WESPRZYJ NASZ PORTAL - ZOSTAŃ FANEM!
ArcheologiaEgiptu

FORUM DYSKUSYJNE

Wejdź na wspólne forum dyskusyjne wortalu
Egiptologia.pl i ArcheologiaEgiptu.pl

POMAGAMY WYPRAWIE

PARTNERZY


Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Kairze


Ancient Egypt Magazine

Pierwszy Polski Portal Historyczny



REKLAMA

Egiptologiczny Serwis Informacyjny w katalogu Gwiazdor

 statystyki   
 statystyka

Copyright © 2008 - 2010 by archeologiaegiptu.pl

Śladami polskiego cyklisty po Egipcie


Szymon Zdziebłowski

 

O Kazimierzu Nowaku, poznańskim podróżniku i reporterze było głośno kilka temu, kiedy wydano po raz pierwszy pełny zbiór jego niezwykłych relacji po Czarnym Lądzie. Nowak objechał samodzielnie całą Afrykę w latach 1931 – 1936. Podróż rozpoczął na rowerze, ale ten po kilku tysiącach kilometrów po prostu się rozsypał, dlatego globtroter zmuszony był kontynuować podróż na wielbłądzie, pieszo, łodzią… W poniższym podsumowaniu książki skupię się na egipskim epizodzie podróży nieustraszonego Polaka.

 

Większość Europejczyków w czasach Nowaka przybywała do Egiptu głównie przez port w Aleksandrii lub z obszaru Syro – Palestyny. Tymczasem nasz bohater przekroczył granicę Egiptu nadjeżdżając na rowerze z… Libii. W zasadzie od Cyrenajki jechał już ciągle wzdłuż wybrzeża upajając się widokiem Morza Śródziemnego. Pierwsze wrażenia Nowaka są nieco sprzeczne – z jednej strony jest zachwycony Tuaregami, z drugiej ma raczej złe mniemanie dotyczące Arabów. Padają ostre słowa pod ich adresem. Niektóre wynikają chyba z nieznajomości kultury muzułmańskiej. Jak chociażby to: „U narodów muzułmańskich rodzina właściwie nie istnieje, a Koran nadaje mężczyźnie prawo pana i władcy, sprowadzając kobietę do poziomu niewolnicy, rodzicielki i nałożnicy.” Rodzina nie istnieje w świecie arabskim? Taki osąd mogła tylko dać osoba kompletnie nie znająca kultury arabskiej, tym bardziej jest to zaskakujące, że tego typu sformułowanie napisał doświadczony globtroter. Oczywiście są też celne uwagi jak chociażby to, które można odnieść do dzisiejszego Egiptu: „Do osobliwości miast afrykańskich należy brak kobiet białych, toteż gdy jakaś Europejka, nawet niezbyt podobna do Wenus, pojawi się na ulicy, cały świat męski śledzi wzrokiem jej ruchy.”

 

Ale powróćmy do Egiptu. Wszak Nowak przejechał go aż z Sollum wzdłuż wybrzeża aż do Aleksandrii, dalej do Kairu i potem prosto już na południe aż do Luksoru, Asuanu i Wadi Halfa, gdzie przekroczył granicę z Sudanem. Biorąc książkę do ręki myślałem, że znajdę tutaj zachwyty Nowaka nad zabytkami Egiptu. Wszak trudno ominąć monumentalne piramidy czy majestatyczne świątynie. A co opisał Nowak, który spędził w Egipcie 4 miesiące? Zaczął od opisywania problemów związanych z przeprawą na granicy w Sollum. Do bagaży dorwali się wścibscy celnicy, którzy zajrzeli do całej jego zawartości. Chcieli nawet otworzyć kasety z kliszami, ale Nowak w porę ich zatrzymał. W kolejnym większym mieście, Marsa Matruh, ponownie problemy. Urzędnicy egipscy  zażądali wizy lekarskiej, której Nowak nie posiadał i rozkazali pojechać po nią z powrotem do… Sollum.

Przepisy celne wyjątkowo utrudniały podróżowanie. Połowę przesyłek nadesłanych do niego  z Polski musiał zawrócić, gdyż narzucono olbrzymie cło.

 

Dalsza podróż nie była wolna od kłopotów i chyba ta zła atmosfera udzieliła się ostrym osądom dotyczącym Arabów. „Lud butny, zaczepny, zuchwały, a policja jeszcze gorsza.” – pisze Nowak. A w innym miejscu: „Podróż miałem bardzo ciężką – droga wyboista, setki bezpańskich psów rzucało się na rower, zgraje chłopców zastępowały mi drogę lub obrzucały grudami twardej spalonej słońcem na skałę ziemi.” Istny koszmar! A czy podróżnik obejrzał cenne faraońskie zabytki? Oto jego odpowiedź: „Mimo straszliwego zmęczenie nie mogłem odpocząć w żadnym miasteczku. Natychmiast powstawało zbiegowisko, obmacywano rower, a nieraz dobierano się do mych kieszeni.”

 

Nowak nie pozostawia suchej nitki na mieszkańcach Kairu. Wszędzie widzi rozpustę, dzikie orgie, tajne palarnie haszyszu i „bagno rozpusty” za które obwinia Europejczyków i kolonializm. Jak pisze: „Ceny alkoholu są bardzo przystępne, by ludność jak najszybciej znieprawić. Oto polityka kolonialna!”.

 

Rajd cyklisty w Górnym Egipcie nadal był pełen niebezpiecznych przygód. Między Luksorem a Asuanem został napadnięty kijem przez fellacha przed którym obronił się pompką rowerową. Arab w przekonaniu, że to broń palna pierzchnął. Zabawnie opisał wymiar sprawiedliwości. Jeśli dojdzie do napadu, jak relacjonuje Nowak: „Zjeżdża się komisja, policja, sąd, lekarz, przesłuchują całą wieś i kończy się na zapisaniu kilku stron arabskimi wywijasami, bandyta zaś stoi i patrzy na to wszystko z ironicznym uśmiechem, by po kilku dniach znów spróbować szczęścia.”

 

Interesujące są spostrzeżenia Nowaka dotyczące powstających ruchów niepodległościowych w Afryce, w tym w Egipcie. Poetyckich sformułowań nie powstydziłby się sam Mistrz Kapuściński – „Cała czarna Afryka żyje, organizuje się i czeka… czeka na chwilę odpowiednią, tak jak czyni to myśliwy gotujący się do łowów.”

 

Generalny obraz Egiptu lat ’30 XX wieku zarysowany przez Nowaka po prostu przeraża! Nie da się zwiedzać zabytków, bo miejscowa ludność jest strasznie natarczywa i agresywna. Pewnie takie okoliczności zniechęciły podróżnika do szczegółowego zwiedzania zabytków.

 

Z niejaką ulgą przekroczył granicę z Sudanem, gdzie obawiał się drobiazgowej kontroli celnej. Jednak poszło łatwiej niż się spodziewał. Bo nie był już w Egipcie…

 

Bywały trudne momenty w podróży Nowaka wokół Afryki, ale chyba nigdzie nie narzekał bardziej niż na Egipt. Nawet w momencie kiedy trawiła go malaria. Tym bardziej warto docenić, że obecnie można bez większych problemów podziwiać zabytki epoki faraońskiej. Wystarczy tylko odgonić sprzedawców pocztówek, handlarzy pamiątek, jeźdźców proponujących przejażdżkę na wielbłądzie, samozwańczych przewodników…

 

 

Więcej o książce (w najnowszych wydaniach ilustrowanej świetnymi fotosami wykonanymi przez cyklistę!) i o Kazimierzu Nowaku: www.kazimierznowak.pl, www.sorus.pl

 

Dziękujemy Wydawnictwu Sorus za przekazanie książki do recenzji