Mrożąca krew w żyłach opowieść o walce z lękiem wysokości i "monciakowym" tłumem. Pod nieobecność Władka, na kilka dni przed imprezą, udało mi się znaleźć partnera do zespołu. Kolega Krzysiek miał chwilę zwątpienia, kiedy dowiedział się, iż "trekking" nie oznacza łatwiejszego etapu rowerowego, ale ostatecznie uległ. Rowerzysta z krwi i kości, więc duet zapowiadał się być mocnym. Przynajmniej w tej konkurencji.Ledwo zdjąłem pranie po ostatnich zawodach (Wertepy in da Kórnik pod Poznaniem), a już przyszło szykować się na nową przygodę. Tym razem rzecz dziać się miała nieco bliżej, bo w okolicach Sopotu.. sobota, godzina 8:00, Sopot: Szkoła Podstawowa nr 1 Ofiara złożona we wulkanie zasmakowała i bogowie zesłali nam słoneczną pogodę. Z lekkim tylko opóźnieniem. Krzysiek dojechał do bazy na rowerze, ja przywlekłem swój leniwy tyłek w samochodzie ( całe 3 km). Wciągnąłem 3 banany, 2 rogaliki i zaniosłem skrzynię z przepakiem w wyznaczone miejsce. Krótka odprawa. Dowiadujemy się, że: mapa jest jedna, nas dwóch, a do mety będzie daleko i nie możemy przechodzić przez ruchliwe ulice. Za punkt honoru postawiliśmy sobie nie spóźnić się na start. godzina 8:40, Sopot: Łysa Polana Fajnie tu! Jest knajpa z browarem i ławeczki pod parasolkami. Posiedziałoby się. Zakładamy buty do biegania, odbieramy mapę bliższych okolic i czekamy na sygnał do rozpoczęcia BnO. bieg na orientację Góra - dół - góra - dół - krzaki - wąwóz - góra - góra - góra.. Autochton nie był zaskoczony układem poziomic, ale przyjezdni z Wielkopolski i innych części Polski to chyba i owszem. Ja i kompas już na Wertepach nieco się polubiliśmy. Teraz przyjaźń się zacieśniła- 5km dookoła Opery Leśnej, punkt po punkcie bez niespodzianek. przepak BnO -> rower Szybko, choć nie na rekord, załatwiamy przepak. Na koń! Na rower! rower Nie ukrywam- połowa ścieżek którymi podążaliśmy nie była dla nas dziewiczymi. Kilka małych korekt.. W AR sprawdza się zasada: jak nie masz mapy, to się nie odzywaj :) Po drodze zaliczamy znany punkt widokowy: Pachołek. Tam też zadanie specjalne: drabinka alpinistyczna + zjazd na linie. Dżizas.. Z wysokością, jak z Kobietą: tylko na początku można się jej bać. Zadanie wykonane, znowu jedziemy.. Jeszcze tylko jeden ostry sopocki podjazd i znów jesteśmy na Łysej Polanie. Na liczniku 34 km. przepak rower -> trekking A więc z tym "trekkingiem" to prawda- kazali nam odstawić rowery i ubrać buty! Zaklejam otarcia na stopach po BnO, tankujemy wodę i w drogę. trekking Przed nami przynajmniej 17km. Punkt pierwszy: Monciak. Po drodze nieplanowane zadanie specjalne: przecisnąć się przez dziki tłum. Jak ja nienawidzę tego miejsca, o tej porze roku! Byle szybciej w kierunku plaży. Lanserski etap- najpierw deptakiem, potem OeS po piasku. Punkt pod molo i jeszcze jeden przy plaży, w stronę Gdyni. Uff.. w końcu możemy odbić w stronę lasu! Szybkim krokiem docieramy na Kolibki. Adventure Park też nie świeci dziś pustkami. Na szczęście gromada dzieci, właśnie opuściła średni park linowy. Uprzęże, kaski, zgoda na oddanie nerki w razie wypadku i ruszamy na górę. Idziemy jak przecinaki! Bez momentu zawahania pokonujemy wszystkie przeszkody. Yeah! Z rozpędu, prawie udało nam się zbiec w kaskach wspinaczkowych :) Przed nami już "tylko" czysty trekking. Trzymamy równe tempo, na punkty wchodzimy pewnie. W końcu docieramy do znanej polany.. meta "Żółwik" i biegiem wpadamy na metę. Jest 16:30, na trasie spędziliśmy 7:30h. W końcowym rozliczeniu zdjęto nam jeszcze 10 minut oczekiwania na ZS, na Pachołku. Zadowoleni, tylko lekko zniszczeni, pędzimy po rajdową szamę. Kurczak z klejącym się ryżem i surówką smakuje jak niedzielny obiad u mamy. podsumowanie Wykonaliśmy plan: dotarliśmy do mety, od początku do końca trzymając mocne tempo. Przepaki szły sprawnie, oszczędziliśmy czas na niepotrzebnych postojach. Nie mam zarzutów do naszej nawigacji, aczkolwiek czasem łapaliśmy się na tym, że można było obrać szybszy wariant point-to-point. [Wniosek: całą trasę należy wyznaczyć już na starcie]. Reasumując, chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że Krzysiek też zaraził się AR :)
[foto: Piotr Łopuchin / furbo.pl] http://web.sopot.pl/pttk/rajd/news.html Schemat trasy: http://web.sopot.pl/pttk/rajd/img/schematkrotka.png Więcej zdjęć na stronie furbo: http://furbo.pl Album autorstwa Marka Białowąsa: http://picasaweb.google.com/nalajcie/Rajd_pttk_sopot_2010 Nasza relacja na stronie rowery.trojmiasto.pl: http://rowery.trojmiasto.pl/I-Rajd-Przygodowy-PTTK-Sopot-n39323.html |

