Przy wyśmienitej pogodzie, zmierzyliśmy
się z wydłużonym do 225 km dystansem szosowego maratonu KaszebeRunda.
My, czyli ekipa więcborska, wzmocniona reprezentacją firmy, w której na
co dzień pracuję. Pierwsze kilometry pokonaliśmy w barwnym 8-osobowym składzie. Niektórzy startowali po raz pierwszy, dla innych była to już 4-ta próba. W sumie mieliśmy 5 szosówek, 2 górale i 1 trekking.. Grupka zaczęła się rwać po kilkunastu kilometrach. Ostatecznie, pierwszy bufet na 32 km, minęliśmy już w odchudzonym 4-osobowym składzie. Obok dwójki moich kolegów z firmy, w peletonie znalazł się również Wojtek P. [1047]. Drugi, Wojtek K. [1049], postanowił pokonać dystans po swojemu. Współpraca w grupie układała się znakomicie. Mimo momentami silnego wiatru, utrzymywaliśmy dość mocne, równe tempo. Pierwszy bufet minęliśmy, zatrzymaliśmy się na chwilę dopiero przy drugim, na 68km. Woda, prowiant, krótkie rozciąganie i dalej w drogę. W Charzykowach (105km) byliśmy po 3:25. Tam też zjedliśmy szybki obiad. W międzyczasie, nasz peleton powiększył się o kolejnych 4-ech szosowców. W takim składzie wyjechaliśmy na drogę w stronę Bytowa (i jak się okazało - tak też mieliśmy później finiszować). Asfalt różnej jakości umykał pod kołami, a krajobrazy z każdym kilometrem coraz bardziej zachwycały. Momentami aż żal nam było opuszczać w pośpiechu kolejne bufety, gdzie serdeczne gospodynie częstowały chlebem ze smalcem i racuchami. Od miejscowości Półczno, gdzie po raz ostatni uzupełniliśmy zapasy, wiatr wyraźnie zaczął nam sprzyjać. Coraz bliżej granicy 200km, a nogi całkiem mocno jeszcze podawały. Dopiero na kilka km przed metą, peleton wyraźnie zwolnił. Szykował się iście zawodowy finisz :) Od 220km rozpoczęły się (przyjazne wprawdzie) "przepychanki" o najlepsze miejsce przed końcową rozgrywką. Ostatni podjazd, na kilkaset metrów przed metą, był doskonałym miejscem do ataku. Skorzystali z niego młodsi zawodnicy (w tym i ja), przedłużając go o około 500-metrowy sprint do samej kreski. Wspaniała walka zaowocowała kilkunastosekundowymi różnicami czasów w grupie. To jest to co kocham w tym sporcie: nieważne czy grupa dojeżdża godzinę po najlepszych - jeśli jest finisz - każdy daje z siebie tyle, jakby walczył o pierwsze miejsce. Na dystansie 225km, udało nam się złamać granicę 7:30. Średnia prędkość samej jazdy wyniosła 32.07km/h (włączając postoje, poruszaliśmy się ok. 30km/h). Wg mojego Polara, spaliłem przy tym 5612kcal. To jakieś 22 hamburgery :P *zdjęcie pochodzi ze strony rwm.org.pl. Na zdjęciu m.in.: Wojtek Kienast [1049], Wojtek Przybylski [1047], Łukasz Sosnowski [1048] Zdjęcia rwm: http://rwm.org.pl/relacje/?mode=galeria&id=1734&lite=true Zdjęcia sportowe.fmix: http://www.fmix.pl/album/58398/kaszebe-runda-2010 Strona organizatora: www.kaszeberunda.com |
