Przeszywające zimno, deszcz, grad. Brodzenie w głębokiej wodzie bezlitosnych rozlewisk Warty, dwie przeprawy pontonowe, tyrolka, kilka etapów rowerowych przez łąki i bagna, bieg na orientację. Zaliczyliśmy debiut w Adventure Race. Poniżej obszerna relacja autorstwa Władzy. Piątek
O godzinie 19.30 dotarłem na miejsce i prosto do biura zawodów się zarejestrować. Wskazano nam gdzie zostawić rowerki oraz miejsce noclegu. I tu pierwszy szok - baza znajdująca się w szkole przygotowana rewelacyjnie. Byliśmy przygotowani na kimanie na karimacie gdzieś w sali gimnastycznej, a tu zasłane materacyki z podusią i kocykiem czekają na nas. Wypakowanie gratów i oczekiwanie na odprawę, która odbyła się kilka min po 21.00. Bardzo dokładne omówienie trasy przez organizatorów i szok po raz drugi, jako że to było nasze pierwsze starcie z takim rajdem nie byliśmy przygotowani na jedno- woda! Która na trekkingu miała być wszędzie! No, ale „Jesteśmy twardzi nie mientcy” i damy radę. Łukasz dojechał pod koniec odprawy, ale nic straconego miała być powtórzona rano. Wypakowaliśmy jego tobołki i jako jedni z pierwszych poszliśmy na kontrolę obowiązkowego wyposażenia. Mamy wszystko OK. Zaczęliśmy przygotowywać „przepaki”. Teraz pytanie, co gdzie wrzucić? Ze względu, iż Łukasz był jak zawsze lepiej przygotowany do tematu, wszystko załadowane w skrzynki i gotowe do drogi. Mała kolacja i spać, bo jutro ciężki dzień.
Sobota
Noc przespaliśmy w miarę dobrze. Przymusowa pobudka o 6.00 nie była miła, ale jak się później okazało- wybawieniem, ze względu na nasz długi ogon. Zaspani spakowaliśmy co potrzebne w podręczne plecaki. O 7.00 Łukasz poszedł wysłuchać skróconej odprawy, po której wręczono nam mapy. Ubrani i spakowani, na rower i w trasę. Na starcie zjawiliśmy się oczywiście jako jedni z ostatnich. Małe odliczanie do godz. 9.00 i poszli!
Etap 1: Rower Tu poszło dobrze. Szybkie tempo od samego początku, szczególnie mieszanych zespołów, było lekko zadziwiające. Na pierwszy punkt dotarliśmy w pierwszej dziesiątce. Szybka zmiana obuwia i biegiem na etap trekkingowy.
Etap 2: Trekking Biegnąc terenami w dolinie Warty pierwsze zetknięcie z przeprawą przez wodę i pierwsze zanurzenia. Najpierw tylko buty, ale parę metrów dalej rów do pokonania i zanurzenie do pasa w lodowatej wodzie. Trudno, tak już najwidoczniej musi być.Biegnąc przez las wpadliśmy na łąki gdzie popełniliśmy strategiczny błąd, który odbił się później na naszej pozycji w rajdzie. Po wybiegnięciu zza lasu pognaliśmy za ludźmi, którzy biegli przed nami, śmigając tuż obok punktu kontrolnego nr 2. Niestety dowiedzieliśmy się o tym dopiero po zaliczeniu punktu nr 3 uprzednio pokonując jakieś 2km przez pola i zalane łąki. Trzeba było się cofać, gdyż niezaliczenie punktu równało się z dyskwalifikacją. No to biegiem do punktu drugiego, który jak się okazało nie było tak łatwo znaleźć. Nawigowanie na terenach zalanych przez wodę nie należy do prostych, miał się on znajdować za stawem, a tu wszędzie wkoło woda. I co tu jest stawem, a co wylewiskiem? W końcu jakoś się udało i biegiem z powrotem. Podążając czerwonym szlakiem udało nam się nadrobić stratę i dogonić małą grupkę ludzi. Maszerując czasem po pachy w wodzie zaliczyliśmy czwarty punkt i dotarliśmy do piątego na przeprawie pontonowej. W miarę sprawnie poszła nam pierwsza przeprawa pontonowa. Po niej już asfaltem do kolejnego zadania specjalnego, którym była tyrolka. Po szybkim zaliczeniu zadania na przepak gdzie wreszcie coś zjedliśmy i troszę się przebraliśmy.
Etap 3: Rower Krótki etap rowerowy, doprowadził nas do biegu na orientacje.
Etap 4: Bieg na orientację Tutaj dostaliśmy dodatkową mapę i kartę do podbicia 8 punktów rozmieszczonych w lesie. Tak, więc zostawiając rowery pobiegliśmy w las. Mieliśmy problem znalezieniem pierwszego punku, który zostawiliśmy na koniec. Reszta poszła praktycznie jak po sznurku, no i na sam koniec bez większego problemu znaleźliśmy pierwszy punkt. Po podbiciu 6 i 7 punktu i oddaniu karty z biegu małe przebranie w suche ciuchy i znów na rower.
Etap 5: Rower Kolejny etap mierzył około 6km, po którym czekał nas przepak i druga przeprawa pontonowa. Po dotarciu do punktu uzupełnienie węglowodanów i niestety ponad półtoragodzinne oczekiwanie w kolejce na przeprawę na drugi koniec warty. Gdy oczekiwaliśmy na swoją kolej dotarła do wiadomość o odwołaniu etapu kajakowego ze względu na złe warunki pogodowe. Łukasz trochę się tym rozczarował, bo bardzo liczył na kajaki, ale ja w głębi duszy zmarznięty i zmęczony odczułem swego rodzaju ulgę. Po przeprawieniu się przez rzekę, podążyliśmy przez zalane łąki w kierunku miejscowości Niesłabin, skąd już dalej asfaltem w kierunku punktu nr.9, który udało nam się sprawnie znaleźć nieco przypadkiem (Łukasza pognało do lasu). Dalej już jak po sznurku przez mieszany teren do kolejnych dwóch punktów.
Etap 6: Kajaki Po dotarciu do przedostatniego punktu potwierdziła się wiadomość o odwołaniu kajaków gdyż z powodu wiatru koś zaliczył wywrotkę do wody. Więc co sił podążyliśmy do mety.
Etap 7: Rower Cisnąc ile tylko się dało ostatnie kilka km z prędkością 35km/h, wpadliśmy na ulice Bnina. Szczęśliwi, że udało się nam zaliczyć pierwszy taki rajd dotarliśmy do mety.
Meta Wycieńczeni marzyliśmy tylko o tym by się wykąpać i przebrać w coś suchego.Tak też się stało, woda pod prysznicem nie była może super gorąca ale o wiele cieplejsza od tego czego doświadczyliśmy na trasie. Przed snem uczciliśmy zaliczenie trasy arbuzowym Bacardi. W niedzielę rano czekała nas już tylko dekoracja zwycięskich zespołów z obu tras: OPEN i PROFI, po której trzeba było jechać do domu. Podsumowanie Trzeba przyznać, że pierwsze zetknięcie z takim wyzwaniem było bardzo ciekawym doświadczeniem i mimo (a może właśnie z powodu) popełnionych błędów, mamy już dobry pogląd na tego typu imprezę. Udało nam się dopełnić zamierzonego celu, którym było ukończenie trasy z kompletem zaliczonych punktów. Choć jak na debiut, było wyjątkowo trudno, z pewnością możemy powiedzieć, że to był nasz pierwszy, ale nie ostatni rajd tego typu. W 100% jest to dyscyplina (?), która kształtuje wytrzymałość ludzkiego ciała, ale także wytrwałość ducha. Pełen „szacun” dla pań, które brały udział w rajdzie. Podziękowania dla organizatorów za przygotowanie znakomitej trasy i naprawdę świetnego zaplecza. Mapa Więcej zdjęć z trasy: http://www.napieraj.pl/xoops/modules/xcgal/thumbnails.php?album=107 I relacja "Telepy 2010": http://www.napieraj.pl/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=383 Zdjęcia opublikowane za zgodą redakcji portalu rajdów przygodowych www.napieraj.pl |



