Zima w pełni, niebo pełne gwiazd, śnieg pod stopami i przyjemny 10 stopniowy mróz. Ulubione Salomony świetnie dogadywały się z krótkimi stuptutami. Bernard jako partner, również nie zawiódł. I pomyśleć, że gdyby nie spóźniony start (będę się upierał, że to był sabotaż), moglibyśmy "wyzerować" 14-kilometrową trasę "Z". Na punkty wchodziliśmy wyjątkowo pewnie, nawet przy 200-metrowych atakach azymutalnych. I tylko raz pomyliłem drogę z siatką mapy :) |
