Testy‎ > ‎

Ładowarka solarna GOAL Zero Guide 10, czyli turysta niezależny

Na wstępie chciałbym wyjaśnić skąd taki tytuł. Niechaj każdy z nas zastanowi się od czego tak naprawdę jest uzależniony ? Od jedzenia, narkotyków, alkoholu, kobiet, TV ? Nic z tych rzeczy. Każdy człowiek jest uzależniony od energii elektrycznej. W mniejszym lub większym stopniu, ale każdy z nas jest od tejże energii uzależniony. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio na pewno, stąd postanowiłem i ja pochylić się nad tym problemem.
Jakiś czas temu zmieniłem koncepcję mojego ekwipunku zmierzając w kierunku odchudzenia go i to znacznie.
Najpierw zaczęło się od plecaka, potem namiotu i reszty mniej lub bardziej istotnych elementów wyposażenia.
Odkąd stałem się posiadaczem smartphone'a zacząłem się zastanawiać nad posiadaniem GPSa jako urządzenia autonomicznego. Do tej pory broniłem jak niepodległości urządzeń autonomicznych jako tych, które są przeznaczone dla prawdziwego turysty. Składały się na to pewne czynniki, którymi urządzenia autonomiczne górowały nad rozwiązaniami w smartphone'ach czy temu podobnych. Do kluczowych dla mnie elementów urządzeń autonomicznych, należała odporność na czynniki zewnętrzne i czas pracy na jednym komplecie akumulatorów. To był główny oręż, którym dało się skutecznie "walczyć" ze smartphone'owcami. Odkąd jednak na rynku zaczęły się pojawiać smartphone'y o podwyższonej odporności na wstrząsy, wodoodporności i z dobrym wyświetlaczem, ten oręż został częściowo wytrącony z rąk właścicieli urządzeń autonomicznych. Nadal jednak mogą oni skutecznie wojować długością pracy pomiędzy ładowaniami. Ten problem wydaje się na razie nie do przeskoczenia, ale czy aby na pewno ? ...
Na rynku w ostatnim czasie pojawiło się wiele "protez", czy też innych rozwiązań wspierających smartphone'y w walce o dłuższy czas pracy na baterii. Rozwiązania te są mniej lub bardziej skuteczne.
Ja postanowiłem się zaopatrzyć w solarne źródło energii. Wprawdzie kiedyś już miałem taką ładowarkę solarną, ale okazała się strasznym niewypałem i pozbyłem się jej bez żalu. Ostatnio jednak, na jednym z forów dyskusyjnych rozwinął się ciekawy temat właśnie dotyczący zasilania urządzeń i jeden ze znajomych z tego forum polecił mi sprawdzoną przez niego ładowarkę GOAL ZERO Guide 10




Zestaw składa się jakby z dwóch elementów. Jeden to panel solarny GOAL ZERO Nomad 7 wraz z przewodem USB > microUSB, oraz GUIDE 10 na który składa się :
- Pojemnik/ładowarka na akumulatorki
- 4 szt akumulatorów NiMh AA 2000 mAh (test przeprowadzony ładowarką BC-700 wykazał, że akumulatorki mają znacznie powyżej deklarowanej pojemności - odpowiednio 2190, 2270, 2280, 2330 mAh)
- adapter do akumulatorków AAA
- przewód do podłączenia accupacka do panelu
- przewód z gniazdem zapalniczki
Waga całości to 633g (więc więcej niż wynikałoby to z informacji na stronie producenta :(
Wymiary po złożeniu     - 15 x 23 x 2,5 cm
Wymiary po rozłożeniu  - 48 x 23 x 0,25 cm
Parametry umieszczone w/g producenta:
USB Output 2,5W, 5V 0,5A (5 W Max)
12V Output 13-15V (4 W Max)
Guide 10 output 6-6,5 V (7W Max) (to jest to wyjście na accupack)

Sam accupack zasługuje na odrębne kilka słów. Otóż służy on jako ładowarka do akumulatorów, jako latarka, a po podłączeniu doń przewodu USB może służyć jako ładowarka/energy bank do urządzeń zasilanych z USB.
A tak wygląda jego panel ze złączami:


Od lewej włącznik i dioda sygnalizująca tryb pracy. W pozycji "0" tylko ładowanie z panelu słonecznego, pozycja "I" ładowanie z akupacka, w pozycji żaróweczki świeci dioda umieszczona pod gniazdem USB (na środku) następnie gnizado do podłączenia akupacka pod panel oraz gniazdo miniUSB, z którego także można ładować akupack.
A tak wygląda dioda LED w akcji:

Dioda nie powala jakością. Ot zwykła dioda LED, ale daje trochę światła i alarmowo może się przydać. W sumie to niegłupi patent z tą diodą. Wagi taka dioda znacząco nie podnosi, a nawet jak akumulatory są wyczerpane, to zawsze znajdzie się jeszcze trochę energii, by uruchomić diodę.
Całość daje się spakować w dość poręczny pakuneczek grubością przypominający zeszyt B5 o grubości 90 kartek.
Sam panel ma karabińczyk i 8 uszek przez które możemy panel umocować dość stabilnie, np. na plecaku. 
Na "klapie" panelu znajduje się kieszonka, w której mieści się accupack, wraz z okablowaniem (poza przewodem z gniazdem zapalniczki), a także przetwornica, która jest najgrubszym elementem zestawu i powoduje, że całość nabiera grubości zeszytu 90 kartkowego. Bez tego sprzęt miałby grubość zeszytu 32 kartkowego max.
Panel jest lekko elastyczny, co jest dla mnie miłym zaskoczeniem, bo spodziewałem się, że będzie to klasyczna "szyba". W internecie widziałem zdjęcia i filmiki, gdzie po panelu jeżdżono samochodem, ale w moim opisie próżno szukać takich spektakularnych pokazów.
Tyle opisu wyglądu. Czas na uzasadnienie zakupu.
Na chwilę obecną posiadanie smartphone'a rozwiązuje większość moich problemów nawigacyjnych (nawigacja w moim wykonaniu to zawsze zapis tracka, i kontrola kierunku co jakiś czas), komunikacyjnych (wiadomo - telefon do domu, może jakieś zdjęcie do wysłania w internet) i rozrywkowych (jakaś muzyka, czy gra na słotne jesienne wieczory), lecz jak wszystkim wiadomo współczesne smartphone'y przy masie zalet, mają jedną poważną wadę - baterię. Zniwelowanie właśnie tej wady, legło u podstaw wyboru GOAL ZERO Guide 10 jako źródła energii w czasie moich wędrówek. I to nie tylko chodzi o zasilenie smartphone'a, ale także mój aparat fotograficzny pozwala na ładowanie z gniazda USB. Jeśli do tego dodamy możliwość ładowania akumulatorków AA i AAA to w zasadzie mogę się uniezależnić zupełnie od dostępu do elektryczności "z gniazdka". Prawda że fantastyczny scenariusz ?
Zobaczymy co pokaże życie. Statystycznie rzecz biorąc w Polsce mamy, w roku 120-160 dni o zachmurzeniu 80%, zaś dni bezchmurnych (zachmurzenie poniżej 20%) jest 30-50 dni. Jak więc widać, nie ma się co spinać na maksymalne osiągi panelu. Z pewnością żołnierzowi w Iraku, czy turyście w Egipcie uda się wykorzystać te maksymalne parametry, ale w Polsce na to nie liczę. 
Na razie mamy jesień i dni o stosunkowo ładnej pogodzie jest mało, stąd też na jakiś miarodajny test należy poczekać do lata, ale nie byłbym sobą gdybym już nie wypróbował panelu w terenie.
Korzystając ostatnio ze słonecznej pogody udałem się na rower by sprawdzić jak panel będzie się sprawdzał. Przyznam że biorąc pod uwagę warunki pogodowe i terenowe jakie panowały, nie jest najgorzej. Ale o konkretach za chwilę. 
Panel umocowałem do plecaka Arizzon Wolverine 16 korzystając z "uszek" w które wyposażony jest panel. Jest ich 8 szt. Dzięki nim panel można umieścić na plecaku czy jakimś zaimprowizowanym stelażu, zarówno poziomo jak i pionowo. Ja zdecydowałem się na wariant pionowy, ze względu na budowę plecaka.
  
Jak widać na powyższych zdjęciach nie wygląda to najgorzej i panel całkiem zgrabnie mieści się na plecaku. Na zdjęciach widoczny jest przewód USB z mojej Motoroli. Długość przewodu wystarcza na swobodne umieszczenie telefonu w kieszeni bocznej kurtki. Trzeba tylko pamiętać przy zdejmowaniu plecaka, że jesteśmy połączeni przewodem z kieszenią :)
  

Tak panel prezentuje się na plecaku w terenie. Jak widać dolna część nie znajduje się pod optymalnym kątem, ale w trakcie jazdy na rowerze panel prostuje się i znajduje się już pod korzystniejszym kątem względem słońca.
W czasie dwugodzinnej przejażdżki z włączonym GPS, transmisją danych i zapisem tracka przez program MyTrail, telefon z 62% naładował mi się do 85%, co daje 23%. Fakt, szału nie ma, ale zważywszy na fakt, że panel nie był cały czas eksponowany pod najkorzystniejszym kątem względem słońca, biorąc pod uwagę porę roku i nie przez cały czas czyste niebo, wynik uznaję za akceptowalny, a nawet powyżej moich oczekiwań. Nie wiem na ile obciążały ładowarkę włączone aplikacje i moduły transmisji danych oraz GPS, ale bez panelu z pewnością o te 23% bym rozładował akumulator, a dzięki GOAL ZERO nie dość, że akumulatora nie rozładowałem, ale i podładowałem. W warunkach miejskich takie rozumowanie pozbawione jest sensu, ale w warunkach terenowych, gdzie nie mamy dostępu do cywilizacji, możliwość pracy urządzenia, a nawet jego doładowania bywa bezcenna.
Ciekawe na ile % można liczyć przy sprzyjających warunkach tak słonecznych jak i ekspozycyjnych, ale tego testu podejmę się dopiero latem lub późną wiosną. 
Pewną alternatywą do niesprzyjających warunków oświetleniowych i "buforem" na pochmurne dni jest accupack, który oferuje 8000 mAh (dla 1,2V - thx Tomek za zwrócenie na to uwagi), co pozwala na niemal dwukrotne naładowanie akumulatora telefonu do pełna (1500 mAh). Z accupacka można ładować również aparat i inne urządzenia, które pozwalają się ładować z gniazda USB.
Tymczasem przyjdzie mi sprawdzić działanie samego smartphone'a w warunkach zimowych. Może się okazać że obsługa Motoroli w warunkach zimowych nie będzie na tyle komfortowa i trzeba będzie zweryfikować mój pogląd na temat zastąpienia smartphone'm nawigacji autonomicznej. Czas pokaże. Póki co cieszę się nowym nabytkiem.

Aktualizacja 27.10.2011
Dziś udało mi się wreszcie telefon rozładować do zera.
Podłączony do GOAL Zero, który znajdował się lekko w cieniu, o godzinie 10:30, słońce zza lekkiej mgły, od razu wystartował i zaczął ładowanie. Nie robiłem testu ile zajmie naładowanie do pełna (bo pewnie sporo by zajęło przy październikowym słońcu) ale bardzo mnie cieszy że w razie czego, w nie najlepszych warunkach świetlnych, ładowarka daje wystarczająco mocy by telefon wystartował.
Test czasu ładowania do 100% wykonam w sezonie letnim lub późnowiosennym.

Aktualizacja 14.11.2011
Po wyjeździe w Bieszczady pojawiły się nowe spostrzeżenia zatem opiszę je.
Pogoda była całkiem niezła, więc była okazja by poużywać ładowarki w terenie.
A tak panel prezentuje się na moim docelowym plecaku:
Słoneczny dzień, lekka mgiełka, telefon podpięty do ładowarki od 11:40 do 12:40 więc w godzinie największego nasłonecznienia, ładowarka ustawiona w miarę optymalnie względem słońca. Efekt - z 43% telefon naładowany do 75% przy włączonym GPS i transmisji danych. Zatem w godzinę listopadowego dnia, udało się "zebrać ze słońca" 32%. Moim zdaniem całkiem nieźle.
Inaczej sytuacja wygląda jednak przy ładowaniu batterypacka. Tu pomimo całodziennego (czyli powiedzmy od 9:00 do 15:00) podłączenia ładowarki nie udało się do pełna naładować akumulatorków. Po podłączeniu do batterypacka telefonu, udało się uzyskać z niego ok. 18-20%. Pewnym usprawiedliwieniem może tu być fakt, że plecak a co za tym idzie panel był wystawiony na działanie promieni słonecznych dynamicznie i najczęściej szedłem pod słońce. Nie było czasu by choćby na godzinę wystawić panel w optymalnym położeniu.
Nasuwa się zatem wniosek, że lepiej jest podłączyć smartfon bezpośrednio do panelu, niż ładować batterypack i dopiero z niego telefon.
W trakcie wyjazdu trafił mi się także jeden pochmurny i lekko mglisty dzień. Tego dnia miałem podłączony przez cały dzień smartfon do panelu, ale w zasadzie ładował się tylko w nielicznych momentach gdy choćby trochę się przejaśniło. Przy całkowitym zachmurzeniu nie ładował. Zobaczymy jak będzie latem.
Przy okazji spieszę poinformować, że będę miał możliwość porównania GoalZero z inną ładowarką solarną, czyli PowerMonkey Explorer https://powertraveller.com/iwantsome/primatepower/powermonkey-explorer/ 
Jest to trochę tańsza i bardziej kompaktowa ładowarka. Niestety będę miał ją tylko do wiosny więc zobaczymy co się z tego wykluje.