałe jaźnie, drogę, zaakceptować i zaufać, że jest najlepsza. Z upływem
czasu, w wyniku systematycznej praktyki koncentrowania się na doskonałym obrazie
siebie, powinny spontanicznie pojawiać się w twoim życiu konkretne rzeczy, które
mieszczą się w ramach owego obrazu, a ty wtedy będziemy mieć pewność, że są one
właśnie tym, co daje ci szczęście i satysfakcję. Na tak stworzonym obrazie
siebie należy się koncentrować i w miarę możliwości najbardziej do niego
dostrajać czyli starać się każdego dnia robić wszystko to, co jest do tego
obrazu najbardziej zbliżone.
W czasie dłuższej i systematycznej
praktyki co jakiś czas mogą pojawiać się opory przed dalszą realizacją naszej
kreacji. Może pojawić się znużenie, zniechęcenie, nieuzasadnione lęki, obawy a
nawet, choć to mało prawdopodobne, depresyjne i agresywne stany. Często w takiej
sytuacji ludzie rezygnują z dalszej pracy nad sobą i pozostają z
uzewnętrznionymi emocjami. W takich sytuacjach nie przerywając swojej pracy,
należy ją kontynuować. Dobrze jest postarać się nie ulegać negatywnym odczuciom,
zastępując je wiarą w moc pozytywnej kreacji. Można powtarzać sobie wówczas myśl
typu: „Ja i tak swój cel osiągnę i tak nadal jest to możliwe”. Jednak w
sytuacji powtarzających się negatywnych myśli należy zastanowić się nad ich
przyczyną i skupić się na ich uwolnieniu. Są to emocje i ograniczające wzorce
zachowań, które były głęboko stłumione, a które uzewnętrzniają się wraz z pracą
nad pozytywną kreacją i podnoszeniem samooceny. Trzeba pamiętać, że rozwój
duchowy, czyli praca nad sobą, to nie oszukiwanie siebie, ale przekonywanie
samego siebie o swoich możliwościach i o słuszności pozytywnych wartości życia.
Ważna jest także praca nad uwolnieniem oporów czyli negatywnych programów
przeciwstawnych pozytywnym celom.
ŚLEPE
ULICZKI
Możemy wyodrębnić kilka przyczyny bezskutecznego
dążenia do realizacji postawionego przez siebie celu.
Po pierwsze -
zbyt niska samoocena czyli niewiara w to, że możemy swój pozytywny cel
urzeczywistnić, że możemy zmienić swój dotychczasowy sposób życia; pokutujące w
nas przekonanie, że nie zasługujemy na to, nie mamy prawa, że jesteśmy za mało
warci, by osiągnąć jakikolwiek sukces.
Po drugie - niezrozumienie
siebie lub stawianego przez siebie celu. Można mieć niesprecyzowany swój cel i
realizować go bez głębszego zastanowienia się nad jego sensem i
przydatnością.
Po trzecie - możemy próbować realizować sprzeczne z
sobą programy, a jak wiemy, sprzeczności nie dają się zmaterializować. Cel mógł
na przykład nie być zgodny z „matrycą doskonałości”. To znaczy, że podświadomość
dostaje zlecenie z umysłu świadomego sprzeczne z informacją z wyższego Ja.
Możemy chcieć osiągnąć coś nie dla naszego osobistego rozwoju, ale na przykład z
egoistycznych pobudek, typu chęć zemsty na kimś. Możemy chcieć komuś zaszkodzić
swoimi czynami, jednak nasza „matrycowa natura” nie ma w sobie zawistnych cech.
Możemy chcieć się dowartościować, zaszpanować, lub komuś coś udowodnić,
natomiast nasza nadświadoma jaźń nie ma w sobie żadnych emocji i nigdy się nimi
nie kieruje. Egoistyczne cele nigdy nie dają się zmaterializować kiedy
angażujemy do pracy wszystkie nasze jaźnie.
Po czwarte - mogły
zostać uwolnione nie wszystkie negatywne wzorce myślowe przeciwstawne do
stawianego sobie celu. Wiele takich wzorców może być głęboko ukrytych, i dlatego
nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Możemy się silnie, podświadomie
utożsamiać z tym, co nas ogranicza. Głównie będzie to bazować na traumatycznych
przeżyciach w przeszłości, co przeradza się w brak wiary w siebie i w realność
stawianych sobie obecnie celów. Możemy również bać się, że wraz z uwolnieniem
ograniczających nas wzorców, z którymi się utożsamiamy, stracimy coś, co wydaje
nam się jeszcze cenne, atrakcyjne lub przydatne. Możemy również obawiać się
jakiejkolwiek zmian, ponieważ nie wierzymy, że może nas spotkać w życiu coś
lepszego od tego, co aktualnie doświadczamy. W sytuacji pojawienia się
wyżej wymienionych powodów należy powrócić do pracy nad uwolnieniem przyczyn
negatywnych wzorców myślowych.
Procesów zachodzących w
podświadomości jesteśmy świadomi najwyżej w 10 procentach. Czasem zdarza się, że
ktoś po krótkim czasie pracy z sobą ma wyraźne efekty i od razu doświadcza mocy
pozytywnej kreacji. Jednak w niedługim czasie może przekonać się, że pojawi się
problem z osiągnięciem następnego celu. Dzieje się tak dlatego, że mamy silnie
zakodowane negatywne wzorce, przeciwstawne do kodowanych pozytywnych kreacji.
Nie urzeczywistnimy nic z tego, co zawiera nasza „matryca doskonałości”, dopóki
nie popracujemy nad uwolnieniem negatywnych wzorców. Żyjemy w
społeczności, w kraju, w którym od wieku dziecięcego koduje się właśnie takie
negatywne wzorce. Dzieci motywuje się destruktywnie, strachem, krzycząc np.
„Zacznij się, głąbie, wreszcie uczyć.” Być może jest to przesadny
przykład, ale jest on stosowany w wielu rodzinach. Z takiego kodowania czasem
rodzi się mobilizacja do pracy, ale również zostaje ugruntowana niska samoocena,
czyli wewnętrzne przeświadczenie, że tak naprawdę to jestem mało wartościowy i
tylko ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Takie przekonania są silne, dlatego że
pojawiają się w okresie naszego dzieciństwa. Jako dzieci jesteśmy łatwowierni, a
dodatkowo pierwsze przekonania i wyobrażenia silnie się kodują w świadomości
dziecka i trudno je w późniejszym okresie wykorzenić. Podświadomość chłonie jak
gąbka uzmysławiane w dzieciństwie wyobrażenia, ale niechętnie zmienia już
zaistniałe na nowe i to na tym polega cały problem. Jeśli nie możemy
czegoś urzeczywistnić poprzez pracę nad pozytywną kreacją, to może to znaczyć,
że mamy silne przeświadczenie z przeszłości, przeciwstawne do tego, które
próbujemy wykreować. Zbawienna może okazać się tutaj praca z afirmacjami
uwalniającymi i przebaczającymi oraz praca z technikami
regresywnymi.
Należy również pamiętać o tym, żeby w czasie
stawiania sobie celu nie ingerować w życie konkretnych ludzi, gdyż nie mamy
pewności, że te osoby są w stanie i gotowe spełnić nasze oczekiwania. Masz
jednak prawo dostać to, co sobie zaplanujesz od innych osób, ale nie możesz
sugerować konkretnie od których. Możesz sobie afirmować idealnego partnera,
który okaże ci pełną miłość, ale nie możesz skupiać się na konkretnej osobie.
Jeśli już mamy partnera, a on nie jest w stanie odwzajemnić naszych uczuć i tym
samym nie jest w stanie ofiarować nam tego, czego od niego oczekujemy, musimy
być gotowi na pojawienie się w naszym życiu innego partnera. Podobnie
będzie z pracą. Jeśli ta praca, w której aktualnie pracujesz, nie jest w stanie
zaspokoić twoich oczekiwań, to musisz być przygotowany na zmianę zatrudnienia.
Jednak nie zawsze będzie nam to potrzebne. Ta praca, w której pracujesz, może
okazać się korzystna i w pełni satysfakcjonująca cię po niewielkich zmianach.
Również partner, z którym obecnie jesteś związany, może nagle się zmienić i
zacząć odwzajemniać twoje uczucia. Jednak ty nie powinieneś sugerować, która z
sytuacji miałaby się zmaterializować. Co do tworzenia związków, to należy
pamiętać, że chodzi tutaj o odwzajemnienie uczuć a nie tylko o to, co się
dostaje od innych czyli należy być gotowym na odwzajemnienie własnych oczekiwań.
Natomiast w przypadku kreacji satysfakcjonującej pracy należy wypracować również
poczucie własnej kompetencji, rzetelności i skuteczności, a nie oczekiwać tylko
wysokiego wynagrodzenia.
WYPRAWA DO CELU NASZEJ
PODRÓŻY
Jeśli masz już swój cel zaplanowany i jesteś gotów
spełnić wszystkie powyższe warunki, to możesz wybrać się w dalszą
wyprawę. Należy, najlepiej w głębokiej medytacji lub modlitwie,
powiedzieć sobie to, co chcesz osiągnąć i nakazać niższemu Ja, w formie
stanowczego żądania, wykonanie tego. Pamiętać przy tym, powinniśmy, by odpuścić
sobie wszelkie złe, nieczyste i egoistyczne pobudki, czyli pozostawać w pełni
wolnym od negatywnych emocji, myśli, zwątpień i lęków, które nie pozwoliłyby na
przejaw pozytywnej kreacji. Jednak zlecając podświadomej jaźni powyższe zadanie,
należy wysłuchać tego, co ona na ten temat sądzi. Umysł podświadomy może
zasygnalizować nam pewne zmiany do spełnienia których potrzebowałby pewnych
warunków ze strony średniego Ja. Należy pamiętać, że to ma być współpraca między
jaźniami, nie można traktować niższego Ja jak niewolnika. Należy jednak być
stanowczym w sytuacji przejawiania się negatywnych oporów, typu niechęć do
zmian. W sytuacji pojawiania się lęków należy zastanowić się nad ich przyczyną i
popracować nad ich zniwelowaniem. Ma to więc być stanowcze zlecenie zadania
naszemu podświadomemu „robotnikowi”, wysłuchując jego sugestii. Jeśli
nasze żądanie jest realne a umysł podświadomy przejawia opory przed jego
realizacją, twierdząc: „Tego się nie da zrobić, to jest niemożliwe do
wykonania”, wtedy powtarzamy mu takie myśli: „Ja nie wiem jak, ale wiem,
że to jest możliwe, wiem, że to się da zrobić, to jest dla nas naturalne, jest
wiele sposobów, by to osiągnąć”. Jeśli przekonamy swoja podświadomość do
tego, a mimo to ona nie znajdzie żadnego pomysłu na realizację naszego żądania,
to zwróci się w stronę nadświadomej jaźni, prosząc ją o wskazówki. W
czasie przekonywania podświadomości do realności tego, co dla niej wydaje się
niemożliwe wiem, z własnego doświadczenia, jak silnych argumentów potrafi ona
użyć, by odciągnąć nas od zamierzonego celu. Trzeba jednak być stanowczym,
nieugiętym i wytrwałym. Można do tego używać różnych technik medytacyjnych bądź
afirmacyjnych. Na początku takiej pracy podświadomość zazwyczaj będzie
przekonywać nas twierdzeniami typu: „To niemożliwe, tego się nie da, to się
nam nigdy nie uda, nie ma takich możliwości”. Po pewnym czasie zacznie
twierdzić, że: „To może jest możliwe, ale nie dla nas, innym tak, ale nam się
nigdy nie uda”. W czasie dalszej, wytrwałej pracy zacznie się uginać i
pojawią się myśli typu: „To jest możliwe, ale jeszcze nie teraz, nie w tych
czasach, warunkach”. Może również zrzucać brak możliwości na innych, np.
polityków, przełożonych w pracy, rodzinę itp. Może wymyślać inne powody, przez
które miałaby być niemożliwa nasza kreacja. Należy się nad tym zastanowić i
ewentualnie inaczej skonstruować naszą afirmację - żądanie lub - w zależności od
argumentów - zmienić własne podejście bądź przekonać ją, iż jej argumenty są
bezpodstawne. W czasie dalszej pracy negatywne argumenty podświadomości powinny
słabnąć i powinna ona udzielać coraz to przychylniejszych odpowiedzi.
Podejrzewam, że w czasie takiej pracy niejeden z was ulegnie podświadomym oporom
i zwątpi w swoje możliwości, bądź pobłądzi na swojej „mapie świadomości”.
Dlatego pamiętaj, trzeba być stanowczym i wytrwałym, jednak nie rozkazywać,
terroryzować podświadomości, a wsłuchiwać się w nią i pertraktować, przekonywać
do realności naszego zlecenia. Dobrze jest pamiętać, że podświadoma jaźń, jak
małe dziecko, lubi zabawę i przyjemności, dobrze jest więc sugerować jej, że w
naszym zleceniu będzie to, co ona lubi. Dobrze jest również pochwalić ją i
nagrodzić w jakiś sposób za choćby niewielki postęp.
Cała tajemnica
mocy kreacji tkwi więc w pełnym spokoju i w silnym niewzruszonym przeświadczeniu
naszego umysłu, że postawiony przez nas cel jest w pełni realny, jest dla nas
korzystny, przyjemny i bardzo przez nas oczekiwany, a cały wszechświat już dąży
do jego realizacji.
Pewność, wiara w siebie i spokojne, ale stanowcze
żądanie.
Z takim przeświadczeniem, oraz w wolności od zwątpień, należy pozostać
do momentu pełnego urzeczywistnienia naszego celu. Jednocześnie własnymi czynami
należy potwierdzać swoje przekonanie.
Co więc w skrócie jest nam
potrzebne do osiągnięcia pełnego sukcesu:
- Postawienie sobie celu zgodnego z matrycą doskonałości, lub zbliżonego do
niej.
- Stworzenie nowego wizerunku siebie bazującego na wypracowanych w
sobie
pozytywnych cechach.
- Stanowcze żądanie realizacji celu skierowane w stronę podświadomości.
- Praca nad uwolnieniem negatywnych wzorców, przeciwstawnych do
zaplanowanego
celu.
- Podtrzymywane przekonanie, że są możliwości do realizacji naszego celu,
pomimo,
że świadomie takowych możemy jeszcze nie dostrzegać.
- Systematyczna praca związana z koncentrowaniem się nad celem
ostatecznym.
Do tego niezbędne jest: zaangażowanie, wiara, samozaparcie, wytrwałość i
systematyczność.
Jeśli spełnisz warunki o których mowa w artykule i
będziesz w pełni wolny od zwątpień, a równocześnie pozostaniesz w poczuciu
miłości i życzliwości do siebie i innych, cel zaś będzie zgodny z „matrycą
doskonałości”, to w odpowiednim momencie zostaniesz nagrodzony za swoją
wytrwałość. Może i będzie to od ciebie wymagać trochę pracy, ale nikt za
ciebie jej nie wykona, a przy systematycznej, rzetelnej praktyce na efekty nie
trzeba będzie długo czekać.
To co zrobisz, w którą pójdziesz stronę,
na ile twoje życie będzie szczęśliwe i przybliży cię do boskiej doskonałości,
zależy wyłącznie od ciebie. Ja ze swojej strony życzę owocnej pracy nad sobą, a
przede wszystkim odkrywania własnej mocy, zdolności oraz poznawania i rozwijania
pełnej świadomości własnego istnienia.
Jeśli zainspirował cię mój
artykuł to już teraz odpowiedz sobie na pytanie, od czego zaczniesz i co zrobisz
by zrealizować swoje życiowe plany?
|