Zwana wymiennie „Nastką” albo „Nasturcją”. Mieszkała w Łącku i co rusz, to komunikacja samochodowa płatała jej psikusy. Nastka składała więc solenne przyrzeczenie: - „Panie psorze, więcej się nie spóźnię”, lecz ciągle było to samo. Zgodnie z rodzinną tradycją, wybrała – po skończeniu historii na WSP w Krakowie – zawód nauczycielski. Uczyła w Szkole Podstawowej nr 20, teraz zaś swą wiedzę przekazuje gimnazjalistom w „piątce”. Jest, jak mówią obeznani w temacie, typem nauczyciela-społecznika, solidnie wypełniającego swą misję w oświacie.
[Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]
19/05/2007, Paweł napisał:
Nagroda dla tego kto mi wytłumaczy ten fenomen. Od pierwszej klasy Nastka była torturowana najpierw szpilkami i cyrklem, później szczypaniem i "prądem" przez kolegę z następnej ławki. Przez bite cztery lata! Czy to był czysty masochizm, czy jakieś ćwiczenie silnej woli, itp.? Dlaczego nie zmieniła ławki? No to macie małą łamigłówkę na niedzielę.
(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)