W
wieku lat 13 byłem satanistą, który pił zwierzęcą krew. Rok później
byłem uzależniony praktycznie od wszystkich używek. W swoim środowisku
traktowano mnie jako guru - mówi Leszek „Korzeń” Korzeniecki. Seks,
dragi i rock and roll - to było moje motto, od kiedy skończyłem 12 lat.
Wydawało mi się, że tylko o to w życiu chodzi - opowiada „Korzeń”. Całe
dzieciństwo snuliśmy się z kumplami po polach, uciekając przed pijanymi
ojcami. Jako nastolatek wiedziałem już, że ludzie to egoiści, a życie
jest przerażające i nie ma sensu. Uległem modzie na heavy metali
satanizm. Ściany piwniczki koło naszego domu wymalowałem krwią- mówi
Korzeń. - Tam medytowałem, składałem ofiary ze zwierząt i piłem ich
krew. słuchaj Zostaw swój komentarz |




