20 sierpnia 2011r. odbyła się kolejna odsłona, długo oczekiwanych zawodów pod nazwą „MTB SUSZ 2011”. Niestety przy tak pięknym słońcu i mniej pięknym mocnym wietrzyku nasza ekipa wystartowała w dość okrojonym składzie. Czyli Robert - bez którego nie miał bym możliwości dojechania na miejsce, no i oczywiście ja. Okazało się to dopiero po przebyciu dość długiej, 140 kilometrowej trasy, czyli krótko mówiąc na miejscu zawodów. Straszna informacją była wiadomość o niemożliwej wizycie naszego trzeciego zawodnika - Tomka. On zaś przypadkiem odwiedził szpital, gdzie pod okiem pań pielęgniarek spokojnie odpoczywał. A my ubrani w teamowe koszulki, dumnie wolnym krokiem wychodzimy z samochodu zakładając przeciwsłoneczne okulary. Następnie równym krokiem podążamy do biura zawodów, gdzie po prostu zamieniamy potwierdzenia opłaty startowej na numerek startowy. Nie ominęła nas informacja że start przewidywany jest na 11. Rach ciach, szybkie wypakowanie sprzętu no i oczywiście rozgrzewka i uzupełnienie witaminek! Pogoda coraz piękniejsza, czasu coraz mniej i wreszcie wszyscy patrzą na zegarki, wybiła ta godzina. Oprócz rosnącego poziomu stresu, pojawiało się coraz więcej zawodników. Linia startu to istny chaos. Gdy wszystko się uspokoiło staliśmy gdzieś w środku. „Dystanse Giga, Mega, Mini – startują co dwie minuty … ”. Te słowa zadecydowały o tym, że trzeba było się lekko cofnąć i znów zamieszać na starcie. Wszyscy ustawieni, wszyscy czekają niecierpliwie. No i poszli!!! Dystans giga wyrwał z taką prędkością, że trudno było cokolwiek zobaczyć. My coraz bardziej gotowi, już czujemy moc i teraz. START !!! Dźwięk wpinających się pedlów był mocniejszy niż strzał z pistoletu. Nie był ciężko, start uczciwy zero przepychanek. Zagęszczenie opanowane! Wszyscy jadą swoim tempem, licznik pokazywał około 33km/h. Na początek bardzo łagodna ścieżka rowerowa nad jeziorkiem, odcinek dosyć długi i trzeba było wyrównać tępo. Jazda na nakładkę okazała się bardzo przydatna, wiatr był bardzo mocny w dodatku zachciało mu się wiać w twarz. Nagle koniec ścieżki, zaczęła się ubita droga żwirowa. Nadal jedziemy równym tempem, aż tu nagle zakręt 110 stopni i drałujemy łagodną aczkolwiek piaskową górką. Dużo ludzi, wiele razy trzeba było się wypinać. Ale jedziemy dalej. Tata dawał ostro, widziałem tylko krótko naszą koszulkę i jego niebieski rower po tym jak zaliczyłem glebę na piasku! Jedziemy dalej bez żadnych wysiłkowych podjazdów. Raz górka, raz dołek. Zmęczenie coraz większe. Każda kałuża moja, trochę ochłody nie zaszkodzi. Jest dobrze, mijam kolejne przeszkody. Teraz wąska, kręta ścieżka. Trzeba uważać na długie kierownice. Zaskoczeniem był niespodziewany spad o wysokości 25 cm, niby nic a jednak zaskakiwał tych co uważali na gałęzie. Kręcąc nadal napotkaliśmy ładną szeroką drużkę, która pozwalała na dokładny masaż pośladków. Dodatkowych atrakcji dostarczał powtarzający się „face wind”. Trasa prowadziła przez nawet ruchliwą drogę, gdzie pilnowali nasi niebiescy znajomi. Dalej trasa była wymagająca aczkolwiek daliśmy rade. Potrzeba było wysiłku w momencie wysokiego, stopniowego i ostrego podbiegu. Osobiście doświadczyłem mocy, jaka była potrzebna na pokonanie tych schodów. Tylko jak ją dojrzałem od razu hamulec, rower na plecy i bieg. Zdziwiłem się że tak szybko poszło - skakałem po 3 schodki w górę i to był mój błąd. Zaraz po tym jak wsiadłem na rower u samej góry, prawa noga odmówiła posłuszeństwa, sygnalizując to okropnym skurczem. Wymagało to nagłego postoju. Mówi się trudno, tak jak nadrobiłem tak szybko straciłem kilka pozycji. Dalej droga była prosta. Niebezpieczny przejazd przez plażę, która była tak jakby metą pierwszego okrążenia i wjazd na następną pętlę. Trasa liczyła w naszym przypadku około 46 kilometrów, okrążenie około 23km. Nikomu z naszych nie towarzyszyła kontuzja. Rywalizacja zakończona. Pod koniec, ale przed dekoracją, zaliczyliśmy mały ale bardzo dobry i pożywny posiłek, oraz pokazy trialu drużyny „KOXX”. Dekoracja była bardzo obfita, nagrody niczego sobie. Żałuję, że się bardziej nie postarałem. Nikt z nas na pudle nie stanął, ale przyszła najbardziej oczekiwana chwila. Było to losowanie nagród. Niestety też nic nie wylosowaliśmy. Podsumowując, impreza bardzo udana. Podziękowania dla organizatorów.
Pozdrawiam, Kacper Link do wyników:http://timepro.pl/liv/n045/ Zdjęcia autorstwa Macieja Dalkiewicza: https://picasaweb.google.com/macoovw/IIOgolnopolskiWyscigMTBSusz2011?authkey=Gv1sRgCPjBk8zaiuTdqAE Zdjęcia autorstwa Grzegorza Drosińskiego: https://picasaweb.google.com/114805609641696632316/20110820MTBSusz02 Zdjęcia autorstwa Pawła Szych: https://picasaweb.google.com/116204517319539445526/SuszMTB2011 Więcej na stronie organizatora: http://csir.susz.pl/ |