Trzecia Tajemnica Fatimska - znamy prawdziwą treść?
31 gru 10, 12:01 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum
"Jeżeli ludzkość nie będzie potrafiła im się
przeciwstawić przez moralną odnowę ducha i pokutę, będę zmuszona uwolnić
karzące ramię Mojego Syna. Jeśli wielcy tej ziemi i Kościoła nie będą chcieli
przeszkodzić temu, to ja sama zażądam od Boga Ojca, by spadła na ludzi wielka
kara".
Tajemnicza Trzecia Część objawień w Fatimie od lat budzi niewiarygodne wręcz
zainteresowanie, nie tylko wśród badaczy przedmiotu i naukowców, ale również
wśród zwykłych ludzi. Przypuszcza się, że jest to apokaliptyczny opis III wojny
światowej. Jak wiadomo powszechnie niewielką część zapisków ujawnił już papież Jan Paweł II. Benedykt XVI z
kolei zapewniał, że nie ma powodu do paniki, a ludzie niepotrzebnie robią
przysłowiowy szum wokół sprawy objawień w Fatimie. Co naprawdę kryje
przepowiednia? Istnieją teorie, że wskutek niedyskrecji całość tekstu
przesłania przedostała się do szerszego kręgu ludzi. Stąd może między innymi
spotyka się ją w różnych publikacjach, lecz nie można niestety jednoznacznie
stwierdzić, czy jest to tekst w stu procentach oryginalny, czy też nie.
Jak powszechnie wiadomo, Trzecia Tajemnica Fatimska została powierzona
Łucji. W świetle obecnych informacji trudno nadawać temu przesłaniu rangę
tajemniczości. Czy jednak to, co znane wyczerpuje temat informacji objawionych
Łucji w Fatimie? Zgodnie z przesłaniem tajemnica winna być ujawniona w roku
1960. Tak się jednak nie stało, chociaż jej treść znalazła się drogą oficjalną w
archiwach Watykanu. Poniżej, za Jadwigą Czernikow przytaczamy fragmenty
ostatniego przesłania z Fatimy.
W żadnej części świata nie ma porządku i szatan króluje na najwyższych stanowiskach,
wyznaczając bieg rzeczy. Ostatecznie uda mu się usytuować na szczycie Kościoła.
Uda mu się zwieść umysłowość wielkich naukowców, którzy wymyślają bronie,
jakimi będzie możliwe zniszczenie w kilka minut większej części ludzkości. Będzie
miał władzę nad przywódcami rządzącymi narodami i będzie ich podżegał do
produkowania ogromnych ilości tej broni. Jeżeli ludzkość nie będzie potrafiła
im się przeciwstawić przez moralną odnowę ducha i pokutę, będę zmuszona uwolnić
karzące ramię Mojego Syna. Jeśli wielcy tej ziemi i Kościoła nie będą chcieli
przeszkodzić temu, to ja sama zażądam od Boga Ojca, by spadła na ludzi wielka
kara. Wiedz o tym teraz, że Bóg ukarze z większą surowością ludzkość, niż to
uczynił w czasie potopu. Przyjdzie czas czasów, koniec wszystkich czasów,
jeżeli ludzkość się nie nawróci!
Przyszłość Kościoła
Również dla Kościoła przyjdzie czas wielkiej próby. Kardynałowie
przeciwstawią się kardynałom, biskupi biskupom. Szatan będzie chodził w ich
szeregach, a w Rzymie nastąpią wielkie zmiany. To, co jest skorumpowane –
upadnie i nie powstanie więcej. Kościół zostanie zasnuty ciemnymi chmurami, a
świat wstrząśnięty strachem. Nadejdzie czas, gdy król, władca, kardynał, biskup
nie będzie oczekiwał tego, który przyjdzie, aby sądzić według planów Boga Ojca.
Trzecia wojna światowa i jej przebieg
W drugiej połowie XX wieku rozpęta się straszna wojna. Ogień
i płomienie uderzą z nieba. Wody oceanu będą parować. Piana wzbije się wysoko w
górę, pokrywając wszystko śmiertelną pokrywą. Z godziny na godzinę zginą
miliony ludzi. Ci zaś, którzy pozostaną przy życiu, będą zazdrościli zmarłym.
Gdzie spojrzeć, tam ziemię będą pokrywały ruiny; we wszystkich krajach nędza,
strach i bieda. Zginą zarówno dobrzy, jak i źli. Całe narody wraz ze swymi
rządami.
Kataklizmy – ich zasięg i skutki
Kataklizmy przerwą wojnę, gdyż spowodują taką panikę i tyle
nieszczęścia, że nie będzie można prowadzić dalej planowanych działań
wojennych. Nie nastąpią jednak od razu i wszędzie w równej sile. To będą ruchy
skorupy ziemskiej, nasilające się aż do bardzo potężnych i gwałtownych. Wstrząsy
sejsmiczne będą się nasilać. Zaczną wybuchać wulkany, odżyją nawet dawne,
uważane za nieczynne. W Europie Etna spowoduje katastrofę na całej Sycylii.
Włochy będą ewakuowane – wyspy i okolice Wezuwiusza. Wybuchy Etny i innych
wulkanów wywołają zaburzenia atmosferyczne, deszcze popiołów, huragany, wylewy
rzek, konsekwencją będą powodzie.
Na Morzu Śródziemnym ruchy dna wywołają potworne fale. Kraje
w basenie Morza Śródziemnego będą częściowo zniszczone przez fale. Zmieni się
konfiguracja brzegów, zatoną niektóre wyspy. Gdy wystąpią ruchy dna morskiego w
Oceanie Atlantyckim, wynurzy się nowy ląd czy wielka wyspa. Trzęsienia ziemi i
lądów pod wodą wywoływać będą dalsze skutki, jak wybuchy wulkanów, huragany i
olbrzymie fale. Te fale spowodują największe zniszczenia przy brzegach oceanu.
W Europie, w obu Amerykach, ale w Południowej mniej zniszczeń, tak jak i w
Afryce. Ucierpią przede wszystkim Europa, Anglia i Stany Zjednoczone oraz wiele
wysp na Morzu Karaibskim.
Te ostatnie zdarzenia nastąpią w ciągu kilku godzin i potem
nadejdą dni łagodniejsze. Uszkodzone będą prawie wszystkie miasta przybrzeżne.
Ląd będzie bardzo zniszczony, również cała Holandia, Belgia mniej. Niemcy będą
zalane. W Ameryce wielkie trzęsienia ziemi będą trwały jeszcze długo po tym, jak
już w Europie nastąpi spokój. Od strony Pacyfiku również Kalifornia będzie
zniszczona aż do gór, a fale Pacyfiku zaleją wiele miast, Los Angeles i inne.
Zniszczenie poszczególnych miast to sprawy zmienne – mogą być oszczędzone te,
które miały ulec zagładzie, jeśli nie zmieni się w nich stan umysłów, będzie
żal i chęć pokuty, ale są takie, które ściągnęły na siebie tyle win, że muszą
przez nie – przez swoje własne postępowanie – być zniszczone. Do nich należą
Nowy Jork i Waszyngton, a także inne miasta tolerujące bezprawie.
Autor: Anna Nowak Źródła: Wydawnictwo Astrum
Fatima nie taka święta?
18 mar, 12:04
Piotr
Cielebiaś / infra.org.pl
Przede wszystkim wielkim zaskoczeniem okazało się to, że te
niezwykłe wydarzenia nie mogły zostać sfabrykowane. W naszej opinii doszło do
nich w rzeczywistości. Kiedy jednak zagłębialiśmy się w oryginalne dokumenty
związane z objawieniami, wstępowaliśmy coraz dalej na pole badań… ufologii.
Profesor Joaquim Fernandes to portugalski historyk z
Uniwersytetu w Porto; jest jedną z niewielu osób, które uzyskały dostęp do
oryginalnych dokumentów dotyczących objawień maryjnych w Fatimie z 1917 r.
Dzięki ich analizie doszedł on do zaskakujących wniosków: jego zdaniem
prawdziwy przebieg tych wydarzeń bardzo różni się od oficjalnej wersji
prezentowanej przez Kościół. Co więcej, wiele wskazuje na to, że w Fatimie
wystąpiło wiele niezwykłych zjawisk, które przypominają do złudzenia… relacje o
UFO.
W rozmowie prof. Fernandes wyjaśnia, w jaki sposób
zorientował się, że wizja objawień prezentowana przez Kościół nie odpowiada w
wielu punktach oryginalnym wydarzeniom. Mówi również o jasnowidzach, którzy
przewidzieli cud, o prawdziwym wyglądzie Fatimskiej Pani, szeregu dziwnych
incydentów wokół wizjonerów, zapomnianym czwartym świadku objawień, a także o
prawdzie na temat tajemnic fatimskich. Rozmawia Piotr Cielebiaś.
Objawienia fatimskie uważane są za jeden z najbardziej
znanych i spektakularnych chrześcijańskich cudów. Co sprawiło, że doszedł pan
do wniosku, iż zdarzyło się tam coś innego niż przyznaje oficjalnie Kościół
Katolicki?
Wszelkie publikacje na ten temat inspirowane były tym, co
zdarzyło się w 1917 r. w miejscu zwanym Cova da Iria w pobliżu Fatimy.
Większość z nich miała charakter religijny, ale brakowało im obiektywności,
zarówno w kwestiach historycznych, jak i tych, które odnoszą się do kompleksowej
analizy faktów, o których donosili świadkowie. Jako historycy nie możemy
rozważać zdarzenia w Fatimie w oderwaniu od niezwykłych i nietypowych przeżyć
ludzi, na których relacje natrafiamy w materiałach źródłowych. Wszystko to
razem tworzy nam odpowiednie pole do badań i analiz w ramach nauk o człowieku i
społeczeństwie. W dalszej części rozmowy postaram się wykazać, iż incydent w
Fatimie posiadał także pewne aspekty fizyczne, które zostały całkowicie
zignorowane w większości religijnych publikacji i wyszły na światło dzienne
dopiero przy okazji wydania naszej pierwszej ksiązki w roku 1982.
W książce pt.
„Celestial Secrets” („Niebiańskie sekrety”) pisze pan, że wydarzenie w Fatimie
zostało „przepowiedziane” przez niezależne od siebie grupy portugalskich
spirytystów. Innymi słowy, otrzymali oni myślowy komunikat z tajemniczego
źródła, który zapowiadał nadejście wydarzenia o wielkim znaczeniu. „Przekazy”
te zostały nawet opublikowane w ogólnokrajowej prasie, na pewien czas przed
wizjami fatimskich dzieci. Czy może nam pan przybliżyć nieco tę sprawę?
Prawie nikt nie wie o tym, że nim doszło do objawień w
Fatimie zostały one „zapowiedziane” na stronach co najmniej czterech
najbardziej poczytnych dzienników w Portugalii. Lizboński „Diário de Notícias”
pisał o nich już 10 marca, czyli na dwa miesiące przed pierwszymi objawieniami,
które miały miejsce 13 maja. Główna gazeta w Porto, „O Primeiro de Janeiro”, na
dwa dni przed pierwszymi wydarzeniami w Fatimie opublikowała ich „zapowiedź” na
pierwszej stronie. Dodatkowo informacje o tym, że 13 maja wydarzy się coś
„ważnego” opublikowano w dwóch innych gazetach wydawanych w tym mieście:
„Jornal de Notícias” oraz „Liberdade”. Najważniejszą ze wszystkich jest chyba
notka, która ukazała się w „Jornal de Notícias” mówiąca:
„Drodzy Czytelnicy:
13 dnia tego miesiąca
zdarzy się coś, co zadziwi cały świat.
Porto, 11 maja 1917.”
Przyglądając się pochodzeniu i treści tych zapowiedzi
dochodzimy do wniosku, że są one „dziełem” dwóch różnych samozwańczych grup
spirytystów lub osób obdarzonych zdolnościami nadprzyrodzonymi z Lizbony i
Porto, które przepowiedziały, że pod wskazaną datą dojdzie do zdarzenia o
historycznym znaczeniu. W jednym z przypadków zapowiedź pojawiła się już na dwa
miesiące przed pierwszymi objawieniami w Fatimie. Obie grupy były najwyraźniej
tak bardzo pewne swoich odczuć, że postanowiły je udokumentować w krajowej
prasie (co pozwoliło potem na udowodnienie ich trafności).
Nie ma jednak żadnych dowodów na to, aby obie te grupy
spirytystów łączyć z ingerencją w przebieg samych objawień. Jedyne, co jest w
tym przypadku pewne to fakt, że informacje zapowiadające wydarzenia w Fatimie
zostały przekazane w sposób niekonwencjonalny i „nadprzyrodzony”, stojący w
opozycji do zdrowego rozsądku. Ateiści i zagorzali katolicy zajmują często
wspólne krytyczne stanowisko w sprawie wszystkich zjawisk o naturze
paranormalnej. Właśnie na podstawie takiego, a nie innego podejścia zrodziły
się kontrowersje związane z tymi jakże ciekawymi wzmiankami prasowymi. Poniekąd
wyjaśnia nam to również, dlaczego przez niemalże sto lat nie wspominano o nich
wcale lub pozostawały one na uboczu.
Rozumiem, że coś podobnego może być dla wielu osób szokiem,
jednak możemy mieć całkowitą pewność, że nikt nie manipulował przy starych
archiwalnych prasowych relacjach… Mówimy tu ponadto o niezależnych od siebie
„przepowiedniach” dotyczących „zdumiewającego wydarzenia” zapowiadanego na 13
maja 1917 r. Fakt, że oświadczenia te pojawiły się w prasie ma znamienny
charakter, niezależnie od tego, jak bardzo dla wielu ludzi jest to rzecz
niewygodna czy mało przekonywująca. Bez względu na to, czy ktoś wierzy w
objawienia w Fatimie czy nie, prawdą jest, że zostały one z wyprzedzeniem
zapowiedziane i można to dziś z łatwością zweryfikować.
Był pan jedną z niewielu
osób mających dostęp do oryginalnych relacji fatimskich wizjonerów. W których
miejscach ich słowa różnią się od wersji zdarzenia, które dziś prezentuje
Kościół?
Dostęp do dokumentów sanktuarium w Fatimie, tzw. Archiwum
Formigao, które do końca lat 70. pozostawało tajne, okazał się sporym
problemem. Skorzystanie z szansy wglądu w dokumenty miało tragiczny wpływ na
dalszą naukową karierę Finy d’Armady, z którą pracowałem nad książkami
poświęconymi prawdziwemu obliczu wydarzeń w Fatimie. Przede wszystkim wielkim
zaskoczeniem okazało się to, że te niezwykłe wydarzenia nie mogły zostać
sfabrykowane. W naszej opinii doszło do nich w rzeczywistości. Kiedy jednak
zagłębialiśmy się w oryginalne dokumenty związane z objawieniami, wstępowaliśmy
coraz dalej na pole badań… ufologii.
Kolejnym wielkim zaskoczeniem było to, że zmodyfikowany
został pierwszy historyczny opis istoty „Fatimskiej Pani”: z młodej dziewczyny
ubranej w suknię do kolan, zmieniono go w obraz dorosłej kobiety w długiej
iskrzącej się spódnicy. Odkryliśmy także, że wizerunek, który dziś czczony jest
w Sanktuarium Fatimskim został zainspirowany lokalnym kultem Maryi pod postacią
Pani z Senhora da Lapa. Najciekawsze ze wszystkich okazały się jednak relacje,
w których świadkowie tzw. Cudu Słońca opisywali go jako obserwację
„metalicznego obiektu w kształcie dysku” ze światłami na obrzeżu. Przypominało
to klasyczne, współczesne obserwacje UFO.
Zatem które ze zjawisk, do których doszło w Fatimie wskazują
nam, że mieliśmy tam do czynienia z czymś w rodzaju „kontaktu z nadrzędną
inteligencją”, a nie maryjnym objawieniem, jak się powszechnie sądzi? Czy
rzeczywiście istoty pozaziemskie, przybysze z innego wymiaru lub nawet czasu
mogły ukazać się jako wizja religijna?
Jedna z hipotez roboczych przypisywała niektóre z fizycznych
aspektów, które wystąpiły przy okazji wydarzeń fatimskich oddziaływaniu
promieniowania mikrofalowego. Z kolei mówiąc o szerzej nieznanych elementach
objawienia w Fatimie, odnosimy się tu przede wszystkim do kilku odnotowanych
przy jego okazji zjawisk, takich jak np. relacja „czwartej wizjonerki”,
Caroliny Carreiry, która doświadczyła w miejscu wizji trójki dzieci spotkania z
„istotą przypominająca anioła”, czemu towarzyszył telepatyczny przekaz. Istota
„mówiła” do niej: „Przyjdź i odmów trzy Zdrowaś Maryjo…”
[Powszechnie wiadomo
o istnieniu trzech fatimskich wizjonerów: Łucji, Hiacynty i Franciszka. Prof.
Fernandes natknął się na relację jeszcze jednego dziecka, mówiącego o
obserwacji „nadprzyrodzonych istot” w Fatimie – przyp. aut.].
Warto zwrócić także uwagę na liczne relacje świadków, którzy
znajdowali się w pobliżu młodych wizjonerów w czasie ich kontaktu z Maryją.
Słyszeli oni wówczas dźwięk przypominający „brzęczenie pszczół”, który jest
jednym z najbardziej charakterystycznych i częstych elementów współczesnych
relacji o UFO. Jednak najbardziej intrygującego szczegółu dostarczają nam
świadkowie twierdzący, że słyszeli ów dźwięk zawsze, gdy wizjonerzy znajdowali
się w transie, w czasie którego rozmawiali z Matką Boską.
Co więcej, promieniowanie mikrofalowe, jak wspominało wielu
uczonych, mogłoby wyjaśnić złożony efekt, którego świadkami były tłumy
zgromadzone w Cova da Iria w czasie tzw. Cudu Słońca, który miał miejsce 13
października 1917 r. Było to intensywne uczucie gorąca, szybkie wysychanie
zmoczonych deszczem ubrań oraz pewne efekty fizjologiczne. Zatem dziwne
„brzęczenie” czy „szum” słyszeli nie tylko mali wizjonerzy, ale również ci,
którzy znajdowali się w bliskiej odległości od nich. Równie intrygujące jest
to, że dźwięk słyszany był przez postronnych w czasie, kiedy Fatimska Pani
rozmawiała z Łucją nie poruszając wargami. Fakt ten znajduje potwierdzenie w
relacjach świadków mówiących, że „szum” słyszany był na pewnym obszarze wokół
wizjonerów i pochodził z niezależnego od obserwatorów źródła. Według naszych
hipotez, środkiem za pomocą którego „jasna pani” porozumiewała się z
wizjonerami oraz źródłem „przekazu” był opisywany przez nich promień światła,
który dobiegał z góry.
Czy może nam pan
powiedzieć, jak naprawdę wyglądała domniemana Maryja widziana przez trójkę
wizjonerów? Czy to prawda, że ludzie zgromadzeni w Cova da Iria obserwowali tam
również dziwne latające świetlne kule i inne zjawiska, które dziś
określilibyśmy jako UFO?
Posąg, który możemy podziwiać w bazylice w Fatimie posiada
serce umieszczone na piersi i przypomina wizerunek Maryi często spotykany w tym
regionie, powielający wiele kanonów spotykanych w sztuce sakralnej na całym
świecie.
„Wygląda jak bardzo ładna lalka” – tak mówiła o Maryi w
wywiadzie dla gazety „O Seculo” Łucja, jedna z wizjonerek. Z protokołu
znalezionego w parafii dowiadujemy się dodatkowo, że według niej Matka Boska
miała „czarne oczy i piękną twarz, piękniejszą niż inne kobiety”. Kuzyni Łucji
zgadzali się z nią w tej kwestii. Zgodnie z pierwszą relacją, dziewczynka miała
powiedzieć, że widziana przez nie postać była ubrana na biało. Jej suknia była
biało-złota, krótka, tj. nie sięgała jej do stóp. Jej płaszcz nie był też wcale
złoty, ale wyglądał jak peleryna, która spływała z jej głowy. Miała ona złoty
wierzch i spód oraz dwa lub trzy sznurki w okolicach ramion. Nie miała wstążek
ani pasa. Łucji zdawało się także, że istota ma na sobie białe rajstopy, nie
zaś złote, ale nie była tego do końca pewna, przez większość czasu wpatrując
się w twarz „Pani”.
Co się tyczy obserwacji świetlnych obiektów, to zebrane
przez nas relacje pozwalały jasno na porównanie ich do współczesnych raportów o
niezidentyfikowanych obiektach latających. Dokumenty związane z incydentem w
Fatimie opisują kilka ich rodzajów, przypisując im także różnego rodzaju cele.
Obiekty te podzielić możemy na następujące główne kategorie: mniejsze obiekty
widziane w chmurach, klasyczne obiekty UFO, „latające oczy” lub „świetliste
kule” oraz masywne obiekty widziane na poziomie chmur.
W sanktuarium w Fatimie miało także miejsce inne dziwne
zdarzenie, które możemy łączyć z dzisiejszymi relacjami o UFO. W 1917 r.
zgromadzeni tam ludzie stali się świadkami tzw. deszczu kwiatów - jak poetycko
określa to literatura związana z objawieniami. Nie był to jednak realny deszcz,
lecz zjawisko atmosferyczne o anomalnej naturze. Fenomen ten obserwowany był w
czasie objawień, ale również i w późniejszych latach. Możemy potwierdzić, iż owe
„kwiaty” spadały na Cova da Iria 13 września 1917 r., 13 maja w latach 1918,
1923 i 1924, kilkakrotnie między 1923
a 1925 rokiem oraz 17 października 1957 r.
Jeśli ktoś wątpi, czy ma to jakiś związek z UFO, warto
przytoczyć tu relacje o tzw. anielskich włosach lub „niciach Maryi” notowanych
m.in. przy okazji zdarzenia w Fatimie i spotkań z niezidentyfikowanymi
pojazdami latającymi. Wystarczy zwrócić uwagę na liczbę fatimskich świadków,
którzy donoszą o opadzie tajemniczych nitek. Prowadzi nas to do wniosku, że nie
mieliśmy tu do czynienia z doświadczeniem natury religijnej, lecz zjawiskiem
anomalnym.
Istnieje co najmniej kilkanaście mistycznych czy wręcz
poetyckich określeń sił działających wokół małych wizjonerów z Fatimy. Niektóre
z nich obejmują takie wyrażenia lub porównania, jak: „płatki róż”, „deszcz
kwiatów” lub „aksamitek”, „kwiatów pomarańczy”, „chwała Naszej Pani” itp. Jeśli
jednak przyjrzymy się innym relacjom na temat tajemniczych opadów, znajdziemy w
nich bardziej prozaiczne opisy, takie jak: „płatki białe jak śnieg”, „małe
białe strzępki”, „jaskrawo-biała substancja spadająca z góry w postaci płatków”
czy nawet „bawełna”.
Jest pan jedną z
nielicznych osób, które znają prawdziwy charakter tzw. tajemnic fatimskich. Czy
rzeczywiście pochodzą one w pełni z wizji, czy też może zostały stworzone w
późniejszym czasie przez Kościół? Dlaczego trzecia tajemnica ma tak odmienny
charakter niż dwie pozostałe?
Dwie pierwsze części sekretu pojawiły się jako element tzw.
Fatimy 2 – czyli historii dopisanej po jakimś czasie do oryginalnego incydentu.
Były one bardzo dogodne dla ówczesnych prawicowych reżimów. Co ciekawe, w
wizjach całkowicie przemilczany został faszyzm, nazizm, eksterminacja 6
milionów pobratymców Maryi (bo przecież nie można zapominać, iż była Żydówką)
oraz zrzucenie bomb atomowych na Japonię. Demonizowana jest za to Rosja, jako
główny podżegacz do wojny. Co ciekawe, trzecia tajemnica fatimska nie ma nic
wspólnego ani z rzeczywistym przebiegiem objawienia, ani z Fatimą 2, stąd też
ogrom niezrozumienia i rozczarowania w tej sprawie.
To, co większość ludzi wie o objawieniach w Fatimie zostało
ustalone w procesie tworzenia jej oficjalnego wizerunku, który nazwałem właśnie
„Fatimą 2”.
Stało się tak głównie dlatego, że oryginalne dokumenty dotyczące tej sprawy
zostały utajnione. W 1921 r. biskup Leirii przejął kontrolę nad sprawą
fatimskich objawień i postanowił podłączyć je pod nauczanie Kościoła. Miało to
bardzo znamienne skutki.
Po pierwsze, siostra Łucja (jedyna z wizjonerek, która
przeżyła kolejne lata po objawieniu, a następnie wstąpiła do klasztoru) została
zmuszona do przebycia swoistej „kwarantanny”. Niebawem została wywieziona z
kraju i usunięta w cień. Stworzono także specjalny komitet ds. cudu, który
faworyzował jego katolicką interpretację, bowiem składał się z samych księży.
Sekret fatimski powoli ewoluował. W 1917 r. nie był niczym
znaczącym i ten stan rzeczy nie zmienił się do 1924. Dopiero w 1927 r. powstały
z niego dwie tajemnice, a w 1942 r. dokooptowano trzecią część – wizję obrazu
plus słowa. Do 2000 r. sekret pozostawał opisem doświadczonej wizji. Ujawnianie
informacji zawierających „sekrety”, barwnie opisanych dla uzyskania
odpowiedniego wpływu na odbiorców nie jest ograniczone jedynie do objawień
natury religijnej.
Od niepamiętnych czasów w historii ludzkości powtarzają się
historie, w których człekokształtne istoty (kobiety i mężczyźni) w różnych
okolicznościach „zstępują z niebios”, pojawiając się w kontekście kulturowym
odpowiednim do danych czasów i do miejsca. Od połowy XX wieku „niebiańscy”
posłańcy (dawniej uważani za bogów lub aniołów) byli jednak coraz częściej
identyfikowani z istotami z kosmosu, pojawiając się w sytuacjach, które miały
często mistyczną osnowę, obejmującą m.in. przypadki nawrócenia lub wręcz
duchowej transformacji.
Słynny Cud Słońca w
Fatimie obserwowany był przez wielu świadków. W jaki sposób opisywali oni to
zjawisko i czy rzeczywiście zobaczyli oni wówczas nie słońce, lecz… metaliczny
obiekt latający?
Tzw. Cud Słońca, który miał miejsce 13 października 1917 r.
był wydarzeniem o wielkiej skali, prawdziwym unikatem w historii ludzkości. W
rzeczywistości było to jedno z największych wydarzeń XX wieku, podczas którego
magia tego, co nieznane skrzyżowała swe ścieżki z tym, co uważamy za
normalność. Dziś znamy dodatkowo kilka bardzo ważnych elementów związanych z tą
historią. Niezależnie od tego, na które relacje odnoszące się do zdarzenia
zwrócimy uwagę, znajdziemy w nich ślady pozwalające nam na jego rekonstrukcję.
Prawnik José Proença de Almeida Garrett tak relacjonował Cud Słońca:
„Na chwilę przedtem, Słońce przebiło się przez gęstą warstwę
chmur, które w innym wypadku skryłyby je za sobą. Teraz jednak świeciło mocno i
intensywnie. Zwróciłem wzrok w kierunku punktu, który przyciągał niczym magnes
uwagę wszystkich zgromadzonych i zauważyłem, że Słońce przypominało dysk o
bardzo żywiołowych brzegach, lśniący i jaśniejący, ale nie szkodzący oczom.”
Porównanie do srebrzystego dysku, które pojawia się w
niektórych relacjach nie jest według mnie do końca prawidłowe. Kolor widzianego
wówczas obiektu był wyraźny, intensywny i zróżnicowany. Obiekt ten wyglądał
niczym wielka perła. Nie przypominał także w żaden sposób Księżyca, gdyż
obserwujący go mieli odczucia, iż mają do czynienia z „żywą gwiazdą”.
Nie był to także obiekt sferyczny. Wyglądał jak wypolerowany
i wykonany z macicy perłowej i nie jest to wcale banalne określenie wyjęte z
tandetnego wiersza. Ja widzę to właśnie w taki sposób. Nie można mylić tego
obiektu ze Słońcem obserwowanym przez mgłę, jak twierdzili niektórzy (choć ono
samo nie było nad Fatimą tego dnia w ogóle widoczne). Obiekt z Cudu Słońca
emitował ciepło i światło i wyróżniał się na niebie, posiadając wyraźną krawędź
składającą się jakby z oddzielnych fragmentów.
Niezwykłe jest to, że
ludzie obserwujący całe zajście mogli wpatrywać się w rzekomą „gwiazdę”,
„płomień” czy „światło” (jak to opisywali) bez żadnej szkody dla ich oczu.
Kilkoro świadków porównało oczywiście widziany wówczas obiekt z naszą dzienną
gwiazdą, ale pojawiły się także odniesienia do księżyca, ciemnego srebrnego
dysku, talerza lub kuli, kuli ognia, perłowego, kryształowego lub szklanego
dysku czy nawet śnieżnej kuli.
Jeśli za zdarzeniami
w Fatimie rzeczywiście stała inteligencja pochodząca spoza Ziemi, dlaczego
zdecydowała się ujawnić jedynie trojgu dzieci, którym przekazała przesłanie o
religijnej naturze?
Aspekt związany z przepowiedzeniem wydarzeń w Fatimie przez
spirytystów zdaje się wpasowywać w schemat kontaktów z przedstawicielami
rzekomych obcych cywilizacji, który ufologowie nazywają „bliskimi spotkaniami
IV stopnia”. Niekiedy podczas tego typu zdarzeń trudno rozpoznać, które
doznanie ma charakter fizyczny czy technologiczny, a które nie. W innych
przypadkach bliskich spotkań pojawiają się nawet jasne odniesienia do religii
(czy wręcz pierwiastki duchowe), co odróżnia je od innych zdarzeń tego typu,
m.in. obserwacji pojazdów UFO.
Przyjrzyjmy się ogólnemu charakterowi wizji i objawień. Po
pierwsze, osoba ich doznająca otrzymuje je często w czasie spotkań z istotami
przypominającymi ludzi. Po drugie, zawartość tych przesłań jest często zbieżna
ze środowiskiem i kulturą, w jakiej obraca się osoba wizjonera, choć nie jest
to regułą. Po trzecie, przesłania te mają często wzniosły styl i charakter,
zarówno jeśli chodzi o ich podłoże ideologiczne, jak i wymowę. Co ciekawe,
zwykle po czasie przekaz ulega degeneracji i czasami przeradza się w transmisję
pozbawionych znaczenia banałów. Kiedy wizje są jasne i wyraźne, są również
częstsze i mają mocniejszy charakter, jednak kiedy słabną, maleje również ich
sposób oddziaływania na wizjonera. Zdarza się, że uznaje on, iż naruszane jest
w pewien sposób jego samodzielne myślenie. Im również mniej inteligentna osoba,
tym więcej problemów nastręczają jej te doznania.
A co z wydarzeniami,
w których powtórzył się scenariusz z Fatimy, tj. z Garabandal lub Medjugorje?
Czy były one źródłem działania tej samej siły, która objawiła się w Fatimie? Co
mówi na ten temat Kościół?
W przypadku objawień, przekazywane wizjonerom informacje
prawdopodobnie pochodzą ze źródeł zewnętrznych i niezależnych od nich. Odnoszą
się one również w swej treści do naszych wierzeń, w pewien sposób nakazując nam
porzucić logiczne myślenie. Znany pisarz Jacques Vallée uznał, że esencją
takich przekazów jest proszenie nas o wiarę, nie o zrozumienie ich mechanizmów.
Chodzi w nich o zawieszenie naszego racjonalnego pojmowania rzeczywistości.
Badacz zjawisk niezwykłych, John Keel uważał jednak, że informacje przekazywane
podczas wizji religijnych ograniczają się do tego, co chcemy usłyszeć i raczej
nie uczą nas one nowych czy przydatnych rzeczy.
Dziękuję panie
profesorze. Proszę na koniec powiedzieć nam jeszcze jedno: w jaki sposób
pańskie rewelacje zostały odebrane przez Kościół i portugalskie społeczeństwo?
Wielu ludzi w swoim życiu opiera się na wierze w siły
nadrzędne wobec człowieka i, z tego powodu, nie sięgną oni nigdy po nasze
książki. Inni wiążą z wydarzeniem w Fatimie swoje duchowe potrzeby i całkowicie
wystarcza im prosta wiara w te wydarzenia, bez wchodzenia w szczegóły. Jeszcze
inni podchodzą do lektury krytycznie, jednak po zapoznaniu się z książkami
reagują entuzjastycznie albo zaprzeczają wszystkiemu w imię swej wiary.
Większość hierarchów Kościoła Katolickiego odmówiła dyskusji na temat naszych
informacji o Fatimie, gdyż muszą oni utrzymać przy życiu istniejącą legendę,
m.in. z powodów finansowych.
Cuda w Garabandal
14 lut, 07:51 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum
Oczom zgromadzonych ukazał się dziwny obraz: jedna z
dziewczynek, Conchita, zachowywała się jakby przyjmowała komunię i faktycznie
na jej języku pojawiła się hostia. Nie widziano jednak nikogo, kto mógłby
podawać dziewczynce opłatek.
Wszystko zaczęło się 18 czerwca 1961 roku w małej wiosce San Sebastian de
Garabandal. Bohaterkami tajemniczych zdarzeń były cztery dziewczynki: Conchita,
Maria Dolores, Jacinta i Maria Cruz. Przez cztery lata doznawały one
tajemniczych wizji, także publicznych. Początkowo były one niezwykle krótkie,
lecz zarazem na tyle wyraziste, by dzieci mogły zorientować się co do intencji
ukazujących im się postaci. Najpierw ukazał im się św. Michał Archanioł, który,
jak wynika z późniejszych relacji, był pewnego rodzaju zwiastunem pojawienia
się Najświętszej Maryi Panny. Wszystkim wizjom towarzyszyło jasne światło,
którego piękno przy każdej możliwej okazji podkreślały dziewczynki. Pierwszy
ważny przekaz miał miejsce w początkowych dniach lipca. Wtedy to Matka Boska
przemówiła takimi słowami: Kielich się przepełnił... Trwajcie w Bogu i we
Mnie także. Od tego momentu ukazywała się dzieciom regularnie.
Niektóre źródła podają, że w ciągu zaledwie czterech lat dziewczynki były
świadkami aż dwóch tysięcy nadprzyrodzonych zjawisk. Przewagą były oczywiście
wizje i objawienia, lecz w tym czasie rzekomo dzieci doznawały także głębokiej
ekstazy, a nawet zdarzało im się lewitować na oczach licznie zgromadzonych
świadków. Każdorazowo były pod silnym wrażeniem widzenia i modliły się, klęcząc
z podniesionymi ku niebu głowami. 18 października 1961 roku dzieci ogłosiły
treść jednego z pierwszych orędzi, przekazanych im przez Matkę Przenajświętszą.
Oto ona: Należy składać wiele ofiar. Bardzo trzeba czynić pokutę i często
odwiedzać Najświętszy Sakrament, ale przede wszystkim winniśmy być bardzo
dobrzy. Jeśli tego nie uczynimy, przyjdzie na nas bardzo wielka kara.
Matka Boża ukazywała się dzieciom niemalże codziennie, także w nocy.
Świadkowie jednego z objawień publicznych wspominają o tak zwanym cudzie
komunii świętej. Zebrani świadkowie widzieli tylko sylwetki dzieci, gesty,
które świadczyły o przyjęciu komunii, natomiast nie wiadomo było, kto jej
udzielił. Za parę dni oczom zgromadzonych ukazał się dziwny obraz: jedna z
dziewczynek, Conchita, zachowywała się jakby przyjmowała komunię i faktycznie
na jej języku pojawiła się hostia. Nie widziano jednak nikogo, kto mógłby
podawać dziewczynce opłatek. Po tym wydarzeniu publiczne objawienia w
Garabandal na jakiś czas ustały. Na przełomie 1964 i 1965 roku wróciły jednak
ze wzmożoną siłą. 8 grudnia 1964 roku św. Michał Archanioł zapowiedział wielką
karę dla ludzkości i cud, który ostatecznie nawróci tłumy niewiernych. Ostatnie
przesłanie miało miejsce 18 czerwca 1965 roku, było to kolejne ostrzeżenie,
które Archanioł przekazał Conchicie Gonzales w imieniu matki Boskiej. Były to
takie oto słowa:
Przedtem kielich się przepełniał, teraz się przelewa. Liczni kapłani idą
drogą zguby i pociągają za sobą wiele innych dusz. Do Eucharystii przywiązuje
się coraz mniejszą wagę. Gniewu Boga usiłujemy uniknąć własnym wysiłkiem.
Jeśli go szczerze będziecie prosić o przebaczenie, przebaczy. Ja, wasza
Matka, za wstawiennictwem św. Michała Archanioła, proszę was, byście się
poprawili. Oto czas ostatnich napomnień. Kocham was bardzo i nie chcę waszego
potępienia. Proście nas szczerze, a My was wysłuchamy. Trzeba, byście się
więcej poświęcali. Myślcie o Męce Jezusa.
Nieoficjalne źródła donoszą, że Conchita kilka miesięcy wcześniej otrzymała
jeszcze dwa przekazy od Maryi. Jeden z nich dotyczył cudu, jaki miał wydarzyć
się niebawem, drugi natomiast zapowiadanej wielokrotnie kary. Za Andrzejem
Sieradzkim przytaczamy wypowiedź mistyczki,w której komentuje ona
nadprzyrodzone zjawisko:
O tym, co dotyczy cudu, Dziewica powiedziała tylko mnie. Zabroniła mi
natomiast głosić, na czym będzie polegał, a datę pozwoliła podać dopiero na
osiem dni wcześniej. Tyle tylko mogę jeszcze dodać, że data ta zbiegnie się z
obchodami jednego ze świętych męczenników Eucharystii i że będzie to w czwartek
o godz. 20.30. Wydarzy się w Garabandal przy grupie drzew pinii. Będzie
widoczne dla wszystkich osób znajdujących się w wiosce i w pobliskich górach.
Chorzy odzyskają zdrowie, a niewierzący uwierzą. Stanie się wówczas największy
cud, jaki Jezus obiecał światu. Nie będzie żadnej wątpliwości co do tego, że
pochodzi on od Boga i ma na celu dobro ludzkości. Znak cudu pozostanie w
miejscowym lesie sosnowym na zawsze. Będzie można go filmować, fotografować i
pokazywać w telewizji, ale nie da się go uchwycić ani zmierzyć, gdyż sformowany
będzie z nadenergii.
Co do kary za grzechy, to wiele zależeć będzie od tego, czy ludzkość
zrozumie przekaz Dziewicy i zmieni swoje postępowanie. Kara, jeśli nadejdzie,
zaskoczy świat, wiem o tym, lecz tą wiedzą nie mogę się podzielić. Znam karę i
zapewniam, że jest sroższa od pożaru w domu, gorsza, niż gdybyśmy mieli ogień
pod sobą i nad sobą. Nie wiem, ile czasu upłynie od cudu do momentu kary.
Conchita wspomniała także o kolejnych słowach Matki Chrystusa przekazanych w
orędziu ze stycznia 1965 roku. Oto one:
Tym, co przeżyją karę, zostanie przywrócone Królestwo Boże, a ludzkość
znów będzie służyć Bogu jak w czasach, które poprzedzały degenerację świata.
Byłoby wielkim nieszczęściem, gdyby nawrócenie miało nie nastąpić i gdyby wszystko
miało pozostać tak, jak w chwili obecnej. Wtedy odpowiedzialność stałaby się
jeszcze większa.
Dziś wielu ludzi bezsprzecznie wierzy w natchniony charakter wydarzeń w
Garabandal. Okazuje się jednak, że nie od razu zaakceptowano fakt publicznych
objawień. Jak podaje Andrzej Sieradzki, wizjonerki wielokrotnie były poddawane
licznym badaniom lekarskim, przede wszystkim analizom psychiatrycznym. Nigdy
nie znaleziono objawów jakichkolwiek zaburzeń psychicznych u żadnej z
mistyczek. Ponadto istnieją doniesienia, że podczas objawień dziewczynki
niejednokrotnie lewitowały, mówiły różnymi językami, nie reagowały na ból, a
nawet żar ognia...
Co się stało w Medjugorie?
1 sty, 11:15 Anna Nowak / Wydawnictwo Astrum
Czy faktycznie są to jedne z ostatnich przesłań? A jeśli
tak, to czego dotyczy przymiotnik „ostatnie”? Świata? A może samego Medjugorie?
Do roku 1981 nieliczni wiedzieli o istnieniu maleńkiej, liczącej zaledwie
400 mieszkańców
Medjugorie w Hercegowinie. Od 25 czerwca wspomnianego roku wszystko się
zmieniło, a wspomniana wioska to miejsce licznych pielgrzymek. Co więcej, od
tamtej pory codziennie szóstka wizjonerów odbiera rzekomo mistyczne orędzia
skierowane do świata, a w miejscowym Kościele odbywają się specjalne spotkania,
podczas, których wizjonerzy przekazują treści przesłań od Matki Bożej. Przez
lata zmianie ulegało stanowisko
Konferencji Episkopatu byłej Federacji Jugosławii. Obecnie Medjugorie jest
uznane przez Kościół za miejsce kultu religijnego. Wydawałoby się, że to
poważny krok, który może doprowadzić do oficjalnego potwierdzenia objawień
Matki Bożej w tym miejscu. Nadal jednak rzesze sceptyków bombardują świat
argumentami podważającymi wiarygodność przekazów z Hercegowiny. Twierdzą oni,
że kult Medjugorie został stworzony sztucznie, by odsunąć ludzi od prawdziwych
świętych miejsc. Ponadto niektóre treści orędzi zdaniem badaczy wyraźnie podważają
dogmaty religijne. W jednym z przekazów ponoć Matka Boża zaprzecza Zmartwychwstaniu
Chrystusa. Nikt, niestety, nie widział treści tego właśnie przesłania, stąd nie
wiadomo czy nie zostało ono wymyślone tylko i wyłącznie w celach
propagandowych, by zaszkodzić kultowi Medjugorie i ostatecznie podważyć wiarę w
mistykę tego miejsca. Stąd właśnie Kościół mimo wszystko stara się prezentować
w tej kwestii postawę zachowawczą, tłumacząc, że nie należy oficjalnie uznawać
objawień jako zjawisk nadprzyrodzonych w czasie ich trwania i za życia
wizjonerów. A zatem, jak trafnie zauważył Andrzej Sieradzki: „na zatwierdzający
edykt biskupa Mostaru, w którego skład wchodzi Medjugorie, przyjdzie jeszcze
poczekać.” Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że papież Jan Paweł II podczas audiencji
prywatnej powiedział do Mirjany, jednej z wizjonerek: Gdybym nie był papieżem,
już dawno odwiedziłbym Medjugorie...
W 1988 roku ojciec Vlasic rozmawiał właśnie z Mirjaną Soldo. Fragmenty tej
rozmowy cytujemy na podstawie książki „Serce orędzia z Medjugorie”, autorstwa
Marka Miravalle'a.
Mirjana: Maryja powiedziała, że została z nami bardzo długo, dłużej, niż to
było konieczne, ale jest to ostatnie objawienie na ziemi.
Ojciec Vlasic: Co masz na myśli, mówiąc »ostatnie objawienie na ziemi«?
Mirjana: Będzie to ostatni raz, kiedy Jezus lub Maryja pojawią się na ziemi.
Ojciec Vlasic: Co to znaczy »pojawią się«?
Mirjana: Po raz ostatni pojawią się tak jak dotychczas, że można z Nimi
rozmawiać.
Ojciec Vlasic: Masz na myśli ostatnie ukazanie się podczas tej ery, w tym
okresie Kościoła, czy też że nigdy już nie przyjdą na ziemię?
Mirjana: Nie wiem. Matka Boża powiedziała, że jest to ostatnie objawienie na
ziemi.
19 marca 1989 roku Mirjana usłyszała:
Raz jeszcze błagam was wszystkich o modlitwę, abyście pomogli nią tym,
którzy nie wierzą, którzy nie otrzymali Łaski doświadczenia Boga w swoich
sercach przez żywą wiarę! Moim życzeniem, jako Matki, jest ostrzec was. Błagam
was za ludzi, którzy nie wiedzą o tajemnicach [...]. Chcę wam powiedzieć, jak
cierpię za wszystkich, ponieważ jestem Matką Wszystkich.
Mirjana to tylko jedna z sześciorga wizjonerów, z których po dziś dzień
każdy otrzymuje przesłania. A są to: Ivanka, Mirjana, Milka, Vicka, Ivan i
Jakov Martin, który w 1989 roku wydał książkę pod tytułem „Królowa pokoju w
Medjugorie”. Poniżej przytaczamy jej fragment.
W październiku 1982 r. ktoś zapytał Mirjanę Soldo: dlaczego Matka Boża
przychodzi tak często i na tak długo? Mirjana odpowiedziała bez wahania:
»Ponieważ są to Jej ostatnie objawienia«. Mirjana powiedziała także, iż Matka
Boża wyjawiła im, że kiedy te objawienia się skończą, na świecie zdarzą się
fałszywe objawienia, i że musimy być bardzo ostrożni, byśmy nie zostali
oszukani.
2 maja 1982 roku Vicka Ivankovic-Mijakovic powiedziała:
Podczas jednego z objawień Matka Boża przemówiła dosłownie tak:
»Przyszłam, aby nawrócić ludzi po raz ostatni. Nigdy już nie pojawię się na
ziemi«.
Kolejne przesłanie pochodzi z 25 sierpnia 1991 roku. A brzmi ono
następująco:
Drogie dzieci! Dziś także zachęcam was do modlitwy, teraz bardziej niż
kiedykolwiek, kiedy mój plan zaczyna się realizować. Szatan jest silny i chce
zniszczyć plany
pokoju i radości oraz sprawić, byście myśleli, że Mój Syn nie jest silny w
swoich postanowieniach. Dlatego też wzywam was wszystkie, drogie dzieci, do
wytrwalszej modlitwy i postu. Zachęcam was do dziewięciodniowego umartwienia,
aby z waszą pomocą
wszystko, co chciałam osiągnąć przez tajemnice powierzone przeze Mnie w
Fatimie, mogło być zrealizowane. Wzywam was, abyście pojęli znaczenie Mojego
przyjścia i powagę sytuacji. Chcę uratować wszystkie dusze i przedstawić je
Bogu. Dlatego módlmy się, aby to wszystko, co przeze Mnie rozpoczęte, zostało
całkowicie dokończone.
Nie wiadomo do kiedy potrwają czasy ostateczne, o których wspomina Matka
Boża w orędziach przekazywanych sześciu wizjonerom z Medjugorie. Czy faktycznie
są to jedne z ostatnich przesłań? A jeśli tak, to czego dotyczy przymiotnik
„ostatnie”? Świata? A może samego Medjugorie? Bez wątpienia czas i w tym
przypadku rozsądzi zarówno wiarygodność przesłań z chorwackiej wioski, jak i
ich treść.
2 sierpnia 2008 roku odbyło się spotkanie z najstarszą mistyczką z
Medjugorie, wspomnianą już wcześniej Vicką. Kobieta przekazała zgromadzonym
niewielki fragment kolejnego orędzia, w którym Matka Boża nawołuje do gorliwej
modlitwy. Zobaczmy...
Główne orędzie Matki Bożej, które daje dla nas wszystkich to modlitwa,
nawrócenie, post, pokuta i pokój. Matka Boża poleca abyśmy każdego dnia
odmawiali Tajemnice Radosne, Bolesne i Chwalebne – wszystkie trzy części
Różańca. Abyśmy w środy i piątki pościli o chlebie i wodzie, a najważniejsze o
co prosi to mocna wiara. I kiedy Matka Boża mówi o modlitwie, nie wymaga abyśmy
modlili się słowami, lecz prosi abyśmy dzień po dniu otwierali swoje serce, aby
modlitwa stała się dla nas prawdziwą radością [...]
Dziś Medjugorie, pomimo wielu kontrowersji krążących wokół tematu
wiarygodności przekazywanych tam przesłań, to jedno z najważniejszych miejsc
otoczonych kultem pielgrzymujących wiernych. Razem z Lourdes i Fatimą,
Medjugorie, choć sceptycznie postrzegane, stanowi filar chrześcijaństwa dla
pielgrzymów z całego świata przybywających tam z gorliwą modlitwą.