Poniżej prezentujemy odpowiedź na recenzję zamieszczoną TUTAJ<<< Kazimierz Nowak – podróżnik nietypowy, podróżnik nietypowy z różnych względów. Po pierwsze na rowerze, po drugie – biedny, patrzy na kraj kolonialistów z perspektywy bardziej niż skromnego podróżnika, a nie bogatego turysty. Bo turystą nie był. I dlatego pisze, tak jak pisze. On pisał o innym Egipcie, o Egipcie widzianym z rowerowego siodełka. Tubylcy też postrzegali Nowaka jako biedaka, i on był tam takim; odzienie bardziej niż skromne, bez eskorty, palnej broni, jadał wprost na ziemi, na noc rozkładał płachtę(namiot) i tak nocował. Nie podróżował samochodem jak większość białych. I niestety był traktowany stosownie do swojego wyglądu. Umiał się jednak obronić, chociaż gorycz pozostała i odbicie takiego traktowania w jego reportażach jest. Niestety nie można znaleźć zachwytu nad piramidami, chociaż oglądał je i fotografował. Zdjęcia do redakcji wysyłał. O piramidach, jak sam w liście do żony pisał, napisano w polskiej prasie wiele, on nie chodził do bibliotek, nie studiował historii Egiptu, jak dziennikarze, aby opisywać piramidy. Ale inni dziennikarze przebywający w Egipcie nie zastanawiali się, jak żyje egipski fellach. Nowak pięknie za to opisuje wieś i jego mieszkańców. I dziś, ten jego opis jest może bardziej interesujący niż opis piramid, bo one dalej stoją, a wieś pewnie od czasów Nowaka nieco się zmieniła. I może już takiej wsi nawet nie ma. A że Nowak nie znał kultury arabskiej opisując zachowania mężczyzn wobec kobiet? A i jak inaczej Nowak mógł napisać, gdy np. był świadkiem traktowania kobiet jak niewolnice, w naszym europejskim rozumieniu? Podróżując rowerem po zwykłej egipskiej wsi. Jest też opis Kanału Sueskiego i drogi wzdłuż niego. I piękny opis przyrody na pół strony 77 w książce. Ale zachwytu nad piramidami nie ma. Teresa Szmajda Wydawnictwo Sorus |











