ZARABIAJ

DARMOWE konto w AlertPay


JESTEŚ MOIM GOŚCIEM nr.

Internetowe liczniki

eXTReMe Tracker

2009 - 2012 © Henryk Domagała

HENDO‎ > ‎

TAJEMNICE

Trzecia Tajemnica Fatimska - znamy prawdziwą treść?

31 gru 10, 12:01 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum

"Jeżeli ludzkość nie będzie potrafiła im się przeciwstawić przez moralną odnowę ducha i pokutę, będę zmuszona uwolnić karzące ramię Mojego Syna. Jeśli wielcy tej ziemi i Kościoła nie będą chcieli przeszkodzić temu, to ja sama zażądam od Boga Ojca, by spadła na ludzi wielka kara".

Tajemnicza Trzecia Część objawień w Fatimie od lat budzi niewiarygodne wręcz zainteresowanie, nie tylko wśród badaczy przedmiotu i naukowców, ale również wśród zwykłych ludzi. Przypuszcza się, że jest to apokaliptyczny opis III wojny światowej. Jak wiadomo powszechnie niewielką część zapisków ujawnił już papież Jan Paweł II. Benedykt XVI z kolei zapewniał, że nie ma powodu do paniki, a ludzie niepotrzebnie robią przysłowiowy szum wokół sprawy objawień w Fatimie. Co naprawdę kryje przepowiednia? Istnieją teorie, że wskutek niedyskrecji całość tekstu przesłania przedostała się do szerszego kręgu ludzi. Stąd może między innymi spotyka się ją w różnych publikacjach, lecz nie można niestety jednoznacznie stwierdzić, czy jest to tekst w stu procentach oryginalny, czy też nie.

Jak powszechnie wiadomo, Trzecia Tajemnica Fatimska została powierzona Łucji. W świetle obecnych informacji trudno nadawać temu przesłaniu rangę tajemniczości. Czy jednak to, co znane wyczerpuje temat informacji objawionych Łucji w Fatimie? Zgodnie z przesłaniem tajemnica winna być ujawniona w roku 1960. Tak się jednak nie stało, chociaż jej treść znalazła się drogą oficjalną w archiwach Watykanu. Poniżej, za Jadwigą Czernikow przytaczamy fragmenty ostatniego przesłania z Fatimy.

W żadnej części świata nie ma porządku i szatan króluje na najwyższych stanowiskach, wyznaczając bieg rzeczy. Ostatecznie uda mu się usytuować na szczycie Kościoła. Uda mu się zwieść umysłowość wielkich naukowców, którzy wymyślają bronie, jakimi będzie możliwe zniszczenie w kilka minut większej części ludzkości. Będzie miał władzę nad przywódcami rządzącymi narodami i będzie ich podżegał do produkowania ogromnych ilości tej broni. Jeżeli ludzkość nie będzie potrafiła im się przeciwstawić przez moralną odnowę ducha i pokutę, będę zmuszona uwolnić karzące ramię Mojego Syna. Jeśli wielcy tej ziemi i Kościoła nie będą chcieli przeszkodzić temu, to ja sama zażądam od Boga Ojca, by spadła na ludzi wielka kara. Wiedz o tym teraz, że Bóg ukarze z większą surowością ludzkość, niż to uczynił w czasie potopu. Przyjdzie czas czasów, koniec wszystkich czasów, jeżeli ludzkość się nie nawróci!

Przyszłość Kościoła

Również dla Kościoła przyjdzie czas wielkiej próby. Kardynałowie przeciwstawią się kardynałom, biskupi biskupom. Szatan będzie chodził w ich szeregach, a w Rzymie nastąpią wielkie zmiany. To, co jest skorumpowane – upadnie i nie powstanie więcej. Kościół zostanie zasnuty ciemnymi chmurami, a świat wstrząśnięty strachem. Nadejdzie czas, gdy król, władca, kardynał, biskup nie będzie oczekiwał tego, który przyjdzie, aby sądzić według planów Boga Ojca.

 

Trzecia wojna światowa i jej przebieg

 

W drugiej połowie XX wieku rozpęta się straszna wojna. Ogień i płomienie uderzą z nieba. Wody oceanu będą parować. Piana wzbije się wysoko w górę, pokrywając wszystko śmiertelną pokrywą. Z godziny na godzinę zginą miliony ludzi. Ci zaś, którzy pozostaną przy życiu, będą zazdrościli zmarłym. Gdzie spojrzeć, tam ziemię będą pokrywały ruiny; we wszystkich krajach nędza, strach i bieda. Zginą zarówno dobrzy, jak i źli. Całe narody wraz ze swymi rządami.

 

Kataklizmy – ich zasięg i skutki

 

Kataklizmy przerwą wojnę, gdyż spowodują taką panikę i tyle nieszczęścia, że nie będzie można prowadzić dalej planowanych działań wojennych. Nie nastąpią jednak od razu i wszędzie w równej sile. To będą ruchy skorupy ziemskiej, nasilające się aż do bardzo potężnych i gwałtownych. Wstrząsy sejsmiczne będą się nasilać. Zaczną wybuchać wulkany, odżyją nawet dawne, uważane za nieczynne. W Europie Etna spowoduje katastrofę na całej Sycylii. Włochy będą ewakuowane – wyspy i okolice Wezuwiusza. Wybuchy Etny i innych wulkanów wywołają zaburzenia atmosferyczne, deszcze popiołów, huragany, wylewy rzek, konsekwencją będą powodzie.

 

Na Morzu Śródziemnym ruchy dna wywołają potworne fale. Kraje w basenie Morza Śródziemnego będą częściowo zniszczone przez fale. Zmieni się konfiguracja brzegów, zatoną niektóre wyspy. Gdy wystąpią ruchy dna morskiego w Oceanie Atlantyckim, wynurzy się nowy ląd czy wielka wyspa. Trzęsienia ziemi i lądów pod wodą wywoływać będą dalsze skutki, jak wybuchy wulkanów, huragany i olbrzymie fale. Te fale spowodują największe zniszczenia przy brzegach oceanu. W Europie, w obu Amerykach, ale w Południowej mniej zniszczeń, tak jak i w Afryce. Ucierpią przede wszystkim Europa, Anglia i Stany Zjednoczone oraz wiele wysp na Morzu Karaibskim.

 

Te ostatnie zdarzenia nastąpią w ciągu kilku godzin i potem nadejdą dni łagodniejsze. Uszkodzone będą prawie wszystkie miasta przybrzeżne. Ląd będzie bardzo zniszczony, również cała Holandia, Belgia mniej. Niemcy będą zalane. W Ameryce wielkie trzęsienia ziemi będą trwały jeszcze długo po tym, jak już w Europie nastąpi spokój. Od strony Pacyfiku również Kalifornia będzie zniszczona aż do gór, a fale Pacyfiku zaleją wiele miast, Los Angeles i inne. Zniszczenie poszczególnych miast to sprawy zmienne – mogą być oszczędzone te, które miały ulec zagładzie, jeśli nie zmieni się w nich stan umysłów, będzie żal i chęć pokuty, ale są takie, które ściągnęły na siebie tyle win, że muszą przez nie – przez swoje własne postępowanie – być zniszczone. Do nich należą Nowy Jork i Waszyngton, a także inne miasta tolerujące bezprawie.

 

Autor: Anna Nowak Źródła: Wydawnictwo Astrum


Fatima nie taka święta?

 

18 mar, 12:04 Piotr Cielebiaś / infra.org.pl

Przede wszystkim wielkim zaskoczeniem okazało się to, że te niezwykłe wydarzenia nie mogły zostać sfabrykowane. W naszej opinii doszło do nich w rzeczywistości. Kiedy jednak zagłębialiśmy się w oryginalne dokumenty związane z objawieniami, wstępowaliśmy coraz dalej na pole badań… ufologii.

 

Profesor Joaquim Fernandes to portugalski historyk z Uniwersytetu w Porto; jest jedną z niewielu osób, które uzyskały dostęp do oryginalnych dokumentów dotyczących objawień maryjnych w Fatimie z 1917 r. Dzięki ich analizie doszedł on do zaskakujących wniosków: jego zdaniem prawdziwy przebieg tych wydarzeń bardzo różni się od oficjalnej wersji prezentowanej przez Kościół. Co więcej, wiele wskazuje na to, że w Fatimie wystąpiło wiele niezwykłych zjawisk, które przypominają do złudzenia… relacje o UFO.

 

W rozmowie prof. Fernandes wyjaśnia, w jaki sposób zorientował się, że wizja objawień prezentowana przez Kościół nie odpowiada w wielu punktach oryginalnym wydarzeniom. Mówi również o jasnowidzach, którzy przewidzieli cud, o prawdziwym wyglądzie Fatimskiej Pani, szeregu dziwnych incydentów wokół wizjonerów, zapomnianym czwartym świadku objawień, a także o prawdzie na temat tajemnic fatimskich. Rozmawia Piotr Cielebiaś.

 

Objawienia fatimskie uważane są za jeden z najbardziej znanych i spektakularnych chrześcijańskich cudów. Co sprawiło, że doszedł pan do wniosku, iż zdarzyło się tam coś innego niż przyznaje oficjalnie Kościół Katolicki?

 

Wszelkie publikacje na ten temat inspirowane były tym, co zdarzyło się w 1917 r. w miejscu zwanym Cova da Iria w pobliżu Fatimy. Większość z nich miała charakter religijny, ale brakowało im obiektywności, zarówno w kwestiach historycznych, jak i tych, które odnoszą się do kompleksowej analizy faktów, o których donosili świadkowie. Jako historycy nie możemy rozważać zdarzenia w Fatimie w oderwaniu od niezwykłych i nietypowych przeżyć ludzi, na których relacje natrafiamy w materiałach źródłowych. Wszystko to razem tworzy nam odpowiednie pole do badań i analiz w ramach nauk o człowieku i społeczeństwie. W dalszej części rozmowy postaram się wykazać, iż incydent w Fatimie posiadał także pewne aspekty fizyczne, które zostały całkowicie zignorowane w większości religijnych publikacji i wyszły na światło dzienne dopiero przy okazji wydania naszej pierwszej ksiązki w roku 1982.

 

W książce pt. „Celestial Secrets” („Niebiańskie sekrety”) pisze pan, że wydarzenie w Fatimie zostało „przepowiedziane” przez niezależne od siebie grupy portugalskich spirytystów. Innymi słowy, otrzymali oni myślowy komunikat z tajemniczego źródła, który zapowiadał nadejście wydarzenia o wielkim znaczeniu. „Przekazy” te zostały nawet opublikowane w ogólnokrajowej prasie, na pewien czas przed wizjami fatimskich dzieci. Czy może nam pan przybliżyć nieco tę sprawę?

 

Prawie nikt nie wie o tym, że nim doszło do objawień w Fatimie zostały one „zapowiedziane” na stronach co najmniej czterech najbardziej poczytnych dzienników w Portugalii. Lizboński „Diário de Notícias” pisał o nich już 10 marca, czyli na dwa miesiące przed pierwszymi objawieniami, które miały miejsce 13 maja. Główna gazeta w Porto, „O Primeiro de Janeiro”, na dwa dni przed pierwszymi wydarzeniami w Fatimie opublikowała ich „zapowiedź” na pierwszej stronie. Dodatkowo informacje o tym, że 13 maja wydarzy się coś „ważnego” opublikowano w dwóch innych gazetach wydawanych w tym mieście: „Jornal de Notícias” oraz „Liberdade”. Najważniejszą ze wszystkich jest chyba notka, która ukazała się w „Jornal de Notícias” mówiąca:

 

„Drodzy Czytelnicy:

13 dnia tego miesiąca zdarzy się coś, co zadziwi cały świat.

Porto, 11 maja 1917.”

 

Przyglądając się pochodzeniu i treści tych zapowiedzi dochodzimy do wniosku, że są one „dziełem” dwóch różnych samozwańczych grup spirytystów lub osób obdarzonych zdolnościami nadprzyrodzonymi z Lizbony i Porto, które przepowiedziały, że pod wskazaną datą dojdzie do zdarzenia o historycznym znaczeniu. W jednym z przypadków zapowiedź pojawiła się już na dwa miesiące przed pierwszymi objawieniami w Fatimie. Obie grupy były najwyraźniej tak bardzo pewne swoich odczuć, że postanowiły je udokumentować w krajowej prasie (co pozwoliło potem na udowodnienie ich trafności).

 

Nie ma jednak żadnych dowodów na to, aby obie te grupy spirytystów łączyć z ingerencją w przebieg samych objawień. Jedyne, co jest w tym przypadku pewne to fakt, że informacje zapowiadające wydarzenia w Fatimie zostały przekazane w sposób niekonwencjonalny i „nadprzyrodzony”, stojący w opozycji do zdrowego rozsądku. Ateiści i zagorzali katolicy zajmują często wspólne krytyczne stanowisko w sprawie wszystkich zjawisk o naturze paranormalnej. Właśnie na podstawie takiego, a nie innego podejścia zrodziły się kontrowersje związane z tymi jakże ciekawymi wzmiankami prasowymi. Poniekąd wyjaśnia nam to również, dlaczego przez niemalże sto lat nie wspominano o nich wcale lub pozostawały one na uboczu.

 

Rozumiem, że coś podobnego może być dla wielu osób szokiem, jednak możemy mieć całkowitą pewność, że nikt nie manipulował przy starych archiwalnych prasowych relacjach… Mówimy tu ponadto o niezależnych od siebie „przepowiedniach” dotyczących „zdumiewającego wydarzenia” zapowiadanego na 13 maja 1917 r. Fakt, że oświadczenia te pojawiły się w prasie ma znamienny charakter, niezależnie od tego, jak bardzo dla wielu ludzi jest to rzecz niewygodna czy mało przekonywująca. Bez względu na to, czy ktoś wierzy w objawienia w Fatimie czy nie, prawdą jest, że zostały one z wyprzedzeniem zapowiedziane i można to dziś z łatwością zweryfikować.

 

Był pan jedną z niewielu osób mających dostęp do oryginalnych relacji fatimskich wizjonerów. W których miejscach ich słowa różnią się od wersji zdarzenia, które dziś prezentuje Kościół?

 

Dostęp do dokumentów sanktuarium w Fatimie, tzw. Archiwum Formigao, które do końca lat 70. pozostawało tajne, okazał się sporym problemem. Skorzystanie z szansy wglądu w dokumenty miało tragiczny wpływ na dalszą naukową karierę Finy d’Armady, z którą pracowałem nad książkami poświęconymi prawdziwemu obliczu wydarzeń w Fatimie. Przede wszystkim wielkim zaskoczeniem okazało się to, że te niezwykłe wydarzenia nie mogły zostać sfabrykowane. W naszej opinii doszło do nich w rzeczywistości. Kiedy jednak zagłębialiśmy się w oryginalne dokumenty związane z objawieniami, wstępowaliśmy coraz dalej na pole badań… ufologii.

 

Kolejnym wielkim zaskoczeniem było to, że zmodyfikowany został pierwszy historyczny opis istoty „Fatimskiej Pani”: z młodej dziewczyny ubranej w suknię do kolan, zmieniono go w obraz dorosłej kobiety w długiej iskrzącej się spódnicy. Odkryliśmy także, że wizerunek, który dziś czczony jest w Sanktuarium Fatimskim został zainspirowany lokalnym kultem Maryi pod postacią Pani z Senhora da Lapa. Najciekawsze ze wszystkich okazały się jednak relacje, w których świadkowie tzw. Cudu Słońca opisywali go jako obserwację „metalicznego obiektu w kształcie dysku” ze światłami na obrzeżu. Przypominało to klasyczne, współczesne obserwacje UFO.

Zatem które ze zjawisk, do których doszło w Fatimie wskazują nam, że mieliśmy tam do czynienia z czymś w rodzaju „kontaktu z nadrzędną inteligencją”, a nie maryjnym objawieniem, jak się powszechnie sądzi? Czy rzeczywiście istoty pozaziemskie, przybysze z innego wymiaru lub nawet czasu mogły ukazać się jako wizja religijna?

 

Jedna z hipotez roboczych przypisywała niektóre z fizycznych aspektów, które wystąpiły przy okazji wydarzeń fatimskich oddziaływaniu promieniowania mikrofalowego. Z kolei mówiąc o szerzej nieznanych elementach objawienia w Fatimie, odnosimy się tu przede wszystkim do kilku odnotowanych przy jego okazji zjawisk, takich jak np. relacja „czwartej wizjonerki”, Caroliny Carreiry, która doświadczyła w miejscu wizji trójki dzieci spotkania z „istotą przypominająca anioła”, czemu towarzyszył telepatyczny przekaz. Istota „mówiła” do niej: „Przyjdź i odmów trzy Zdrowaś Maryjo…”

 

[Powszechnie wiadomo o istnieniu trzech fatimskich wizjonerów: Łucji, Hiacynty i Franciszka. Prof. Fernandes natknął się na relację jeszcze jednego dziecka, mówiącego o obserwacji „nadprzyrodzonych istot” w Fatimie – przyp. aut.].

 

Warto zwrócić także uwagę na liczne relacje świadków, którzy znajdowali się w pobliżu młodych wizjonerów w czasie ich kontaktu z Maryją. Słyszeli oni wówczas dźwięk przypominający „brzęczenie pszczół”, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych i częstych elementów współczesnych relacji o UFO. Jednak najbardziej intrygującego szczegółu dostarczają nam świadkowie twierdzący, że słyszeli ów dźwięk zawsze, gdy wizjonerzy znajdowali się w transie, w czasie którego rozmawiali z Matką Boską.

 

Co więcej, promieniowanie mikrofalowe, jak wspominało wielu uczonych, mogłoby wyjaśnić złożony efekt, którego świadkami były tłumy zgromadzone w Cova da Iria w czasie tzw. Cudu Słońca, który miał miejsce 13 października 1917 r. Było to intensywne uczucie gorąca, szybkie wysychanie zmoczonych deszczem ubrań oraz pewne efekty fizjologiczne. Zatem dziwne „brzęczenie” czy „szum” słyszeli nie tylko mali wizjonerzy, ale również ci, którzy znajdowali się w bliskiej odległości od nich. Równie intrygujące jest to, że dźwięk słyszany był przez postronnych w czasie, kiedy Fatimska Pani rozmawiała z Łucją nie poruszając wargami. Fakt ten znajduje potwierdzenie w relacjach świadków mówiących, że „szum” słyszany był na pewnym obszarze wokół wizjonerów i pochodził z niezależnego od obserwatorów źródła. Według naszych hipotez, środkiem za pomocą którego „jasna pani” porozumiewała się z wizjonerami oraz źródłem „przekazu” był opisywany przez nich promień światła, który dobiegał z góry.

 

Czy może nam pan powiedzieć, jak naprawdę wyglądała domniemana Maryja widziana przez trójkę wizjonerów? Czy to prawda, że ludzie zgromadzeni w Cova da Iria obserwowali tam również dziwne latające świetlne kule i inne zjawiska, które dziś określilibyśmy jako UFO?

 

Posąg, który możemy podziwiać w bazylice w Fatimie posiada serce umieszczone na piersi i przypomina wizerunek Maryi często spotykany w tym regionie, powielający wiele kanonów spotykanych w sztuce sakralnej na całym świecie.

 

„Wygląda jak bardzo ładna lalka” – tak mówiła o Maryi w wywiadzie dla gazety „O Seculo” Łucja, jedna z wizjonerek. Z protokołu znalezionego w parafii dowiadujemy się dodatkowo, że według niej Matka Boska miała „czarne oczy i piękną twarz, piękniejszą niż inne kobiety”. Kuzyni Łucji zgadzali się z nią w tej kwestii. Zgodnie z pierwszą relacją, dziewczynka miała powiedzieć, że widziana przez nie postać była ubrana na biało. Jej suknia była biało-złota, krótka, tj. nie sięgała jej do stóp. Jej płaszcz nie był też wcale złoty, ale wyglądał jak peleryna, która spływała z jej głowy. Miała ona złoty wierzch i spód oraz dwa lub trzy sznurki w okolicach ramion. Nie miała wstążek ani pasa. Łucji zdawało się także, że istota ma na sobie białe rajstopy, nie zaś złote, ale nie była tego do końca pewna, przez większość czasu wpatrując się w twarz „Pani”.

 

Co się tyczy obserwacji świetlnych obiektów, to zebrane przez nas relacje pozwalały jasno na porównanie ich do współczesnych raportów o niezidentyfikowanych obiektach latających. Dokumenty związane z incydentem w Fatimie opisują kilka ich rodzajów, przypisując im także różnego rodzaju cele. Obiekty te podzielić możemy na następujące główne kategorie: mniejsze obiekty widziane w chmurach, klasyczne obiekty UFO, „latające oczy” lub „świetliste kule” oraz masywne obiekty widziane na poziomie chmur.

 

W sanktuarium w Fatimie miało także miejsce inne dziwne zdarzenie, które możemy łączyć z dzisiejszymi relacjami o UFO. W 1917 r. zgromadzeni tam ludzie stali się świadkami tzw. deszczu kwiatów - jak poetycko określa to literatura związana z objawieniami. Nie był to jednak realny deszcz, lecz zjawisko atmosferyczne o anomalnej naturze. Fenomen ten obserwowany był w czasie objawień, ale również i w późniejszych latach. Możemy potwierdzić, iż owe „kwiaty” spadały na Cova da Iria 13 września 1917 r., 13 maja w latach 1918, 1923 i 1924, kilkakrotnie między 1923 a 1925 rokiem oraz 17 października 1957 r.

 

Jeśli ktoś wątpi, czy ma to jakiś związek z UFO, warto przytoczyć tu relacje o tzw. anielskich włosach lub „niciach Maryi” notowanych m.in. przy okazji zdarzenia w Fatimie i spotkań z niezidentyfikowanymi pojazdami latającymi. Wystarczy zwrócić uwagę na liczbę fatimskich świadków, którzy donoszą o opadzie tajemniczych nitek. Prowadzi nas to do wniosku, że nie mieliśmy tu do czynienia z doświadczeniem natury religijnej, lecz zjawiskiem anomalnym.

 

Istnieje co najmniej kilkanaście mistycznych czy wręcz poetyckich określeń sił działających wokół małych wizjonerów z Fatimy. Niektóre z nich obejmują takie wyrażenia lub porównania, jak: „płatki róż”, „deszcz kwiatów” lub „aksamitek”, „kwiatów pomarańczy”, „chwała Naszej Pani” itp. Jeśli jednak przyjrzymy się innym relacjom na temat tajemniczych opadów, znajdziemy w nich bardziej prozaiczne opisy, takie jak: „płatki białe jak śnieg”, „małe białe strzępki”, „jaskrawo-biała substancja spadająca z góry w postaci płatków” czy nawet „bawełna”.

 

Jest pan jedną z nielicznych osób, które znają prawdziwy charakter tzw. tajemnic fatimskich. Czy rzeczywiście pochodzą one w pełni z wizji, czy też może zostały stworzone w późniejszym czasie przez Kościół? Dlaczego trzecia tajemnica ma tak odmienny charakter niż dwie pozostałe?

 

Dwie pierwsze części sekretu pojawiły się jako element tzw. Fatimy 2 – czyli historii dopisanej po jakimś czasie do oryginalnego incydentu. Były one bardzo dogodne dla ówczesnych prawicowych reżimów. Co ciekawe, w wizjach całkowicie przemilczany został faszyzm, nazizm, eksterminacja 6 milionów pobratymców Maryi (bo przecież nie można zapominać, iż była Żydówką) oraz zrzucenie bomb atomowych na Japonię. Demonizowana jest za to Rosja, jako główny podżegacz do wojny. Co ciekawe, trzecia tajemnica fatimska nie ma nic wspólnego ani z rzeczywistym przebiegiem objawienia, ani z Fatimą 2, stąd też ogrom niezrozumienia i rozczarowania w tej sprawie.

 

To, co większość ludzi wie o objawieniach w Fatimie zostało ustalone w procesie tworzenia jej oficjalnego wizerunku, który nazwałem właśnie „Fatimą 2”. Stało się tak głównie dlatego, że oryginalne dokumenty dotyczące tej sprawy zostały utajnione. W 1921 r. biskup Leirii przejął kontrolę nad sprawą fatimskich objawień i postanowił podłączyć je pod nauczanie Kościoła. Miało to bardzo znamienne skutki.

 

Po pierwsze, siostra Łucja (jedyna z wizjonerek, która przeżyła kolejne lata po objawieniu, a następnie wstąpiła do klasztoru) została zmuszona do przebycia swoistej „kwarantanny”. Niebawem została wywieziona z kraju i usunięta w cień. Stworzono także specjalny komitet ds. cudu, który faworyzował jego katolicką interpretację, bowiem składał się z samych księży.

Sekret fatimski powoli ewoluował. W 1917 r. nie był niczym znaczącym i ten stan rzeczy nie zmienił się do 1924. Dopiero w 1927 r. powstały z niego dwie tajemnice, a w 1942 r. dokooptowano trzecią część – wizję obrazu plus słowa. Do 2000 r. sekret pozostawał opisem doświadczonej wizji. Ujawnianie informacji zawierających „sekrety”, barwnie opisanych dla uzyskania odpowiedniego wpływu na odbiorców nie jest ograniczone jedynie do objawień natury religijnej.

 

Od niepamiętnych czasów w historii ludzkości powtarzają się historie, w których człekokształtne istoty (kobiety i mężczyźni) w różnych okolicznościach „zstępują z niebios”, pojawiając się w kontekście kulturowym odpowiednim do danych czasów i do miejsca. Od połowy XX wieku „niebiańscy” posłańcy (dawniej uważani za bogów lub aniołów) byli jednak coraz częściej identyfikowani z istotami z kosmosu, pojawiając się w sytuacjach, które miały często mistyczną osnowę, obejmującą m.in. przypadki nawrócenia lub wręcz duchowej transformacji.

 

Słynny Cud Słońca w Fatimie obserwowany był przez wielu świadków. W jaki sposób opisywali oni to zjawisko i czy rzeczywiście zobaczyli oni wówczas nie słońce, lecz… metaliczny obiekt latający?

 

Tzw. Cud Słońca, który miał miejsce 13 października 1917 r. był wydarzeniem o wielkiej skali, prawdziwym unikatem w historii ludzkości. W rzeczywistości było to jedno z największych wydarzeń XX wieku, podczas którego magia tego, co nieznane skrzyżowała swe ścieżki z tym, co uważamy za normalność. Dziś znamy dodatkowo kilka bardzo ważnych elementów związanych z tą historią. Niezależnie od tego, na które relacje odnoszące się do zdarzenia zwrócimy uwagę, znajdziemy w nich ślady pozwalające nam na jego rekonstrukcję. Prawnik José Proença de Almeida Garrett tak relacjonował Cud Słońca:

 

„Na chwilę przedtem, Słońce przebiło się przez gęstą warstwę chmur, które w innym wypadku skryłyby je za sobą. Teraz jednak świeciło mocno i intensywnie. Zwróciłem wzrok w kierunku punktu, który przyciągał niczym magnes uwagę wszystkich zgromadzonych i zauważyłem, że Słońce przypominało dysk o bardzo żywiołowych brzegach, lśniący i jaśniejący, ale nie szkodzący oczom.”

 

Porównanie do srebrzystego dysku, które pojawia się w niektórych relacjach nie jest według mnie do końca prawidłowe. Kolor widzianego wówczas obiektu był wyraźny, intensywny i zróżnicowany. Obiekt ten wyglądał niczym wielka perła. Nie przypominał także w żaden sposób Księżyca, gdyż obserwujący go mieli odczucia, iż mają do czynienia z „żywą gwiazdą”.

 

Nie był to także obiekt sferyczny. Wyglądał jak wypolerowany i wykonany z macicy perłowej i nie jest to wcale banalne określenie wyjęte z tandetnego wiersza. Ja widzę to właśnie w taki sposób. Nie można mylić tego obiektu ze Słońcem obserwowanym przez mgłę, jak twierdzili niektórzy (choć ono samo nie było nad Fatimą tego dnia w ogóle widoczne). Obiekt z Cudu Słońca emitował ciepło i światło i wyróżniał się na niebie, posiadając wyraźną krawędź składającą się jakby z oddzielnych fragmentów.

 

Niezwykłe jest to, że ludzie obserwujący całe zajście mogli wpatrywać się w rzekomą „gwiazdę”, „płomień” czy „światło” (jak to opisywali) bez żadnej szkody dla ich oczu. Kilkoro świadków porównało oczywiście widziany wówczas obiekt z naszą dzienną gwiazdą, ale pojawiły się także odniesienia do księżyca, ciemnego srebrnego dysku, talerza lub kuli, kuli ognia, perłowego, kryształowego lub szklanego dysku czy nawet śnieżnej kuli.

Jeśli za zdarzeniami w Fatimie rzeczywiście stała inteligencja pochodząca spoza Ziemi, dlaczego zdecydowała się ujawnić jedynie trojgu dzieci, którym przekazała przesłanie o religijnej naturze?

 

Aspekt związany z przepowiedzeniem wydarzeń w Fatimie przez spirytystów zdaje się wpasowywać w schemat kontaktów z przedstawicielami rzekomych obcych cywilizacji, który ufologowie nazywają „bliskimi spotkaniami IV stopnia”. Niekiedy podczas tego typu zdarzeń trudno rozpoznać, które doznanie ma charakter fizyczny czy technologiczny, a które nie. W innych przypadkach bliskich spotkań pojawiają się nawet jasne odniesienia do religii (czy wręcz pierwiastki duchowe), co odróżnia je od innych zdarzeń tego typu, m.in. obserwacji pojazdów UFO.

 

Przyjrzyjmy się ogólnemu charakterowi wizji i objawień. Po pierwsze, osoba ich doznająca otrzymuje je często w czasie spotkań z istotami przypominającymi ludzi. Po drugie, zawartość tych przesłań jest często zbieżna ze środowiskiem i kulturą, w jakiej obraca się osoba wizjonera, choć nie jest to regułą. Po trzecie, przesłania te mają często wzniosły styl i charakter, zarówno jeśli chodzi o ich podłoże ideologiczne, jak i wymowę. Co ciekawe, zwykle po czasie przekaz ulega degeneracji i czasami przeradza się w transmisję pozbawionych znaczenia banałów. Kiedy wizje są jasne i wyraźne, są również częstsze i mają mocniejszy charakter, jednak kiedy słabną, maleje również ich sposób oddziaływania na wizjonera. Zdarza się, że uznaje on, iż naruszane jest w pewien sposób jego samodzielne myślenie. Im również mniej inteligentna osoba, tym więcej problemów nastręczają jej te doznania.

 

A co z wydarzeniami, w których powtórzył się scenariusz z Fatimy, tj. z Garabandal lub Medjugorje? Czy były one źródłem działania tej samej siły, która objawiła się w Fatimie? Co mówi na ten temat Kościół?

 

W przypadku objawień, przekazywane wizjonerom informacje prawdopodobnie pochodzą ze źródeł zewnętrznych i niezależnych od nich. Odnoszą się one również w swej treści do naszych wierzeń, w pewien sposób nakazując nam porzucić logiczne myślenie. Znany pisarz Jacques Vallée uznał, że esencją takich przekazów jest proszenie nas o wiarę, nie o zrozumienie ich mechanizmów. Chodzi w nich o zawieszenie naszego racjonalnego pojmowania rzeczywistości. Badacz zjawisk niezwykłych, John Keel uważał jednak, że informacje przekazywane podczas wizji religijnych ograniczają się do tego, co chcemy usłyszeć i raczej nie uczą nas one nowych czy przydatnych rzeczy.

 

Dziękuję panie profesorze. Proszę na koniec powiedzieć nam jeszcze jedno: w jaki sposób pańskie rewelacje zostały odebrane przez Kościół i portugalskie społeczeństwo?

 

Wielu ludzi w swoim życiu opiera się na wierze w siły nadrzędne wobec człowieka i, z tego powodu, nie sięgną oni nigdy po nasze książki. Inni wiążą z wydarzeniem w Fatimie swoje duchowe potrzeby i całkowicie wystarcza im prosta wiara w te wydarzenia, bez wchodzenia w szczegóły. Jeszcze inni podchodzą do lektury krytycznie, jednak po zapoznaniu się z książkami reagują entuzjastycznie albo zaprzeczają wszystkiemu w imię swej wiary. Większość hierarchów Kościoła Katolickiego odmówiła dyskusji na temat naszych informacji o Fatimie, gdyż muszą oni utrzymać przy życiu istniejącą legendę, m.in. z powodów finansowych.

Cuda w Garabandal

14 lut, 07:51 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum

Oczom zgromadzonych ukazał się dziwny obraz: jedna z dziewczynek, Conchita, zachowywała się jakby przyjmowała komunię i faktycznie na jej języku pojawiła się hostia. Nie widziano jednak nikogo, kto mógłby podawać dziewczynce opłatek.

Wszystko zaczęło się 18 czerwca 1961 roku w małej wiosce San Sebastian de Garabandal. Bohaterkami tajemniczych zdarzeń były cztery dziewczynki: Conchita, Maria Dolores, Jacinta i Maria Cruz. Przez cztery lata doznawały one tajemniczych wizji, także publicznych. Początkowo były one niezwykle krótkie, lecz zarazem na tyle wyraziste, by dzieci mogły zorientować się co do intencji ukazujących im się postaci. Najpierw ukazał im się św. Michał Archanioł, który, jak wynika z późniejszych relacji, był pewnego rodzaju zwiastunem pojawienia się Najświętszej Maryi Panny. Wszystkim wizjom towarzyszyło jasne światło, którego piękno przy każdej możliwej okazji podkreślały dziewczynki. Pierwszy ważny przekaz miał miejsce w początkowych dniach lipca. Wtedy to Matka Boska przemówiła takimi słowami: Kielich się przepełnił... Trwajcie w Bogu i we Mnie także. Od tego momentu ukazywała się dzieciom regularnie.

Niektóre źródła podają, że w ciągu zaledwie czterech lat dziewczynki były świadkami aż dwóch tysięcy nadprzyrodzonych zjawisk. Przewagą były oczywiście wizje i objawienia, lecz w tym czasie rzekomo dzieci doznawały także głębokiej ekstazy, a nawet zdarzało im się lewitować na oczach licznie zgromadzonych świadków. Każdorazowo były pod silnym wrażeniem widzenia i modliły się, klęcząc z podniesionymi ku niebu głowami. 18 października 1961 roku dzieci ogłosiły treść jednego z pierwszych orędzi, przekazanych im przez Matkę Przenajświętszą. Oto ona: Należy składać wiele ofiar. Bardzo trzeba czynić pokutę i często odwiedzać Najświętszy Sakrament, ale przede wszystkim winniśmy być bardzo dobrzy. Jeśli tego nie uczynimy, przyjdzie na nas bardzo wielka kara.

Matka Boża ukazywała się dzieciom niemalże codziennie, także w nocy. Świadkowie jednego z objawień publicznych wspominają o tak zwanym cudzie komunii świętej. Zebrani świadkowie widzieli tylko sylwetki dzieci, gesty, które świadczyły o przyjęciu komunii, natomiast nie wiadomo było, kto jej udzielił. Za parę dni oczom zgromadzonych ukazał się dziwny obraz: jedna z dziewczynek, Conchita, zachowywała się jakby przyjmowała komunię i faktycznie na jej języku pojawiła się hostia. Nie widziano jednak nikogo, kto mógłby podawać dziewczynce opłatek. Po tym wydarzeniu publiczne objawienia w Garabandal na jakiś czas ustały. Na przełomie 1964 i 1965 roku wróciły jednak ze wzmożoną siłą. 8 grudnia 1964 roku św. Michał Archanioł zapowiedział wielką karę dla ludzkości i cud, który ostatecznie nawróci tłumy niewiernych. Ostatnie przesłanie miało miejsce 18 czerwca 1965 roku, było to kolejne ostrzeżenie, które Archanioł przekazał Conchicie Gonzales w imieniu matki Boskiej. Były to takie oto słowa:

Przedtem kielich się przepełniał, teraz się przelewa. Liczni kapłani idą drogą zguby i pociągają za sobą wiele innych dusz. Do Eucharystii przywiązuje się coraz mniejszą wagę. Gniewu Boga usiłujemy uniknąć własnym wysiłkiem.

Jeśli go szczerze będziecie prosić o przebaczenie, przebaczy. Ja, wasza Matka, za wstawiennictwem św. Michała Archanioła, proszę was, byście się poprawili. Oto czas ostatnich napomnień. Kocham was bardzo i nie chcę waszego potępienia. Proście nas szczerze, a My was wysłuchamy. Trzeba, byście się więcej poświęcali. Myślcie o Męce Jezusa.

Nieoficjalne źródła donoszą, że Conchita kilka miesięcy wcześniej otrzymała jeszcze dwa przekazy od Maryi. Jeden z nich dotyczył cudu, jaki miał wydarzyć się niebawem, drugi natomiast zapowiadanej wielokrotnie kary. Za Andrzejem Sieradzkim przytaczamy wypowiedź mistyczki,w której komentuje ona nadprzyrodzone zjawisko:

O tym, co dotyczy cudu, Dziewica powiedziała tylko mnie. Zabroniła mi natomiast głosić, na czym będzie polegał, a datę pozwoliła podać dopiero na osiem dni wcześniej. Tyle tylko mogę jeszcze dodać, że data ta zbiegnie się z obchodami jednego ze świętych męczenników Eucharystii i że będzie to w czwartek o godz. 20.30. Wydarzy się w Garabandal przy grupie drzew pinii. Będzie widoczne dla wszystkich osób znajdujących się w wiosce i w pobliskich górach. Chorzy odzyskają zdrowie, a niewierzący uwierzą. Stanie się wówczas największy cud, jaki Jezus obiecał światu. Nie będzie żadnej wątpliwości co do tego, że pochodzi on od Boga i ma na celu dobro ludzkości. Znak cudu pozostanie w miejscowym lesie sosnowym na zawsze. Będzie można go filmować, fotografować i pokazywać w telewizji, ale nie da się go uchwycić ani zmierzyć, gdyż sformowany będzie z nadenergii.

Co do kary za grzechy, to wiele zależeć będzie od tego, czy ludzkość zrozumie przekaz Dziewicy i zmieni swoje postępowanie. Kara, jeśli nadejdzie, zaskoczy świat, wiem o tym, lecz tą wiedzą nie mogę się podzielić. Znam karę i zapewniam, że jest sroższa od pożaru w domu, gorsza, niż gdybyśmy mieli ogień pod sobą i nad sobą. Nie wiem, ile czasu upłynie od cudu do momentu kary.

Conchita wspomniała także o kolejnych słowach Matki Chrystusa przekazanych w orędziu ze stycznia 1965 roku. Oto one:

Tym, co przeżyją karę, zostanie przywrócone Królestwo Boże, a ludzkość znów będzie służyć Bogu jak w czasach, które poprzedzały degenerację świata. Byłoby wielkim nieszczęściem, gdyby nawrócenie miało nie nastąpić i gdyby wszystko miało pozostać tak, jak w chwili obecnej. Wtedy odpowiedzialność stałaby się jeszcze większa.

Dziś wielu ludzi bezsprzecznie wierzy w natchniony charakter wydarzeń w Garabandal. Okazuje się jednak, że nie od razu zaakceptowano fakt publicznych objawień. Jak podaje Andrzej Sieradzki, wizjonerki wielokrotnie były poddawane licznym badaniom lekarskim, przede wszystkim analizom psychiatrycznym. Nigdy nie znaleziono objawów jakichkolwiek zaburzeń psychicznych u żadnej z mistyczek. Ponadto istnieją doniesienia, że podczas objawień dziewczynki niejednokrotnie lewitowały, mówiły różnymi językami, nie reagowały na ból, a nawet żar ognia...

Co się stało w Medjugorie?

1 sty, 11:15 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum

Czy faktycznie są to jedne z ostatnich przesłań? A jeśli tak, to czego dotyczy przymiotnik „ostatnie”? Świata? A może samego Medjugorie?

Do roku 1981 nieliczni wiedzieli o istnieniu maleńkiej, liczącej zaledwie 400 mieszkańców Medjugorie w Hercegowinie. Od 25 czerwca wspomnianego roku wszystko się zmieniło, a wspomniana wioska to miejsce licznych pielgrzymek. Co więcej, od tamtej pory codziennie szóstka wizjonerów odbiera rzekomo mistyczne orędzia skierowane do świata, a w miejscowym Kościele odbywają się specjalne spotkania, podczas, których wizjonerzy przekazują treści przesłań od Matki Bożej. Przez lata zmianie ulegało stanowisko Konferencji Episkopatu byłej Federacji Jugosławii. Obecnie Medjugorie jest uznane przez Kościół za miejsce kultu religijnego. Wydawałoby się, że to poważny krok, który może doprowadzić do oficjalnego potwierdzenia objawień Matki Bożej w tym miejscu. Nadal jednak rzesze sceptyków bombardują świat argumentami podważającymi wiarygodność przekazów z Hercegowiny. Twierdzą oni, że kult Medjugorie został stworzony sztucznie, by odsunąć ludzi od prawdziwych świętych miejsc. Ponadto niektóre treści orędzi zdaniem badaczy wyraźnie podważają dogmaty religijne. W jednym z przekazów ponoć Matka Boża zaprzecza Zmartwychwstaniu Chrystusa. Nikt, niestety, nie widział treści tego właśnie przesłania, stąd nie wiadomo czy nie zostało ono wymyślone tylko i wyłącznie w celach propagandowych, by zaszkodzić kultowi Medjugorie i ostatecznie podważyć wiarę w mistykę tego miejsca. Stąd właśnie Kościół mimo wszystko stara się prezentować w tej kwestii postawę zachowawczą, tłumacząc, że nie należy oficjalnie uznawać objawień jako zjawisk nadprzyrodzonych w czasie ich trwania i za życia wizjonerów. A zatem, jak trafnie zauważył Andrzej Sieradzki: „na zatwierdzający edykt biskupa Mostaru, w którego skład wchodzi Medjugorie, przyjdzie jeszcze poczekać.” Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że papież Jan Paweł II podczas audiencji prywatnej powiedział do Mirjany, jednej z wizjonerek: Gdybym nie był papieżem, już dawno odwiedziłbym Medjugorie...

W 1988 roku ojciec Vlasic rozmawiał właśnie z Mirjaną Soldo. Fragmenty tej rozmowy cytujemy na podstawie książki „Serce orędzia z Medjugorie”, autorstwa Marka Miravalle'a.

Mirjana: Maryja powiedziała, że została z nami bardzo długo, dłużej, niż to było konieczne, ale jest to ostatnie objawienie na ziemi.

Ojciec Vlasic: Co masz na myśli, mówiąc »ostatnie objawienie na ziemi«?

Mirjana: Będzie to ostatni raz, kiedy Jezus lub Maryja pojawią się na ziemi.

Ojciec Vlasic: Co to znaczy »pojawią się«?

Mirjana: Po raz ostatni pojawią się tak jak dotychczas, że można z Nimi rozmawiać.

Ojciec Vlasic: Masz na myśli ostatnie ukazanie się podczas tej ery, w tym okresie Kościoła, czy też że nigdy już nie przyjdą na ziemię?

Mirjana: Nie wiem. Matka Boża powiedziała, że jest to ostatnie objawienie na ziemi.

19 marca 1989 roku Mirjana usłyszała:

Raz jeszcze błagam was wszystkich o modlitwę, abyście pomogli nią tym, którzy nie wierzą, którzy nie otrzymali Łaski doświadczenia Boga w swoich sercach przez żywą wiarę! Moim życzeniem, jako Matki, jest ostrzec was. Błagam was za ludzi, którzy nie wiedzą o tajemnicach [...]. Chcę wam powiedzieć, jak cierpię za wszystkich, ponieważ jestem Matką Wszystkich.

Mirjana to tylko jedna z sześciorga wizjonerów, z których po dziś dzień każdy otrzymuje przesłania. A są to: Ivanka, Mirjana, Milka, Vicka, Ivan i Jakov Martin, który w 1989 roku wydał książkę pod tytułem „Królowa pokoju w Medjugorie”. Poniżej przytaczamy jej fragment.

W październiku 1982 r. ktoś zapytał Mirjanę Soldo: dlaczego Matka Boża przychodzi tak często i na tak długo? Mirjana odpowiedziała bez wahania: »Ponieważ są to Jej ostatnie objawienia«. Mirjana powiedziała także, iż Matka Boża wyjawiła im, że kiedy te objawienia się skończą, na świecie zdarzą się fałszywe objawienia, i że musimy być bardzo ostrożni, byśmy nie zostali oszukani.

2 maja 1982 roku Vicka Ivankovic-Mijakovic powiedziała:

Podczas jednego z objawień Matka Boża przemówiła dosłownie tak: »Przyszłam, aby nawrócić ludzi po raz ostatni. Nigdy już nie pojawię się na ziemi«.

Kolejne przesłanie pochodzi z 25 sierpnia 1991 roku. A brzmi ono następująco:

Drogie dzieci! Dziś także zachęcam was do modlitwy, teraz bardziej niż kiedykolwiek, kiedy mój plan zaczyna się realizować. Szatan jest silny i chce zniszczyć plany pokoju i radości oraz sprawić, byście myśleli, że Mój Syn nie jest silny w swoich postanowieniach. Dlatego też wzywam was wszystkie, drogie dzieci, do wytrwalszej modlitwy i postu. Zachęcam was do dziewięciodniowego umartwienia, aby z waszą pomocą wszystko, co chciałam osiągnąć przez tajemnice powierzone przeze Mnie w Fatimie, mogło być zrealizowane. Wzywam was, abyście pojęli znaczenie Mojego przyjścia i powagę sytuacji. Chcę uratować wszystkie dusze i przedstawić je Bogu. Dlatego módlmy się, aby to wszystko, co przeze Mnie rozpoczęte, zostało całkowicie dokończone.

Nie wiadomo do kiedy potrwają czasy ostateczne, o których wspomina Matka Boża w orędziach przekazywanych sześciu wizjonerom z Medjugorie. Czy faktycznie są to jedne z ostatnich przesłań? A jeśli tak, to czego dotyczy przymiotnik „ostatnie”? Świata? A może samego Medjugorie? Bez wątpienia czas i w tym przypadku rozsądzi zarówno wiarygodność przesłań z chorwackiej wioski, jak i ich treść.

2 sierpnia 2008 roku odbyło się spotkanie z najstarszą mistyczką z Medjugorie, wspomnianą już wcześniej Vicką. Kobieta przekazała zgromadzonym niewielki fragment kolejnego orędzia, w którym Matka Boża nawołuje do gorliwej modlitwy. Zobaczmy...

Główne orędzie Matki Bożej, które daje dla nas wszystkich to modlitwa, nawrócenie, post, pokuta i pokój. Matka Boża poleca abyśmy każdego dnia odmawiali Tajemnice Radosne, Bolesne i Chwalebne – wszystkie trzy części Różańca. Abyśmy w środy i piątki pościli o chlebie i wodzie, a najważniejsze o co prosi to mocna wiara. I kiedy Matka Boża mówi o modlitwie, nie wymaga abyśmy modlili się słowami, lecz prosi abyśmy dzień po dniu otwierali swoje serce, aby modlitwa stała się dla nas prawdziwą radością [...]

Dziś Medjugorie, pomimo wielu kontrowersji krążących wokół tematu wiarygodności przekazywanych tam przesłań, to jedno z najważniejszych miejsc otoczonych kultem pielgrzymujących wiernych. Razem z Lourdes i Fatimą, Medjugorie, choć sceptycznie postrzegane, stanowi filar chrześcijaństwa dla pielgrzymów z całego świata przybywających tam z gorliwą modlitwą.